Nie omieszkam jednak napisac cos o wladzy skoro Franz podjal temat.
Chodzilo mi o to iz nie uwazam ze nie dla kazdego polityka wladza jest celem samym w sobie (tak to zrozumialem z wypowiedzi Bellusa).Wladza ma byc srodkiem a nie celem.Oczywistoscia jest to ze musisz ja zdobyc zeby cos zmienic bo sprzedajac warzywa na targu nie wplyniesz na losy kraju.
Zdobywasz ja bo musisz bo jest narzedziem niezbednym a nie dlatego ze na nia chorujesz lubisz miec kontrole albo masz jakies kompleksy ktore dzieki temu starasz sie wyleczyc.Sa ludzie ktorzy wbijaja igle bo lubia zadawac bol ale sa tez tacy ktorzy ja wbijaja zeby wyleczyc siebie albo innych.
Wierze ze sa politycy ktorzy nie wbijaja dla samego wbijania ale po to zeby innym dzieki temu zylo sie lepiej.
Nie lubie ludzi ale pokladam w nich duza wiare.Ot paradoks.
Podejrzewam iz piles do jednego z momentow piatkowej debaty w ktorej Tusk stwierdzil ze jemu w przeciwienstwie do Kaczynskiego na wladzy nie zalezy.Zle to wyrazil jednakze sadze ze mial na mysli cos innego.


