NBA... - Strona 26

Dewiza tego działu to: 'Nie samą piłką człowiek żyje". Dyskusje na temat wszystkich dyscyplin sportowych, od ping-ponga poczynając, na curlingu kończąć.
×

Po mistrzostwo w sezonie 2018/2019 sięgną:

Milwaukee Bucks
2
10%
Toronto Raptors
3
14%
Boston Celtics
4
19%
Philadelphia 76ers
0
Brak głosów
Golden Stdate Warriors
5
24%
Denver Nuggets
0
Brak głosów
Houston Rockets
1
5%
Oklahoma City Thunder
2
10%
Portland Trail Blazers
0
Brak głosów
ktoś inny
4
19%
Awatar użytkownika
Yukasz
Basket fan hooligan
Posty: 6363
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:17
Reputacja: 0
Lokalizacja: Muzeum Ziemi Podlaskiej, ul. Alternatywy 4, Wiórkowo

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Yukasz » 01 lis 2006, 16:11

Miami Heat - Chicago Bulls 66:108 (16:22, 14:37, 21:21, 15:28 ) :jupi: :mike: :jupi:

Ale zaczął się sezon :rotfl4: Mistrz tak jak myslałem okazał się zardzewiałym i starym kolosem na glinianych nogach :P O pierwszej połowie meczu można powiedzieć 'pierwsze śliwki robaczywki'. Skuteczność obu zespołów a szczególnie Miami pozostawiała wiele do życzenia. Pierwsze minuty w ataku przede wszystkim dobrze zaczęli - w ekipie Chicago Gordon, który starał się penetrować pod kosz a później jakoś zniknął z pierwszego planu, natomiast w drużynie Miami Wade. Po tym co on wyprawiał myślałem że zdobędzie 40 pkt i sam wygra mecz. Był nie do zatrzymania i trafiał z każdej pozycji zdobywając praktycznie wszystkie punkty z pierwszych kilkunastu zespołu. Później już nie było tak wesoło bo osamotniony w ataku Wade nie mógł w pojedynkę przeciwstawić się agresywnej obronie Bulls która przynosiła efekty w postaci szybkich i skutecznych kontr. Tak, tak bo gra Byków nastawiona była na kontrę a także szybkie rozgrywanie piłki w ataku pozycyjnym co kończyło się przeważnie udanymi wejściami pod kosz. Początkowa gra Hinricha powodowała u mnie rozgoryczenie gdyż zawodnik jak się później okazało najlepszy w meczu, w pierwszych minutach seriami odpalał niecelnie za trzy i z bliższej odległości lecz na szczęście udanie wchodził pod kosz rywala. Później u młodego jeszcze Hinricha powróciła także skuteczność z dystansu co w połączeniu z szybkim i umiejętnym rozgrywaniem piłki przyczyniło się do dużego sukcesu z meczu otwarcia. Natomiast gra Miami była beznadziejna, a skuteczność w ataku wręcz katastrofalna (choć Chicago tez nie rzucało najlepiej), co w połączeniu z powiększającą się frustracją spowodowaną niemocą wobec agresywnego rywala dało ostateczny wynik jaki wszyscy dobrze znamy. O’Neal bardziej niż zawodnikiem był obserwatorem wydarzeń na boisku – mało wykorzystywany, słaby w obronie kiedy to nie zbierał i gromadził kolejne faule na przeciwniku a punkty zdobywał tylko gdy nie miał przed sobą żadnego obrońcy, bo przy nim raził niekutecznością. Zresztą wszyscy zawodnicy Miami zagrali bardzo słabo a Wade dostosował się później do swoich partnerów. Jedyny zryw na jaki było stać podopiecznych Pata Riley’a miał miejsce przez większą część trzeciej kwarty i w tym upatrywałbym nadziei na zwycięstwa w kolejnych meczach. Wtedy to pełna mobilizacja w ekipie gospodarzy przynosiła efekty w postaci zmniejszającej się przewagi do nieco mniej niż 20 punktów. Ataki rywala z Florydy odpierał szalejący wtedy Hinrich i drugi strzelec zwycięzców Duhon. Gdy ten drugi zawodnik trzy razy z rzędu indywidualnie rozegrał akcje zakończoną celnymi rzutami z dalszej odległości stało się jasne że Chicago już nie przegra tego meczu. Czwarta kwarta w której odpoczywali najwięksi liderzy obu ekip była tylko formalnością i końcowa różnica 42 punktów nieco zakłamuje przebieg meczu, bo sprawiedliwej byłoby gdyby mecz zakończył się wygraną gości do 30 ‘oczek’. Ja zadowolony z zarwania nocy bo pewny wygranej przyjezdnych oglądałem końcowe kilka minut meczu z zamkniętymi oczami i obudziłem się w LA na kolejnym spotkaniu Lakers - Suns :P Jeśli chodzi o nowe nabytki Chicago – P. J. Browna i ‘Big Ben’a Wallace’a to obaj udowodnili że będą dużym wzmocnieniem Byków dominując na obu tablicach w nocnym meczu. Chicago wgrało zbiórki aż 49-29 co szczególności owocowało drugimi już skutecznymi szansami na zdobycie punktów. Także w ataku radzili sobie nieźle co przy większym zgraniu przyniesie zapewne jeszcze większe efekty. W pamięci szczególnie zapadła mi akcja gdy ‘cicha woda’ bo jak zwykle niewidoczny a ataku Ben Wallace wyskoczył ponad Shaqiem i z góry dobił piłkę po niecelnym rzucie kolegi :shock:
Corinthians pisze:Podobno w meczach przedsezonowych dobrze spisuje się sprowadzony Rosjanin Viktor Khryapa (216 cm), którego chwali Skiles.
Khryapa o wzroście 206cm którego bardziej niż z NBA kojarzę z reprezentacji Rosji nie zagrał jakoś długo ale gry już pojawił się na parkiecie to pokazał się z dobrej strony, zresztą jak większość zawodników Bulls. Viktor miał ładną akcję gdy jak juniorów ograł obrońców Miami i wszedł pod kosz oddając piłkę do niepilnowanego partnera który dopełnił tylko formalności a sam z poświęceniem wyleciał poza końcową linię boiska.


