Ok nie będe wchodził w polemike z tobą tylko wyraze swoje zdanie, trochę mi się nudzi - przyznaje.Chlopaczek pisze:Prosze nie wchodzcie w polemike ze mna
A więc stwierdzenie: "Każdy jeden polityk robi wszystko dla władzy." jak najbardziej popieram. Dlaczego? Otóż dlatego, że nawet jeśli ktoś jest "ideowcem bez przerosnietego ego ktorym naprawde lezy dobro panstwa na sercu i chca cos zmienic zeby ludziom ktorzy nie doszli na szczyt tak jak oni zylo sie lepiej" to aby te swoje pomysłu i chęc pomocy ludziom wprowadzić w życie musi zdobyć to co dla polityka najwazniejsze czyli... władze. Jeśli tej władzy nie bedzie miał to wszystkie jego szlachetne pomysły, chęć naprawy państwa itd. bedą tylko na papierze i w jego wizjach. Każdy polityk musie robić wszystko dla władzy bo taki jest cel polityki: mieć poglądy, pomysły itd. - załozyć partie - zdobyć poparcie, wystartować w wyborach = zdobyć władze i wprowadzic poglady i pomysły w życie, bez chęci zdobycia władzy polityka nie ma sensu i nie jest już polityką. I każdy kto mówi, że mu na władzy nie zależy jest tragicznym politykiem i na dodatek oszukuje swoich wyborców bo skoro nie zależy mu na władzy to jak ma zamiar wprowadzić w życie obietnice i pomysły dzięki, którym doszedł do parlamentu?
Co do Kaczynskiego i jego wybitności (w naszym dość ubogim środowisku politycznym) to podtrzymuje swoja teze i nie będe po raz kolejny pisał dlaczego bo w tym temacie mówiłem już o tym wiele razy a poza tym ta jesienna deprecha też mi się troche udzieliła przyznaje.
Ja bym dodał jeszcze jedną opcje: Tusk sfrustrowany bolesną porażką na dwóch frontach(wybory parlamentarne i prezydenckie) liczył na to, że nie wchodząc w koalicje z PiSem sprawi, ze Kaczyński zostanie na lodzie bo to na nim jako zwycięscy spoczywała misja tworzenia nowego rządu a pole manewru miał bardzo ograniczone(choć bardzo sprawnie z tej trudnej sytuacji wyszedł zjadając przystawki, kolejny dowód na wybitność Kaczyńskiego) więc Tusk myslał, że powstanie chaos i nowe wybory albo słaby i nie pewny rząd mniejszościowy za ewentualne porazki mogła PO by wtedy obarczyć PiS a sama wygrac wybory, ale tak sie nie stało.bellus pisze:Właśnie przyznajesz, że mało mu nie dawali. Więc tutaj mogą być na dwie opcje:








