Roland Garros - Strona 8

Miejsce spoczynku zamkniętych tematów.
Awatar użytkownika
myhalek_acm
Kapitan
Kapitan
Posty: 3200
Rejestracja: 21 maja 2006, 13:16
Reputacja: 102
Lokalizacja: B-stok

Post Wyświetl pojedynczy post autor: myhalek_acm » 07 cze 2007, 18:09

Jutro czas na półfinału u panów. Federer - Davydenko i Nadal - Djokovic. O ile w tym pierwszym starciu Rosjanin może urwać nawet seta faworytowi to już w drugim Nadal powinien raczej na sucho wygrać (mimo wszystko niespodzianka będzie mile widziana )
Jak dla kogo mila :P Nadal moim zdanie mbedzei chial sie ,,odwdzieczyc,, w finale dla Federera (bo nie mam watpliwosci co do skladu finalu 8) ) wiec raczej szybko bedzie chial odprawic Djokovica zeby zbytnio sil nie stracic :P Zal mi przerwania rekordu Hiszpana wiec osobiscie tez palam zadza zemsty za to ze przez to moj kupon poszedl sie ****:P

Awatar użytkownika
Cris7
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 6209
Rejestracja: 04 lip 2005, 22:58
Reputacja: 7
Lokalizacja: Bydgoszcz/Gdańsk

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cris7 » 08 cze 2007, 20:53

Stało się to, czego spodziewaliśmy się od początku turnieju. A więc mamy finał Federer - Nadal. Faworytem jest Hiszpan i ja osobiście też na niego stawiam. Zwłaszcza po tym co zobaczyłem dzisiaj w wykonaniu Federera. Szwajcar znów wyszedł na kort jakiś nieobecny i popełniał naprawdę dziwne błędy. Jasne, że jakoś się wybronił, bo wybroni się zawsze, zwłaszcza że w kluczowych momentach Dawidienko się spinał. Ale w finale będzie już zdecydowanie inny przeciwnik. Apropos. Jak grał Nadal? Bo mi dane było oglądać tylko pierwszy półfinał. Sądząc po wyniku, to tylko pierwszy set był zacięty.

Jeśli chodzi o kobiety, to tu też nie powinno być niespodzianki. Zdecydowanie Henin.

Nudny ten Roland Garros w tym roku. Znaczy przewidywalny i jakoś mnie nie zachwycił. Może to wynika z mojego uprzedzenia do tej imprezy. Nie wiem. Ale jakoś nigdy nie mogę się przekonać do paryskiego turnieju.

Awatar użytkownika
Chlopaczek
Ten obcy
Posty: 13073
Rejestracja: 16 lip 2004, 13:00
Reputacja: 3355
Lokalizacja: Blizej ciebie niz myslisz

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Chlopaczek » 08 cze 2007, 21:02

Do trzech razy sztuka.
Zycze Federerowi zeby nie zebral baciorow w finale French Open z Nadalem jak to sie dzialo w dwoch ostatnich edycjach tego turnieju.
Bedzie niezwykle ciezko bo jest to koronny turniej Hiszpana i nie pamietam kiedy ostatni raz w nim przegral.
Roger zasluzyl aby w koncu skompletowac tryumfy we wszystkich 4 turniejach Wielkiego Szlema w jednym sezonie.

Dajesz krolik.

Awatar użytkownika
Mentor
Zajebiaszczo
Posty: 16481
Rejestracja: 28 lut 2005, 13:15
Reputacja: 18

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Mentor » 08 cze 2007, 21:25

Chlopaczek pisze:Dajesz krolik
:lol:

Jeszcze kilka sezonów i pojedynki Federer vs Nadal osiągną podobny status do konfrontacji Agassi vs Sampras. Jak dla mnie to już się zrobiło nudne. Szanse na to, że jakikolwiek turniej w którym startują Ci panowie wygra ktoś inny są bliskie zeru (żeby nie powiedzieć, że w ogóle nie ma takiej opcji). Nadal na kortach ziemnych jest cholernie silny, ale Roger to Roger. Jestem przekonany, że nie pokazał jeszcze wszystkiego. Im lepiej zagra w finale Hiszpan tym lepiej będzie grał Szwajcar tak więc finał będzie ciekawy. Nadalowi kibicować nie będę (alma blanca i te sprawy) a za Federerem też nie przepadam tak więc ... nie wiem co robić : ( Niech będzie ->
Chlopaczek pisze:Dajesz krolik

Awatar użytkownika
RóżA
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 5733
Rejestracja: 30 mar 2005, 13:58
Reputacja: 7
Lokalizacja: Highbury--> Avenell Road--> Londyn N5--> Anglia

