FC Barcelona (zbiorczy) (cz.2) - Strona 215

Wszystko o piłce nożnej w Hiszpanii: La Liga (Primera Division), Zawodnicy, Kluby (FC Barcelona, Real Madryt, Atletico Madryt) | Reprezentacja Hiszpanii | Transfery, Wyniki, oraz inne wydarzenia związane z hiszpańską piłką.
ODPOWIEDZODP
×

Co wygra w przyszłym sezonie Barcelona?

1. Mistrzostwo
7
23%
2. Mistrzostwo i CdR
2
7%
3. Ligę Mistrzów
0
Brak głosów
4. CdR
2
7%
5. Mistrzostwo i Ligę Mistrzów
4
13%
6. Puchar Gampera, czyli nic :)
15
50%
Awatar użytkownika
Kluchman
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 18577
Rejestracja: 30 kwie 2006, 19:06
Reputacja: 2416
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Kluchman » 25 paź 2006, 18:58

Osobiście słyszałem trochę inne plotki dotyczące cel: Lampard. Ile zamieszania było kiedy ten wykupił sobie dom w Katalonii od razu były tytuły "Lampard w Barcelonie? To bardzo możliwe..." :lol: a w istocie było to nie do zrealizowania. Podobnie teraz tylko, że słyszałem, iż w zastaw mógłby pójść Deco i wtedy cena Anglika by spadła. Obecnie to wszystko to jedna wielka plota bo Lampard ma w Chelsea pozycję raczej bardzo silną, a jeśli The Blues chcieliby Deco to wystarczy uśmieszek w stronę Romka atomka i coś się wymyśli :P Ale to nie o to chodzi bo poprostu interes dla Chelsea byłby to żaden. Niby Mourinho dobrze zna Portugalczyka i mógłby coś z niego jeszcze wykrzesać, ale Lampard to Lampard :]

Adriano :?: Pewnie będzie to samo co z Makaay'em. Temat ledwo się pojawił i już zniknął :P Nie trzeba zaraz kupować nowego zawodnika bo Eto'o ma kontuzję. Nie będzie miał jej wiecznie :roll: To oczywiście jest wyjście z sytuacji, ale potem Saviola won na zbity pysk byle gdzie :P Inna sprawa, że otoczenie Adriano dementuje wszystko co się da w temacie jego odejścia z Interu. Jak już to Barca musiałaby przepłacić, w końcu płacmy za nazwisko...Adriano to Adriano :P

Awatar użytkownika
fieldy
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 47769
Rejestracja: 11 kwie 2005, 18:13
Reputacja: 2090

Post Wyświetl pojedynczy post autor: fieldy » 25 paź 2006, 19:03

SpY pisze:Jeden mecz chyba nie zrobi z niego jakiegos superzawodnika chyba
warto byłoby patrzeć obiektywnie czasami :P ja tak oceniam, jesli chodzi o Barcę :P
słusznie piszesz - jeden mecz nie zrobi z niego superzawodnika - tylko idac tym tropem, powiedz mi, czy jeden mecz [z Realem] zrobił z niego takiego cieniasa ?
RealFan pisze:Podobnie teraz tylko, że słyszałem, iż w zastaw mógłby pójść Deco i wtedy cena Anglika by spadła. Obecnie to wszystko to jedna wielka plota bo Lampard ma w Chelsea pozycję raczej bardzo silną, a jeśli The Blues chcieliby Deco to wystarczy uśmieszek w stronę Romka atomka i coś się wymyśli
to byłby samobój roku, gdyby wymienili Deco na Lamparda :lol2:

Awatar użytkownika
Janio
Boondock Saint
Posty: 1037
Rejestracja: 26 lut 2005, 16:22
Reputacja: 0
Lokalizacja: Polska

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Janio » 25 paź 2006, 19:24

SpY pisze:Co by nie mowic to obecnie Eto'o nie ma w Barcelonie rownego sobie zawodnika na ataku

