
Post Wyświetl pojedynczy post autor: girlfromipanema » 28 sty 2007, 0:21
girlfromipanema
Post Wyświetl pojedynczy post autor: Yukasz » 02 lut 2007, 23:36
Anglicy będą jeszcze więcej wydawać na transfery
W styczniowym oknie transferowym angielskie kluby wydały na transfery 60 milionów funtów, choć ani pensa na wzmocnienia nie wyjęli ze swoich kieszeni najbogatsi - Arsenal, Chelsea i Manchester United.
Angielskie kluby nie pobiły rekordu sprzed roku (70 milionów funtów wydanych zimą na nowych piłkarzy), ale ustanowiły drugi wynik w historii (2005: 50 mln funtów, 2004: 50 mln, 2003: 35 mln).
Według analityków z firmy audytorskiej Deloitte bardzo wysokie wydatki na transfery angielskich klubów (należy pamiętać, że w transferowych ruchach nie wzięły udziału najbogatsze drużyny) spowodowane są rosnącymi przychodami z tytułu transmisji telewizyjnych. W przyszłym sezonie, gdy zaczną obowiązywać nowe umowy i kluby Premiership zarobią na transmisjach 900 mln funtów. Ostatni zespół w tabeli otrzyma tyle samo, ile w ubiegłym roku dostała drużyna Chelsea za mistrzostwo kraju (30 mln funtów).
Najwięcej na zimowym rynku transferowym wydały teraz Aston Villa i West Ham, które w ostatnich miesiącach zostały przejęte przez nowych właścicieli. W Aston Villa rządzi amerykański miliarder Randy Lerner, a w West Hamie konsorcjum z Islandii.
Coraz więcej piłkarzy kupowanych jest za granicą. W ubiegłym sezonie tylko jedna czwarta piłkarzy sprowadzonych do klubów zimą grała poza Anglią, teraz połowa. Najwięcej kluby Premiership wydawał teraz na zawodników z Hiszpanii (prawie tyle samo, ile kosztowali zawodnicy z Włoch, Francji i Niemiec razem wzięci).
Najdroższymi zawodnikami był kupiony przez Aston Villę Ashley Young z Watfordu (9,65 mln funtów) oraz zakup West Hamu - Matthew Upson (6 mln funtów). Tuż przed zamknięciem transferowego okna zespół z Birmingham kupił kolegę Macieja Żurawskiego z Celticu Glasgow - Shauna Maloneya za milion funtów.
Zdaniem analityków Deloitte sumy wydane w tym sezonie (razem z letnimi transferami to około 300 mln funtów) zostaną znacznie pobite w przyszłym. Będzie miało to związek nie tylko z nowymi umowami telewizyjnymi, ale także z faktem, że kolejne kluby będą miały nowych właścicieli (pierwszym do sprzedaży jest Liverpool, który chce kupić Amerykanin George Gillett), a do walki o zawodników włączą się Chelsea, Arsenal i Manchester United, które przespały styczeń.
Yukasz
Post Wyświetl pojedynczy post autor: franz » 03 lut 2007, 11:06
franz

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Bassu » 03 lut 2007, 13:53
Bassu
Post Wyświetl pojedynczy post autor: Yukasz » 08 lut 2007, 1:21
HmmCyberbullying: Plaga internetowej przemocy
Co drugi młody człowiek w Polsce był obiektem wyzwisk, upokarzania, pogróżek lub szantażu w cyberprzestrzeni. To cyberbullying, czyli przemoc psychiczna w internecie
Według Wikipedii cyberbullying - przetłumaczony tam jako cyberprzemoc - to prześladowanie innych osób z wykorzystaniem internetu i narzędzi elektronicznych - e-maila, witryn, czatów i forów dyskusyjnych w internecie. To także dręczenie przez komunikatory (jak np. Gadu-Gadu) czy złośliwymi SMS-ami.
Wczoraj z okazji międzynarodowego Dnia Bezpiecznego Internetu opublikowano wyniki badań tego zjawiska wśród młodych Polaków (12-17 lat). To pierwsze takie badania w Polsce. Przeprowadziła je w styczniu firma Gemius dla fundacji Dzieci Niczyje.
Okazuje się, że co drugi z badanych (52 proc.) miał do czynienia z jakimś rodzajem werbalnej przemocy w internecie lub poprzez komórkę. Najczęściej młodzież skarżyła się na wulgarne wyzwiska (47 proc. respondentów). Co piąty badany (21 proc.) był w internecie ośmieszany, poniżany lub upokarzany. Zdarzały się nawet straszenie i szantaż, którego doświadczyło 16 proc. Aż 57 proc. badanych skarżyło się także na zdjęcia i filmy robione im wbrew ich woli.