Post Wyświetl pojedynczy post autor: RóżA » 08 cze 2007, 23:46

Ja natomiast będę w nadchodzącej konfrontacji kibicował Nadalowi. Hiszpan jakoś bardziej przekonuje mnie swoją grą, zwłaszcza na ziemnych kortach :P Poza tym powoli zaczyna irytować mnie 'obojętność' (to chyba będzie najodpowiedniejsze słowo) Federera we wcześniejszych fazach turnieju... szwajcar niekiedy potrafi całkowicie przejść koło spotkania a i tak je wygrywa :roll:

Awatar użytkownika
girlfromipanema
Pierwszy Skład
Pierwszy Skład
Posty: 349
Rejestracja: 14 mar 2006, 9:47
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: girlfromipanema » 09 cze 2007, 16:56

jestem jak zawsze za Nadalem. of course nie powinnam, wiadomo dlaczego, ale nie potrafię inaczej. w końcu to tenis i resztę można zostawić z boku na chwilę. szczególnie w wypadku nienawiści do Federera. jak bym chciała, żeby jeszcze ktoś potrafił mu czasem utrzeć nosa ;)
jakby nie było, uważam zwycięstwo Rafy za bardziej prawdopodobne. wiadomo, jego nawierzchnia i jego turniej.

Awatar użytkownika
AgaM
Pierwszy Skład
Pierwszy Skład
Posty: 473
Rejestracja: 16 wrz 2005, 10:42
Reputacja: 0
Lokalizacja: Świętokrzyskie

Post Wyświetl pojedynczy post autor: AgaM » 09 cze 2007, 18:31

Ja chodźbym nie wiem jak nie lubiła Feda (nie ma takiej opcji :wink: ) są dwie rzeczy które u Nadala mnie odstraszają. Wbew pozorom nie młotokowaty, siłowy tenis, ponieważ jeśli on mu przynosi sukces, a top spiny wyćwiczył do granic możliwości to niech je gra. Ale tenis zawsze był dla mnie wytworną dyscypliną. Powiedzmy że piłka była dla mas, a tenis dla elit :wink: . (Może dlatego tak Wimbledon uwielbiam, nie tylko że tam prawie zawsze technika a nie siła wygrywa, ale i za wytworność i tradycję) a jak ja widzę jego zachowanie po udanych piłkach, wydzieranie się (na szczęście już odrobinę spasował :roll: ) to się gotuję, a jak już grzebie sobie w ... by poprawić majtki, to lepiej nie będę pisać co czuję. :evil: :evil: Jest obrzydliwy i obleśny i zdania nie zmienię :roll: :x . Mógłby sobie jutro założyć spodenki numer większe, miałby znacznie mniej przeciwników :wink:

Awatar użytkownika
girlfromipanema
Pierwszy Skład
Pierwszy Skład
Posty: 349
Rejestracja: 14 mar 2006, 9:47
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: girlfromipanema » 10 cze 2007, 0:10

Nadal jest o 5 lat młodszy od Federera, dlatego myślę, że jeszcze ma szansę zaprzyjaźnić się z tenisową etykietą. już widać, że rozwija się nie tylko pod względem gry. jeśli chodzi o radość z mniejszych (typu jedna piłka) czy większych wygranych, złość itp. również przestał być tak nieokiełznany. lubię patrzeć na to jego doskonalenie się i nigdy nie wiadomo, czym jeszcze zaskoczy- taki zeszłoroczny Wimbledon pokazuje, że stać go nawet na mało hiszpańską, godną walkę z najlepszymi na trawie ;)
zresztą dla mnie te jego początki też miały swój urok. oczywiście samej gry nie da się porównać, ale taki powiew świeżości. pewnie dlatego zresztą wydają mi się sympatyczne, że tenis to dla mnie kolejny sport, a w sporcie od zawsze oprócz umiejętności liczyły się dla mnie emocje. nie żeby pewna ekskluzywność tenisa nie miała zalet, ale chwilowe odejście od wytworności absolutnie mi nie przeszkadza.

dlatego- VAMOS RAFA!