Co by nie mówić to obecnie na świecie jest może ze dwóch takich napastników jak Eto'o więc trudno żeby jeden z nich grał obok Samu w BCN. Kontuzję złapał Eto'o w najgorszym możliwym momencie - przed meczami z Chelsea (x2) i Realem. Mimo tego nadal jesteśmy liderem La Liga, mamy za sobą mecze z Valencią (remis), Sevillą (do przodu), wtopę na Bernabeu z Madrytem i trzy punkty z mini-boiska w Vigo, gdzie nawet nastawiająca się na defensywę i grę z kontry Valencia wyłapała 3 bramki w plecy i wyjechała bez punktów (nota bene trzy punkty z Celtą zapewnił nam obecny "średniak" Gudi - wtedy był jeszcze bohaterem :roll:)
Jeśli chodzi o LM to do rozegrania pozostały nam trzy mecze: Chelsea u siebie, Werder u siebie i Levski na wyjeździe (choć akurat w tym przypadku to raczej bez różnicy :wink: ). Musiałaby nastąpić naprawdę niewiarygodna katastrofa żeby Blaugrana nie wyszła z grupy z drugiego miejsca i czekała na mecze z rozstawionymi zespołami, ale już raczej z Sammym w składzie.
IMO zbyt wielu ludzi przecenia wyniki ostatnich dwóch meczy w kontekście całego sezonu i pozycji Barcelony zarówno w Hiszpanii jak też w Champions League - jest początek sezonu, wielu graczy odczuwa jeszcze trudy mundialu, przedsezonowych przygotowań w USA i zwyczajnie dopiero dochodzi do optymalnej formy. Jestem na 100% przekonany, że po trzech, czterech dobrych meczach nagle wszyscy Ci, którzy teraz zachowywali się jakby Barca skazana była na powrót do wyników z ery Gasparta nabiorą wody w usta i zapomną o swoich urojonych obawach...

SpY
Rezerwowy
Rezerwowy
Posty: 260
Rejestracja: 27 wrz 2004, 16:49
Reputacja: 0
Lokalizacja: gdynia

Post Wyświetl pojedynczy post autor: SpY » 25 paź 2006, 19:25

fieldy pisze: słusznie piszesz - jeden mecz nie zrobi z niego superzawodnika - tylko idac tym tropem, powiedz mi, czy jeden mecz [z Realem] zrobił z niego takiego cieniasa ?
No co innego jakby zawalil mecz ze sredniakiem jakims a co innego jak zawalil mecz z takim zespolem jak Real Madryt :? Nie wytrzymal presji widac :roll: To co zrobil z pilka jak dostal podanie od Messiego na bodajze 5 metrze przy stanie 1-0 dla Realu to porazka totalna :roll:

Awatar użytkownika
girlfromipanema
Pierwszy Skład
Pierwszy Skład
Posty: 349
Rejestracja: 14 mar 2006, 9:47
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: girlfromipanema » 25 paź 2006, 20:01

nie jestem jakoś wyjątkowo pozytywnie nastawiona do Gudjohnsena- raczej czekam co pokaże- ale nie uważam, żeby skreślanie go na podstawie tego co do tej pory pokazał było fair. został od razu ''rzucony na głęboką wodę'', nie można było zakładać tak poważnego urazu Eto'o i on też się tego nie spodziewał. czas na aklimatyzację poszedł...
oczywiście mecz z Realem jest najważniejszy i od każdego kibice oczekują, że da z siebie wszystko. tylko, że w tym momencie jego kariery w FCB, nie wiem czy powinno się go ze względu na wagę spotkania oceniać surowiej czy raczej łagodniej? nie jest dziwne, że go sparaliżowało. w końcu Chelsea jeszcze sobie nie zapracowała na mecze z taką historią jak GD :P
no i w końcu- czy Eto'o nigdy nie marnował setek? ile to razy czytałam, że mimo tego co osiągnął oczekiwałoby się po nim jeszcze więcej- choćby w tamtym roku zanim się odblokował po PNA. teraz wszyscy go wychwalają pod niebiosa, ale skąd można być pewnym, że za pół roku tak samo nie będzie z Gudjohnsenem... czekam na jak najszybszy powrót Sammy'ego, bo oczywiście od Eidura oczekujemy bramek, ale to nie to samo, mimo to trochę tolerancji by się przydało.

zresztą to nie tylko do Gudjohnsena. ok, Barca przegrała dwa bardzo ważne mecze. jeden można przełknąć, w drugim przeciwnikiem był Real, więc zawsze trudno się z taką porażką pogodzić. ale patrząc na to obiektywnie- to żaden wstyd. i żaden zwiastun katastrofy, szczególnie patrząc po wynikach. Chelsea i Real (nawet nie w optymalnej formie, w końcu FCB też stać na więcej) są wiecznie groźne i wiele czynników może zadecydować o wyniku meczu. gra Barcy, jakby nie patrzeć, była słaba, ale to też nie jest maszyna do wygrywania i każdy klub ma chwile, kiedy idzie mu słabiej.
nie ma co się za bardzo przyzwyczajać, że zgarniamy wszystko, a i 100% nie da się z siebie przez tyle spotkań w roku (po Mundialu i męczącym okresie przygotowawczym) dać.

