NBA... - Strona 34

Dewiza tego działu to: 'Nie samą piłką człowiek żyje". Dyskusje na temat wszystkich dyscyplin sportowych, od ping-ponga poczynając, na curlingu kończąć.
×

Po mistrzostwo w sezonie 2018/2019 sięgną:

Milwaukee Bucks
2
10%
Toronto Raptors
3
14%
Boston Celtics
4
19%
Philadelphia 76ers
0
Brak głosów
Golden Stdate Warriors
5
24%
Denver Nuggets
0
Brak głosów
Houston Rockets
1
5%
Oklahoma City Thunder
2
10%
Portland Trail Blazers
0
Brak głosów
ktoś inny
4
19%
Awatar użytkownika
Yukasz
Basket fan hooligan
Posty: 6363
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:17
Reputacja: 0
Lokalizacja: Muzeum Ziemi Podlaskiej, ul. Alternatywy 4, Wiórkowo

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Yukasz » 12 sty 2007, 13:25

No nareszcie, Webber chyba od środy nie jest zawodnikiem Sixers i teraz może przebierać w ofertach. Sama Philla na zwolnieniu Webbera który w tym sezonie ma zarobić 20,7 a w przyszłym 22,3 miliona dolarów zaoszczędzą co najwyżej 5 milionów dolarów, których ze swej pensji zrzekł się Webber. Mi osobiście szkoda Webbera bo go bardzo lubię, po przyjściu do Sacramento z Washingtonu zyskał bo ze złego chłopca stał się bardzo ważnym ogniwem najefektowniejej grającej drużyny w lidze, a i wcześniejsze problemy też już raczej nie miały miejsca. Niestety odwieczny wtedy rywal Kings, LA Lakers stanął na drodze w 7 decydującym meczu play-off który chyba zaważył na losach tej drużyny. Kolejny w sumie rozczarowujący sezon bo w Sacramento chciano mistrzostwa spowodował że trzeba było obrać nieco inną drogę skoro tamta się nie sprawdzała i tak Webber musiał odejść z Californii. A po przyjściu do 76ers grał w cieniu Iversona i jak się okazuje w tym sezonie z jednego z najlepszych silnych skrzydłowych ligi stał się jednym z wielu przeciętniaków. Nowa drużyna powinna dać jednocześnie nowe siły i motywacje dla Chrisa, który mimo prawie 34 lat w kosza przecież grać potrafi. Mówi się o ścisłej piątce drużyn do któych Webber może trafić: San Antonio, Dallas, Lakers, Detroit i Miami przy czym tak naprawdę chyba tylko te trzy ostatnie będą się liczyły w wyścigu o zawodnika. I rzeczywiście tej trójce najbardziej powinno zależeć na Weberze. Kontuzje jak w przypadku Lakers i Miami czy nienajlepsza gra Detroit to główne powody dla których te teamy powinny za wszelką cenę próbować ściągnąć byłego gracza Philli. Mówi się że największe szanse na pozyskanie Chrisa ma rodzinne jego miasto czyli Detroit. Jeśli Pistons chcą coś ugrać w tym sezonie to takie wzmocnienie niewątpliwie im się przyda. Gra na dwóch silnych skrzydłowych - Wallace i Webber też powinna lepiej się sprawdzać niż gra w 4,5 zawodników jak to ma miejsce gdy pierwszy center Tłoków - Mohammed przebywa na bosiku. Zresztą ostatnie mecze Rasheed'a szczególnie pod względem punktowym też pozostawiają wiele do życzenia. Także bardzo dobrze spisującym się Lakersom w obliczu kontuzji Kwame Brown'a, Lamara Odoma i Chrisa Mihm'a Webebr bardzo by się przydał. A młodzi zawodnicy mieli by się od kogo uczyć. Do play-off jeszcze dużo czasu i myslę że dojście do formy do decydującej fazy sezonu nie stanowiłoby dla Webbera żadnego problemu a jesli Phil odpowiednio wkomponowałby go w drużynę to Lakersi bardzo by zyskali na tym transferze i stali się drużyną w której Lakersi to nie tylko Bryant a inni musiliby się z nimi poważnie liczyć. Oczywiście wątpię aby ten skład miał prznieść Jeziorowcom mistrzostwo ale sprawienie niejednej niespodzianki byłoby w ich zasięgu. Także zdziesiątkowane kontuzjami Miami powinno prosić na kolanach aby Webber zechciał grać na Florydzie bo to jest chyba ostatni gwizdek aby powalczyć jeszcze w tym sezonie. Obecna 10 pozycja Heat na Wschodzie nawet z O'Nealem nie wróży powtórki z poprzedniego sezonu i taki silny skrzydłowy u boku wciąż kontuzjowanego Shaq'a bardzo by sę przydał. Pozostałe drużyny - San Antonio i szczególnie Dallas grają dobrze i ja w skladzie Mavs nic bym już nie zmieniał. Czy Webber odnalazłby się u boku Duncana? Możliwe że tak tylko nie mógłby tylko biegać od jednego kosza do drugiego o ile nie siedziałby na ławce bo taka rola w drużynie znowu mogłaby przynieść więcej złego niż dobrego jak to miało miejsce w Philly gdzie Webber narzekał na zbyt małą rolę w drużynie. Oczywiście po znanego koszykarza jak po każdego zgłasza się Isiah Thomas 'Jesteśmy zainteresowani każdym, kto jest dostępny. Jeśli będzie pasował do naszej drużyny, postaramy się go zatrudnić.' On to chyba nigdy się nie nauczy a Webber z pewnością tam nie pójdzie bo jak deklarował nie zależy mu tyle na pieniądzach co graniu w drużynie co najmniej grającej w play-off a najlepiej walczącej o tytuł. W tym sezonie, jednym ze słabszych w karierze Webber zdobywa średnio 11 punktów i 8,3 zbiórki w każdym meczu. We wcześniejszych sezonach zdobywał ok 20 pkt na mecz przy niecałych 10 zbiórkach.
Jarzinho pisze:Mam nadzieje, ze zawita do LA, tylko jesli ma byc wzomcnieniem, nie kolejnym z typu B.Grant, Malone, Payton, McKie, Vlade, Jackson, Russel, ktorzy przyszli do Lakers zdobyc Mistrzostwo, a jak doszło co do czego to woleli siedziec niz grac i pmagac.
Przed sezonem na papierze straszyli każdego ale jak się na szczęście okazał nie wszystko tam funkcjonowało jak należy i ostatecznie te sezony można spisac na straty bo nie o to w nich chodziło, nie o to 8)

PS Jarzinho skąd bierzesz te zdjęcia które tu wklejasz :?:

Awatar użytkownika
Jarzinho
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7953
Rejestracja: 20 gru 2005, 20:56
Reputacja: 16
Lokalizacja: ......

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Jarzinho » 12 sty 2007, 14:10

Dzisiaj odbyły sie tylko dwa mecze a było wszystko piekne akcje, pasjonujaca koncowka i spora dawka śmiechu.

Pierwsze spotkanie Bull-Nets pokazało, dlaczego Chicago nei zodbedzie tytułu, przynajmniej w tym roku. Sam Ben Wallace nei wystarczy potrzeba jeszcze troche doswiadczenia, a tak mlodzi mocniej przycisnieci gubia sie bardzo szybko. Spotkanie przegrali w głwoach, szczegolnie w koncentracji. Mobilizacja była jedynie w pierwszej polowie, po ktorej zanosilo sie na zwyciestwo gospodarzy, jednak pozniej sprawy nabrały inny kształt. Koncert dał Kidd :arrow: z kolejnym w karierze triple-double 24 pkt, 14 zb i 11 ayst, to mowi samo za siebie, gracz spotkania. NJN wygrali wlake pod tablicami z Benem i Dengiem 51-41, przy czym az trzech zawodnikow zebralo 10 i wiecej pilek. Sporo potrzeba, zeby Chicago grało na poziomie Spurs, Dallas, Huston przynajmniej 2 doswiadczonych zawodnikow.

Drugie spotkanie to parodia basketu ze stony Cavs. Trener Phoenix nie chciał chyba powtorki z Nowego Yorku i oszczedzil Kawalerzystow od kompromitacji, dajac pograc rezerwowym z głebin.... :P Mecz zaczal sie jednak dobrze dla gosci, jednak z minuty na minute tracili panowanie nad tym co dzialo sie na boisku. Juz w polowie pierwszej kwarty Suns narzucli tempo, ktore doprowadzalo do sząłu coach'a Cleveland. Druga kwarta to popis całego zepsolu PHX zdobycie 19 punktow z rzedu pokazało kto dzisiaj tylko zejsc zwycieski w tym pojedynku. Druga polowa spotkania nie byla juz tak efektowna, jednak mozna to usprawiedliwic gra momentami glebokiej rezerwy Słonc. Wejscie na parkiet Banksa, Rose, Burke, Juramine Jones'a to kompletna nowosc... a i tak sobie dobrze radzili z przeciwnikami.
Błyszczał Nash 21 asyst :twisted: Poraz drugi w sezonie przekroczył granice "20", a to zdarza sie na parkietach NBA bardzo rzadko, ostatni raz 9 lat temu :wink: Reszta takze na kapitalnym poziomie Marion 19 pkt 11 zb, Amare 17 pkt 13 zb 5 blokow, Barbosa 16pkt. Bell 18 pkt. Ogolnie koncert na najwyzszym poziomie. Ze stronu gosci oczywiscie LeBron i głeboka przepasc.
Trzeba zaznaczyc, ze Suns wygrali w statystyce asyst 36-12 co jest wynikiem ponizej jakiegokolwiek poziomu... Po pierwszej polowie bagatela zdobyli 5 asyst(4 w pierwszej) :P

Obrazek Obrazek

Dzisiaj media donosza, ze Webber podpisze kontrakt z Pistons...
Yukasz pisze:PS Jarzinho skąd bierzesz te zdjęcia które tu wklejasz
ESPN.com

Awatar użytkownika
BartekTS
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1513
Rejestracja: 17 gru 2004, 20:06
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: BartekTS » 13 sty 2007, 7:49

I po kolejnych meczach NBA! Piękny mecz w Seattle gdzie miejscowi ograli Utah 122-114 po dogrywce.