42-punktowa porażka mistrzów NBA w meczu inauguracyjnym jest najwyższą w historii. Wcześniej "rekord" wynosił 25 "oczek" i został ustanowiony przez Golden State Warriors. którzy 29 października 1982 pokonali Los Angeles Lakers 132-117. Ta przegrana nie jest jednak najwyższą w historii NBA, której doznali obrońcy tytułu. 2 kwietnia 1999 roku Orlando Magic pokonali Chicago Bulls 115-68.

Rozgrywający "Byków" Kirk Hinrich podpisze kontakt gwarantujący mu 47,5 miliona dolarów przez pięć lat począwszy od następnego sezonu. W sezonie 2007/08 koszykarz zarobi 7,8 milionów dolarów i w każdym kolejnym jego pensja będzie rosła do rozmiarów 11,42 miliona dolarów w swoim ostatnim roku kontraktu - sezonie 2011/12.


Messi E2 Ronaldinho pisze:Ach i jak ten sezon sie kapitalnie zaczał dla LAL. Bez Bryant'a Jeziorowowcy wygrali 114:106 ze Słoncami, choc po pierwszej kwarcie zanosiło sie na pogrom 26:41
Właśnie gdy kładłem się spać po pierwszych minutach zanosiło się na to że Phoenix rozniesie Lakersów a tu taki zonk, jak wstałem nie mogłem uwierzyć w końcowy wynik :shock: Jeszzce jak zobaczyłem Bryanta w garniaku to pomyślałem że przeszedł mi koło nosa pewniak którego nie obstawiłem :angry2: Dla mnie niestety Phoenix ostatecznie przegrało mecz a widać że kawał dobrej roboty w drużynie a LA odwala Phil Jackson który dzięki rewelacyjnej grze Odoma mógł cieszyć się z nieoczekiwanej wygranej. Ale to już taki urok amerykańskich sportów bo chyba we wszystkich ligach za Oceanem może się zdarzyć praktycznie wszystko i właśnie dziś faworyci z NBA przegrali swoje mecze, choć prawie nikt się tego nie spodziewał :roll:

Awatar użytkownika
Jarzinho
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7953
Rejestracja: 20 gru 2005, 20:56
Reputacja: 16
Lokalizacja: ......

