Umiesz pisac, Udowodnij !! - Strona 7

Chwila oddechu dla stałych bywalców i świeżych owieczek. Trunki oraz coś na ząb w gronie znajomych, jak i dla tych którzy chcą podumać bądź przygadać sobie ramię w ramię z barmanem.
Gość

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Gość » 25 sty 2005, 21:37

Nie chcialo mi sie pisac


Transfery Sir Alex'a Ferguson'a w 2004 roku


Jak wiemy wszyscy, Sir Alex Ferguson jest prawdopodobnie najlepszym trenerem świata. "Ojciec" sukcesów Manchesteru United, związany jest z tym klubem od 18 lat i poprowadził "Czerwone Diabły" w ponad 1000 meczach! Nie od dzisiaj wiadomo, że słynie on z "nosa" trenerskiego oraz ze wspaniałego szkolenia młodzieży. Tylko dla formalności należy wspomnieć, iż wytrenował on takie osobistości jak: Paul Scholes, David Beckham, Ryan Giggs czy Roy Keane, którzy jak pamiętamy, zdobyli "Potrójną Koronę" w 1999 roku. Historia pokazuje, że Szkot potrafi dokonywać zakupów, które są przysłowiowymi strzałami w "10".

Do takich z pewnością należy styczniowy zakup francuskiego napastnika Louisa Sahy z Fulham za dość pokaźną sumę 12,8mln funtów. Były gracz "The Cottagers" swoją wdzięczność szybko okazał na boisku. W siedmiu pierwszych meczach ustrzelił aż 6 bramek! Niestety, wszystko co dobre, kiedyś się kończy. 26-letni Louis doznał kontuzji, a potem na długo nie mógł odnaleźć dawnej formy. Łącznie, w sezonie 2003/2004 Saha zdobył 19 bramek - o jedną więcej od Ruuda van Nistelrooya, co jest naprawdę fantastycznym osiągnięciem.

Kolejnym nabytkiem Sir Alexa Fergusona w minionym roku był Alan Smith. Angielski napastnik został sprowadzony z Leeds United, gdzie był największą gwiazdą zdegradowanego do Division One klubu. Zawodnik ten, słynie z ducha walki oraz waleczności, którymi zaimponował na początku sezonu każdemu kibicowi "Czerwonych Diabłów". Nie opuszczała go również skuteczność, 24-letni Alan strzelał dla Manchesteru United ważne bramki pod nieobecność Sahy oraz van Nistelrooy'a. Tacy zawodnicy jak Smith, czyli zahartowani i zawzięci, zawsze uprzykrzają życie obrońcom oraz co najważniejsze - grają dla dobra drużyny. Za tlenionego blondyna włodarze "Czerwonych Diabłów" zapłacili Leeds 7 milionów funtów oraz dorzucili młodego obrońcę- Danny'ego Pugh'a. Ten zakup jest w 100% udany, Smith stał się ulubieńcem kibiców Manchesteru United i choć ostatnio nie strzela bramek, to nikt nie wyobraża sobie drużyny bez niego.

Po zakupie dwóch napastników, Fergie postanowił wzmocnić obronę. Na lewą stronę idealnie nadawał się Gabriel Heinze. 26-letni Argentyńczyk został sprowadzony za 6,9 milionów funtów z francuskiego Paris Saint Germain. Nowy nabytek drużyny z Old Trafford, szybko naraził się Sir Alexowi. Spytacie dlaczego? Otóż, Heinze przełożył grę w reprezentacji swojego kraju nad obowiązki w klubie. Gabriela mogliśmy w minionym roku oglądać w Copa America oraz na Igrzyskach Olimpijskich w Atenach. Co bardzo istotne, Heinze w znacznym stopniu przyczynił się do zdobycia złotego krążka olimpijskiego oraz srebrnego medalu w Copa America ze swoimi rodakami. Po przybyciu do Manchesteru Sir Alex szybko wybaczył Argentyńczykowi, a ten odpłacił mu się dobrą postawą na boiskach Premiership oraz Ligi Mistrzów. W tej chwili, Heinze jest jednym z najlepszych lewych obrońców świata. Kto wie czy nie najlepszym? Warto dodać, iż Gabriel gra podobnie jak Alan Smith - walczy o każdy centymetr kwadratowy boiska. Kolejny wspaniały nabytek zasilił szeregi "Red Devils". Możemy tylko pogratulować Fergusonowi doskonałego nosa trenerskiego.