54 punkty - 31 letniego Raya Allena poprowadziły Supersonics do wygranej. Z drugiej strony dobrze zagrał Carlos Boozer 32 oczka na ojego koncie.

Co do innych spotkań to porażka graczy Washington Wizzards z Oklahomą 104-97.

Po bardzo wyrównanym meczu w Staples Center LA Lakers pokonali Orlando Magic 109-106. Bryant zdobył 28punktów. Z bardzo dobrej strony zaprezentował się Smush Parker zdobywając 26punktów.

Obrazek Obrazek - Sport Illustrated

Awatar użytkownika
Jarzinho
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7953
Rejestracja: 20 gru 2005, 20:56
Reputacja: 16
Lokalizacja: ......

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Jarzinho » 13 sty 2007, 8:58

Oj prawdziwie mistrzowski dzien, kilka naprawde bardzo dobrych spotkan. Juz pierwsze spotaknie Indiana- Dallas stało na najwyzszym poziomie. Mavs dzisiaj bardzo zawodzili, szzegolnie w pierwszej polowie w drugiej było neico lepiej, jednak nadal sporo brakowało im do najwyzszej fromy. Pacers potrafili to wykorzystywac jedynie w dwoch pierwszych odsłonach, pozniej było znacznie gorzej, z minuty na minute tracili zdobyta przewage. Na ostatnia kwarte wchodzili juz przegrywajac jednym oczkiem. Jednak potrafili wrocic do gry i to oni przez prawie 10 minut ostatniej odsłony nadawali tempo, neistety przy statnie 99-93 stracili koncentracje. Pozniej dwa faule w tym jeden przy rzucie za "3" i zrobilo sie zaledwie 99-97. Pozniej bohaterem mogl zostac Tinsley, jednak przy stanie 101-100 nie trafil zadnego z 2 wolnych, pozniej przy statnie 101-103(trojka JT) trafia dwa wolne, przechwytuje pilke Terry'emu. Niestety Diop blokuje rzut O'Neal'a oraz Grangera... Dogrywak to juz błedy z jednej i z drugiej storny, brak skutecznosci itp. Przez pierwsze 2 minuty oba zepsoly zdobyly łacznie 1 punkt :arrow: Indiana :roll: Jednak od celnego rzutu Dirka zapanowało Dallas, ktore kontrolowało przebieg spotkania do konca, przechwytujac ostatnia szanse gospodarzy. Zaowdnik spotkania oczywisice zdobywca 43 pkt i 12 zbiorek Nowitzki.


Kolejna porazke bez Billupsa poniesli Pistons, tym razem przegrali z Atlanta, gdzie brylowal były zawodnik Słonc Joe Johnson zdobywca 34 pkt przy swietnej skutecznosci 13/17 z gry. Bardzo dobrze wspomagał go Marvin Williams 12 pkt 9 zb i 7 asyst. Ze strony Detroit jak to bywa ostatnio brylował Hamilton, pozneij Wallace i Prince. Jednak wina lezała najbardziej po stronie graczy rezerwowych Pistons, ktorzy zdobyli łacznie 7 pkt :roll: co przy wyniku rezerwowych Jastrzebi :arrow: 40 pkt. jest wynikiem kompromitacyjnym.

Wazne wyjazdowe zwyciestwa odniesli Bobcats, Heats, Minnesota, Rockets. Charlotte sporo, bo az 126 pkt narzucąło Knicks. Brylowała cała pierwsza piatka. Derek Anderson zakonczył mecz z 29 pkt majac swietna skutecznosc 9/11 z gry w tym 6/8 za "3". Felton 16 pkt i 14 asyst, jednak najlepiej wypadł Emeka Okafor :arrow: 20 pkt, 9 zb i az 10 blokow :!: :twisted: Ze strony NY bardzo dobrze zagrał Marbury, Curry i Richardson, jednak w 3 spotkania sie nie wygra, a Charlotte wygrywa drugi mecz z rzedu na wyjezdzie.

Obrazek

łatwa przeprawe miały takze Leśne Wilki w Memphis(jednak). Spokojnie punktowali przeciwnikow, wykorzystujac ich niezoragnizowanie w obronie i przetrzymujac szturm w wykonaniu dwojki Miller/ Gasol. Odskoczyli powaznei juz w pierwszej kwarcie pozniej utrzymywali spokona roznice, gospodarze w 3 z 4 kwart byli lepsi jednak do konca roznicy nei zniwelowali. W tym roku ukochana pilka Kevina Garnetta Minnesota przegrala zaledwie 1 z 6 meczow i to w bardzo dramatycnych okolicznosciach. KG oczywiscie brylowal 28 pkt i 11 zb.

Sporo trudniej w swoim pojedynku mieli Rakiety, ktore dopiero w koncowce wygrlai w Denver 90-86, choc po "3" Allena był remis po 86. Najskuteczniejsza ostatnio bronia Huston jest Battier i jego rzuty dystansowe, dzisiaj trafil 5/9 w tym dwa razy w koncowce. Troche w cieniu ostatnio jest T-Mac, jednak on swietnie prowadzi gre Rakietom :arrow: 11 asyst, takze kolejny dobry mecz weteranaMutombo 4 bloki i 10 zbiorek.
Ze strony Baryłek świetnie spisywali sie zaledwie A3 z 28 pkt oraz Camby z 24 zbiorkami. Dobrze takze wprowadzil sie nowy w Denver Blake, 6 asyst i 13 pkt...

Jendka najwazniejsze dzisiejsze spotaknie to Kalifornia- Floryda, czyli Lakers- Magic. Najbardziej wyrównane spotkanie tego dnia.... Wygrali ku mojemu zadowoleniu poraz drugi w tym sezonie Jeziorowcy. Jednak nie było łatwo. Kobe grał z kontuzja co było widac w pierwszej polowie spotkanie, nie rzucał czesto, nie wbijal sie pod kosz. Świetnie w tym okresie zastepował go Parker. W drugiej polowie cały ciezar gry jednak wzial na siebie Bryant windujac siebie w kazdej statystyce w Lakers na pierwsze miejsce. 14 z 28 punktów zdobyl w ostatniej odsłonie spotania. ogolnie zdobył obok 28 pkt takze 7asyst i 8 zbiorek. Tak jak wspomnial poprzednik swietnie wypadł Smush z 26 pkt w tym 5/8 za "3":wink: Ze strony Orlando było takze dwoch zdecydowanych liderow w druzynie :arrow: Hill 20 pkt oraz Howard 25 pkt i 10 zb. Jednak to Lakers dzisiaj wygrali wiekszosc ze statystyk min. zbiorki bloki(Turiaf i Bynum) jak i mniej tracili. Wynik mogł byc wyzszy, ale Smus nie trafil zadnego z 2 wolnych w samej koncowce.

Obrazek
A juz niedługo bedzie Beckham :P :P :P :P

Kod: Zaznacz cały

Philadelphia 76ers - Milwaukee Bucks	110:97	
Indiana Pacers - Dallas Mavericks	113:115	
Boston Celtics - Toronto Raptors	86:95	
New York Knicks - Charlotte Bobcats	110:126	
Atlanta Hawks - Detroit Pistons	99:93	
Memphis Grizzlies - Minnesota Wolves	110:116	
NO/Okla Hornets - Washington Wizards	104:97	
Portland Blazers - Sacramento Kings	95:87	
Denver Nuggets - Houston Rockets	86:90	
LA Lakers - Orlando Magic	109:106	
GS Warriors - Miami Heat	96:118	
Seattle Sonics - Utah Jazz	122:114

Gracz dnia napewno Ray Allen 8)

Awatar użytkownika
Jarzinho
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7953
Rejestracja: 20 gru 2005, 20:56
Reputacja: 16
Lokalizacja: ......

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Jarzinho » 15 sty 2007, 18:29

Kod: Zaznacz cały

Charlotte Bobcats - Philadelphia 76ers 89:83	
Detroit Pistons - Boston Celtics	81:73	
San Antonio Spurs - Washington Wizards	93:80	
Minnesota Wolves - New Jersey Nets	109:98	
Chicago Bulls - Memphis Grizzlies	111:66		
Utah Jazz - Miami Heat	110:119	
Phoenix Suns - Orlando Magic	107:101	
Sacramento Kings - Houston Rockets	111:115	
LA Clippers - Cleveland Cavs	92:104
Nalezy zwrocic uwage na trzecie z rzedu zwyciestwo Charlotte, tym razem przed wlasna publicznoscia. Po dwoch kolejnych porazkach wygrali takze Pistons, choc zwyciestwo z Bostonem nie przysło łatwo, jeszcze przed rozpoczeciem ostatniej kwarty, oba zespoly zdobyły po 60 pkt, jednak w ostatniej kwarcie juz dominowali gospodarze.
Mniej zaciete spotaknie miało miejsce w Minnesocie, gdzi Leśne Wilki pokonały ekipe prowadzaona przez Kidda. Oczywsicie jak to bywa w tym roku gwiazda był KG. zdobywca 32 pkt i 14 zb dobrze wspierali go Ricky Davis oraz debiutant Foye, ze strony gosci na wyroznienie zasłuzył Kidd z double- double 24 pkt i 13 asyst oraz Carter.
Obrazek Obrazek

Inny obraz mialo spotkanie w Chicago, gdzie miejscowi Bulls po kompletnej dominacji w czasie meczu obnazyli wszystkie braki w grze defensywnej Mempjis, jesli wogole defensywa istnieje u nich. Wynik moze naprawde dziwic, bo w Bykach zabraklo BigBena oraz Nocioniego, a trzeci podstawowy zawodnik Duhon gral wchodzac z ławki. 45 pkt robi wrazenie.