Anonimowa odwaga
Dlaczego internetowe prześladowania mogą być groźne? Bo w sieci wszelkie obelgi (lub np. wykradzione poufne informacje osobiste) można w jednej chwili rozesłać do setek tysięcy osób. Ekspansja cyfrowego wideo i zdjęć (np. aparaty i kamery w komórkach) sprawia, że coraz łatwiej jest wejść w posiadanie kompromitujących zdjęć czy też spreparować ośmieszające fałszywki (np. fotomontaże). Tak zaczęła się gehenna jednej z uczennic w Irlandii, której rozebrane zdjęcie (zrobione bez jej wiedzy) obiegło trzy lata temu setki komórek i komputerów.
W maju ubiegłego roku "Gazeta" opisała witrynę 16-letniego gimnazjalisty z Opola poświęconą w całości dręczeniu bezdomnego mieszkańca miasta (były tam m.in. filmy robione mu komórką i agresywne wpisy). - Internet dodaje odwagi. Ludzie otwierają się o wiele szybciej niż w realu i wielu z nich bez skrępowania uzewnętrznia skrajnie negatywne emocje, nad którymi normalnie jakoś panują - mówi prof. Kazimierz Krzysztofek ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej w Warszawie. - Niekiedy to zjawisko przejawia się w nękaniu innych. Poza tym internet zachęca do wywlekania na forum publiczne np. prywatnych zatargów czy niechęci wobec jakiejś osoby.
Agresji w internecie sprzyjają czynniki technologiczne (np. możliwość umieszczenia witryny na serwerze w egzotycznym kraju, co bardzo utrudnia jej likwidację), poczucie anonimowości i bezkarności sprawców (ukrytych zwykle za pseudonimami) i psychologiczna łatwość poniżania osoby, z którą nie trzeba się konfrontować twarzą w twarz. Działa też psychologia (internetowego) tłumu. Głośną ofiarą tego zjawiska padł w Polsce np. reprezentacyjny piłkarz Grzegorz Rasiak. Internauci uczynili sobie z niego przedmiot drwin i wyszydzali w sieci, nakręcając się wzajemnie. Żarty i złośliwe rysunki na temat "drewnianego" Rasiaka setkami krążyły po sieci.
W ubiegłym roku media informowały o gimnazjum w Czarnkowie, gdzie uczniowie założyli internetowe forum, na którym drwili z nielubianych kolegów (w końcu dyrekcja szkoły zablokowała witrynę).
Czy cyberprzemoc jest groźna? To zależy głównie od psychicznej odporności ofiary. Jedna trzecia badanej młodzieży deklaruje, że naruszanie ich godności w sieci nie robiło na nich wrażenia. Ale prawie 60 proc. respondentów przyznaje, że ataki wywołują u nich zdenerwowanie, przykrość (42 proc.), strach (18 proc.) lub wstyd (13 proc.). "Najbardziej niebezpieczny jest ten rodzaj przemocy werbalno-psychicznej, który uderza w społeczny wizerunek danej osoby" - piszą analitycy Gemiusa.
W sierpniu ubiegłego roku na konferencji prasowej amerykańskiej organizacji społecznej Fight Crime: Invest In Kids wystąpiła 15-letnia Kylie Kenney z Vermont zaszczuwana przez rówieśników w internecie (założyli witrynę "Kylie musi umrzeć"). Dziewczynka musiała zmienić szkołę, a zanim była w stanie wrócić do normalnej nauki, spędziła pół roku w domu. Internetowe prześladowania mogą być bolesne tym bardziej, że poniżające materiały i ślady po nagonkach pozostają dostępne w internecie już niemal na zawsze (np. w postaci kopii witryn).
Anonimowy? Tylko pozornie
Co na to policja? - Zdecydowana większość tego typu zdarzeń to sprawy nadające się na powództwo cywilne. Poszkodowany może wystąpić z prywatnym aktem oskarżenia. Może jednak przy tym zwrócić się policji, by pomogła ustalić sprawcę - mówi komisarz Zbigniew Urbański z Komendy Głównej Policji. - Inaczej jest, gdy przy okazji następuje bezprawne ujawnienie danych osobowych. To ścigamy z urzędu.
