Ale się rozpisałeś... Ale niezłe...Loczek pisze:Ja przepraszam Cię King_of_ckm że nie skomentuję, ale na lidze polskiej wogóle się nie znam. Za to chciałem umieścić artykuł, który niegdyś napisałem, ale na stronach nie znalazł poparcia, gdyż był nie na czasie.
Piłka nożna - Mistrzostwa Świata - triumf czy klęska?
Eliminacje w roku 2000 były areną pytań: czy aby nowy selekcjoner potrafi poprowadzić kadrę, czy złamiemy złą passę, którą przepowiedział Zbigniew Boniek szesnaście lat temu. Było wiele spekulacji na ten temat.
Dzisiaj już wiemy jak to wszystko wyglądało. Gdzie był błąd, a może błędem było samo mianowanie Jerzego Engela selekcjonerem? Winnych można szukać wszędzie.
Najwięcej do powiedzenia o wszystkim miała jak zwykle prasa. A tu jak zawsze wiele kontrowersji, bo to Engel pije whisky, bo to źle wyselekcjonował skład, albo też, bo Olisadebe przyleciał na zgrupowanie dzień później.
Prasa manipulowała życiem piłkarzy. Narzucała im swoje bariery, kreowała postacie, a także doprowadzała do szału. Wiadomo od zawsze, że tzw. ,,gazety sportowe’’ szukają sensacji tam gdzie ich nie ma. Piszą rzeczy wyrwane z kontekstu. Piszą o zdarzeniach które nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości. Ale przecież trzeba zarobić. To tak jak piłkarze zarabiali reklamując siebie na przeróżnych produktach spożywczych.
Wszyscy pamiętamy jak to w kabaretach wyśmiewano kadrę. Ale takie były realia. Gorące kubki pojechały do Korei i Japonii. I tak dla przykładu: Tomasz Hajto – Krem z kury,
Piotr Świerczewski – pomidorowa zupa instant, Jacek Bąk – Barszcz czerwony.
Polakami zawładnęły sława i pieniądze. Manipulacja mediów doprowadziła do tego, że zaprzestano treningów, a zaczęto występować w reklamach, rynek zalała fala naklejek, fala plakatów, pamiątek, breloczków itp.
A Jerzy Engel w najlepsze udzielał wywiadów każdemu kto dał więcej.
Selekcjoner potrafił jak nikt kierować zespołem. Był zakochany w poszczególnych zawodnikach. Nie obchodziło go to, że być może ktoś inny jest obecnie w lepszej formie, że na pewno trzeba coś zmienić.
Piłkarze coraz częściej ulegali pokusom łatwego zarobku na boku. Bo to albo sprzedawali autografy, albo też zdjęcia. Dochodziło do tego, że potrafili wytoczyć sprawę w sądzie o wykorzystanie ich wizerunków na szklankach – bez ich wiedzy.
Z mózgów zrobiono im ,,marmoladę’’.
To tak jak w życiu codziennym w przedsiębiorstwach, firmach, panuje ,,wyścig szczurów’’. Tak też jest w prawdziwej piłce nożnej. Teraz już nie ważna jest gra i potencjał .
Teraz trzeba się umieć sprzedać, umieć dążyć do celu po trupach, być despotyczny, bez uczuć.
Kto dzisiaj patrzy czy piłkarz jest dobry? Prawdziwi piłkarze byli w minionych latach.
Aż łza kręci się w oku, gdy wymienia się nazwiska Gadochy, Lato, Tomaszewski, Szarmach, czy choćby nowe pokolenie: Matysek, Kowalczyk, Nowak, czy Brzęczek.
A dziś co nam pozostało?
Po przyjeździe do Korei i Japonii zamiast intensywnych treningów, rozpoczęto zwiedzanie miast, wydawanie pieniędzy , balowanie.
A gdzie trening? A gdzie przygotowania? Zakreśla się wyraźna granica pomiędzy rozumem, a fantazją. Ogrom dokonań, awans po szesnastu latach, oczekiwania spaliły na panewce, bo piłkarze ulegli mediom, ulegli sobie, ulegli pokusom, a co najważniejsze ulegli pieniądzom.