Bardziej zaciete były szlagiery tego dnia min. Sacramento - Huston. SPotkanie zakonczone wygrana po dogrywce przez gosci. Jak sie okazło był to pojedynek pomiedzy Artestem-34 pkt i T-Maciem-37pkt, zkonczony podbnie jak sam mecz minimlanym zwyciestwem na koncie gracza Huston. Dobrze byli wspierani przez pozostałych partnerow jednak ze strony gospodarzy był to głownie Wiliamson 30 pkt i 12 zbiorek, a po stronie Rakiet było takich zaowdnikow wiecej Mutombo 18 zb :twisted: Alston 22pkt czy Howard 17 pkt.

Najciekawiej zapowiadały sie spotkania ekip z Wschodu z Floryda...
Tak wiec w pierwszym spotkaniu Phoenix po bardzo ciezkiej koncowce wygrali z Orlando, mimo, ze przez wieksza czesc spotkania kontrolowali przebieg gre na parkiecie. Jednak dzieki kilku siwetnym akcjom Nelsona, Słonca musialy sie sporo nameczyc, zeby wygrac. Najelpszym zawodnikiem był niepodziewanie gracz "5" po stronie Phoenix- Francuz Boris Diaw, ktoremu zabraklo 1 zbiorki do triple-double, atak zdobył 19 pkt i 11 asyst. Bardzo dobre mial wsparcie w pozostałych u pozostałych partnerow :arrow: Stoudemire Amare, Nash, Marion, Bell, Barbosa, ze strony Orlando był to głownie Nelson, reszta sporo odstawała... Howard kandydat do "5" All-Star został kompletnie wyłaczony z gry przez Amare.

Obrazek Obrazek

Drugi pojedynek Wschod - Floryda juz nie byl, az tak zaciety. Ekipa Żarow prowadzona przez asystenta Pata, osiagneła spora przewage w dwoch pierwszych kwartach spotkania i w drugiej polowie kontrolowała sytuacje na parkiecie. Jazzmani probowali zblizyc sie do Heats jednak nei było to zbyt udane proby. Ze strony gospodarzy na wyroznienie zasłuzyli Boozer 29 pkt 14 zb oraz Williams D. i Harpring, ze strony Miami atutow było wiecej Wade 32 pkt, Kapono, Mourning, Williams J. Walker. Ogolnie Maimi po 6 porazkach z rzedu, teraz wygrali 4 mecze. Co wazne 4 na Wschodzie w 5 meczach i mam nazieje, ze narazie tak zostanie, bo dzisiaj graja z Lakers'ami.

Obrazek

Ile warte jest ucho Gary'ego :P

Kod: Zaznacz cały

Toronto Raptors - Dallas Mavericks	96:97	
Portland Blazers - Denver Nuggets	93:109
Kolejne szczesliwe zwycestwo Mavs, tym razem w Toronto. Ogolnei spotkanie przypominało pojedynek Bosh - Nowitzki :arrow: 24/38 pkt oraz 15/11 zb. Jednak to Bosh stracil pilke w ostatnich sekundach co pozwolilo Mavs na wykonanie akcji dajace zwyciestwo w wykonaniu duetu Terry-Howard.

Drugi pojedynek wczorajszego wieczoru obfitował w kilka niespodziewanych zwrotow akcji. kazda kwarta przynosila kompletnei inne rozstrzygniecie, i tak pierwsza to zwyciestwo 18-31 dla Denver druga 37-18 dla Portland, kolejna znowu dla gosci 19-41, ostatnia to minimalne zwyciestwo TB 20-19. Ogolnie spotkanie dwoch gwiadorow, obu w ekipie Denver :arrow: Iverson 32 i 9 asyst oraz Blake'a :roll: 25 pkt. ktory mial świetną skuteczność 5/7 "3" oraz 4/6 "2". Nalezy dodac, z Blake neidawno został wymieniony za Boykinsa, a w Bucks grał jedynie ogony do tego słąbo sie prezentował, a u boku Allena posadzil na łwke JR Smitha.


:arrow: Obok spotkan w NBA obecnie najwazniejszy temat to przyszłosc C-Webba. Wg. wielu źródeł na polu walki pozostały tylko dwie ekipy Detroi i Lakers. Sam coach Jeziorowcow przyznał oficjalnie, ze spotkał sie z Webberem i managerem LAL i rozmaiwali o przyszłosci Chrisa, ktory narazie poprosil o czas na podjecie decyzji. Wszystko powinno sie wyjasnic dzisiaj, najpozniej jutro. Nadla w spekulacjach przewijaja sie zespoly Spurs, Mavs, czy ostatnio Knicks i Bulls, jednak wszystko powinno sie rozstrzygnac pomiedzy Lakers a Pistons, oby na korzysc ekpiy z Los Angeles.

:arrow: Koleny wazny teamt to przyszłosc tzw. wolnych zawodnikow po sezonie, a jest naprawde bardzo ciekaiwe. NAlezy wymienic chocby Cartera, Billupsa, Rasharda Lewisa, Nocioniego, Hilla, Bibby'ego i Geralda Wallace'a z Charlotte. Koncza sie kontrakty takze takim zawodnikom jak: Finley, Diop, Capono, Carrol, Derek Anderson, Matt Barnes czy Keyon Dooling. Czyli jest w czym wybierac.
Ze storny Lakers kontrakty wygasja takim zawodnikom jak Wlaton, Parker, Mihm, McKie, Williams. raczej malo prawdopodone jest przedłuzenie kontraktu Mihma i Mckie oraz williamsa, ale juz Parkera i Wlatona ta, bo to naprawde dobrzy grajkowie, a pozostała trojak szkoda słow. Mihm sie wiecznei leczy, a kase neizła pobiera podonie McKie. kasa sie przyda chocby o wlake o Cartera czy Billupsa. Najchentniej widziałbym Cartera i Bibby'ego :twisted: Zobaczymy, choc Lakers marza o KG...

Awatar użytkownika
Yukasz
Basket fan hooligan
Posty: 6363
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:17
Reputacja: 0
Lokalizacja: Muzeum Ziemi Podlaskiej, ul. Alternatywy 4, Wiórkowo

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Yukasz » 16 sty 2007, 4:04

I Webber po kilkunastu dniach przerwy znowu zagra w NBA, myśli więc zagra :wink:

Jakby ktoś mnie nie zrozumiał to Webber wybrał Detroit :P Tym samym dawni 'Bad Boys' powinni powrócić do żywych świata NBA czyli liczyć się w walce o tytuł w co po wynikach w tym sezonie mozna było mieć wątpliwości. Niestety Chris po operacji kolana to już nie ten sam grajek co kiedyś ale w koszykówkę przecież zapomnieć jak się gra nie można. Samo przejście z Philadephii było jedną z większych pomyłek Webbera bo z tym zespołem nic nie osiągnął no ale teraz ma on okazję wszytsko nadrobić choć na pewno łatwo nie będzie :wink: Sam fakt że interesowały się nim kluby z czołówki ligi świadczy że inni nadal widzą drzemiący w nim potencjał. „Sądzę, że Lakers są świetni. Grają ofensywę w trójkątach, która jest najprawdopodobniej najdoskonalszą ofensywą. Mają świetnego trenera i chyba najlepszego gracza ligi, jakim jest Kobe Bryant. Miami też ma świetnych graczy, tradycje i znakomitego szkoleniowca. Dallas, San Antonio… Nawet taki klub jak Orlando mnie intryguje”.
„Nie będziemy nic wiedzieć na ten temat, dopóki wreszcie nie porozmawiamy z jego agentem – o ile będzie on łaskaw kiedyś oddzwonić” – powiedział Phil Jackson – „Jest jakiś sens w dołączeniu do tego konkursu piękności, ale nie sądzę, byśmy angażowali się w to bardziej, niż musimy. Będziemy po prostu czekać na zakończenie tego dramatycznego wyścigu”.

Czym sam wybór Detroit jest dobry? Jak dla mnie tak :P Lubię Detroit, w San Antonio mógłby się zderzać z Duncanem, Dallas to Nowitzki grający na tej samej pozycji, Miami choć ostatnio zaczęło dobrze grać to po co pchać się do jednego klubu z tyloma gwiazdami i tworzyć dawne Lakers z Bryantem, O'Nealem, Malonem i Paytonem. Za Lakersami nie przepadam i choć Webber pewnie bardzo by się im przydał to jednak szanse na tytuł ta drużyna nawet z nim miałaby najmniejsze niż pozostałe zainteresowane. A w Detroit mimo że równie wiekowi są Rasheed Wallace, Dale Davis oraz także grający raczej też jako silny skrzydłowy Antonio McDyess to pozostaje mi wierzyć że Webber zostanie dobrze ustawiony. Teraz już niemal pewne jest że sprowadzony przed sezonem w następstwie Big Bena a ostatnio nie wychodzący juz w pierwszym składzie Mohammed będzie grzał dłużej ławę a gra będzie oparta na dwóch silnych skrzydłowych. Webber w barwach Pistons ma zadebiutować w środe przeciwko Utah Jazz :P
"Detroit cały czas starali się i zabiegali o Chrisa. Nie tylko prezes, trener, ale także zawodnicy rozmawiali z nim i zabiegali o to, by grał w Pistons. On już wybrał i nie zmieni decyzji" powiedział agent Webbera Aaron Goodwin.


