NBA... - Strona 27

Dewiza tego działu to: 'Nie samą piłką człowiek żyje". Dyskusje na temat wszystkich dyscyplin sportowych, od ping-ponga poczynając, na curlingu kończąć.
×

Po mistrzostwo w sezonie 2018/2019 sięgną:

Milwaukee Bucks
2
10%
Toronto Raptors
3
14%
Boston Celtics
4
19%
Philadelphia 76ers
0
Brak głosów
Golden Stdate Warriors
5
24%
Denver Nuggets
0
Brak głosów
Houston Rockets
1
5%
Oklahoma City Thunder
2
10%
Portland Trail Blazers
0
Brak głosów
ktoś inny
4
19%
mthomas
Podawacz Piłek
Podawacz Piłek
Posty: 3
Rejestracja: 20 sty 2005, 16:10
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: mthomas » 07 lis 2006, 15:51

Cieszy mnie zwycięstwo Chicago Bulls. Wyrównali tym samym stan na 2-2. Jeśli chodzi o wyniki Dallas, to nie ma się, co martwić. To dopiero początek sezonu. Gdyby w zeszłym roku ktoś przyjąłby za coś znaczącego pierwsze tygodnie od rozpoczęcia ligi, nikt by nie powiedział, że Miami może walczyć o mistrzostwo. Jeśli chodzi o wyrzucenie z boiska trenera Johnsona, to nie ma się, co dziwić. Od tego roku wprowadzone duże kary za dyskusje z sędziami. To bardzo dobry pomysł, bo chłopcy zaczęli już sobie pozwalać na zbyt ostre teksty, a tego typu zachowanie trzeba tępić - swoją drogą już dawno powinni takie kary wprowadzić w piłce nożnej - po sezonie by się wszyscy oduczyli tego głupiego zachowania. W 99% przypadkach sędzia nie zmienia zdania, więc o czym mowa?

Awatar użytkownika
Jarzinho
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7953
Rejestracja: 20 gru 2005, 20:56
Reputacja: 16
Lokalizacja: ......

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Jarzinho » 09 lis 2006, 0:33

Andrew Bynum

Zapamietajcie tego zawodnika.
Najmłodszy w historii NBA, numer 10 draftu 2005. Młodszego juz nie bedzie dzieki nowemu regulaminowi naboru. Ten sezon gra z koniecznosci. Kontuzje wyelminowały Mihma i Browna. Gra na pozycji centra niekiedy z skrzydłowego. Zeszły sezon to ogony, wiec nie pokazywał za duzo, ale były przebłyski. Ten zaczał sie znakomicie i jest kluczowa postacia na dzien dzisiejszy Jeziorowców. Punktuje, zbiera do tego mało fauli i strat. Moze wreszcie sie doczekam kogos godnego Shaqa pod tablicami.
Wczoraj dał popis w Los Angeles, min. dzieki jego grze LAL wygrali z ekipa Garnetta 95-88. Swoje dołozyli Bryant, Lamar, Parker, Walton i Radmanovic. Ogolnie coraz lepiej to wyglada i mam ogromna nadzieje, ze ten pomysł Phill'owi wyjdzie znakomicie. Poczatek jest wyśmienity. Jeszcze gdyby pozbyto sie blastu w osobie Aarona McKie, to zostałaby bardzo młoda ekipa... :lol:

Narazie Jastrzebie, Szerszenie i Utah nadaja ton NBA, kto by sie spodziewał. Szczegolnie mnie zaskakuja Hawks, bo po Szerszeniach sie spodziewałem takiej gry. W zeszłym sezonie skazani na porazke w Southwes z Spurs, Mavericks, Memphis i Huston, teraz to oni przewodza..

Awatar użytkownika
Baqu
Warrior of Light
Warrior of Light
Posty: 1197
Rejestracja: 28 maja 2004, 15:43
Reputacja: 0
Lokalizacja: Festung Breslau

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Baqu » 11 lis 2006, 12:19

Wczorajsza noc. Kapitalne końcówki i game winnery w ostatnich sekundach. Bohaterami byli Chris Bosh, Delonte West, Hedo Turkoglu i zwłaszcza Jamal Crawford. Ta ostatnia akcja rządzi. Na razie jest Play of the Day ale pewnie zostanie też Play of the Week. Chociaż rzut Bosha nad Webberem też robi wrażenie. Oto najlepsze akcje z wczoraj.