Niekiedy jednak cyberprzemoc podpada pod paragrafy kodeksu karnego, np. gdy internetowe nękanie nabiera charakteru gróźb bezprawnych. Kilka dni temu "Dziennik Zachodni" opisał historię dwóch 15-letnich gimnazjalistów, którzy w internecie zamieszczali wulgarne pogróżki pod adresem księdza z jednej z parafii w Tychach. Księża złożyli zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Policja szybko zlokalizowała szkolny komputer, na którym dokonano wpisu, a ustalenie jego autorów nie sprawiło problemów. Uczniowie przyznali się do winy. Byli przerażeni. Tłumaczyli, że miał to być tylko żart.
- Odwaga sprawców wynika często z nieświadomości, że w internecie "anominowy" znaczy wprawdzie "nieznany" ale wcale nie znaczy "nie do zidentyfikowania". Gdy internauci uświadomią sobie, że tak naprawdę są do namierzenia, to problem cyberbullyingu zacznie maleć - uważa prof. Krzysztofek.
Yukasz

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Zaza » 08 lut 2007, 2:31
Zaza
Post Wyświetl pojedynczy post autor: maestro » 13 lut 2007, 16:37
maestro
Post Wyświetl pojedynczy post autor: franz » 13 lut 2007, 20:47
franz

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Baqu » 17 lut 2007, 13:47
Baqu

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Scyzoryk » 20 lut 2007, 13:25
Szkocja: "mama" uznana za termin homofobiczny
"Rzeczpospolita": Służba zdrowia w Szkocji zaleciła personelowi przychodni i szpitali unikania słów "mama" i "tata". Uznała, że obrażają one homoseksualnych "rodziców" - donosi .
ma to pozwolić dzieciom samodzielnie zdecydować kto jest dla nich ważny - głosi rozporządzenie.
W specjalnym dokumencie "Fair wobec wszystkich" służba zdrowia proponuje, by słowa "mama" i "tata" zastąpić w rozmowach z dziećmi wyrazami "opiekun", "strażnik" lub w ostateczności "rodzic". "Orientacja seksualna i płeć nie mają nic wspólnego z dobrym rodzicielstwem" - głosi raport. Zaleca się również zaopatrzenie szpitali w homoseksualne czasopisma i plakaty przedstawiające inny niż heteroseksualny model rodziny.
- Chcemy skłonić naszych pracowników do większej wrażliwości, otwartości na homoseksualistów. - powiedziała "Rzeczpospolitej" rzeczniczka szkockiej Narodowej Służby Zdrowia.
- Środowiska homoseksualne same ośmieszają siebie. Wprowadzanie takich przepisów to drastyczne łamanie praw dziecka - mówi znana brytyjska specjalistka od rodziny Lynette Burrows.
Scyzoryk
Post Wyświetl pojedynczy post autor: jachu » 20 lut 2007, 14:36
Proste, że nie będzie. Nie pozwolimy. Niestety odnoszę wrażenie, że wkrótce Polska będzie ostatnim bastionem normalności. Całe szczęście, że UE może nas postraszyć co najwyżej rezolucjami o nietolerancji Polaków, na które każdy, krótko mówiąc, leje.Parodia . Mam nadzieje , ze tak nigdy nie będzie w Polsce .
jachu

Post Wyświetl pojedynczy post autor: petru » 20 lut 2007, 14:43
http://serwisy.gazeta.pl/swiat/1,34213,3927833.htmlNieletni na paradzie gejów w Holandii
Na tegorocznej paradzie równości Danny Hoekzema, 14-latek z Bovenkarspel pod Amsterdamem, poprowadzi barkę, na której popłyną nawet 11-latkowie
Amsterdamska parada Gay Pride Festival, która odbywa się w sierpniu, jest jedną z największych na świecie. Co roku przyciąga ok. 350 tys. gości z całego świata. Od innych parad równości różni się m.in. tym, że zamiast korowodu kolorowych samochodów, na których tańczą geje i lesbijki, przez pocięte kanałami miasto przepływa ok. stu karnawałowo udekorowanych barek.
W tym roku kanałowa część parady zaplanowana na 4 sierpnia przejdzie zapewne do historii. Na barce prowadzonej przez Danny'ego Hoekzema popłyną bowiem wyjątkowo młodzi ludzie - w wieku od 11 do 16 lat. Na razie zgłosiło się ich dziesięcioro.
Hoekzema tłumaczy, że gejem poczuł się rok temu i chce pokazać, iż ludzie w jego wieku nie powinni się tego wstydzić. - Nastolatki hetero mogą chodzić na dyskoteki z partnerami i nie kryją się ze swą seksualnością, a my nie mamy gdzie tego robić - mówi. - Zostają nam fora internetowe, gdzie możemy umawiać się na randki.