Wiecej o Chrisie

Obrazek

Wszystko zaczęło się w czasach akademickich. Gdy C-Webba ściągano na uniwersytet Michigan, wiązano z nim ogromne nadzieje; miał on być kolejnym po Magicu Johnsonie znakomitym absolwentem tej uczelni. Od razu stworzył świetną ekipę z Juwanem Howardem, Jalenem Rose, Jimmy Kingiem i Ray’em Jacksonem. Ta nierozdzielna ekipa, nazywana Fab Five, spopularyzowała przydługie, luźne spodenki oraz czarne buty i stała się znana jako propagatorzy kultury hip-hop w koszykarskim świecie. Webber skończył jednak w niesławie – do historii koszykówki przeszedł finał NCAA z 1993 roku przeciwko North Carolinie, w którym to na 11 sekund przed końcem, przy trzypunktowej stracie do rywali, młody skrzydłowy Michigan poprosił o czas, mimo iż jego zespół nie miał już żadnych timeoutów w zanadrzu. Zarobił tym sposobem przewinienie techniczne i ostatecznie zaprzepaścił szanse swej uczelni na mistrzostwo.
Wpadka ta nie wpłynęła jednak na jego dalszą karierę i jego akcje nadal stały pośród skautów z NBA bardzo wysoko, co zaowocowało wybraniem z pierwszym numerem w drafcie. Webber zaliczył niezmiernie udany sezon nowicjuszowski i został uznany Debiutantem Roku, lecz nie obyło się bez zgrzytów. Popadł bowiem w poważny konflikt z ówczesnym trenerem, Donem Nelsonem, i już po roku występów w barwach Warriors został zmuszony do przeprowadzki.
Jego kolejny zawodowy klub, Washington Bullets (przemianowany na Wizards), również pozbył się go w niemiłych okolicznościach. Gdy Webber dowiedział się, że został oddany do Kings, był gotowy zbojkotować transfer i nie wsiąść do zarezerwowanego mu samolotu, lecącego do Sacramento. Ostatecznie zrezygnował z bojkotu tylko ze względu na namowy ojca.
Pozaboiskowe kłopoty również były zawsze jego specjalnością. W 1998 roku został oskarżony o napad, posiadanie marihuany, prowadzenie samochodu pod wpływem narkotyków i stawianie oporu przy aresztowaniu. Niedługo potem, opuszczając Portoryko, gdzie brał udział w kampanii promocyjnej butów Fila, znaleziono marihuanę w jego bagażu. W wyniku tego incydentu Fila zerwała z nim kontrakt, co zaś mu się nie spodobało i sprawa trafiła do sądu. Z kolei w 2002 roku Webbera oskarżono o składanie fałszywych zeznań w sprawie skandalu, który miał miejsce przed laty, w czasach uczelnianych. Wyszło bowiem na jaw, że C-Webb wraz z innymi członkami Fab Five przyjął pieniądze, mające zachęcić go do gry dla Michigan (co uznawane jest po prostu za łapówkę). W związku z aferą osiągnięcia Fab Five zostały usunięte z księgi rekordów NCAA.
Webber jest bez wątpienia postacią nietuzinkową. Posiada prywatną kolekcję artefaktów związanych z kulturą afroameykańską. Założył własną fundację charytatywną, otworzył także sieć „koszykarskich” restauracji. Flirtował swego czasu ze znaną modelką, Tyrą Banks. Jest nawet producentem jednej z piosenek („Blunt Ashes”) z najnowszego albumu („Hip Hop is Dead”) znanego rapera, Nasa.


Taa niesłe z niego ziółko :P


Myśliciel tygodnia

Nie wszystkim przypadł do gustu komentarz Charlesa Barkley’a z meczu Lakers-Kings. Zniesmaczony był zwłaszcza Steve Kerr, w zastępstwie którego właśnie przed mikrofonem zasiadł Sir Chuck. „Leżenie na plecach w ogromnym bólu nie mogło się nawet w najmniejszym stopniu równać bólowi, jaki przyniosło oglądanie Marva Alberta i Charlesa razem. Byłem winien Ameryce swój powrót” – stwierdził zdrowy już Kerr.
Barkley jednak nie przejął się słowami kolegi i nie stracił poczucia humoru. Przy okazji dyskusji na temat niebotycznego kontraktu Chrisa Webbera i ogólnie sporo wyższych zarobków w dzisiejszych czasach w porównaniu do gaż sprzed lat, Charlesowi zebrało się na zażalenia. „Nie mogę uwierzyć, że mama urodziła mnie tak wcześnie. Te kwoty są astronomiczne. Są goście, którzy zarabiają po 20-21 milionów dolarów rocznie. Niech Bóg błogosławi tym gościom za dorobienie się tylu pieniędzy. Ale jeśli moja matka mogłaby wstrzymać się choć odrobinkę dłużej… Powinienem ją zastrzelić!” – lamentował analizator stacji TNT.


Forza Charles :P

Awatar użytkownika
Jarzinho
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7953
Rejestracja: 20 gru 2005, 20:56
Reputacja: 16
Lokalizacja: ......

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Jarzinho » 16 sty 2007, 7:36

Szkoda, ob jednak myslałem, ze Webber jeszcze chce pograc. Wybrał Detroit,a ta opcja byla najbardzie prawdopodobna. Miejsce pewne, bo pozostali zaowdncy w Pistons to brawdziwa klapa, nie wliczajac mlodego Maxiella. Jego marzeniem jest mistrzostwo, a na Zachodzie bedzie o Final sporo łatwiej, bo poziom tam jednym słowem zenada. Patrzac na bilans spotkanc to Mistrzowie zachodu zajeliby dopiero miejsce 7 w całej lidze :P Wiekszosc zepolow zbiera tegie baty na Wschodzie... Jednak kto moze zagrozic Detroit Cavs, moze Orlando, reszta sporo odbiega od ich poziomu. To jest ostatnia szansa takze dla Pistons, bo w przyszly sezonie raczej sie nei beda liczyc co widac teraz pod nieobecnosc Billupsa, a szanse na jego pozostamie sa tak samo wielkie jak Big Bena...Samemu Chrisowi bedzie dobrz Detroi gra wolno z wskazaneim na defensywe, do tego juz staraja sie wymienic kogos z trojki Nazr Mohammed, Antonio McDyess i Dale Davis na Jaricia z Minnesoty.


Co do szans Lakers bo tak sie lubisz nad tym rozplywac, to na dzien dzisiejszy sa wieksze nzi wielu sie wydaje. Jesli w takiej kolejnosci zakonczy sie sezon to Lakersi beda mieli łatwa przeprawe. Jedyne czego Jeziorowcom brakuje to pewnosci, ale to sie zmieni wraz z powrotem Lamara. Bo w LA jest taka osoba jakiej nie ma w innym zespole :arrow: i to nie Bryant, a Jackson, wystarczy ogladac po 3-4 mecze kazdej druzyny i kazdy bedzie wiedzial o czy mowie. Jednak to dopiero w play-offach.

Kod: Zaznacz cały

New York Knicks - Sacramento Kings	102:97	
Washington Wizards - Utah Jazz	114:111	
Charlotte Bobcats - Milwaukee Bucks	91:99	
Philadelphia 76ers - Toronto Raptors	86:104	
Atlanta Hawks - Boston Celtics	100:96	
Chicago Bulls - San Antonio Spurs	99:87	
New Jersey Nets - Indiana Pacers	105:95	
Detroit Pistons - Minnesota Wolves	90:94	
GS Warriors - LA Clippers	108:93	
Memphis Grizzlies - Phoenix Suns	122:137	
LA Lakers - Miami Heat	124:118
Kilka naprwde ciekawych spotkan oraz wynikow, ale po kolei. Bucks przerwali w Charlotte passe 3 kolejnych zwyciestw gospodarzy. Do wygranej w ogormnym stopniu przyczynil sie od niedawna w ekipie Kozłow, Earl Boykins zdobywca 30 pkt oraz przedewszystkim Bogut zdobywca 27 pkt 11 zbiorek oraz 6 asyst... Dla Milwaukee była top ierwsza wygrna od 6 spotkan.

Bardzo ciekawie było w Washingtonie, gdzie gospodarze w ostatnich sekundach, po celnym rzucie za "3" wygrali z Utah 114-111/ Decydujacy rzut oddał Gilbert Arenas, ktory zdobył w tym spotkaniu ogolnie 51 pkt. trafiajac 7 na 12 prob za 3... Goscie odpwiedzieli świetnei spisujacym sie w tym sezonei trio Boozer(27pkt, 13 zb.) :arrow: Okur (38 pkt.) :arrow: Williams(13 asyst 12 pkt)

Obrazek Obrazek

Kolejny ciekawie zapowiadajacy sie mecz mial meijsce w Chicago, gdzei Bullsi osałbieni brakiem BigBena oraz Duhona, łatwo rozprawili sie z Ostrogami z San Antonio. Liderem był Hinrich, zdobywca 23 pkt oraz 7 asyst i 10 zbiorek, dobrze wspomaglai go Gordon i Nocioni....Ze strony gosci swietnie zagral jedynie duet Manu Ginobili 22 pkt oraz TD 21pkt i 16zb.

7 porazke w ostatnich 10 spotkaniach poniesli Pistons. Tym razem nadal osąłbini Billupsem przegrali we wlasnej hali z świetnei spisujaca sie w tym roku Minnesota dla ktorych byla to 7 wygrana w 8 spotakniach w 2007.
Kapitalnie gralo trio Garnett(19pkt, 14zb) - Ricky Davis(21pkt) - Hassell(15pkt, 11zb). W ekpipie gospodarzy ponad przecietnosc wniosł zie zaledwie Hamilton ->32 pkt.