=> http://www.youtube.com/watch?v=7FlK0H8ypGg

Awatar użytkownika
Yukasz
Basket fan hooligan
Posty: 6363
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:17
Reputacja: 0
Lokalizacja: Muzeum Ziemi Podlaskiej, ul. Alternatywy 4, Wiórkowo

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Yukasz » 11 lis 2006, 18:45

Pora wykonać jakąś skrobankę w odpowiednim temacie...


WASHINGTON WIZARDS – MILWAUKEE BUCKS 116:111 (33:23, 26:28, 17:34, 40:26)

Jak ja nie lubię takich meczów, tym bardziej kiedy kibicuję jednej z drużyn. Otóż początek zdecydowanie należał do gospodarzy którzy uzyskali bezpieczna przewagę i systematycznie ją powiększali. W II kwarcie przewaga wykosiła ok. 15 pkt by tę część Wizards zakończyli porażką 2 oczek. III część to jak widać zupełna dominacja gości którzy od pierwszych sekund uzyskali 10 punktów przewagi i nie schodzili poniżej tej granicy a nawet znacznie ją powiększyli. Jak się ostatecznie okazało w sumie dobrze że obstawiłem ten mecz jednak w III ćwiartce myślałem że będę mógł sobie rzucić zdeformowanym kuponem do kosza niczym prawie koszykarz czeher do swojego wiadra. Na całe szczęście w IV kwarcie gospodarze ruszyli do odrabiania strat i nie bez problemów zniwelowali ok. 10 pkt przewagi gości, wyszli na minimalne prowadzenie po czym znów lekką przewagę uzyskali zawodnicy Bucks. Ostatecznie w samej końcówce meczu Wizards uzyskali lekką przewagę i zapewne dzięki faulom gości i rzutom osobistym wygrali rónicą aż 5 pkt. Osobiście spodziewałem się że ciut lepiej zagra lider drużyny ze stolicy – Gilbert Arenas i rzuci coś ok. 40 punktów jak w dwóch meczach tego sezonu, jednak ostatecznie zakończyło się na 29 oczkach. Drugim strzelcem co też nie jest żadną niespodzianką był A. Jamison który rzucił 24 pkt. Najlepszym strzelcem Kozłów z 25 pkt był M. Redd.


NEW JERSEY NETS – MIAMI HEAT 106:113 (32:22, 21:21, 22:33, 31:37)

W New Jersey odbył się kolejny mecz z cyklu tych dziwnych. Pierwsza kwarta to dobra gra z obu stron poparta dobrą skutecznością w ataku. Koszykarze gospodarzy swoją przewagę uzyskali głównie dzięki szybkiemu rozgrywaniu piłki i skuteczności ok. 75% w rzutach za dwa oraz trzem trójkom Vince’a Cartera. Zaś po grze Miami można było odnieść wrażenie że chcą tylko gra im nie wychodzi. Do przewagi Nets przyczyniła się przede wszystkim bardzo dziurawa obrona obrońców tytułu i zbyt mało opcji w ataku w przeciwieństwie do agresywnej gry na całym placu w wykonaniu gospodarzy z których niemal każdy swoją grą wnosił coś do meczu, a czego nie było widać u Miami. W II części gra się wyrównała ale przewaga uzyskana z pierwszej części pozwoliła zawodnikom New Jersey na kontrolowanie przebiegu meczu. Zaś początek II połowy to zupełna zamiana rolami z I kwarty. Miami rzuciło się do ataku i dzięki agresywności w grze oraz głównie za sprawą Wade’a i bardzo dobrego pod koszami tego wieczoru Haslem’a łatwo zniwelowali przewagę Nets i wyszli na prowadzenie. Miami sprawiało wrażenie drużyny bardziej dojrzałej w której szeregach każdy koszykarz wiedział jak dokładnie rozgrywać każdą piłkę aby umieścić ją w koszu rywala. Natomiast zawodnicy Nets podejmowali chyba najgorsze jakie można było decyzje i zupełnie nie przypominali drużyny z I kwarty. W ich szeregi wkradł się chaos a kontuzja Jeffersona który po rzucie spadł na stopę SHAQ’a upadając na parkiet oraz rozwalona dłoń Cartera który w walce o piłkę także starł się O’Neal’em nie ułatwiała gospodarzom gry z przebudzonym rywalem. Ostatecznie zwycięstwo odnieśli goście i w ich szeregach można wyróżnić prawie każdego tzn wszyscy się starali jednak jak w każdym meczu tego sezonu bardzo słabo wypadł Mourning i gdyby nie powrót do gry O’Neal’a to losy meczu mogłyby się potoczyć zupełnie inaczej. Co prawda SHAQ nie może zaliczyć tego meczu do udanych zawodząc głównie w ataku to jednak i tak zagrał dużo lepiej niż jego partner z Heat.