Na domiar złego zaczęto w sposób karygodny traktować łaknących jakichkolwiek informacji dziennikarzy:
Niby sami sobie winni, gdy wtykają nos w cudzy interes. Ale przecież kraj ma prawo wiedzieć co się dzieje w obozie przygotowawczym. A w zamian za to zawodnicy wyśmiewali wszystko i wszystkich, dogryzali dziennikarzom, a na domiar złego rzucali w ich kierunku obelgi. Żeby nie być gołosłownym: ,,Biało-czerwoni początkowo trenowali na dwóch boiskach – jednym położonym tuż przy ośrodku i drugim, do którego autobus dojeżdżał w dwie minuty. I kiedy kończyły się zajęcia na tym drugim boisku, piłkarze wsiadali do pojazdu. Część z nich otwierała szyby i krzyczała do trzech reporterów – Roberta Błońskiego, Cezarego Kowalskiego i Adama Godlewskiego, którzy zawsze spacerowali w grupie
,,Pedały, ej, pedały’’. ,,Kapusie, ej kapusie’’, ,, Everybody down’’. Pojawiły się także okrzyki ,,Mamuśka’’, a nawet niezwykle obraźliwy ,,Wodogłowie’’ ( zaczerpnięte z książki Romana Kołtonia – Prawda o reprezentacji’’ ). – Nic tylko brać przykład ze swoich idoli.
Postawa agresywna piłkarzy była nieuzasadniona. Gracze sami sobie zgotowali los, gdyż później ( po mistrzostwach ), owi dziennikarze opisywali w najlepsze to co się tam wydarzyło.
Kibice ulegając czarowi imprezy, oraz całej atmosferze z nią związanej nie zwracali uwagi na poza boiskowe ekscesy. Byli po prostu głodni sukcesów. Wydali ostatnie pieniądze na bilety, na zakwaterowanie. I co z tego mieli?
Pierwszy mecz Korea 2:0 Polska, drugi Portugalia 4:0 Polska. Marzenia prysły niczym bańka mydlana na zawsze rysując w optymistycznym podejściu do kadry pewną nutkę pesymizmu.
Najtrudniejsza była myśl, że Polska jako pierwszy europejski zespół weszła do mistrzostw.
I co z tego, skoro zaraz musiała je opuszczać? Na osłodę pozostał mecz z U.S.A wygrany po bramkach Olisadebe, Kryszałowicza i Żewłakowa 3:1. Honorowe trafienie zaliczył Landon Donovan.
I tak całe mistrzostwa w wykonaniu Polaków były kompromitacją. Ale nie dlatego, że Polacy źle zagrali. Dlatego, że Polaków zjadła pycha, że dali się ponieść fantazji nie bacząc na obowiązki panujące w zespole.
Polska jak i Francja ( obrońca tytułu ) pożegnała się w fazie grupowej. Mówi się, że to sędziowie zawinili. Istotnie jest to prawda. Ale czemu zawsze szukamy problemu tam gdzie go nie ma. Dlaczego znowu mówimy ,,było już prawie…’’. Dlaczego sprawdza się stare dobre polskie porzekadło, że mądry Polak po szkodzie?
Ulegamy wszystkiemu co się świeci. Nie umiemy wyrazić swego zdania. Asertywność chyba w nas umarła. Tak też piłkarze naszego kraju, kraju ze świetnymi tradycjami sięgającymi lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, zapłacili słoną cenę.
Mieli być sławni, bogaci, mieli trafić do renomowanych klubów Europy. A dziś zamiast tego tułają się po delikatnie mówiąc przeciętnych zespołach. Grają za małe pieniądze. A miało być tak pięknie…….
Na pocieszenie pozostaje fakt, że awansowaliśmy w rankingu FIFA na 26 miejsce.
Ale kiedy będziemy umieli wyrazić swoje zdanie na temat trenera, treningu i sposobu spędzania wolnego czasu? To pytanie zostanie zagadką jeszcze przez długie lata, bo co nam innego pozostało…..
Jak chcecie i macie odrobinkę czasu to przeczytajcie i skomentujcie. Byłbym bardzo wam za To wdzięczny.
Serdecznie pozdrawiam.