Konkurs kto wiecej narzuca obdybł sie w Memphis. Obie ekipy zapomnialy o obronie wyniku czego spotkanei ze zdecydowanym faworytem bylo wyrownane. ostatecznie wygrali faworyci z Phoenix, a najwiecej punktow zodbyl Amare 42 :twisted: po stronie gosci, za nim Bell 25, 12 i 15 asyst zaliczyl Nash, 22 pkt i 13 zb. Narion, po stronie gospodarzy niezły dorobek Gasola 23 oraz Millera ->25 pkt. Po spotkaniu coach gospodarzy osiwadczyl, ze defensywa jest pieta achillesowa, no lepiej pozno niz wcale...
Obrazek

Ostatnie spotkanie, nie mniej zaciete niz te pomiedzy Wizards a Jazz mialo miejsce w Los Angeles. Poraz drugi Lakersi podejmowali gosci z FLorydy tym razem nie Orlando, a swoich niedawnych pogromcow Miami, iwec poraz była na rewanz. Udany rewanz. Dwie "3" Cooka+ dwie kapitalne akcje podkoszowe Waltona na poczatku spotkania zwiastowały zywciestwo LA. Lakersi z przebiegu całego spotknia byli ekpia zdecydowanie lepsza, nie dlaczego tak łatwo tracili koncentracje, Phil bardzo im chyba nie pomagał, bo co przerwa to cała waka Jeziorowcow sie smiała, chyba sobie kawaly opowiadali. ogolnie całe spotaknie takze zabawne :arrow: podwajanie i potrajanie Bryanta nie mialo konca, dzieki temu punktowali ich inni. Koncowke regulaminowego czasu, Jeziorowcy przegrali chyba w stosunku 7-4... jednak mogli, wygrac ale Kobe nie trafil w ostatniej sekundzie. W dogrywce istnial tylko Kobe, podobnie jak w 3 kwarcie, robil co chcial z defenswya Zarow... Troche to zdziwilo nawet Shaqa, ale coz. Takze te spotkanie pokazalo jaka jest roznica miedzy liderem zespolu a jedynie strzelcem, Wade mogl narzucac dzisiaj 80 pkt, a i tak nie wytrzymuje presji, w kwarcie nie potrafil pomoc zespolowi, a zagrania z dogrywki zajmowały by czolowe lokaty w 10 najgorszych zagran miesiaca. Takze pokazalo dlaczego Dallas i Phoenix jasno stawiaja na szybkosc, podobnie jak LA, gdyby ten mecz trwal jeszcze jedna dogrywke Mourninga i Williamsa pewnei by zniesiono. To jest taktyka na Final NBA. Ogolnie Jeziorowcy wygrali mecz dzieki blednej taktyce Miami, ktora nawet na chwile nie została zmieniona i tak Lakersi na 25 prob rzucili 14 razy za "3", bardzo dobry był takze ogolny wskaznik. Gracz meczu dla mnie jednak Cook zdobywca 25 oczek i 10 zbiorek i 4/6 w trojkach, Kobe takze 25 pkt, Walton po 10 pkt i zbiorek, Smus 17 pkt. o 5/7 za "3" Ze strony Heats oczywiscie 35 oczek zdobyl Wade, dobrze z ławki za trzy rzucali Walker i Posey, Zo zebrał 15 pilek a Udonis 11 i 20 pkt. Floryda, Kalifornii dobrze nie bedzie wspominac...

Obrazek Obrazek

Awatar użytkownika
Yukasz
Basket fan hooligan
Posty: 6363
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:17
Reputacja: 0
Lokalizacja: Muzeum Ziemi Podlaskiej, ul. Alternatywy 4, Wiórkowo

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Yukasz » 17 sty 2007, 0:40

Jarzinho pisze:Co do szans Lakers bo tak sie lubisz nad tym rozplywac, to na dzien dzisiejszy sa wieksze nzi wielu sie wydaje.
No faktycznie :P, jestem zdania że Lakersi nie zdobędą tytułu i dlatego nie ma ich w ankiecie :? Gdyby przed sezonem myślał że będą się prezentowali tak jak obecnie to z pewnoscią teraz można byłoby na nich głosować :roll: Dla mnie są oni jednym z większych zaskoczeń NBA in + oczywiście. Dopóki nie zdobęda tytułu lub chociaż nie będą grali w wielkim finale dopóty nie uzam ich za wielką drużynę. Dlatego jestem też zdania że Webber najbardziej by im się przydał. Co do pozostałych drużyn walczących o Chrisa to przynajmniej dla mnie mają one większy potencjał niż Lakersi. San Antonio, Phoenix to drużyny obok Dallas które nie dość że dobrze się prezentują to mają warunki żeby odegrać kluczową rolę w play-offach. Jednak na dzień dziejszy do tytułu typowałbym Dallas :P Oczywiście może nastąpić sytuacja że bardzo dobre w sezonie zasadniczym Phoenix odpadnie w pierwszej rundzie np z Lakersami jak to powinno mieć miejsce rok temu. Play-offy rządzą się swoimi prawami i tylko w tym upatrywałbym większe szanse Lakersów niż mówi mi to ich skład, ale nie znowu do tytułu. Oczywiście jak napisałeś kluczową rolę z racji doświadczenia w tym wszystkim może odegrać Jackson. Pozostałe drużyny zainteresowane Webberem - Miami i Detroit (nie wiem jak będą grali z Webberem który w ich barwach jeszcze nie grał więc zakladam że go jeszcze tam nie ma) na dzień dzisiejszy pewnie przegrałyby w Lakersami w bezpośredniej rywalizacji, jak zresztą prawdopodobnie cały Wschód. Ale do play-offów jeszcze trochę czasu i Miami po powrocie Shaqa, Detroit z Webberem a Cavs z samymi sobą mogą prezentować się lepiej niż obecnie. Zresztą przed sezonem nie widziałem typów duuużo większych znawców tego spotru ode mnie żeby któryś z nich stawiał Lakersów w gronie faworytów :roll: Może też nie spodziewali się takiej gry Jeziorowców :wink:


Jeden z najlepszych zawodników w historii polskiej ligi, Lynn Greer, wreszcie doczekał się debiutu w NBA. Trzeba jednak przyznać, że nie jest on ulubieńcem Terry’ego Stottsa – wszedł na parkiet dopiero w 34-tym spotkaniu sezonu, i to wyłącznie dlatego, że kontuzji doznał Maurice Williams. Greer pojawił się na boisku na 44 sekundy przed końcową syreną, gdy Earl Boykins (wówczas jeszcze w barwach Nuggets, a teraz już kolega i kolejny konkurent Lynna do miejsca w składzie Bucks) wykonywał rzuty wolne. Były gwiazdor Śląska Wrocław chwilę później przekozłował piłkę przez ¾ boiska, popisując się kozłem pod prawą nogą, po czym zaczął penetrację w pole trzech sekund i oddał piłkę na obwód do niekrytego Damira Markoty. Ten jednak chybił, krzyżując tym samym Greerowi szatański plan na zaliczenie pierwszej asysty w amerykańskiej lidze. Lecz co się odwlecze, to nie uciecze – Greer zanotował premierową asystę cztery dni później przeciwko Sixers, a co więcej, zdobył swoje pierwsze dwa punkty.

Szkoda tego koszykarza :( bezapelacyjna gwiazda ligi polskiej oraz silnej ligi włoskiej, gdzie Napoli największej rewelacji poprzedniego sezonu zapewnił start w tegorocznej Eurolidze w NBA grzeje ławę. W sumie Greer w dwóch meczach NBA zagrał 8 min, 1/3 za dwa, zero - rzutów za trzy, osobistych, zbiórek, bloków, przechwytów, strat i fauli oraz miał jedną asystę i zdobył dwa punkty :badziewie: Mam nadzieję że będzie dostawał więcej szans do grania w meczach a nie na treningach które są zupełnie czymś innym i dobrą grą udowodni że jest dobrym grajkiem NBA :P

Jarzinho pisze:Drugi pojedynek Wschod - Floryda juz nie byl, az tak zaciety. Ekipa Żarow (...) Jazzmani
Jarzinho pisze:na Zachodzie bedzie o Final sporo łatwiej, bo poziom tam jednym słowem zenada. Patrzac na bilans spotkanc to Mistrzowie zachodu zajeliby dopiero miejsce 7 w całej lidze Razz Wiekszosc zepolow zbiera tegie baty na Wschodzie...
Coś Ci się chyba pomieszało :roll: LA jest na Zachodzie a NY na Wschodzie, tak więc to Zachód ma dużo wieksze szanse na tytuł a Wschód gra beznadziejnie :wink:
Jarzinho pisze:Floryda, Kalifornii dobrze nie bedzie wspominac...
No chyba ze zagrają z drużyną ze stolicy stanu California czyli z Sacramento które ostatnio z każdym dostaje :badziewie:

PS Jarzinho pamiętasz może na jakiej pozycji w Denver grał Antonio McDyess :?: Bo mi się wydaje że na '4' a teraz patrzę że jest on niskim skrzydłowym :warrior:

Awatar użytkownika
Jarzinho
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7953
Rejestracja: 20 gru 2005, 20:56
Reputacja: 16
Lokalizacja: ......

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Jarzinho » 17 sty 2007, 1:00

Yukasz pisze:PS Jarzinho pamiętasz może na jakiej pozycji w Denver grał Antonio McDyess Bo mi się wydaje że na '4' a teraz patrzę że jest onniskim skrzydłowym

Zdecydowanie był graczem podkoszowym, czyli 4... Teraz nie ma wyjscia Wallace, Maxiell :roll: a niski tylko Prince, choc zdecydowanie Antionio lepiej sobie radzi na tej pozycji niz Maxiell, ktory jest od niego nizszy o kilka centymetrow a gra wysokiego skrzydłoweg :P
Yukasz pisze:Coś Ci się chyba pomieszało LA jest na Zachodzie a NY na Wschodzie, tak więc to Zachód ma dużo wieksze szanse na tytuł a Wschód gra beznadziejnie
Prawda, pomylilem Konferencje...