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Jarzinho » 02 lis 2006, 11:48

Drugi mecz Lakers'ów i drugie zwyciestwo. Tym razem nad Warriors 110-98 :lol: Znowu błyszczał Lamar, a obok niego młody Francuz Turiaf. Dobrze zagrał takze Walton oraz Radmanović, bardzo dobrze, ze Jackson go zakontraktował. Jak narazie jest swietnym uzupełniniem.
Jednak co wazne kolejne zwyciestwo bez Bryanta, co pokazuje, ze w tym sezonie siły beda sie rozkladac na kilku graczy, wszystko nie bedzie zalezało jedynie od Kobe'yego. Młodzi pokazuja sie z dobrej strony, a nowi wprowadzili sie w dobrym stylu.
Słabiutko narazie debiutanci, albo nie graja albo wystepy sa sałbe, jedyne plusy to 6 Brandon i 8 Gay....

Awatar użytkownika
Lisek
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 5237
Rejestracja: 12 maja 2006, 18:18
Reputacja: 6
Lokalizacja: Poznań

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Lisek » 02 lis 2006, 14:21

A ja cieszę się ze zwycięstwa Philadelphi, która wygrała z Atlantą. Podobała mi się gra oczywiście niezawodnego Iversona i Iguodali, ale najlepszym zaowdnikiem meczu był Samuel Dalembert. Miał 100% rzutów z gry i 11 zbiórek. Podobał mi się jeden wsad w jego wykonaniu, gdy dostał piłkę od Iversona. Ogólnie mówiąc nie zawiodła mnie moja ulubiona drużyna, a sam in plus. W atlancie jedynm zawodnikiem co tam się męczył byl Johnson. Jednak jego 25 punktów nie pomogły, i 76'ers wygrali 88:75 ;)

Awatar użytkownika
Berik
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1634
Rejestracja: 26 wrz 2005, 23:39
Reputacja: 0
Lokalizacja: Rivendell

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Berik » 02 lis 2006, 19:54

Co do Miami to na inauguracje zagrali tak jak przez wiekszosc sezonu zasadniczego w poprzednim roku. Znowu lawka zagrala wielkie nic. A najwiekszym gwiazdom nie chcialo sie grac za barddzo. Miami sie rozkreci bo musi. Z taka ekipa wejda do playoff bez zadnych problemow.

Lakers?juz rok temu grali naprawde dobrze. Pechowo odpadli z Suns w playoff. A teraz jeszcze bez Bryanta wygrywaja. Lakers to czarny kon, jesli mozna tak mowic o zespole z tak wielka historia.

A co mnie zdziwilo to zwyciestwo Knicks :lol: co prawda 1 pkt , ale zawsze. I to z najlepsza defensywa sezonu zasadniczego- Memphis. No to NY wyrobili juz srednia...tak 1 zwyciestwo na miesiac :lol:

Awatar użytkownika
Baqu
Warrior of Light
Warrior of Light
Posty: 1197
Rejestracja: 28 maja 2004, 15:43
Reputacja: 0
Lokalizacja: Festung Breslau

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Baqu » 02 lis 2006, 21:39

Obrazek

Knicks rozpoczęli sezon od zwycięstwa. Brawo. Ostatni raz przydarzyło im się to 5 lat temu jeszcze za czasów Jeffa Van Gundy. Brawo. Mają dodatni bilans. Brawo. Ale ten mecz pokazał też, że wyrzucenie Larry Browna nie dokonało chyba cudu.

jak dla mnie szok

Marbury Zagrał 34 minuty, spudłował wszystkie 6 rzutów, zdobył 2 punkty z wolnych, za to zaliczył 6 fauli i 5 strat.

Jamal Crawfordz spudłował 18 z 22 rzutów

za to Quentin Richardson (31 pktów, 10/13, 5/5 za 3, 9 zbiórek) : D

za dwa dni graja z Atlantą, na bank postawie na ich loss :yoyo:


jeszcze cos ciekawego : co robił LeBron latem :D

Awatar użytkownika
Yukasz
Basket fan hooligan
Posty: 6363
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:17
Reputacja: 0
Lokalizacja: Muzeum Ziemi Podlaskiej, ul. Alternatywy 4, Wiórkowo