Awatar użytkownika
Janio
Boondock Saint
Posty: 1037
Rejestracja: 26 lut 2005, 16:22
Reputacja: 0
Lokalizacja: Polska

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Janio » 25 paź 2006, 20:09

Co do Gran Derbi to wielu (w tym ja :P ) pomimo oczekiwania na zwycięstwo BCN w tym meczu podkreślało, że takie mecze rządzą się swoimi prawami i o ile można mówić o faworycie - o tyle bardzo trudno jest być całkowicie pewnym wygranej. Wystarczy tylko przywołać wynik sprzed dwóch sezonów (2-4) i rewanż na Camp Nou z poprzedniego sezonu (1-1 mimo przewagi gracza przez ok. 70 minut).

SpY
Rezerwowy
Rezerwowy
Posty: 260
Rejestracja: 27 wrz 2004, 16:49
Reputacja: 0
Lokalizacja: gdynia

Post Wyświetl pojedynczy post autor: SpY » 26 paź 2006, 8:01

fieldy pisze:a w kolejnym meczu może strzelić 2 gole i już takim średniakiem nie będzie.
Badalona 1-2 Barcelona Gudjohnsen w 62 min. na 1-0 i w 76 na 2-0 :P
Zwracam honor :lol:

Awatar użytkownika
fieldy
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 47769
Rejestracja: 11 kwie 2005, 18:13
Reputacja: 2090

Post Wyświetl pojedynczy post autor: fieldy » 26 paź 2006, 9:07

SpY pisze:Zwracam honor

No to ładnie mi się tych honorów dziś nazbiera :D

SpY pisze:Jeden mecz chyba nie zrobi z niego jakiegos superzawodnika chyba
i co ? zrobił ? :lol2:
Ja nie pisałem, że wyrośnie na gwiazdę wielką, tylko, zeby go nie przekreslać po jednym meczu, nawet jak to był mecz z Realem.
Podkreslałem, także, że wiem, co mówię, gdyż kilka meczy z jego udziałem w życiu już widziałem i wiem na co Islandczyka stać.
Mało to goli Arsenalowi strzelił ? Przeważnie po błedach Jensa :P no ale to własnie taki zawodnik, dopadnie do kazdej piłki wypuszczonej przez bramkarza, czy uprzedzi źle interweniującego obrońce, umei się znaleźć w dogodnej sytuacji, bo jest dobrym piłkarzem.

Awatar użytkownika
Smithu
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1309
Rejestracja: 05 lip 2005, 9:32
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Smithu » 26 paź 2006, 14:54

SpY pisze:Badalona 1-2 Barcelona Gudjohnsen w 62 min. na 1-0 i w 76 na 2-

Nie ma sie czym podniecac, jak widziales ten mecz to na pewno nie mozesz powiedziec ze Barcelona zagrala na swoim poziomie. To byl kolejny żenua wystep w wykonaniu "najlepszej" druzyny europy. Meczyli sie niemilosiernie z rywalem znacznie od siebie slabszym, a bramki padly po ewidentnych bledach.
fieldy pisze:bo jest dobrym piłkarzem.

Dobrym moze i tak, ale na Barce sie nie nadaje.
RealFan pisze:Adriano to Adriano
RealFan pisze:Lampard to Lampard

A z Barca to Barca i z Barcy tej Barcy robi sie kolejnych teatrzyk jak w Realu za Pereza :D

Awatar użytkownika
fieldy
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 47769
Rejestracja: 11 kwie 2005, 18:13
Reputacja: 2090

Post Wyświetl pojedynczy post autor: fieldy » 26 paź 2006, 15:05

Oj Smitu, zarzucasz Piwusowi, że się nie zmienił, a sam pozostałeś taki sam :P

Barca zagrała żenująco słabo i wygrała szczęśliwie tak ?
a jak Real grał w meczu z Getafe i wczoraj w pucharze ?
czyżby też nie żenująco słabo ?