Prawda jest taka, ze w Los Angeles nikt nie rzada mistrzostwa... w tym sezonie Jackson tworzy własna druzyne, starajac sie wykasowac z kadry weteranow, bo z takimi szans wielki nie ma na Zachodzie... Przed sezonem odeszli George, Jackson, Profit :twisted: teraz taki los bedzie czekal kolejnych niepotrzebnych McKie, Mihma czy Williamsa... Wiadomo pod kogo szykuje sie grunt :arrow: KG... Wyniki spora niespodzianka, bo nikt nie przypuszczał, ze Lamar, Bynum, Parker, przedewszystkim Walton poczynia takie postepy. Jednak brakuje kogos doswiadcoznego głowie z mysla o Play-offach. Jednak jesli tak sezon zakoczny sie tak jak ma to miejsce na dzien dzisiejszy, sznse sa wieksze niz jak trafi sie w drabince na Dallas...

Awatar użytkownika
Yukasz
Basket fan hooligan
Posty: 6363
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:17
Reputacja: 0
Lokalizacja: Muzeum Ziemi Podlaskiej, ul. Alternatywy 4, Wiórkowo

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Yukasz » 17 sty 2007, 1:27

Jarzinho pisze:Jednak jesli tak sezon zakoczny sie tak jak ma to miejsce na dzien dzisiejszy, sznse sa wieksze niz jak trafi sie w drabince na Dallas...
No faktycznie, I runda to Utah którzy nie będą już grali tak jak na początku sezonu i będa mieli dużo więcej porażek niż obecnie. Ale taki układ tabeli jak obecnie jest wielce prawdopodobny i bardzo korzystny dla LA. Zajmują w swojej dywizji drugie miejsce za Phoenix i grają z kimś z trójki: Utah, Minnesota, Denver - wszystkich powinni przejść choć zależy jak będzie grał Iverson z Anthonym ale pewnie będą bardzo groźnym przeciwnikiem. Ale to i tak chyba lepiej niż trafić na Dallas, San Antonio, Phoenix czy Hosuton w pełnym składzie. Trzeba jeszcze dodać że w Nuggets wyłączony do końca sezonu jest Kenyon Martin który bardzo by im się przydał. Ale zakłądając że LA przejda I rundę to później trafiają prawdopodobnie na Phoenix z którymi w tym sezonie już wygrali a jak pokazał poprzedni sezon będąc z góry skreślonym mogą awansować. czyli Lakers mamy w finale konferencji :shock: gdzie spotkają się z podmęczonym zwycięzcom Dallas - San Antonio :rotfl4: Mogą przegrać w pierwszej rundzie ale to raczej tylko jeśli zagrają z Denver a równie dobrze finał Zachodu może być ich a w nim... :zgon: Strach sie bać :wink:


I jak tu nie kochać tej gry?

Przed meczem Pistons-Bulls Ben Wallace miał po raz pierwszy okazję do spotkania się ze swoimi byłymi kolegami. Rasheed Wallace nie byłby sobą, gdyby nie wykorzystał takiej sposobności na jakiś żarcik. Podczas rozgrzewki podszedł więc do Big Bena i za wszelką cenę starał się mu wcisnąć opaskę na głowę. Ben, który miał już wcześniej kłopoty związane z nieprzestrzeganiem obowiązującej w Chicago niepisanej zasady, zakazującej noszenia headbandów, chwycił opaskę i cisnął nią na bok. „Tylko igram sobie z nim. To mój człowiek” – powiedział później Sheed.

Carmelo Anthony już chyba do końca kariery będzie nosił znamię chuligana, który najpierw bije, a później ucieka. Ostatnio uwagę na zawieszonego gracza Nuggets zwrócił Larry Holmes, były mistrz świata w boksie w wadze ciężkiej. Holmes wyjawił, że chętnie udzieliłby Anthony’emu kilka lekcji, jak uderzać i nie zostać uderzonym.

Po tym, jak Los Angeles Galaxy ogłosiło podpisanie opiewającego na 250 milionów dolarów kontraktu z Davidem Beckhamem, głos w tej sprawie zabrało dwóch największych fanów piłki nożnej pośród gwiazd NBA – Kobe Bryant i Steve Nash. „Zabieram swój tyłek do Chin” – wygłosił ten pierwszy na wieść, że w MLS najwidoczniej nie ma ograniczeń płacowych i salary cap nie obowiązuje dla zagranicznych gwiazdorów. „Wątpię, bym mógł zgarnąć podobną sumę. Niestety moja twarz nadaje się tylko do radia” – stwierdził ten drugi na pytanie, czy wybrałby piłkę nożną zamiast koszykówki wiedząc, ile mógłby zarobić jako piłkarz.

Do Chin :lol2: Pozdro Bekam :cegła:

PS Ciekawe czy kiedyś przejdziemy do 35 strony :think: Najwidoczniej ustawione jest tak ze kolejna storna zostaje wywołana po określonej ilości postów a przez to suwak niedługo stanie się niewidoczny :badziewie:


Obrazek

Awatar użytkownika
Jarzinho
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7953
Rejestracja: 20 gru 2005, 20:56
Reputacja: 16
Lokalizacja: ......

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Jarzinho » 17 sty 2007, 10:00

Kod: Zaznacz cały

NO/Okla Hornets - Orlando Magic	84:78	
Dallas Mavericks - Houston Rockets	109:96	
Seattle Sonics - Cleveland Cavs  101:96
Spora niespodzianka w Oklahomie gdzie 12 zespol Zachodzu pokonal 3 na Wschodzie... Co wazne wygrna gospodarza z przebiegu spotkania sie nalezała, mimo katastrofalnej 4 kwarty gdzie goscie z Florydy odrobili strate doprowadzajac do dogrywki. Na szczescie w dogrywce gospodarze ponownie sie zmobiliozwali wygrywajac ta czesc spotkania 9-3 :oops: Przed sezonem Szerszenie były dla mnie Czarnym koniem, pozniej sam sezon takze rozpoczeli wysmienicie, wygrywajac na pocatku z Detroit, miami, Huston, Minnesota, Indiana co pozwalalo im wierzyc w play-offy. Niestety kontuzje gwiazd Hornets pokrzyzowały plany, odpadli Sojakovic, West, Bobby Jackson czy Chris Paul, dlatego ta wygrna napewno cieszy, a bylo to 3 z rzedu zzwyciestwo. Gdzie ostatnio taka seria miala miesce na poczatku sezonu :wink: Pod nieobecnosc czołowych postaci gre wzieli ci co nie mieli by wiekszych szans na gre w pelnej kadrze, szczegolnie Rasual Butler 19pkt 11 zb., ktory zalicza najlepszy sezon w karierze. Dobrze radzi sobie takze bedacy w czolowce pod wzgledem zbiorek Chandler(10 zb) oraz Demsond Mason(21 pkt) i Jannero Pargo(25pkt) Ze strony gosci z Folrydy po ostatnim słabym wystepie świetnie zaprezentował sie jeedynie Howard 17pkt i 15 zbiorek. Poprawnie zagrali takze Turkoglu 16 pkt oraz Milicic 11 pkt i 10 zb. Zawiedli natomias Hill i Nelson czyli dwa motory napedwno Magic, a z nimi w sałbej formie sa takze słabe wyniki.

Nie mniejsza niespodzianka, a byc mzoe i wiekszego klaibru była porazka liderow Wschodzu z 14 ekipa Zachodu :P Mimo, ze Cavs wygrywali przez spora czesc spotkania, przegrali je w samej koncowce... PSotkanie to popis nieskutecznosci z dystansu, goscie na 18 rzucili zaledwie 3 trojki, gospodarze byli nieco lepsi na 5/19. Liderwowali Allen 2/10 oraz Lebron 1/7 i Jones 2/8 po stronie gosci. Zwyciestwo Seattle zapewnili sobie wykonujac z lepsza skutecznoscia rzuty wolne oraz wygrwyajac walke pod tablicami. Liderami SSS byli :arrow: Allen 22 ppkt, 11 asyst, Wilcox 16 pkt 12 zb oraz Collison 14 pkt 12 zb. Po stronie kawalerzystow było takich tylko dwoch Ilgauskas 24 pkt i 11 zb oraz LeBron 30 pkt. SPotkanie pokazało, ze Cavs chcac grac o tytuł musza jesze pozyskac dobrego rozgrywajacaego, bo z tym maja problem od dawna, takze pokazuje, ze ostatnio do NBA trafiaja super trzelcy z ogromnym problemem na dystansie. Takim jest i Wade i LeBron.

Obrazek Obrazek
W ostatnim najciekwiej zapowiadajacym sie spotkaniu o sensacje bylo trudno, bo zagrały dw zespoly celujace w msitrzostwo. Wygrali Mavs, ktorzy w 19 ostatnich meczach przegrali tlyko raz z... Lakers. Po pierwszej polowie lepsze wrazenie pozostawili jednak Rakiety, ktore prowadzone przez T-Maca wygrywali 6 oczkami. Sam Tracy zdobyl w tym czasie 29 pkt na 53 załej druzyny, takze prowadzenei zawdzieczali dobrej skutecznsoci z dystanu, a katastrofalnej gospodarzy ponizej 10% :? Po przerwie jednak skutecnzosc wrociola, na koniec wyniosła ponad 42% :wink: Goscie słąbli z minuty na minute, a sam Tracy nei potrafil zpaewnic zwyciestwa schoda przed zakonczeniem spotkania z powodu kontuzji. Wśrod gospodarzy najlepiej zagrali Nowitzki 30pkt i 10 zb oraz Howard 28 pkt. W waznych momentach świetnie za "3" rzucał takze George 4/5 w całym spotkaniu. Goscie to tylko McGrady i 45 pkt. Zawiodł nawet Dikembe zbierajac "zalediwe" 10 pilek. przez co Dallas wygrąło dosc zdecydowanie w tym elemencie 44/32.