Teraz przejdziemy do niewątpliwie transferu lata, kiedy to, fantastyczne dziecko angielskiej piłki, gwiazda Euro 2004 - Wayne Rooney trafiła na Old Trafford. Anglik, wychowanek Evertonu Liverpool, został kupiony za bagatela 25 milionów funtów. Nie ma się co dziwić, że był to najwyższy transfer lata na Wyspach Brytyjskich. Zaraz po turnieju w Portugalii, gdzie wtedy jeszcze 18 letniego zawodnika jego klub - Everton wyceniał 50 milionów funtów! Po długotrwałych pertraktacjach i przebiciu oferty Newcastle United, która opiewała na 20 milionów funtów Rooney stał się zawodnikiem "Czerwonych Diabłów". Warto dodać, iż młody Anglik w swoim debiucie w zespole Sir Alexa, strzelił 3 gole w meczu grupowej fazy Champions League z Fenerbahce Stambuł (6:2). "Ochów i achów" po tym meczu nie było końca, sam Alex Ferguson powiedział, że Wayne Rooney jest w stanie pobić wszelkie rekordy strzeleckie w Manchesterze United, jak i w całej Europie! 19-letni snajper United to bardzo perspektywiczny zawodnik, dlatego z jego przejścia na Old Trafford również możemy być zadowoleni. Jeśli dołoży się do tego fakt, że "Roo" pogrążył już swoimi bramkami Arsenal oraz FC Liverpool, to chyba nic więcej nie trzeba dodawać...

Minionego lata Fergie zdecydował się również wzmocnić zaplecze Manchesteru United. Do drużyny rezerw kupił dwóch świetnych młodzików: Włocha - Giuseppe Rossiego z AC Parmy oraz Hiszpana - Gerrarda Pique z FC Barcelony. Są oni teraz niewątpliwie podporą drużyny młodzików. Pierwszy zdobywa dużo bramek a drugi wspaniale kieruje obroną "Red Devils". Obaj już mogą się pochwalić występami w pierwszym składzie Manchesteru United. Pomimo swojego młodego wieku (17lat), spisali się bardzo dobrze. Cena za jaką zostali kupieni, jest niewielka i waha się między 200-300 tys. funtów.

Dla zwiększenia konkurencji w pierwszym składzie, tym razem za darmo, sprowadzony został młody Irlandczyk- Liam Miller z Celticu Glasgow. Jest on pomocnikiem, który ma predyspozycje do tego, aby stać się godnym następcą Roy`a Keane`a. Liam jest graczem wszechstronnym, który może grać w środku oraz po prawej stronie drugiej linii. Dotychczas Miller nie zachwycał, ale swoją postawą udowodnił, iż w przyszłości może stanowić całkiem solidny filar naszej pomocy.

Podsumowując, transfery Sir Alexa Fergusona w 2004 roku można śmiało rzec, że były one rewelacyjne. Gołym okiem widać, że Fergie buduje nowy skład, który być może powtórzy wyczyn swoich starszych kolegów sprzed 6-ciu lat, kiedy to ci zdobyli "Potrójną Koronę" i byli absolutnie najlepszą drużyną świata. Trudno sobie wyobrazić Manchester United bez niego, człowieka, któremu zawdzięczamy tak wysoką pozycję w europejskiej piłce. Miejmy nadzieję, że kolejne posunięcia na rynku transferowym Sir Alexa będą tak udane, jak zakupy z 2004 roku...

Awatar użytkownika
smitu
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1627
Rejestracja: 14 cze 2004, 16:09
Reputacja: 0
Lokalizacja: Z Twojej Slabosci Moja Moc

Post Wyświetl pojedynczy post autor: smitu » 25 sty 2005, 21:47

Nowaczek pisze:Nie chcialo mi sie pisac


Transfery Sir Alex'a Ferguson'a w 2004 roku


Jak wiemy wszyscy, Sir Alex Ferguson jest prawdopodobnie najlepszym trenerem świata. "Ojciec" sukcesów Manchesteru United, związany jest z tym klubem od 18 lat i poprowadził "Czerwone Diabły" w ponad 1000 meczach! Nie od dzisiaj wiadomo, że słynie on z "nosa" trenerskiego oraz ze wspaniałego szkolenia młodzieży. Tylko dla formalności należy wspomnieć, iż wytrenował on takie osobistości jak: Paul Scholes, David Beckham, Ryan Giggs czy Roy Keane, którzy jak pamiętamy, zdobyli "Potrójną Koronę" w 1999 roku. Historia pokazuje, że Szkot potrafi dokonywać zakupów, które są przysłowiowymi strzałami w "10".