HOUSTON ROCKETS – NEW YORK KNICKS 103:94 (26:20, 28:26, 28:20, 21:28 )

D tej pory tylko jeden mecz na swoim dobrym wysokim poziomie w tym sezonie zaliczył T-Mac, a w starciu przeciwko Knicks znów raził wielką nieskutecznością trafiając zaledwie 4 rzuty na 12 oddanych z gry. Dzielnie partnerował mu rozgrywający Rakiet Alston 4/11 z gry. Na całe szczęście w tym sezonie poniżej wysokiego poziomu nie schodzi w tej chwili chyba najlepszy środkowy ligi Yao Ming. Chiński gigant rzucił 35 pkt prowadząc Houstin do trzeciej wygranej z rzędu.


PHILADEPHIA 76ERS – DENVER NUGGETS 101:108 (23:30, 25:22, 20:26, 33:30)

O tym meczu można napisać że zawiódł przede wszystkim Iverson, którego katastrofalna skuteczność uniemożliwiła wygranie meczu. W ekipie gości którzy prowadzili niemal od początku na wyróżnienie zasługuje przede wszystkim jej lider Carmelo Anthony który wyraźnie przebudził się po słabym początku sezonu i walnie przyczynił się do pierwszej wygranej w sezonie rzucając 31 pkt. W ekipie gospodarzy najlepiej punktującym był rezerwowy K.Korver – 23 pkt.


LA LAKERS – DETROIT PISTONS 83:97 (21:27, 16:18, 18:25, 28:27)

Nawet brak Hamiltona w szeregach Pistons nie przeszkodził Detroit w odniesieniu chyba dość łatwej wygranej nad Lakersami mając na uwadze wyniki poszczególnych kwart. Najwięcej punktów wśród zwycięzców uzyskał T. Prince - 31, a wśród pokonanych Bryant - 19 i Odom - 16 którzy raczej nie mogą zaliczyć meczu do udanych mając na względzi ich poprzednie mecz i uzyskane w nich zdobycze punktowe.


INDIANA PACERS - ORLADNO MAGIC 93:83 (27:32, 20:18, 23:13, 23:20)

To kolejny mecz w którym praktycznie przez cały mecz prowadzili goście a wygrali gospodarze. Sam wynik nie odzwierciedla przebiegu meczu w którym decydująca okazała się trzecie kwarta wygrana przez Pacers różnicą 10 pkt. Najlepszym strzelcem gospodarzy był Al Harrington - 32 punkty, zaś wśród gości którzy prowadzili przez ok 3/4 meczu żaden koszykarz nie przekroczył liczby 20 pkt (trzech zawodników zblizyło się do tej granicy) i można powiedzieć że zawiodło największe nazwisko zaspołu Magic Grant Hill - 17 oczek.