Obrazek Obrazek Obrazek

Pierwsza fota to nagroda dla najlepszego gracza z koszykarza z Europy przyznana przez La Gazzeta dello Sport. Niemiec wygrął poraz 5 z rzedu :roll: Szkoda, bo Gasol mogł wygrac...

Yukasz pisze:PS Ciekawe czy kiedyś przejdziemy do 35 strony Najwidoczniej ustawione jest tak ze kolejna storna zostaje wywołana po określonej ilości postów a przez to suwak niedługo stanie się niewidoczny
Ostatnia takze wygladała dosc imponujaca, szybciej pisze posty niz przewijam na sam dół stronkę. :P

Awatar użytkownika
Jarzinho
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7953
Rejestracja: 20 gru 2005, 20:56
Reputacja: 16
Lokalizacja: ......

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Jarzinho » 18 sty 2007, 15:42

Kod: Zaznacz cały

Toronto Raptors - Sacramento Kings	101:85	
Washington Wizards - New York Knicks	99:98	
Charlotte Bobcats - New Jersey Nets	85:92	
Detroit Pistons - Utah Jazz	99:100	
Milwaukee Bucks - Chicago Bulls	90:99	
Memphis Grizzlies - Philadelphia 76ers	118:102	
Minnesota Wolves - Atlanta Hawks	88:105	
Houston Rockets - Phoenix Suns	91:100	
San Antonio Spurs - LA Lakers	96:100	
Portland Blazers - Cleveland Cavs	94:76	
LA Clippers - GS Warriors	115:109
Piekna noc z NBA... :wink: DLa takich spotkan warto czekac do godziny 4-5, a pozniej ogldac spotkanie przez kolejne 2 godziny... Jak zawsze kilka sensacji, a nawet mega-sensacji. Jednak po kolei.

Pierwsze z ciekawych spotkan, to pojedynek czoowych ekpi Wschodzu i Zachodu :arrow: Detriot- Utah. spotkanie wazne dla Pistons, bo do gry po kilku meczach przerwy wrocił Billups, a takze swoj debiut zanotował Chris Webber. Niestety wszystko to pokrzyzowała im ekipa Jazzmanow. Trzeba przyznac, ze gra po powrocie pierwszego rozgrywajacego wygladała o niebo lepiej niz w ostatnich spotkaniach. Chauncey od poczatku chciał zaznaczyc swoja obecnosc, zdobywajac punkt za punktem, a takze natujac ostatnio potrzebe Detroit asysty. Jednak wszystko to wystarczyło na 24 minuty spotkania, w drugiej polowie brakowało juz takiego polotu jak w pierwszej czesci. Utah zaczeło dyktowac swoje warunki odrabijac strate, a pozniej wychodzac na prowadzenie. Billups mogł miec jeszcze kapitlany powrot jednak w ostatniej akcji spudłował.
Co do C-Webba to nie miałzbyt udanego debiuty 2 pkt, 5 zbiorek, blok 3 asysty 2 straty i 2 faule to jednak nie to czego oczekwiano po nim. Powinno byc lepiej, ale czas pokaze. Gwiada był Deron Williams 31pkt 10 asyst, nie gorzej prezentowali sie Okur 22 pkt 7 zb. czy Boozer 20 pkt 9 zb. Ze storny gospodarzy głownie wyroznial sie Billups 28 pkt 7 as, oraz rezerwowy McDyess 16pkt 9 zb.

Obrazek Obrazek

Nie gorzej z emocjami było w Milwaukee. Miejscowi Bucks przed ostatnia kwarta prowadzili 6 punktami i byli na jak najlepszej dordze do zwyciestwa nad Bykami z Chicago, mecz zycia jak narazie w NBA rozgrywał wśrod gospodarzy Ersan Ilyasova,a u gosci zawodzili kolejno Nocioni, Hinrich, Gordon, Deng... Jednak czwarta kwarta to koncert Bulls, zdobyli 20 pkt przy zalediwe 3 gospodarzy i zanosilo sie na kompromitacje. Gospodarze jednak podneisli sie, niebyt dobrze, jednka podniesli sie i sprobowali nadal nawiazac walke, ale to było o kilka minut za pozno. Cała czworka wumieniona wyzej u gosci kontrolowała pozostały czas fo zakonczenia, nie pozwalajac roziwnac skrzydeł Boykinsowi. Tak z najsąłbszych w kilak minut ostatniej kwarty stali sie bohaterami. cała czworka zanotowała dwucyfrowa zdobycz punktowa Gordon 20, Nocioni 21, Hinrich 16, Deng 19, a BigBen dołozył od siebie 10 zbiorek.

Nie mniejsze roczarownie było w Minnesocie gdzie gospodarze, przegrali bedac zespolem zdecydwoanie słabiej dysponowanym z Atlanta. Lesne Wilki nie potrafiły powstrzymac bedacego w ostatnim czasie w kapitalnej formie Joe Johnsona, ktory rzucał z ponad 60% skutecznoscia zarowno za "2" 7/11 jak i za "3" 5/8 prowadzac Jastrzebie do 3 z rzedu zwyciestwa. 17-punktowa porazka to zdecydowanie blamaz dnia i najgorszy wystep w tym roku. Zawodnicy gospodarzy rzucali zedecydownie słabiej od gosci min 25% za "3" przy ponad 50% skutecnzosci gosci. Wygrali tylko ostatnia odsłone gdzie na parkiecie goscie wysyłali prawdziwe ogony w kadrze. Obok wspomnianego Johnsona (29pkt, 8as) dobrze wspomagął go Josh Smith 21pkt. Zestrony gospodarzy jak zawsze poziom trzymał KG 13 pkt, 13 zb oraz Blount 16pkt i 11 asyst

Ciekawie zpaowiadało sie spotaknie w Huston, jednak pod nieobecnosc dwoch czołowych gwiazd ze strony Rakiet :arrow: T-Maca oraz Minga, faworytem i to zdecydowanym było Phoenix. Poczatek, a głwonie pierwsza kwarta temu zaprzeczala. Pozniej z kazda minuta Huston coraz bradziej oddalało sie od poziomu narzuconego przez Suns. Gospodarze probowali odskoczyc rzutami dystansowymi, jednak Słonca odpowiadały i to z lepszym skutkiem tym samym. Tak wiec po pierwszej przegrnaej kwarcie goscie wygrali trzy kolejne. Gwiazda był Steve nash z 21 pkt i 14 asystami, nie gorzej wypadł Amare z 22 pkt i 11 zb, a za nimi Barbosa 20 pkt, Marion 14 zb i 14 pkt. Wsrod Rakeit to głwonie Alston z 29 pkt i 8 asystami, a dalej "mała" pustka. Coraz bardziej swoj sklad meczowy skraca coach SUns, na parkeicie w Huston wystapilo zalediw 7 graczy, niby teraz sie taka taktyka sprawdza, ale czy do Play-off tak wytrzymaja, a przeciez rezerwy to Banks :P (oj załuje) Rose, Jones czy Marks...

Obrazek Obrazek Obrazek

Kolejna kompromitajca na Zachodzie spotkala liderow Wschodu Cavs... Po kapitalnym meczu z Sonics tym razem jeszcze lepiej zaprezentowali sie w Portland. Gdzie przegrali z gospodarzami w kazdym elemencie, notujac bagatela 7 asyst w całym spotkaniu :!: Bez rozgrywajacego ani rusz na Play-offy :P Kolejny swietny aspekt to rzuty z dystanus z 16% skutecznoscia. Trudno tu mowic o poziomie Wschodu po takich spotkaniach... Widoaca postacia był debiutant Roy :arrow: 19 pkt, 10 zb. oraz juz zdrowy Randolph 26 pkt, 12 zb. Dobrze wspomagali ich Udoka 12 pkt czy 2 Draftu 2006 Aldridge 14 pkt i 3 bloki. Ze strony gosci sowje narzucal LeBron, jednak tylko zdobycz punktowa wyglada przyzwoicie "lidera" reszte nalezy przemilczec, dobrze pod koszem wygladał Varejao z 11 zbiorkami.

Obrazek

Wreszcie prawdziwy HITTT
Obrazek - Obrazek

Obawiałem ise tego miesiaca, wielu skazywało na spora ilosc porazek Jeziorowcow, bo to nie ma Kwame, to Lamara, to wreszcie łąkwa gra dosc nierowno. Teraz oj sam musz pwoiedizec, ze mnie totalnie zaskoczyli. Z innej storny to w Lakers gra obecnie najlepszy zawodnik w zawodowej koszykowce. choc penwie to nie on, ktorys raz z rzedu nei dostanie MVP, bo to nie gra druzynowo, to zdobywa za duzo punktów itp. Trudno spodziewac sie czego ludzie wiecej oczekuja, pokazał w zesłżym sezonie ,ze potrafi wygrac "sam" mecze notujac kapitalna średnia, a takze dobrze wyypadł w asystach, teraz gra bardziej dla druzyny, jednak to on jest liderem i decyduje o losach spotkan...No coz inni uwazaja za lepszego Wade'a ktory w decydujacych fazach spotkan, albo zawodzi, albo wyrecza sie innymi zawodnikami...