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Yukasz » 02 lis 2006, 22:27

Berik pisze:Lakers?juz rok temu grali naprawde dobrze. Pechowo odpadli z Suns w playoff. A teraz jeszcze bez Bryanta wygrywaja. Lakers to czarny kon, jesli mozna tak mowic o zespole z tak wielka historia.
Czy ja wiem czy w poprzednim sezonie grali tak dobrze :think: Do play-offów weszli na jednym z ostatnich miejsc ale faktycznie już w decydująej rundzie spisali się nieźle bo powinni byli wygrać z Phoenix i odpadli bardzo pechowo. Jeszcze należy pamiętać że Lakersi to przede wszystkim Bryant i trener Jackson i jeżeli gwiazda drużyny z LA nie będzie dbała wyłącznie o indywidualne wyniki o co powinien zadbać Phil a pozostałym graczom pozwoli się udowodnić co potrafią to rzeczywiście powinni zajśc dalej niż w poprzednim sezonie :wink:

Mam wrażenie że pod typem w ankiecie na 'Inny zespół' kryje się LA Lakers :roll:
Berik pisze:A co mnie zdziwilo to zwyciestwo Knicks
Baqu pisze:jak dla mnie szok
Dla mnie w tym meczu mogło się zdarzyć wszystko. Mimo że Knicks od środka rozbija legenda koszykówki Isiaha Thomas swoimi genialnymi transferami sprowadzając kompletnie niepasujących do siebie zawodników i do tego płacąc im ogromne pieniądze a potem oddaje ich za pół darmo to trzeba pamiętac że w Memphis nie grał ich lider Paul Gasol. Gdyby Hiszpan wybiegł na boisko w tym meczu to na 100% postawiłbym na wygraną gospodarzy ale tak ten mecz był dla mnie niewiadomą. Brak europejskiej gwiazdy do co najmniej grudnia pewnie zaważy na nieobecności Niedźwiadków w play-offach :(
Baqu pisze:za dwa dni graja z Atlantą, na bank postawie na ich loss :yoyo:
Tu prawdopodobieństwo na wygrana Knicks jest juz znacznie mniejsze, w końcu sa oni pośmiewskiem chyba całej NBA. Szkoda że ta drużyna tak się prezentuje bo troche ich lubię. Niestety gra drużyny jak za czasów Ewinga w najbliższej przyszłości jest raczej nierealna :(

Awatar użytkownika
franz
Ki(L)gore Trout
Posty: 3855
Rejestracja: 15 paź 2006, 16:58
Reputacja: 100
Lokalizacja: Miasto Kanibali

Post Wyświetl pojedynczy post autor: franz » 04 lis 2006, 13:37

Troche wyników

:arrow: Toronto Raptors - Milwaukee Bucks 109:92

:arrow: Orlando Magic - Philadelphia 76ers 103:105

:arrow: Indiana Pacers - New Orleans/Oklahoma City Hornets 91:100

:arrow: Boston Celtics - Detroit Pistons 88:101

:arrow: Atlanta Hawks - New York Kinicks 102:92

:arrow: Miami Heat - New Jersey Nets 91:85

:arrow: Memphis Grizzlies - Charlotte Bobcats 96:83

:arrow: San Antonio Spurs - Cleveland Cavaliers 81:88

:arrow: Chicago Bulls - Sacramento Kings 88:89

:arrow: Denver Nuggets - Minnesota Timberwolves 109:112

:arrow: Phoenix Suns - Utah Jazz 104:108

:arrow: LA Lakers - Seattle Supersonics 118:112

:arrow: Golden State Warriors - Portland Trail Brazers 102:89

Miami Heat wygrali w piątek we własnej hali z New Jersey Nets. To ich pierwsze zwycięstwo w tym sezonie a byli tacy co skreslili juz ten zespół po ostatniej przegranej mowiac ze to weterani. Mnie osobiscie cieszy zwyciestwo LA Lakers bo ta ekipe najbardziej lubie w NBA.

Awatar użytkownika
Jarzinho
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7953
Rejestracja: 20 gru 2005, 20:56
Reputacja: 16
Lokalizacja: ......

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Jarzinho » 04 lis 2006, 14:14

LA Lakers - Seattle Supersonics 118:112

Kolejna wygrana :twisted: Powrót do składu Bryanta, ale pierwsze skrzypce nadal gra Lamar Odom. To moze tylko wyzwolic wieksze zaangazowanie. Świetny mecz takze Waltona, Turiafa, Bynuma, ktorzy od poczatku sezonu graja na dobrym wysokim poziomie. Swoje dorzucił takze Parker. Troszke słabiej Radmanovic i Evans, ale co tam wazne,ze jest ich kim zastapić, a Jeziorowcy pokazuja, ze maja bardzo dobry szeroki skład. Martwic moze nie rowna gra w poszczegolnych kwartach, jedna bardzo dobra nastepna słaba, jest oc poprawiac.