Pozostałe dzisiejsze mecze:

TORONTO RAPTORS – ALTANTA HAWKS 102:111
CHARLOTTE BOBCATS – SEATTLE SONICS 85:99
BOSTOn CELTICS – UTAH JAZZ 100:107
PORTLAND – NEW ORLEANS HORNETS 92:91
Ostatnio zmieniony 12 lis 2006, 1:57 przez Yukasz, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Jarzinho
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7953
Rejestracja: 20 gru 2005, 20:56
Reputacja: 16
Lokalizacja: ......

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Jarzinho » 12 lis 2006, 1:53

JEZIOROWCY obnizyli loty, a to głownie przez dwojke Lamar Odom :arrow: Kobe Bryant. Niestety po bardzo dobrym poczatku, pozniejszym powrocie Bryanta, obaj jakos graja tak aby pokazac, ktory jest lepszy. Niestety kłada sukces undywidualny ponad zespół, inni staraja sie grac, ale brak wiekszosci doswiadczenia. Przegrywaja mecze, ktorych nie powinni przegrać. Na szczescie Zachód w tym sezonie narazie jest dosc wyrónany, wiec straty spokojnie mozna odrabiac. Phill powinien ich szybko utemperowac.

Co do spotaknia Nets z HEATS to zadecydował głownie Shaq, który wykkluczyła badz conajmniej zmniejszył zagrozenie, poprzez kontuzje przeciwników. Oczywiscie o sam wynik wykrystalizował sie w 3 kwarcie, czyli jak w wiekszosci spotkan w tym sezonie.

Awatar użytkownika
Yukasz
Basket fan hooligan
Posty: 6363
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:17
Reputacja: 0
Lokalizacja: Muzeum Ziemi Podlaskiej, ul. Alternatywy 4, Wiórkowo

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Yukasz » 12 lis 2006, 2:18

Messi E2 Ronaldinho pisze:Co do spotaknia Nets z HEATS to zadecydował głownie Shaq, który wykluczyła badz conajmniej zmniejszył zagrozenie, poprzez kontuzje przeciwników.
Nie można powiedzieć że SHAQ zadecydował o losach meczu, przecież nie zrobił tego specjalnie :!: O'Neal próbował zablokować rzut Jeffersona i znalazł się na tyle blisko gracza Nets że ten spadł na jego stopę, nie wierzę że dopuścił się tego specjalnie, to nie piłka nożna gdzie poluje się na rywala aby ten odniósł kontuzję. Owszem zdarza się ostre krycie ale w miarę rozsądku bo nad wszystkim czuwają sędziowie których jak w piłce jest trzech tyle że boisko jest znacznie mniejsze i przeważnei nic nie umknie ich uwadze. A co do urazu Cartera to przeciez sam zawodnik Nets wpadł na SHAQ'a z tyłu gdy ten przechwycił piłkę skierowaną od Kidda do Vince'a. Zreszta później wrócił na parkiet, a Netsi nawet z nimi dwoma w składzie stracili pomysł na dobrą grę i roztwonili przewagę. Jednak może i New Jersey zebrałoby się do kupy i ostatecznie wygrałoby mecz ale tak się nie stało bo rywal w II połowie zagrał dużo lepiej od nich i szczerze w to wątpię. Kontuzje w sporcie zdarzają się bardzo często i trzeba się z nimi liczyć :wink:
Messi E2 Ronaldinho pisze:JEZIOROWCY obniżyli loty, a to głownie przez dwójkę Lamar Odom Kobe Bryant.
Składu jakiegoś wybitnego nie mają żeby wygrywac z wszystkimi ale faktycznie po dobrym początku można wymagać od nich więcej. Pisałem że powrót Bryanta niekoniecznie musi pomóc drużynie i jak na razie tak się dzieje. Kobe musi być gwiazdą zespołu i nie pozwoli aby ktoś był ważniejszy od nigo. Pamiętasz jak kłócił się z O'Nealem o status lidera drużyny. Czasem udawało się załagodzić konflikt ale w większości obaj panowie nie darzyli siebie sympatia. No cóż w tym rola Jacksona aby to wszystko poukładać :roll: Jesli Odom po początkowym statusie lidera Lakersów usunie się w cień i pozwoli być gwiazdą Bryantowi to wszystko powinno być OK ale jeśli nie to szykuje się nam szybki transfer. Oczywiście jeśli to co napisałeś ze obaj ze spoba rywalizują jest prawdą.