Holandia znana jest z tolerancji wobec homoseksualizmu - prawo zezwala na śluby gejowskie i adoptowanie dzieci przez pary homoseksualne. Niektóre szkoły mają w programach lekcje poświęcone homoseksualizmowi. Ale nawet w tolerancyjnej Holandii pomysł Danny'ego wzbudził opór.
Zdaniem przeciwników wciąganie dzieci w manifestowanie seksualności przez gejów to krok idący za daleko. A poza tym ludzie w tak młodym wieku nie mogą być jeszcze pewni swej orientacji seksualnej. Holenderskie prawo mówi, że uprawianie seksu z osobami do 16. roku życia jest karalne.
Zastrzeżenia miał również burmistrz Amsterdamu Job Cohen, choć słynie z otwartości wobec mniejszości seksualnych i w minionych latach wysyłał listy z poparciem dla marszów równości do władz Warszawy, Pragi i Lizbony. - Burmistrz uważał, że trzeba zauważyć problem nastoletnich gejów, ale miał wątpliwości, czy pozwalanie im na uczestnictwo w paradzie to właściwa droga - tłumaczy nam Hendrik Wooldrik z władz Amsterdamu.
W końcu burmistrz spotkał się z przedstawicielami ruchu gejowskiego. Według Wooldrika ustalono, że dzieci popłyną w towarzystwie rodziców i że barka będzie oddzielona od głównego korowodu, gdzie tańczyć będą skąpo odziani geje i lesbijki.
- Zgodziliśmy się na uczestnictwo nieletnich, bo to rodzice wezmą odpowiedzialność za ich obecność na paradzie - mówi Wooldrik. Władze miasta uważają, że lepiej mieć nieletnich gejów na paradzie, niż aby padali ofiarą działających za pośrednictwem forów internetowych gejowskich pedofilów.
Kiedy burmistrz Cohen powiedział "tak", przeciwnicy akcji złożyli broń. - Nie podobają mi się takie pomysły, ale co mogliśmy zrobić, skoro rodzice się na to zgadzają? - mówi "Gazecie" Jan Bezemer, działacz ChristenUnii, partii przeciwnej legalizacji związków homoseksualnych, która weszła niedawno do koalicji rządzącej. - Amsterdamska parada odbywa się od wielu lat, to tradycja - dodaje.
Zdaniem Ewy Osiatyńskiej-Woydyłło, psycholog zajmującej się m.in. relacjami dzieci z rodzicami, dzieci rozwijają się różnie i może się zdarzyć, iż w wieku 14 lat ktoś poczuje, że jest gejem. - Jednak jako matka i jako psycholog nie chciałabym, aby dzieci uczestniczyły w takich manifestacjach - tłumaczy "Gazecie", zastrzegając, że opór nie ma nic wspólnego z brakiem tolerancji. - Z dziećmi nie chodzi się przecież do kin porno czy do klubów dla dorosłych - mówi.
Jej zdaniem trzeba brać pod uwagę dobro nastolatków. Ich psychika nie jest jeszcze do końca ukształtowana. Może się pojawić coś, co psychologowie nazywają "niepewnością drugiej płci". - Dlatego z pewnymi sprawami "trzeba po prostu poczekać do pełnej dojrzałości, czyli dorosłości - mówi Osiatyńska-Woydyłło.
petru
Post Wyświetl pojedynczy post autor: kaczy » 21 lut 2007, 15:53
hehe , jak to skomentujecieFrancuzi o Polsce
Oto tekst, który ukazał sie we francuskim piśmie "Rohtas".
Polska. Oto znajdujemy się w świecie absurdu. Kraj, w którym co piaty mieszkaniec stracił życie w czasie drugiej wojny światowej, którego 1/5 narodu żyje poza granicami kraju i w którym co 3 mieszkaniec ma 20lat.
Kraj brutalnie oderwany od wiekowych tradycji, który odbudował swoja stolice według obrazów Canaletta, a stare miasto odtworzyli jako nowe.
Kraj, który ma dwa razy więcej studentów niż Francja, a inżynier zarabia tu mniej niż przeciętny robotnik. Kraj, gdzie człowiek wydaje dwa razy więcej niż zarabia, gdzie przeciętna pensja nie przekracza ceny(!)trzech par dobrych butów, gdzie jednocześnie nie ma biedy a obcy kapitał się pcha drzwiami i oknami. Kraj, w którym koncesjami rządzą monopoliści. Kraj, ze stolica, w której centrum stoją nowoczesne biurowce, oferujące pomieszczenia po 10-35 USD za metr kwadratowy.
