nie chcę podważać wyższości Eco nad Brownem, bo sama tak uważam. ale co to za książka, jeśli jej największą zaletą jest realizm? historie z Harlequinów też się pewnie kiedyś zdarzyły, może poczytasz?breathalyse pisze:Imie Rózy- Umberto Eco
Najiwększa zaleta-realizm
wszystkie kryminały pana Browna są o klase gorsze.....
generalnie dla mnie książki Browna są monotonne, bo ileż można pisać według tego samego schematu?
ale ''Kod Leonarda Da Vinci'' przynajmniej mi względnie dobrze się czytało, był wciągający, dobrze napisany. i osiągnąl wielki sukces, co jest głównym celem pisarza. nie widzę w tym wszystkim żadnego powodu, dla którego książki musiałyby być realistyczne. co innego gdyby Dan Brown powiedział, że to wszystko prawda, ale czy mówił coś takiego? to, że kilku było tak głupich, żeby się na to nabrać- ich sprawa
a Brown nie tylko zrobił kupę dobrego dla siebie, ale także choćby dla Opus Dei, które wypromował i którego członkowie sami wypowiadali się, że skorzystali na książce.
za to ja ostatnio Siri Hustvedt ''Co kochałem'' i ''Oczarowanie Lily Dahl''
najpierw o autorce, bo nie jest zbyt popularna. jest Amerykanką, pisarką, poetką i eseistką, żoną pisarza Paula Austera. córka potomka norweskich imigrantów. studiowała na St. Olaf College w Northfield i na Columbii. jej debiutancka powieść nosi tytuł ''Na oślep'' i ostatnio w Empiku nie miałam na nią kasy (ale nadrobię, o ile jeszcze dostanę, bo na półkach pojedyncze egzemplarze pojawiają się co jakiś czas...), ale nadrobię to, w każdym razie została uznana za jeden z najlepszych debiutów 90'.
''Co kochałem'', wydana w 2003 roku to jej trzecia powieść, ale od niej zaczynam, bo ją pierwszą przeczytałam. czasem wybieram książki na chybił trafił, a ta przyciągnęła mnie najpierw okładką, a potem przybliżeniem fabuły umieszczonym z tyłu.
i najogólniej mówiąc- zachwyciła mnie. trudno powiedzieć o czym właściwie opowiada, bo ma wiele wątków. bohaterami są dwie rodziny: historyk sztuki Leo Hertzberg wraz z żoną, Ericą oraz mało popularny malarz William Wechsler początkowo z żoną pisarką Lucille, potem z inną kobietą- Violet. Leo znajduje w małej galerii obraz Billa, a ''spotkanie'' to okazuje się miłością od pierwszego wejrzenia. kupuje obraz, dociera do autora i zaprzyjaźnia się z nim. nie wie jakie będą konsekwencje tej znajomości albo być może jak bliska ona będzie- w każdym razie to prowadzi później do wielu niespodziewanych wypadków. powiem tylko, że warto wniknąć w ten świat sztuki w latach osiemdziesiątych w SoHo. ktoby pomyślał, że dla kogoś to może być jedyny świat, że obrazy (choć sztuka tam wykracza poza ramy) mogą być całym życiem? z tego co wiem autorka interesowała się sztuką stąd to wszystko jest świetnie opisane, pozatym (być może dzięki temu, że jest też poetką) emocje są przedstawione w niezwykły sposób. to trochę przytłacza samą fabułę, ale i ona jest niczego sobie.
''Oczarowanie Lily Dahl'' sytuacja jest zupełnie inna niż w poprzedniej książce. jesteśmy (bo opisy w książkach tej autorki sprawiają, że prawie się w nią wtapiam
pewnego razu wybiera się w okolice domu miejscowych dziwaków, Bodlerów. otacza go wiele tajemniczych historii- na temat śmierci matki braci, okrucieństwa ich ojca... jednak tego dnia nie ma ich na gospodarstwie, więc postanawia się rozejrzeć. w szopie znajduje stare buty i nie może się powstrzymać, aby ich nie zabrać (zaznaczam, że nie są to jakieś magiczne przedmioty, które pozwolą jej latać, wejść na ul. Pokątną czy coś- nie ten typ książki
po włożeniu ich zbiera się na odwagę, aby rozebrać się w oknie, kiedy Edwardo Shapiro będzie ją obserwował. dzięki temu ich romans zaczyna się rozwijać, ale oprócz tego życie toczy się normalnie- Lily chodzi do Klubu Artystów na próby do ''Snu nocy letniej'', pracuje w Ideal Cafe, spotyka się tam ze znajomymi. jednak w końcu sprawy zaczynają się komplikować...
i znów mamy do czynienia z niezwykłymi postaciami (ale nie w sensie, że nierealnymi, po prostu oryginalnymi), których skomplikowana psychika jest dobrze oddana na papierze. z realistycznymi opisami przeżyć, miejsc, sytuacji. i znów przez piękno tego wszystkiego trochę cierpi fabuła, która sama w sobie nie jest jakaś cudowna, ale nie o nią tu chodzi, podobnie jak w poprzedniej książce. znów pochłonęłam szybko i chciałam więcej.
polecam książki tej autorki, gdyby ktoś miał okazję



