Liga gra, miała być najsilniejsza do lat a jest jakaś taka bezpłciowa, a z 60 procent zespołów ma problemy z graniem środkiem. Pewnie z czasem się rozkreci, ale nie o tym. Ostatnio w naszym alternatywnym dla rzeczywistego świata, siatkarskim świecie kilku szkod...osobnikom wydaje się, że z niebytu, w jaki zapadli po sukcesach kadry pana Lozano, moga się ponownie wylansować na męzów stanu, co gorsza obrali taktyke srania we własne gniazdo. Jak to mawiała moja pani od polskiego jeszcze w gimnazjum - "nic bardziej mylnego". Szkoda, że kilku redaktorów siatkarskich, których nota bene bardzo szanuje bezmyślnie podpina sie pod ogólnokrajowy trend jechania po Lozano.
Więc wszystko zaczęło się od wywiadu, w którym jakis pan, nie pamiętam już który, włożył w usta Pawła Zagumnemu tekst:"Wlazły wbił nam w noż plecy". Brawo, well done, panie prezydencie melduje wykonanie zadania. I zaczeło sie: Wlazły wbił noż w plecy, nie wbił, wbił ale w plecy Rafała Maseraka, Wlazły w w Telezakupach Mango sprzedaje komplet noży kuchennych. Po pewnym przesycie informacji medialnych dotyczacych popularnego Szampona, znów trzeba coś wymyślić więc największy problem naszej siatkarskiej reprezentacji, to ten kobolt, szuja, miglanc Lozano, który siedzi w Argentynie i nic nie robi. Wydawało się, że wraz z przyjazdem Lozano problemy sie skończa się jak za odjęciem czarodziejskiej różdzki. Otóz nie! Po udzielaniu dwóch, bardzo merytorycznych wywiadów (żeby przeczytać jeden zmarnowałem nawet 1,8 na PS), pan Iwańczyk, Drąg i reszta z koła wzajemnej adoracji wynalezli kolejny problem. Lozano podminowuje kadre, Lozano nic nie gwarantuje, Lozano asekuruje sie przed ewentualnymi porażkami. A chodzi o to, że każdy inny, liczacy się w siatkówce kraj, mimo większej liczebności rodzimych lig sfałszowal w kalenadarzu daty i znalezli na przygotowania do turniejów kwalikacyjnych IO 24 dni, a w Polszcze znaleziono tylko takowych tylko 17. Skandal, że Lozano dziwi się na taka polityke Profesjonalnej Ligi Siatkówki i PZPS-u. Co prawda w rozmowie Lozano z kolega redakcyjnym pana Iwańczyka, Stecem Rafałem, tenże zapowiedział że nie ma zamiaru się z tego powodu strzelac, ani tym bardziej strzelć do nikogo innego (choć kilku by się to przydało
Morał z tego taki. Panom Iwańczykom, Mielewskim, Drągom i innym ludziom, którym troche pomyliło się czym zajmuje się dziennikarz, mówimy stanowcze NIE. Na koniec jeszcze mała retrospekcja-apel do wyżej wymienionych panów. Przed ME 2005 w Rzymie Paweł Zagumny łamie kości śródręcza, w wywiadzie na gorąco udzielonym przed autokarem zespołu na pytanie - Co teraz? - Lozano westchnał i bardzo plastycznie odpowiedział - Tranquillo. Rok poźniej zostaliśmy druga druzyną globu. I tego spokoju, patrzenia z dystansem na pewne sprawy życze wam z całego serca.