Wracajc do spotania, tak jak Lakers zaczeli tak skonczyli :P Rozpoczeli od kilku punktowej przewagi o pod koniec spotkania mieli podobna, mimo kilku przestojow. Co sie zmienilo od pamietnych wpadek, taktyka wczesniej wspomnianych przezemnie 3 kwart. Teraz gra w nich Kobe, a nie jak to mialo miejsce wczesniej Vujacic czy Farmar i widac od razu wyniki. Jeziorowcy zagrali o niebo lepiej druzynowo niz gospodarze, oczywiscie zieki Bryantowi. Nie tracili koncentracji, a mziny i zagrywki taktyczne Phila były perfekcyjne. Nie mozna nie wspomniec o słabym sedziowaniu i to w obie storny, jednak najbardziej komicznym momentem był przechwyt Evansa prz stanie 85-77 dla LAL i odbicie pilki przez zawodnika Spurs noga na aut a sedzia gwizdze w druga strone, wszyscy pekali ze smiechu, ale coz czym wiecej ich jest na parkiecie tym gorzej to wyglada. Nie mniej smieszne było desygnowanie do gry w czwaretj kwarcie 4 zawodnikow przez Grega :P byc moze Bowen sie zdrzemnał, bo po odgwizdaniu technicznego faulu nikt nie wiedzial co sie dzieje. Najwazniejszymi momentami była trzecia kwarta, gdzie podobnie jak w 4 brylował Kobe. Dobrze takze radzil sobie Radman i jego dwie "3" w tym okresie. Ze strony Spurs w tym czasie panował nieskutecznosc i spora ilosc strat, co im sie nie zdarza czesto. Wygrła druzyna lepsza, majaca lidera z ponad 70% skutecznoscia za "2" oraz 90% wolnych. Kobe zdobył 34 pkt mial takze 8asyst i 6 zbiorek. Wielkie brawa dla Radmanovicia, ktory trafil 3/3 z dystansu oraz innego rezerwowego Evansa z 13 pkt. i 2 przechwytami w 4 kwarcei. Ze strony Spurrs sily rozkladały sie na wieksza ilosc zawodnikow Duncan(26pkt, 9 zb) Parker(25pkt) Ginobili(16pkt) Barry (13pkt). Jedno co mnie ciekawi to co mwoi poodczas przerw Jackson, bo atmosfera panujaca na ławce Lakers jest lepsza niz na seansie najlepszej komedii w kinie.

Obrazek Obrazek Obrazek

Awatar użytkownika
Berik
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1634
Rejestracja: 26 wrz 2005, 23:39
Reputacja: 0
Lokalizacja: Rivendell

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Berik » 18 sty 2007, 15:56

Jarzinho pisze:choc penwie to nie on, ktorys raz z rzedu nei dostanie MVP
sadze, ze brakiem MVP dla Bryanta jest zla otoczka wokol niego. Bijatyki, gwalty, egozim, psucie atmosfery w szatni. Kobe raczej tak jest oceniany przez wiele osob i szybko sie to nie zmieni. Watpie czy tylko i wylacznie koszykarskie umiejetnosci i zdolnosci decyduja o wyborze MVP.
Jarzinho pisze:No coz inni uwazaja za lepszego Wade'a ktory w decydujacych fazach spotkan, albo zawodzi, albo wyrecza sie innymi zawodnikami...
Bede bronil Wade'a. Mimo swojego wieku doprowadzil zespol weteranow i oldboyow do tytulu mistrzowskiego i mozna powiedziec, ze sam wygral z Dallas finaly. I co to znaczy, ze wyrecza sie innymi zawodnikami?Miami w tym sezonie jest slabe, az za bardzo. I jesli Wade ma brac ciezar gry na swoje barki przez 40 minut , w czasie ktorych wystepuje na parkiecie i do tego nie zawiesc w ostatnich minutach to chyba bylby maszyna. Jasne, ze wielkosc zawodnika pokazuje min. koncowka waznego meczu gdzie trzeba rzucic buzzer beater i wygrac. Ale Dwayne ma i tak przerabane, bo ja nie widze raczej partnerow, ktorzy go wspomagaja w wiekszym stopniu, po za pojedynczymi spotkaniami. Wyrecza to zle okreslenie....no i trzeba pamietac, ze Wade to inny typ gracza niz Kobe i znajduja sie w zespolach o kompletnie innej filozofii. W Miami sami weterani a w Lakers raczej "mlode wilczki" i wlasnie im Kobe ma pokazac pelnie umiejetnosci, jednoczesnie uczac ich. Wade nie lideruje samodzielnie Miami. Razem z Shaqiem rzadza ma parkiecie, ale sadze, ze w szatni Wade tak duzo do powiedzenia wsrod starszych nie ma. Kobe zmadrzal i jest graczem bardziej zespolowym , ale Wade pomyslal duzo wczesniej niz Kobe o tym, ze gra zespolowa jest najwazniejsza.

Awatar użytkownika
Jarzinho
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7953
Rejestracja: 20 gru 2005, 20:56
Reputacja: 16
Lokalizacja: ......

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Jarzinho » 18 sty 2007, 16:14

Berik pisze:sadze, ze brakiem MVP dla Bryanta jest zla otoczka wokol niego. Bijatyki, gwalty, egozim, psucie atmosfery w szatni. Kobe raczej tak jest oceniany przez wiele osob i szybko sie to nie zmieni. Watpie czy tylko i wylacznie koszykarskie umiejetnosci i zdolnosci decyduja o wyborze MVP.

Jakie gwałty mial sprawe i co z niej wynikło, ktos chciał trafic na pierwsze strony i przy tym sporo zarobic, zreszta tak sie stało.
Bijatyki juz od dawna nie pamietam. Egoizm i psucie atmosfery=Shaq, czyli totalna przeszłosc. Zastanawia mnie czy widzisz Lakersow w tym sezonie, zachowaie po udanych akcjach, ławke rezerwowych itp. Podobnie zmiane w stylu gry Bryanta, czasy kiedy mial cos komus do udowodnienia mineły. 3 ostatnie sezony sa tego dowodem.

Co do Wade, masz racje w Finale to on byl kluczowa postacia, najelpszym "strzelcem" jednak czy to on oddawal najwazniejsze rzuty idecydował o wygranej. Tu nie chodzi o to czy on zdobedzie 15 czy 40 punktow w meczu, wazne to czy na 10 sekund przed koncem odda ten najwazniejszy rzut, a tego brakuje mu zdecydowanie, co bylo widac i z Shaqiem i co jeszcze bardziej bije w oczy obecnie. Nie pomysłes, ze dlatego Pat ma w ekipie weteranow z świetnym dystansem, zeby to oni decydowali o koncowkach, bo spotkania nie wygrywa sie w pierwszej polowie. On musi zdobywac te punkty, bo jak nie on to kto, tam nie ma innych zawodnikow o takim profilu, sily sie nie rozkladaja. Tu masz takze racje, jednak do takich zawodnikow jak JM, A3 czy Kobe brakuje mu i gdy zobacze, ze on w ostatnich sekundach bedzie bral ciezar wyniku na siebie to bede mogl powiedzie ,ze jest prawidziwym liderem.
No i jeszcze ten dystans....

Awatar użytkownika
Berik
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1634
Rejestracja: 26 wrz 2005, 23:39
Reputacja: 0
Lokalizacja: Rivendell

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Berik » 18 sty 2007, 18:14

Jarzinho pisze:Podobnie zmiane w stylu gry Bryanta, czasy kiedy mial cos komus do udowodnienia mineły. 3 ostatnie sezony sa tego dowodem.
Powiedzmy ze 2 :wink: 3 sezony temu to Lakers byli najgorszym zespolem w Pacific division. I mimo swietnych statystyk indywidualnych zespol gral beznadziejnie. Nie wnikam, czy mial slabych partnerow, czy w szatni zla atmosfera. Czy to byl ten sezon z Rudym Tomjanovichem?

Wade nie umie rzucac z dystansu to fakt, choc lepiej zabrzmi : "nie przystoi graczowi o takiej klasie i umiejetnosciach, tak kiepsko rzucac z dystansu".To sa tylko ludzie i kazdy ma swoje slabosci. Czym Wade wszystkich zadziwil to wlasnie w finalach z Dallas zaczal trafiac za 3 pkt. To byly te jego wielkie chwile, w ktorych wlasnie wykonywal najwazniejsze rzuty i trafial. Ten sezon ma moze troszke gorszy, a powodem jest wyeksploatowanie gracza. Wakacji gosciu nie mial. Wade wie, ze nie rzuca dobrze za 3 pkt i oddaje pilke innym graczom. I tu pokazuje dojrzalosc-nie kreuje sie na sile, choc czasem te jego wejscia pod kosz zaczynaja irytowac. Wade wie, ze nie trafi w ostanich ulamkach sekund. On swietnie rzuca po zatrzymaniu, gdy sobie sam pozycje wypracuje. Po serii zaslon tez oczywiscie daje rade, ale w tych nerwowych koncowkach czesto nie ma czasu na jakies taktyczne zagrania.

Obydwoje to wielcy gracze. I porownywanie ich jest troszeczke pozbawione sensu. Tobie imponuje Kobe, a mi w wiekszym stopniu Wade. Dopiero za pare lat sie przekonamy czy Flash zrobi taka kariere jak Bryant. Juz jest gwiazda, ale moga go zaczac nekac kontuzje(odpukac), czy nagle stanie sie gwiazdorskim egoista(choc Shaq nim pokierowal). Jedno jest pewne: zaden z nich nie musi nic nikomu udowadniac.
Jarzinho pisze:JM, A3
kto to sa? :wink: Mozna podac cale nazwisko i imie?
8)

ODPOWIEDZ

Wróć do „Inne sporty”