Masz ten komfort, że pokonaliście Barcę. Ale to w sumie nie powinno upowarzniać do takiej postawy.
Smithu pisze:A z Barca to Barca i z Barcy tej Barcy robi sie kolejnych teatrzyk jak w Realu za Pereza
no, wy już mieliście teatrzyk, pozwólcie im mieć, może chcą zobacyzć jak to jest, gdy wszyscy się z nich śmiać zaczną - jak z was za czasów Pereza, no i jeszcze czasmi teraz. [np. po meczu z Getafe ]
pozdro :P

Awatar użytkownika
Berik
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1634
Rejestracja: 26 wrz 2005, 23:39
Reputacja: 0
Lokalizacja: Rivendell

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Berik » 26 paź 2006, 16:13

Smithu pisze:Nie ma sie czym podniecac, jak widziales ten mecz to na pewno nie mozesz powiedziec ze Barcelona zagrala na swoim poziomie. To byl kolejny żenua wystep w wykonaniu "najlepszej" druzyny europy. Meczyli sie niemilosiernie z rywalem znacznie od siebie slabszym, a bramki padly po ewidentnych bledach.
A jaki zespol zagral na swoim normalnym poziomie na tym etapie rozgrywek w tym pucharze? moze Real remisujacy z Ecija? :roll:
RealFan pisze:Niby Mourinho dobrze zna Portugalczyka i mógłby coś z niego jeszcze wykrzesać, ale Lampard to Lampard
A niech zostanie tam gdzie jest. O Angliku juz dyskusja sie toczyla wiele razy, ale powiem tylko, ze Lampard w formie bylby mniej przydatnym pilkarzem dla Barcy, niz Deco w formie.

A co do Adriano to kolejna kompletnie beznadziejna plota, na temat beznadziejnego pilkarza.

RealFan
Co do Maakaya to Barca naprawde byla nim mocno zainteresowana :wink: ograny w La Liga, krol strzelcow jesli sie nie myle i dosyc dobra cena. No ale Bayern wylozyl wiecej kasiorki :wink:

Awatar użytkownika
vakabayashi
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1419
Rejestracja: 22 gru 2005, 14:09
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: vakabayashi » 26 paź 2006, 17:03

Berik pisze:Co do Maakaya to Barca naprawde byla nim mocno zainteresowana
Można powiedzieć ze był jedna noga w Barcelonie wtedy, gdy szukano nastepcy dla Kluiverta. Poza tym Maakay wtedy gdy grał w Deportivo był postrachem druzyny z Katalonii o ile sie nie myle strzelał im bramki w prawie każdym meczu :P

Berik pisze:ale powiem tylko, ze Lampard w formie bylby mniej przydatnym pilkarzem dla Barcy, niz Deco w formie.

Lampard to taki lepszy Beckham teraz (pomijając medialność) ale jak każdy angielski pomocnik (i napastnik) nie nadaje sie do La Liga wszystko wynika z innej mentalności w grze pomijając ten brak hiszpańskiego polotu w grze jaką mają np. Iniesta, np. Reyes (nie ma sie co dziwić ze chciał odejsc z Premiership)

Berik pisze: Adriano
Adriano w obecniej formie nadaje sie tylko do powrotu do Fluminese albo do Pogonii Szczecin :P Jedyny pozytyw jaki mozna by wyciagnać z transferu El Imperatore to niska cena nijak sie przekładająca na to czy zacznie brazylijczyk grać tak jak chociażby w Parmie :roll:

Co do tematu "Fani Realu twierdza ze Barcelona jest w kryzysie"

Subiektywnie powiem ze nie obraziłbym sie żeby tak w istocie było :twisted:

Obiektywnie prawda wyglada tak ze o kryzysie nie moze być mowy bo kryzys to (o ile mozna to definować) np. 10 meczów bez zwyciestwa, a w tabeli 6 miejsce. Kryzys miała Barcelona za rządów Gasparta. To co paniuje teraz w Katalonii mozna nazwać "przejsciowymi kłopotami"

Za długo gracze Barcy graja ze soba zeby nagle przestać grać poza tym maja w skłądzie za duzo indywidualności (Messi ) zeby popaść w kryzys.
Nie ulega wąpliwości słabsza forma Ronaldinho i kompetny nieudana adaptacja Zambrotty i Thurama oraz inne sprawy np. kontuzja Etoo i tak naprawde brak dobrej klasy zmiennika dla niego (ktorym mial byc chyba Henry) zle wplywajaca na druzyne rotacja w pierwszej 11.