Kinicks :P Wszystko tak jak kazdy tutaj wyrokował, zal patrzec tacy zawodnicy.... Sezon bardzo dobrze zaczeli Szerszenie, transfery mieli bardzo dobre, ale osobiscie nie spodziewałem sie, ze od poczatku beda tak grac... Za to Chicago zatrzymało sie chyba w Miami...

Awatar użytkownika
Lisek
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 5237
Rejestracja: 12 maja 2006, 18:18
Reputacja: 6
Lokalizacja: Poznań

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Lisek » 04 lis 2006, 14:25

Co raz bardziej zadziwia mnie ten Odom. Dużo punkty, zbiórki i wysoki procent rzutów z gry. W tym sezonie Lakers'i mogą być zagrożeniem dla wszystkich drużyn. Cieszy mnie wymęczone (defakto) zwycięstwo Philadelphii z Orlando. bardzo dobrze, zresztą jak zawsze zagrał Iverson i dzieki niemu 76'ers wygrali, bo zdobył 2 punkty na 2,2 sekundy przed kończącą syreną. ;)

Awatar użytkownika
Yukasz
Basket fan hooligan
Posty: 6363
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:17
Reputacja: 0
Lokalizacja: Muzeum Ziemi Podlaskiej, ul. Alternatywy 4, Wiórkowo

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Yukasz » 04 lis 2006, 15:38

lisek_chz pisze:Cieszy mnie wymęczone (defakto) zwycięstwo Philadelphii z Orlando. bardzo dobrze, zresztą jak zawsze zagrał Iverson
Iverson już przyzwyczaił do dobrej gry w swojej karierze ale dobrze też zagrał Kyle Korver który trafil wszystkie cztery rzuty za trzy i był drugą strzelbą w ataku bardzo pomagając w wygranej. Swoje pięć minut miał też Webber kiedy to na chwilę rozrzucał się w ataku. Sam mecz był bardzo zacięty i do końca nie było wiadomo kto go wygra a ostatecznie triumfowała Phladelphia. W drużynie z Orlando jak zwykle wielu graczy uzyskało dużą ilość punktów, a najbardziej cieszy mnie dobrze rozpoczęty sezon przez G. Hilla :P o którym kiedyś mówiło się że ma szansę być następcą Jordana (nie mylić z byłą nadzieją Arsenalu).
Messi E2 Ronaldinho pisze:Kinicks Wszystko tak jak kazdy tutaj wyrokował, zal patrzec tacy zawodnicy....
Fakt mecz przegrali ze słabą Atlantą, ale rozpoczęli go dobrze i zanosiło się na to ze mogą go nawet wygrać. Niestety w pewnym momencie Knicks zupełnie stanęli a Atlanta wyszła na prowadzenie którego nie oddała już do końca. Na jednym forum wiele osób stawiało na NY ale ci nie zawiedli i przypomnięli się z poprzednich sezonów :roll:
franz pisze:Miami Heat wygrali w piątek we własnej hali z New Jersey Nets. To ich pierwsze zwycięstwo w tym sezonie a byli tacy co skreslili juz ten zespół po ostatniej przegranej mowiac ze to weterani.
To że są weteranami z co za tym idzie doświadczoną drużyną może świadczyć o tym że będą się przygotowywali do decydującej fazy sezonu a nie mimo mistrzostwa w ostatnim sezonie próbować bić jakieś rekordy. I chyba nikt ich nie skreślił mimo pierwszej porażki. Ja byłbym troche zdziwiony gdyby obronili tytuł, mnie ten skład nie przekonuje, jak na razie. Mecz Miami choć lepszy niż z Chicago wcale łatwy nie był bo New Jersey stawiało silny opór.