Kraj, w którym cena samochodu równa się trzyletnim zarobkom, a mimo to trudno znaleźć miejsce na parkingu Państwo, w którym można sobie kupić chodniki, postawić parkometry i płacić państwu tylko 10% podatku od zysku. Kraj, w którym rządzą byli socjaliści, w którym święta kościelne są dniami wolnymi od pracy (!), gdzie otrzymanie paszportu do niedawna stanowiło problem, a
mimo tego ponad 3,5 mln obywateli rocznie wyjeżdża na wczasy za granice.
Jedyny kraj byłego bloku socjalistycznego, w którym obywatelowi wolno
posiadać dolary, choć nie wolno mu ich kupić ani sprzedać poza bankami i
kantorami. Cudzoziemiec musi zrezygnować tu z jakiejkolwiek logiki, jeśli
nie chce stracić gruntu pod nogami. Dziwny kraj, w którym z kelnerem można
porozmawiać po angielsku, z kucharzem po francusku, ekspedientem po
niemiecku a ministrem lub jakimkolwiek urzędnikiem państwowym tylko za
pośrednictwem tłumacza.
Polacy..!
Jak wy to robicie..?
P.S. Autentyczny artykuł w jednej z francuskich gazet...
kaczy

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Berele Lewartow » 21 lut 2007, 18:34
Paweł Lisicki pisze:Nihilizm państwowy
Przyglądając się dziś debacie politycznej, coraz częściej mam przed oczami obraz Polski XVIII-wiecznej.
Kraju niezdolnego do suwerenności i podmiotowości. Kraju, którego duża część elit chorowała na narodowy i państwowy nihilizm. Kraju, w którym prywatne ambicje przywódców, interes klik i partyjek stawał się często ważniejszy niż racja stanu, interes narodowy czy dobro państwa. Przesadzam? Tylko trochę.
Dzisiejszy nihilizm państwowy sprawia, że każdy pomysł braci Kaczyńskich - choćby dotyczył spraw elementarnych, jak obrona niepodległości - jest traktowany jako z zasady absurdalny i szkodliwy, a choćby najgłupsza krytyka zewnętrzna uznawana za słuszną. Część opozycji zachowuje się tak,jakby rządzący politycy byli przedstawicielami okupantów, od których ma Polskę wyzwolić... Kto? Unia Europejska? Zachodni dziennikarze? Bo wyborcy jakoś się do tego nie kwapią.
Jeśli do tego dołożyć cyniczną grę koalicjantów, którzy gdzie mogą, podstawiają swojemu rządowi nogę, a także małostkowość i nieudolność liderów PiS, widać, że obraz dzisiejszej Polski znowu nie tak bardzo różni się od tej przedrozbiorowej. Czy chodzi o raport WSI, czy o propozycję amerykańskiej tarczy obronnej, ambicje uniemożliwiają polityczne porozumienie.
Raport WSI mógł być z pewnością lepiej i solidniej przygotowany. Zarówno osobliwy sposób ujawniania zawartych w nim informacji za pośrednictwem przecieków, jak i zawarte w nim niejasności zasługują na krytykę. Jednak główna teza raportu, że istniały bliskie, niejasne i w najwyższym stopniu niebezpieczne związki wyszkolonych w ZSRR oficerów polskiego WSI z rosyjskimi służbami, nie budzi wątpliwości. Z tego punktu widzenia praca komisji Macierewicza,mimo wszystkich słabości, oznacza poszerzenie polskiej suwerenności.
Najdziwniejsze, że ta skądinąd podstawowa prawda okazuje się właśnie czymś wyjątkowo kontrowersyjnym. Kontrowersyjnym? Mało powiedziane. Oto dwa dni temu jeden z najważniejszych polityków opozycji organizuje spotkanie z dziennikarzami w Sejmie, na którym potępiając w czambuł ustalenia raportu przygotowanego i zatwierdzonego jakby nie było przez prezydenta jego własnego kraju, powołuje się jako na autorytet na komentarz rosyjskiego dziennika "Wriemia Nowostiej". Czy rosyjska gazeta wyśmiewająca likwidację służb podejrzanych o niejasne związki z Rosją to właściwy ekspert? A może Rosjanie po prostu korzystają z sytuacji, w której mogą skłócić Polaków?
Polska już raz doświadczyła, czym kończy się choroba nihilizmu. Czy to samo doświadczenie trzeba będzie powtórzyć w nowych czasach i nowych układach zależności?
Berele Lewartow
Post Wyświetl pojedynczy post autor: franz » 26 lut 2007, 15:08
franz
Wróć do „Kultura, polityka, wydarzenia”
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza phpBB.pl
Zasady ochrony danych osobowych | Regulamin
Administracja, zarządzanie i wsparcie graficzne forum: pawel.studio