Wychodzą tez objazdy po USA gdzie Ronaldinho musiał grać bedąc padnietym po mundialu. (pod tym wzgeldem to troche jak Real Pereza)


Barcelona na pewno nie w kryzysie choć jak narazie 'troche' przestała grać na swoim wyskokim poziomie i coś im sie zacina momentami :P ale to za dobra druzyna zeby przestać nagle sie liczyć.

Choc wiadomo ze i tak bedzie druga w La Liga :P :twisted:

Awatar użytkownika
Berik
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1634
Rejestracja: 26 wrz 2005, 23:39
Reputacja: 0
Lokalizacja: Rivendell

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Berik » 26 paź 2006, 18:49

kurde po raz 1 zgadzam sie z kibicem Realu w prawie wszystkim :P no prawie bo
vakabayashi pisze:hoc wiadomo ze i tak bedzie druga w La Liga Razz
bo bedzie 1 8)

Vakabajashi :beer:

Awatar użytkownika
Jarzinho
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7953
Rejestracja: 20 gru 2005, 20:56
Reputacja: 16
Lokalizacja: ......

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Jarzinho » 26 paź 2006, 18:51

Tak naprawde po meczy Badalona jedynym zawodnikiem, ktorego nalezy pochwalic jes Jorquera. Nikt wiecej. Pierwsza połowa to prawdziwa katastrofa, 10 pilkarzy, ktorzy sprawiali wrazenie jakby zaszczycili swoja obecnoscia boisko poraz pierwszy. Tak jak jechała Badalona, tak nikt od dawna z nami sobie nie radził. Jedyne co im sie nie udało to strzelic bramkę i to tylko za sprawa Alberta. Szczegolnie Ula, szkoda mi go naprawde, bo mimo, ze nigdy nie był najwiekszym z pewniaków, teraz mozna jego przydatnosc zaliczac do tej jaka ma Santiago.

Druga połowa to inne kompletnie oblicze Barcy, wreszcie Barcelona stworzyła kilka akcji podbramkowych, wykorzystała dwie za sprawa Islandczyka. Wczoraj zagrał w drugiej lini i wygladał o niebo lepiej niz we wczesniejszych spotkaniach, przynajmniej w drugiej połowie.
Pozytyw z tego spotkania obok Alberta to Xavi, ktory powoli gra na coraz wyzszym poziomie. Szkoda, ze wynik to 2-1, bo to jednak Badalona, czyli nikt liczacy sie.



Co do psrawy Lamarda, widac prasie skonczyły sie tematy do pisania. Przyszła pora jakis odświezyc, trafiło na Lampsa. Niedługo bedzie o Podolskim... Jednak jesli chodzi o transfer jesli nie byłby tylko wymysłem prasy to i tak jest z mojej strony na "-". Tylko Lineker z Anglików grał na poziomie w PD reszta nigdy wielkiej pilki nie grała i raczej szybko sie to nie zmieni.

Awatar użytkownika
Berik
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1634
Rejestracja: 26 wrz 2005, 23:39
Reputacja: 0
Lokalizacja: Rivendell

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Berik » 28 paź 2006, 15:19

Gran Derby, Gran Derbi, Derby Hiszpanii, Derby Europy, El Clasico czy wreszcie „Gwiezdne Wojny”.
O czym mowa? oczywiście o spotkaniach wagi ciezkiej : Katalonia kontra Kastylia, wolnosc przeciwko dyktaturze generala Franco. Barca – Real.

22 pazdziernik. 10 rano. Mój pokoj i moja malo godna uwagi osoba wstajaca z lozka wśród promykow slonca wchodzacych do mojego malego krolestwa. Mija pare minut zanim uswiadomilem sobie przewracajac kartke z kalendarza, ze to Ten dzien. Ten dzien, na który wielu kibicow na swiecie czekalo od momentu ogloszenia terminarzu spotkan w La Liga.
Football Club Barcelona jedzie na Estadio Santiago Bernabeu, żeby zagrac z odwiecznym rywalem z Madrytu – Realem Madryt.