Dziś wygrało też Cleveland na wyjeździe z San Antonio 88:81 i było to pierwsze zycięstwo Cavs w hali Ostróg od 18 lat :shock: Oczywiście najbardziej do zwycięstwa przyczynił się LeBron James który zdobył 35 punktów.
lisek_chz pisze:W tym sezonie Lakers'i mogą być zagrożeniem dla wszystkich drużyn.
Jak do te pory obok Philadelphii robią najlepsze wrażenie z całej ligi bo nie mają głupich wpadek które przytrafiają się większości drużyn. Ciekawe jak im pójdzie z drużynami z górnej półki ale na pewno nie są w nich bez sznas. Ja osobiście wolałbym żeby wyniki w NBA były bardziej przewidywalne :P i denerwują mnie mecze w któych jedna drużyna na kilka minut przed końcem prowadzi kilkoma punktami a zwycięstwo wydaje się być formalnością po czy drużyna nagle się zatrzymuje i przegrywa wygrany mecz, np Phoenix Suns - Utah Jazz 104:108 :shock: A Utah ma jak na razie dwa zwycięstwa w dwóch meczach pokonując silne kadrowo Houston i ostatnio Phoenix.

Awatar użytkownika
Baqu
Warrior of Light
Warrior of Light
Posty: 1197
Rejestracja: 28 maja 2004, 15:43
Reputacja: 0
Lokalizacja: Festung Breslau

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Baqu » 05 lis 2006, 13:06

...a nie wiem czy widzieliscie co zrobił Adam Morrison juz w debiucie:

http://www.youtube.com/watch?v=RS83_q1-fmM 8O


poparzcie sobie tez na minę Nasha w meczu przeciwko Clippers

http://www.youtube.com/watch?v=I2PTZGysmdU :lol2:

Awatar użytkownika
Jarzinho
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7953
Rejestracja: 20 gru 2005, 20:56
Reputacja: 16
Lokalizacja: ......

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Jarzinho » 06 lis 2006, 0:04

No i szybko doczekalismy sie kolejnej wpadki Miami. tym razem dosc wyoko przegrali z Philadelphia 107:98. Mecz pokazał ile znacza Żary bez Shaqa. Gdyby nie Udonis to pod tablicami by nie istnieli. Moirning szybko nazbierał fauli przez co musiał większość meczu przesiedzieć na ławce. Zawiódł także Wade. Dobrze przynajmniej w ataku zagrał Walker, ale to mało jak na 76ers, gdzie dzisiaj świetne zawody zagrał przedewszystkim dla mnie Korver i oczywiscie Allen. Jednak to Kyle kiedy to Heat zaczeło powoli zwiekszac przewage w trzeciej kwarcie trafił kluczowe "3", co pozwoliło zmniejszyc strate, a pozniej wyjsc na prowadzenie. Swoje dołozył takze Andre i od połowy 3 kwarty gospodarze kontrolowali przebieg gry.
76ers zaczeli od trzech zwyciestw, taki bilans poraz ostatni mieli kilka lat temu. Narazie mozna sadzić, ze wygladaja bardzo dobrze, z kolei Żary za długo świetowali.

Dzisiaj kolejny meczyk graja Jeziorowcy i to pierwszy rewanż... z Seattle. Narazie Lakers'i prowadza w średniej zdobytych punktów i procentu z gry, wiec dobrze sie zapowiada. Bryant juz zdrowy, Lamar w gazie, świetnie w statystykach wygladaja Turiaf i Bynum. Musi byc wygrana i 4-0

Awatar użytkownika
Yukasz
Basket fan hooligan
Posty: 6363
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:17
Reputacja: 0
Lokalizacja: Muzeum Ziemi Podlaskiej, ul. Alternatywy 4, Wiórkowo

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Yukasz » 06 lis 2006, 0:37

Messi E2 Ronaldinho pisze:No i szybko doczekalismy sie kolejnej wpadki Miami. tym razem dosc wyoko przegrali z Philadelphia 107:98. Mecz pokazał ile znacza Żary bez Shaqa.
Szkoda że nie wiedziałem że SHAQ nie zagra - doznał urazu kolana w wygranym spotkaniu z New Jersey Nets. Przy tej absencji wynik mnie nie dziwi. Mimo to Miami dzielnie się trzymało bo do przerwy prowadzili 7 punktami, a o wyniku przesądziła trzecia kwarta którą Sixers wygrali 12 punktami. Jak zwykle dobrze zagrał Iverson ale co ciekawe znów rozrzucał się Kyle Korver - 5/6 za trzy :!: a w sezonie 9/11 :!: i jak do tej pory ma średnią prawie 19 punktów na mecz :brawo: a w poprzednich sezonach nieco ponad 11. A co do Miami to absencja O'Neala musiała niekorzystnie wpłynąc na zespół bo to on był najlepszym koszykarzem Żarów w wygranym meczu z Nets a Wade w tym tak jak w poprzednich dwóch meczach zagrał słabo jak na niego.