W przerwie meczu Nets - Heat pokazywali tego młodego centra Lakersów Gynum'a. Chłopak z budowy nie przypomina SHAQ'a (a kto go przypomina?) ale warunki ku dobrej grze posiada. Widziałem kilka jego akcji i prezentował się w nich bardzo dojrzale tak więc najprawdopodobniej jak mu nie odbije to będą z niego ludzie i dobry koszykarz jednocześnie :P


PS Cleveland - Boston 19:37 a było 0:11 :!: :shock:

Awatar użytkownika
Baqu
Warrior of Light
Warrior of Light
Posty: 1197
Rejestracja: 28 maja 2004, 15:43
Reputacja: 0
Lokalizacja: Festung Breslau

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Baqu » 12 lis 2006, 9:50

UTAH 113 : 111 Bucks

(0:01) [UTA 113-111] Harpring Layup Shot: Made (17 PTS) Assist: D. Williams (15
(0:06) [MIL 111-111] Redd Jump Shot: Made (57 PTS) Assist: M. Williams (8 AST)


nie ma to jak rzucic 57 pkt, a Twoja ekipa przegrywa w ostatniej sekundzie spotkania 2 punktami...

Awatar użytkownika
Berik
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1634
Rejestracja: 26 wrz 2005, 23:39
Reputacja: 0
Lokalizacja: Rivendell

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Berik » 12 lis 2006, 11:09

Messi E2 Ronaldinho pisze:Co do spotaknia Nets z HEATS to zadecydował głownie Shaq
ja tam bym powiedzial, ze Haslem :P co prawda Shaq zrobil swoje, ale byl bardzo nieskuteczny. Wade i Haslem poprowadzili do zwyciestwa.No i geniusz Pata :wink:

Co mnie zadziwia w tym sezonie to slabe Detroit.Znowu dostali i to ze sredniakami - Warriors.Zaden zawodnik "Tlokow" nie zagral na swoim normalnym poziomie...no i tez widac, ze MOhammed Bena nie zastapi.

Awatar użytkownika
Yukasz
Basket fan hooligan
Posty: 6363
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:17
Reputacja: 0
Lokalizacja: Muzeum Ziemi Podlaskiej, ul. Alternatywy 4, Wiórkowo

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Yukasz » 12 lis 2006, 13:42

Yukasz pisze:PS Cleveland - Boston 19:37 a było 0:11
CLEVELAND CAVALIERS - BOSTON CELTICS 94:93 (10:25, 24:23, 26:28, 34:17)

:rotfl4: Udało im się wygrać mecz :!: :shock: Jeszcze w trzeciej kwarcie Celtowie prowadzili różnicą ok 20 pkt :!: LeBron wygrał im mecz i rzucił 38 pkt a reszta... lepiej nie mówić, zagrali katastrofalnie. Cavs to James i długo, długo nic. Jak pozostali zawodnicy nie wezmą się za siebie to daleko nie zajadą w tym sezonie, jednak jestem przekonany że tak się nie stanie i wszystko jakoś się ułoży w dalszej części sezonu :wink: Drugim strzelcem Cavs był niejaki Sasha Pavlovic i rzucił aż 14 oczek, reszta drużyny nie przekroczyła nawet magicznego progu 10 pkt :!:

LeBron MVP :?: :>


CHICAGO BULLS - INDIANA PACERS 89:80 (24:25, 19:23, 16:18, 30:14)