Awatar użytkownika
AgaM
Pierwszy Skład
Pierwszy Skład
Posty: 473
Rejestracja: 16 wrz 2005, 10:42
Reputacja: 0
Lokalizacja: Świętokrzyskie

Post Wyświetl pojedynczy post autor: AgaM » 10 cze 2007, 11:31

Problem w tym, że to nie jest u niego chwilowe, tylko stałe :roll: nie mam nic przeciwko ekspresji na korcie. Bardzo lubiłam swego czasu Hewitta, a fanką Marata wciąż jestem. A tenisem zaczęłam się interesować dzięki Wielkiemu Andre. W jego zachowaniu przebija nie tylko radość, ale sorry że to piszę prostactwo. Na szczęście powoli się zmienia. :? A co do Wimbledonu, to mądrzejsi ode mnie znawcy tenisa stwierdzili, że nie tyle Nadal wygrywał, co przeciwnicy przegrywali, i to już w szatniach. Wychodzili na korty z nastawieniem ratuj mnie Panie Boże i efekty było widać. Rafa nie zmienił bardzo swojej gry by przystosować się do trawy. Dodał jedynie trochę gry prz siatce. A w finale znalazł się dzięki tenisowi siłowemu. Już bardziej w tym sezonie stara się cokolwiek dodawać. A wbrew pozorom będzie mu trudniej. Bo w zeszłym roku prócz Rogera nie było nikogo godnego. Roddick dopiero na US się obudził. Teraz młode wilczki okrzepły, nabrał doświadczenia i może być trudniej. Śmiem twierdzić że na trawie raczej polegnie z Djokovicem, a nawet Gasquet czy Murray mogą mu sporo krwi napsuć i wynik może być sprawą otwartą. Dotyczy to też Rogera. Poczynają sobie coraz śmielej i wcale nie musi Wimbledon być meczem do jednej bramki. Chociaż jeżeli chodzi o niego to jeszcze nie w tym sezonie realnie mu zagrożą. Ale oni są młodzi a Roger ma 26 lat :wink:

Awatar użytkownika
Chlopaczek
Ten obcy
Posty: 13073
Rejestracja: 16 lip 2004, 13:00
Reputacja: 3355
Lokalizacja: Blizej ciebie niz myslisz

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Chlopaczek » 10 cze 2007, 18:29

Bez sensu.

Awatar użytkownika
fieldy
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 47769
Rejestracja: 11 kwie 2005, 18:13
Reputacja: 2090

Post Wyświetl pojedynczy post autor: fieldy » 10 cze 2007, 18:41

Zgodze się z przedmówcą [czy jak go tam nazwac na forum :D]
Mecz mi się nie podobał, Roger jakby oddał go bez walki. Kilka akcji oczywiscie było znakomitych, ale jak na walkę w finale z ... odwiecznym rywalem, to Szwajcar pokazał za mało.
Multum niewymuszonych błedów [pewnie z 3 razy więcej niż Nadal] podwójne błędy serwisowe, co to w ogóle było ? Bo na pewno nie walka o tytuł.
Myślałem, ze Federer pokaże coś wiecej, że się zmobilizuje, nie było tego jednak widać. Nadal wygrał zasłuzenie. A Federer mnie zawiódł.

Awatar użytkownika
AgaM
Pierwszy Skład
Pierwszy Skład
Posty: 473
Rejestracja: 16 wrz 2005, 10:42
Reputacja: 0
Lokalizacja: Świętokrzyskie

Post Wyświetl pojedynczy post autor: AgaM » 10 cze 2007, 18:46

Zgodnie z przewidywaniami Nadal. Mimo że raczej wiedziałam że Rafa wygra i tak mi żal Feda. I znów tak jak poprzednio to raczej on przegrał niż Rafael wygrał. Przegrał w pierwszym secie, gdy nie wykorzystał 10 :!: break pointów :roll: włożył w ten set dużo sił i stracił. Stać go było tylko na honorowego seta wygranego zresztą w bólach. Trzeci i czwarty set to dominacja Rafy wsparta powolną utatą sił przez Rogera i bardzo szybką utratą wiary. Niewymuszonych błędów 60 i rozpacz, którą ja zauważyłam po drugim :!: :shock: wygranym przxez siebie secie. Jeśli on wtedy już wiedział że poległ, to jego psychika dla niego jest sześć razy gorszym przeciwnikiem niż Nadal, i w ten sposób nigdy go nie pokona :roll: :? . Gratuluję Rafie walki do końca i jego zachowania. Dość powiedzieć że cały mecz poza majstrowaniem przy spodenkach zachowywał się świetnie. Gratuluję. Chyba rzeczywiście Rafa jesteś najlepszym "Ziemniakiem" :wink: w historii. Przypadł ci też chyba "zaszczyt" powstrzymania od zdobycia Wielkiego Szlema najlepszego tenisisty w historii (a jeśli jeszcze nie to jednego z najlepszych).
Dla fanów Rogera, więc w tym i siebie jest poza wszystkimi negatywami i rosnącym coraz badziej kompleksie Nadala jeden pozytyw. Miał 10 niewykorzystanych break pointów i podniósł się, wygrał seta, to już nie był tak jednostronny pojedynek jak w zeszłym roku. Może kiedyś się przełamie (chodź osobiście średnio w to wierzę :roll: )

