Zeby nie bylo, ze tylko usprawiedliwiam - Real zagral slabo. W zasadzie podobnie jak z Levante, z tym ze przeciwnik zupelnie inny. Brakowalo dokladnosci, dokladnosci i jeszcze raz dokladnosci. O pomysle nie mowie, bo jezeli gra sie dwoma DMami o niewielkim pojeciu jezeli chodzi o ofensywe, a do tego nie ma sie typowego playmakera, to ciezko grac oszalamiajaca pilke. Do tego dochodzi Raul, w ktorego powrot do formy coraz bardziej watpie i Beckham o zwinnosci Agaty Wrobel. Sam Cassano za wiele nie zrobi, tym bardziej ze dzisiaj tez nie zablyszaczal. Przy takim ustawieniu gry defensywnej trzeba miec szybkie i przebojowe skrzydla, o czym przy wystawiniu tria Cassano-Raul-Becks trzeba zapomniec.
Obrona tez popelnia bledy. Najlepszy obronca MŚ zawalil pierwsza bramke, przy drugiej Carlos wylozyl sie jak na copacabanie...
Nie jest dobrze. Pozostaje wierzyc w slowa Capello, ze potrzeba mu czasu, a Real zacznie grac. Oczywiscie trudno sie z nim nie zgodzic co do pierwszej czesci zdania, bo nie od razu Krakow zbudowano, a co do drugiej prozgnozy - pozostaje miec nadzieje. Niestety przez ostatnie lata da sie do tego przyzwyczaic. Nadzieja. Fajne slowo.
Hala Madrid!