Tu jak w meczu Cavs - Celtics zadecydowała IV kwarta. Pacers prowadzili przez większą część meczu i dopiero w II kwarcie Bykom udało się zmniejszyć straty. Bardzo nierówną formę ma w tym sezonie prezentuje Ben Gordon z Chicago - (dpowiednio procent rzutów za dwa i zdobyte punkty, mecz po meczu) 14.3, 6; 62.5, 24; 28.6, 5; 72.2 37; 11.1, 2; 12.5, 3 :!: Inny gracz z pierwszej piątki Chicago - Ben Wallace tez zawodzi. Co prawda daje swojej drużynie dużą liczbę zbiórek (jednak jest ich co najmniej o jedną mniej niż w poprzednich latach) ale w Chicago w przeciwieństwie do Detroit nie ma tylu dobrych graczy w ataku i jeśli już Big Ben rzuca to mógłby to robić z wysoką skutecznością a dziś zaledwie 4/11 za dwa. W poprzednich meczach było z tym różnie ale mógłby wspomóc swoich kolegów w ataku bardziej niż dotychczas mimo ze nie jest jakimś wielkim strzelcem. Najwięcej pkt wsród Bulls rzucił mózg zespołu Kirk Hinrich 23, którego dzielnie wspierał Luol Deng - 21 pkt.
Berik pisze:Co mnie zadziwia w tym sezonie to slabe Detroit.Znowu dostali i to ze sredniakami - Warriors.Zaden zawodnik "Tlokow" nie zagral na swoim normalnym poziomie...no i tez widac, ze MOhammed Bena nie zastapi.
Po sparingach wydawało się co innego ale sparingi to nie liga, zas liga to nie play-off. A dziś Detroit dostało lanie od Golden State 79:111 :!: :shock: Nie wiem co się dzieje z tą drużyną ale większość zawodników jak do tej pory zawodzi, nie gra tez Hamilton, a następca Big Bena - Mohammed pzrebywał dziś 12 min na parkiecie i miał aż 1 zbiórkę (słownie - jedną). chocaiż jak tak popatrzeć na jego statystyki w karierze to w porównaniu do poprzednich lat radzi sobie całkiem nieźle, jednak nigdy nie będzie w stanie zastąpić Bena Wallace'a.

Dziś wygrało tez Phoenix z Memphis 96:87 a najlepszym graczem meczu był borykający się ostatnio z kontuzjami a od trzech meczów grający w pierwszej piątce na sporym kredycie zaufania - Amare Stoudemire który rzucił dziś 25 pkt i miał 14 zbiórek. Można jeszcze powiedzieć że jak ostatnio zawiodła skuteczność MVP poprzedniego sezonu czyli Steve'a Nash'a.

Awatar użytkownika
Baqu
Warrior of Light
Warrior of Light
Posty: 1197
Rejestracja: 28 maja 2004, 15:43
Reputacja: 0
Lokalizacja: Festung Breslau

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Baqu » 18 lis 2006, 8:53

Obrazek 100:76 Obrazek

ale dziadki dzisiaj dostaly lanie :D tylko Haslem i Wade cos tam grają

LeBron dzisiaj przeciwko leśnym wilkom 37 pkt 6asyst oraz 9 zbiórek Obrazek

Hamilton wrocil, rzucil 27 pkt i Detroit wreszcie wygrało, Arenas + Jamison dziś "tylko" 28 pkt

Kobe wydatnie pomogl w wygranej z Toronto 107 - 100 zaliczajac 31 pkt 11 zb i 7 asyst Obrazek

Słoneczka pokonały Phillę 106-94 a graczem meczu okazał się Barbosa zastepujacy nieobecnego Nasha, uzyskujac 26 pkt 10 zb i 3 asysty

Awatar użytkownika
Zaza
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8147
Rejestracja: 21 lis 2004, 15:26
Reputacja: 1
Lokalizacja: Loża szyderców

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Zaza » 18 lis 2006, 11:48

Widziałem z nocy mecz Pistons i to już nie te sami "bad boys" - niby tylko Big Ben odszedł do Chicago a jednak grali jakoś tak jak nie oni, pamitam czas walki o mistrza [nie tak dawno przeciesz] i to była inaczej grająca drużyna. Hamilton zagrał dobrze ale lepiej drugi Wallace, był wszedzie. Zdobył ważne punkty, nie zawodził gdy było ciekawie :P Zresztą "czarodzieje" zagrali w tech decydujacych momentach jak amatorzy :P To dopiero 4 zwyciestwo Tłoków w tym sezonie.