Mnie podobnie jak zwycięstwo Philadelphii ucieszył wg mnie największy pewniak tego wieczoru w któym San Antonio pewnie pokonało na wyjeździe Toronto 103:94 :P Najlepszym graczem meczu byl Tim Duncan któy odzyskał już skuteczność z linii rzutów wolnych którą zatracił w meczu z Cavs kiedy to nie trafił 10 rzutów przy fatalnej skuteczności 47% (dziś 6/7). Do dobrej gry swojego lidera dostosowała się reszta graczy z pierwszej piątki - T.Parker 19, B.Barry 16 (5), F.Oberto 12, M.Ginobili 12. W przeciwnym obozie najwięcej punktów rzucił Chris Bosh - 19 a zaciąg z Europy Nesterovic, Garbajosa, Calderon i Bargnani jak zwykle się nie popisał :(

Natomiast zaskoczeniem było dla mnie łatwe zwyciestwo Atlanty nad Orlando 95:82 w ostatnim zakończonym do tej pory meczu, w którym zwycięstwo Hawks ani przez moment nie było zagrożone :roll:

Awatar użytkownika
Jarzinho
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7953
Rejestracja: 20 gru 2005, 20:56
Reputacja: 16
Lokalizacja: ......

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Jarzinho » 06 lis 2006, 13:10

Niestety LAL przegrali rewanz z Sonics. Znów zagrali nierówno w poszczegolnych kwartach i to sie mocno odbiło na wyniku. O ile w pierwszych minutach grali wrecz rewelacyjnie, pozniej stopniowo ich gra wygladała coraz gorzej, a juz trzecia kwarta zapowiadała wrecz pogrom. Przegrywali w niej ponad 20 oczkami. Dobrze, ze w 4 kwarcie troche sie podniesli i zmniejszyli przegrna. Napewno zawiedli liderzy czyli Bryant i Odom, przyzwoicie zaprezentowali sie Walton, Radmanovic i Bynum. W Seattle super mecz zagrała Allen i Lewis, ktorzy w przerwie dostali sie do zespołu wszechczasów SSS. Pojawili sie takze inne byłe gwiazdy... na trybunach. Szkoda, myslałem, ze chociaz 5 zalicza. Teraz Czas na Wilki z Kevinem, niedoszłym Jeziorowcem....

Dobrze nadal radza sobie wczesniej przezemnie chwaleni Szerszenie, kolejna wygrana i bilans 3-0. tym razem z Rakietami. Ciekawa naprawde ekipa z Peja, Bobby'm Jacksonem oraz Paul'em. Z kolei Huston zawiedli na całej linie, wiele nie przygotowanych rzutów, wszystkko szarpane i brak lidera. Yao zagrał przyzwoicie troche słabiej Tracy, a juz kompletnie zawiódł Wells.

Awatar użytkownika
franz
Ki(L)gore Trout
Posty: 3855
Rejestracja: 15 paź 2006, 16:58
Reputacja: 100
Lokalizacja: Miasto Kanibali

Post Wyświetl pojedynczy post autor: franz » 07 lis 2006, 13:54

Dallas Mavericks graja jak na razie dosc słabo, przegrali z State Warriors i była to ich trzecia porażka ciekawe gdzie podziała sie ich dawna forma (Mavericks w zeszłym sezonie grali w finale NBA) jak w środę przegraja z LA Clippers bedzie to najgorszy w historii gry w lidze bilans startowy.
Na dodatek na trybuny musiał powędrować trener Avery Johnson.

wyniki reszty spotkan

:arrow: Utah Jazz - Detroit Pistons 103:101
:arrow: New York Knicks - San Antonio Spurs 93:105
:arrow: Sacramento Kings - Minnesota Timberwolves 93:81
:arrow: Orlando Magic - Washington Wizards 106:103
:arrow: Chicago Bulls - Milwaukee Bucks 110:85
:arrow: Los Angeles Clippers - Portland Trail Blazers 102:89

ODPOWIEDZ

Wróć do „Inne sporty”