co do meczu, jako że odpadnięcie Chelsea to jedno z niewielu czego oczekiwałam po tegorocznej LM (odkąd wszystkie ulubione drużyny odpadły), w dogrywce zaczęły mi się nerwy włączać ;> i z tego powodu chyba zaliczam mecz do niezłych, bo choć typowo angielski, czyli za "piękny" raczej ciężko mi go uznać, to emocji mi nie brakowało. dziwne, że Jose nie nauczył swoich chłopców zimnej krwi tylko ;}
zresztą generalnie w tym meczu Liverpool był lepszy, w poprzednim Chelsea, dlatego do końca The Blues gnoić nie wypada. aczkolwiek wciąż mnie śmieszy, że mimo wszystkich środków- nie potrafią osiągnąć tego na czym najbardziej im zależy. dobrze widzieć, że pieniążki nie grają