Baqu pisze: tylko Haslem i Wade cos tam grają

A Shaq grał ? bo on ostatnio pauzował nie ? To że Wade cos grał to nie dziwi chyba, sam wiesz że to on jest tym nr 1 Heat. Flash jest kozacki, tez koleś mnie rozwala. Czesto odladam mecze Heat dla tego gościa !

Awatar użytkownika
Jarzinho
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7953
Rejestracja: 20 gru 2005, 20:56
Reputacja: 16
Lokalizacja: ......

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Jarzinho » 18 lis 2006, 12:53

Zaza pisze:A Shaq grał ? bo on ostatnio pauzował nie ? To że Wade cos grał to nie dziwi chyba, sam wiesz że to on jest tym nr 1 Heat. Flash jest kozacki, tez koleś mnie rozwala. Czesto odladam mecze Heat dla tego gościa !

No to przez ponad miesiac bedziesz sie nudził, bo Shaq przez ten okres moze conajwyzej posiedizec na trybunach. Kontuzja.
Wiada ile znaczy Miami bez Shaqa, tyle co przed jego przybyjsciem. Ogromne zdobycze punktowe Wade'a nic nie znacza, skoro przegrywaja walke pod koszami. Haslem sam nie załatwi wszystkiego, a Mourning :pogrzeb:
Przegrna z NYK to naprawde przykra przegrnana, przynajmniej wnioskujac jak graja Kinicks w tym sezonie i co wokoł tego zespołu sie dzieje. To jeden z najsłabszych NBA a beda przez meisiac neiobecnosci Shaqa mocniejsi i myśle, ze Zary sobie nie poradza, a poniej bedą gonić czołówkę.

Mnie cieszy kolejna wygrana LAL, dobry wynik Bryanta, ale straty :arrow: 6 pomniejszaja ten wynik. Narazie Kobe jest w tym elemencie na szczycie, jeszcze gorzej, ze Odom takze jest wysoko. Dwóch liderów z taka ogromna iloscia strat, trzeba to zmienic Phill :roll: Do tego powrót Kwame do zdorwia źle podziałał na Bynuma, który radzi sobie teraz bardzo przecietnie. Dobrze radzi sobie nadal Walton, Radmanovic czy Parker wiec jest z czego sie cieszyc. Na tle słąbego Totonto dobrze to wyglada jak bedzie z Bykami zobaczymy.
Coraz bardziej wydaje mi sie, ze Bargnani moze byc najgorszym nr.1 w historii, nic nie pokazuje na parkiecie, a do tego dochodza plotki o jego trybie zycia i niezbyt profesjonalnego podejscia do treningu.

Najlepsza ekipa nadal jest Utah i to spora niespodzianka, Boozer, okur, Harpring i Derek narazie rozdaja karty i trudno wytypowac ich kolejnego pogromce. Dzisiaj graja na własnym parkeicie z Suns i raczje zapisza na swoim koncie kolejna wygrna :wink:

Awatar użytkownika
Baqu
Warrior of Light
Warrior of Light
Posty: 1197
Rejestracja: 28 maja 2004, 15:43
Reputacja: 0
Lokalizacja: Festung Breslau

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Baqu » 18 lis 2006, 15:25

dobra kompilacja o najlepszym obecnie dunkerze....



polecam :!:

Awatar użytkownika
Yukasz
Basket fan hooligan
Posty: 6363
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:17
Reputacja: 0
Lokalizacja: Muzeum Ziemi Podlaskiej, ul. Alternatywy 4, Wiórkowo