Dzien mija jak kazda niedziela. Nauka, obiad i koszulka Barcelony na sobie. Im blizej spotkania, tym wieksza ilosc adrenaliny i noradrenaliny wytwarzalo moje cialo w ukladzie przywspolczulnym znajdujacym się w autonomicznym ukladzie nerwowym. Godzina 20:30. Wlaczam telewizor i czekam. Paznokci już nie ma, a roznego rodzaju paluszki, chipsy sa na ukonczeniu. „Kiedy to się zacznie?” pytam sam siebie. Godzina 21:00. Na zielonej murawie posrod 70 tysiecy ludzi pojawia się 22 zawodnikow. Od razu moje oczy powedrowaly na pilkarzy w bordowo-granatowych koszulkach. Nagle poczulem radosc: Deco, Xavi i Iniesta w pierwszym skladzie. Frank Rijkaard po raz 1 ustawil swój zespol tak odwaznie, bez twardego i walecznego Motty, czy Edmilsona. „No...będzie zajebiscie” mowie do kumpla siedzacego obok.
Mecz się zaczyna. Ryknelismy jednym gromkim dwuosobowym chorem „Barca” i każdy z nas zatopil się w swoich myslach i modlitwie.

Nasze modlitwy nie zostaly wysluchane. Raul w 2 minucie i „Blancos” wychodza na prowadzenie. A mi i kumplowi w tym samym momencie wyrwalo się „O [k****]”. Zadajemy sobie pytanie : „co jest do cholery?” . Nie mija 10 minut a kapitan „Krolewskich” trafia w poprzeczke.Za chwile genialnie broni Valdes. „Co się kurna dzieje?” . To miala być uczta dla naszego podniebienia i naszej duszy w bordowo-granatowych kolorach. Szczena mi opadla , gdy ogladalem po raz 1 od 3 lat naprawde walczacy Real. A Barca? Po raz kolejny stracila bramke pierwsza i nie umiala się pozbierac. Katalonczycy nie walczyli. Ich postawa odzwierciedlala spokoj jaki panowal przed GD. Cisza w prasie, a prezydenci Laporta i Calderon obsypuja się komplementami. Jednym slowiem sielanka...i tak samo miał wygladac mecz dla Blaugrany. „Wyrosnie mi kaktus jak Real zagra tak jak Chelsea” , „Real jest bez szans” , „Ronaldinho pokaze, ze spadek formy był chwilowy”. Takie i wiele innych, aczkolwiek bardzo podobnych zdan wyglaszali fani Blaugrany w calej Polsce. I każdy z nich się mylil. Ronaldinho kompletna klapa...ale mnie frustruje Brazylijczyk. I pewnie nie tylko mnie. Jestem „sfuldaczony”(synonim slowa zazenowany, wypowiedziany przez pewna kobiete z mojej klasy) jego gra od mniej wiecej pol roku. Gdzie ten firmowy usmiech i niesamowite zagrania elektryzujace caly swiat, wlacznie z fanami Madrytu? Ale ile można pisac o Ronaldinho zlego. Zajmijmy się czyms innym.
„ Van Nistelrooy i gol!!!!” . 2:0. „[k****]”. Po raz enty wyrywa mi się to niekulturalne slowo z mojej szczeki opadlej z wrazenia gry Realu i beznadziejnosci w poczynaniach Barcelony. „Niech to cholera...do wiosny musze znosic to upokorzenie” mowie po meczu do brata.
Ostatni gwizdek sedziego i euforia na stadionie. Real powraca do lat swietnosci, a w Barcelonie slychac coraz czesciej: „kryzys? Co jest z Ronaldinho”? . W ciagu 4 dni 2 wazne mecze, obydwa przegrane w sposób, w jaki Barca nie przegrywala od 2 lat. Bez wiary, prawdziwej walki o zycie. Wszyscy sa zmeczeni? Czym? Soba samym? Warto się tutaj zastanowic czy podpisywanie dlugich kontraktow , kontraktow tak lubianych przez sternika Barcelony ma sens. Nie można grac caly czas na najzwyzszym poziomie, w tym samym skladzie personalnym.

Miejmy nadzieje, ze to było tylko „pyrrusowe zwyciestwo Realu”. „Niech się ciesza, my podniesiemy rece w gescie triumfu na koniec sezonu” – czytam wypowiedz na forum kibica Barcy. 232 GD przeszly do historii. Minal tydzien i echa tego spotkania zniknely tak szybko, jak szybko się pojawily. Może to spotkanie tak naprawde nie było, az takie wazne? Pewnie nie było, ale zwyciezki mecz z Realem to droga do raju. Nawet brak pucharow można wybaczyc, ale nie porazki z Realem Madryt tak faworyzowanym niegdys przez najwiekszego wroga wolnej Katalonii generala Franco.


PS; moze nie napisalem tak jak chcialem , ale tez chyba zle nie jest? :wink:

ODPOWIEDZ

Wróć do „Hiszpania”