Nie no rkoeman, kiedyś gadaliśmy o Twoim wieku, ale nie myślałem że jesteś aż tak stary, że ostatni raz oglądałeś ligę angielską w latach 80.
Rzeczywiście Chelsea czy Liverpool potrafią przynudzić, ale taki styl po prostu preferują ich trenerzy z mocniejszym rywalem, żeby jak najmniej stracić a nie jak najwięcej strzelić. Ale jeśli Ty widziałeś Arsenal czy Manchester grający długą piłkę to spoko. Jeśli chodzi o Ligę Mistrzów to zespoły angielskie zawsze są lepsze kondycyjnie i silniejsze, jednak samą siłą i kondycją niczego sie nie wygra, bo w takim razie zespoły z drugiej ligi angielskiej byłyby potęgami, tam same osiłki grają. Trzeba kondycję i siłe połączyć z szybkościa i techniką, a do tego ustalić otwartą taktykę. Mylisz też pojęcie szybkości, tempa gry z szybkością zawodników poszczególnych. Chodzi o to, że akcje nie trwają jedna parę minut jak u Barcelony i podania ja do ciebie- ty do mnie, może uda się uśpić przeciwnika nudą, tylko jest ciągłe przesuwanie sie po boisku i napór, piłkarze bez przerwy są w biegu, piłka przemieszcza się szybko z połowy na połowę i to niekoniecznie długimi podaniami, bo chyba nie zatrudnia się najlepszych szkoleniowców na świecie po to żeby powiedzieli swoim zawodnikom, żeby kopali przed siebie. Nie wiem co jest topornego w grze na pełnej prędkości, Arsenal czy Manchester grają obecnie podobnie jak Barcelona rok temu, czyli wiele podań z pierwszej piłki tylko robią to na pełnej prędkości a nie stojąc, lub truchtając. Dlatego gra jest bardzo przyjemna dla oka a ligę ogląda najwięcej ludzi na świecie, stąd kasa z transmisji płynie szerokim strumieniem. A z tą kamerą, no spoko, po prostu kamera tak zniekształca obraz, że wydaje się że w Anglii są szybkie akcje i podania na jeden kontakt na pełnej szybkości, a w Hiszpanii stanie w miejscu, dreptanie czasem i podania ciągłe w miejscu niemal. Chyba w Hiszpanii mają kamery przemysłowe jak w supermarketach w takim razie. Prędkość gry też jest większa w Anglii i bardziej wyczerpująca, gdyż trenerzy wymagają również od napastników aby ci się cofali po piłkę na swoją połowę i walczyli w odbiorze, a to męczy. W Hiszpanii większośc napastników nie opuszcza połowy przeciwnika przez cały mecz. A coś takiego jak wślizg czy odbiór zna ze słyszenia.
No i kolejny argument o tym, że w Anglii jest znacznie ciężej, to to że w Hiszpanii odrzuty z Anglii jak Forlan czy Kanoute to najlepsi strzelcy, a Ruud w pierwszym sezonie zdobywa króla strzelców w nowej drużynie, z nowym zarządem, z nowym trenerem i połową zawodników wymienionych. Nie muszę chyba mówić, że nie są to sprzyjające okoliczności do błyszczenia.