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Yukasz » 18 lis 2006, 21:42

Messi E2 Ronaldinho pisze:Przegrna z NYK to naprawde przykra przegrnana, przynajmniej wnioskujac jak graja Kinicks w tym sezonie i co wokoł tego zespołu sie dzieje. To jeden z najsłabszych NBA a beda przez meisiac neiobecnosci Shaqa mocniejsi i myśle, ze Zary sobie nie poradza, a poniej bedą gonić czołówkę.
Patrząc na to jak gra Miami w tym sezonie mnie ta porażka w cale mnie nie dziwi :roll: Może jej rozmiary, ale nie sama porażka. NY niedawno grał zacięty bój u siebie z Cavs i ostatecznie mogł nawet wygrać mecz a ostatnio łatwo pokonali u siebie Washington, który wcześniej prezentował się dobrze choć teraz chyba obniżył loty. A Miami bez SHAQa dostaje lanie z kim popadnie. Wcześniejsze zwyciestwa bez swojego centra nr 1 były szczęśliwe bo niekiedy przegrywali oni cały mecz i rzutem na taśmę odnosili zwycięstwo. Zresztą po tym co czasem widziałem w wykonaniu Mourninga to miałem wrażenie że zespół grał w czwórkę, niestety tego meczu nie oglądałem i nie wiem jak wyglądała jego gra ale można przypuszczać że nie był w życiowej formie jak to miało miesjsce przed kilkoma laty. A w meczu z Knicks swoją drugą największą zdobycz punktową w tym sezonie zanotował Francis - 14 pkt przy fatalnej skuteczności poniżej 30% :angry2: Trochę to dziwne że zawodnik który kiedyś zapowiadał się na wielką gwiazdę, ba był nią nawet, teraz rozgrywa najgorszy sezon w karierze :roll: W ekipie z Miami jeszcze gorszą skutecznością popisał się Antoine Walker - 1/5 za dwa i 0/4 za trzy :olaboga:
Baqu pisze:LeBron dzisiaj przeciwko leśnym wilkom 37 pkt 6asyst oraz 9 zbiórek
Baqu pisze:Kobe wydatnie pomogl w wygranej z Toronto 107 - 100 zaliczajac 31 pkt 11 zb i 7 asyst
Wczoraj Baron Davis w meczu Warriors - Kings 117:105 :arrow: 36 pkt i 18 asyst :!: :rydzyk:
Baqu pisze:
:rydzyk:


Shaquille'a O'Neala, gwiazdę mistrzów ligi NBA - Miami Heat, czeka kilkutygodniowa przerwa w grze, spowodowana operacją kolana. Według lekarzy O'Neal wróci na parkiet najwcześniej za cztery do sześciu tygodni

Szczegółowe testy medyczne jakim poddał się w ostatnich dniach 34-letni koszykarz wykazały naderwanie więzadła w lewym kolanie, którego doznał podczas niedzielnego meczu z Houston Rockets.

Początkowe diagnozy lekarzy wskazywały na stłuczenie kolana i środkowy Heat uczestniczył w czwartek w treningu zespołu przed piątkowym meczem z New York Knicks, ale gdy ból nasilił się ponownie trafił do szpitala na badania.

W tym tygodniu O'Neal, 13-krotny uczestnik Meczu Gwiazd NBA, opuścił dwa spotkania Miami. Od początku sezonu koszykarz ten wystąpił cztery razy, odnotowując średnio 14 punktów i 7,5 zbiórki.


Kurcze o rany ['] :P

Awatar użytkownika
Baqu
Warrior of Light
Warrior of Light
Posty: 1197
Rejestracja: 28 maja 2004, 15:43
Reputacja: 0
Lokalizacja: Festung Breslau

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Baqu » 19 lis 2006, 21:52

2006.11.19NBA daily top10 plays


oraz nowe "Fruwając...

tym razem o Detroit Pistons

Jermaine O'Neal został ukarany grzywną w wysokości 5 tys. dol. za to, że miał zbyt widoczną opaskę na ramieniu. Nawet ilość dozwolonych opasek jest uregulowana przepisami. Z tego samego powodu z jednej z opasek musiał zrezygnować Kobe.

:D

Yao Ming (34 pkt i 14 zbiórek) w pojedynku z Shaqiem O'Nealem (15 pkt i 10 zbiórek). Tak wymierają dinozaury...

:lol2:

ODPOWIEDZ

Wróć do „Inne sporty”