Awatar użytkownika
girlfromipanema
Pierwszy Skład
Pierwszy Skład
Posty: 349
Rejestracja: 14 mar 2006, 9:47
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: girlfromipanema » 10 cze 2007, 21:38

trudno byłoby Nadalowi przegrać ten mecz ;) wyraźnie było widać, że na tej nawierzchni czuje się pewniej niż ktokolwiek. wyszedł, żeby wygrać (w przeciwieństwie do Federera) i trzymał się tego przez całe spotkanie. z ogromnym opanowaniem bronił te wszystkie breakpointy rywala, wykorzystywał swoje szanse, był konsekwentny... ogólnie niewiele mu można zarzucić. od czasu do czasu zdarzyło mu się coś efektownego, a poza tym utrzymywał równy, b. dobry poziom. za to o ile do Rogera można odnieść pierwszą część zdania, drugiej już nijak.
zgadzam się jednak, że problem Szwajcara tkwił głównie w psychice. potrafił stworzyć sobie korzystne okazje, ale gorzej było z ich wykorzystaniem. jakby sam nie wiedział o co i z kim walczy albo jakby z góry założył, że jest na przegranej pozycji. tak nr 1 nie powinien robić.
choć Nadal też ma w tym swój udział. najostrzej brał się do roboty stojąc pod ścianą i to myślę potęgowało problemy Federera.

chciałabym doczekać podobnego wyniku na trawie =) ale to takie pobożne życzenia pewnie jak ostatnie zdanie postu AgiM :)

Awatar użytkownika
Duch
Entuzjasta Kraftu
Entuzjasta Kraftu
Posty: 9212
Rejestracja: 12 sie 2005, 10:26
Reputacja: 196
Lokalizacja: z Tych najlepszych

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Duch » 10 cze 2007, 21:51

To ja tutaj dwoję się i troję żeby zobaczyć finał a Federer odstawia takie coś :roll: Jestem strasznie zawiedziony, chociaż oczywiście porażka Rogera była niejako wliczona w ryzyko. Liczyłem na porywające starcie, a tymczasem Szwajcar zupełnie przeszedł obok spotkania ... no może za wyjątkiem początku pierwszego seta, gdzie miał multum okazji do przełamania Nadala. Kto wie jak potoczyłby się ten meczy gdyby mu się przynajmniej raz to udało :roll:

Nadal grał po prostu swoje co bardzo ładnie przedstawił Stopa. Popełniał mało błędów i wykorzystywał wszystkie ze strony Szwajcara. Nawet w grze przy siatce gdzie Federer powinien zdecydowanie dominować to właśnie Nadal okazywał się lepszy. Roger powinien popracować nad mobilizacją, bo czasami sprawiał wrażenie jakby wydarzenia na korcie go zupełnie nie interesowały. Może praca z psychologiem, przynajmniej pod kątem spotkań z Nadalem :think:

Szkoda, że ponownie tak kończy się Roland Garros. Nie dość, że mało było w tegorocznym turnieju meczów, które na dłużej zapadną mi w pamięć to jeszcze oba finały strasznie rozczarowały, podobnie jak przed rokiem ... Jakby nie było Królowa i Król Paryża będą panować do czerwca następnego roku.

Największą gwiazdą dzisiejszego dnia na głównym korcie nie był Nadal, nie był Federer, ale Mirka jego dziewczyna. Praktycznie co druga piłka to właśnie ona gościła na naszych ekranach. Nawet i ładna, ale bez przesady :P

Żeby nie było nudno, to już od jutra będzie można śledzić poczynania zawodników podczas turnieju Queen's Club. W tym roku obsada jest naprawdę dość niezła. Z światowej czołówki będzie można zobaczyć takich graczy jak właśnie Nadal, Safin, Monfils, Djokovic, Roddick czy Hewitt, który broni tytułu. Emocje gwarantowane. :wink:

Awatar użytkownika
RóżA
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 5733
Rejestracja: 30 mar 2005, 13:58
Reputacja: 7
Lokalizacja: Highbury--> Avenell Road--> Londyn N5--> Anglia

Post Wyświetl pojedynczy post autor: RóżA » 11 cze 2007, 6:06

No i niespodzianki nie było. Nadal przez cały mecz grał swoje, nie popełniał jakiś rażących błędów, natomiast Federer dał ciała na całej linii. Nie takiego finału się spodziewałem (zresztą chyba jak każdy :P ), bo co to za finał oddany praktycznie bez walki :roll: . I ta monotonia...

Zablokowany

Wróć do „Wracając Do Meritum”