FC Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Kluchman
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 18567
Rejestracja: 30 kwie 2006, 19:06
Reputacja: 2415
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: Kluchman » 07 paź 2007, 16:32

Asteniu - Można się kłócić. Bo popatrz, że Beckham wcale nie gra bardziej defensywnie. Fakt, miał (mówię o Realu) więcej zadań w obronie, kiedy rywal miał piłkę niż np. Robben. Ale kiedy to Real był w posiadaniu piłki, nie można powiedzieć, że Beckham nie grał tak ofensywnie. To mogą być pozory wynikające jedynie ze stylu gry obydwu piłkarzy. Robben poprzez swoją grę indywidualną stwarza wrażenie, Beckham poprzez grę większą ilością podań (w tym długich) i nieskończoną ilością dośrodkowań wydaje się być piłkarzem mniej ofensywnym. Ale to nieprawda. Pozory wynikające z samych wrażeń wzrokowych spowodowanych "czarowaniem" mogą mylić. Prawdą jest, że podczas ataku Robbena można było zakwalifikować w Chelsea jako napastnika - kiedy był tylko jeden snajper w środku. Takie miał zadania.

EDIT:

arek
Istnieją w terminologii piłkarskiej takie pojęcia jak winger i side midfielder. I są to dwa odmienne terminy.
Dlaczego odwaracasz wąsacza pupą w moją stronę? Poprosiłem Cię o napisanie konkretnych różnic pomiędzy jak uważasz skrzydłowym i bocznym pomocnikiem. Kogo nazwać tak, kogo tak i dlaczego. Tak, jak ja zrobiłem ze skrzydłowym i napastnikiem.
Skrzydłowy to nie napastnik? Czekam na refleksje osób, które twiedziły, że w istocie to nie mogą być skrzydłowi, bo przeciez są napastnikami.
Wszystko zależy od sposobu jego gry. Popatrz właśnie na Chelsea sprzed dwóch, trzech lat i będziesz widział jak wygląda takie coś, kiedy skrzydłowy pełni rolę jak dodatkowy napastnik w momencie, kiedy zespół jest w trakcie ataku. W temacie o taktyce też coś o tym było. A jeśli dalej pijesz do Ronaldinho i Messiego to oni grają kompletnie inaczej niż skrzydłowi i pojmij to w końcu, bo wszystko zostało już wyjaśnione.

kaczy - Nie pamiętam tego postu z mojej strony. Jeśli coś takiego było, to na pewno nie jest to charakter próby wmawiania czegoś, jak zasugerowałeś, bo tamta dyskusja tyczyła się czegoś zupełnie innego. Zupełnie. To nie Beckham był na tapecie. Pozwól, że resztę Twojego postu pominę milczeniem... Nie ma czego komentować. A nie! Jest! Tylko nie ma sensu. Tego co jest żałosne się nie komentuje.

Wróć do „Hiszpania”