Do takich z pewnością należy styczniowy zakup francuskiego napastnika Louisa Sahy z Fulham za dość pokaźną sumę 12,8mln funtów. Były gracz "The Cottagers" swoją wdzięczność szybko okazał na boisku. W siedmiu pierwszych meczach ustrzelił aż 6 bramek! Niestety, wszystko co dobre, kiedyś się kończy. 26-letni Louis doznał kontuzji, a potem na długo nie mógł odnaleźć dawnej formy. Łącznie, w sezonie 2003/2004 Saha zdobył 19 bramek - o jedną więcej od Ruuda van Nistelrooya, co jest naprawdę fantastycznym osiągnięciem.

Kolejnym nabytkiem Sir Alexa Fergusona w minionym roku był Alan Smith. Angielski napastnik został sprowadzony z Leeds United, gdzie był największą gwiazdą zdegradowanego do Division One klubu. Zawodnik ten, słynie z ducha walki oraz waleczności, którymi zaimponował na początku sezonu każdemu kibicowi "Czerwonych Diabłów". Nie opuszczała go również skuteczność, 24-letni Alan strzelał dla Manchesteru United ważne bramki pod nieobecność Sahy oraz van Nistelrooy'a. Tacy zawodnicy jak Smith, czyli zahartowani i zawzięci, zawsze uprzykrzają życie obrońcom oraz co najważniejsze - grają dla dobra drużyny. Za tlenionego blondyna włodarze "Czerwonych Diabłów" zapłacili Leeds 7 milionów funtów oraz dorzucili młodego obrońcę- Danny'ego Pugh'a. Ten zakup jest w 100% udany, Smith stał się ulubieńcem kibiców Manchesteru United i choć ostatnio nie strzela bramek, to nikt nie wyobraża sobie drużyny bez niego.

Po zakupie dwóch napastników, Fergie postanowił wzmocnić obronę. Na lewą stronę idealnie nadawał się Gabriel Heinze. 26-letni Argentyńczyk został sprowadzony za 6,9 milionów funtów z francuskiego Paris Saint Germain. Nowy nabytek drużyny z Old Trafford, szybko naraził się Sir Alexowi. Spytacie dlaczego? Otóż, Heinze przełożył grę w reprezentacji swojego kraju nad obowiązki w klubie. Gabriela mogliśmy w minionym roku oglądać w Copa America oraz na Igrzyskach Olimpijskich w Atenach. Co bardzo istotne, Heinze w znacznym stopniu przyczynił się do zdobycia złotego krążka olimpijskiego oraz srebrnego medalu w Copa America ze swoimi rodakami. Po przybyciu do Manchesteru Sir Alex szybko wybaczył Argentyńczykowi, a ten odpłacił mu się dobrą postawą na boiskach Premiership oraz Ligi Mistrzów. W tej chwili, Heinze jest jednym z najlepszych lewych obrońców świata. Kto wie czy nie najlepszym? Warto dodać, iż Gabriel gra podobnie jak Alan Smith - walczy o każdy centymetr kwadratowy boiska. Kolejny wspaniały nabytek zasilił szeregi "Red Devils". Możemy tylko pogratulować Fergusonowi doskonałego nosa trenerskiego.

Teraz przejdziemy do niewątpliwie transferu lata, kiedy to, fantastyczne dziecko angielskiej piłki, gwiazda Euro 2004 - Wayne Rooney trafiła na Old Trafford. Anglik, wychowanek Evertonu Liverpool, został kupiony za bagatela 25 milionów funtów. Nie ma się co dziwić, że był to najwyższy transfer lata na Wyspach Brytyjskich. Zaraz po turnieju w Portugalii, gdzie wtedy jeszcze 18 letniego zawodnika jego klub - Everton wyceniał 50 milionów funtów! Po długotrwałych pertraktacjach i przebiciu oferty Newcastle United, która opiewała na 20 milionów funtów Rooney stał się zawodnikiem "Czerwonych Diabłów". Warto dodać, iż młody Anglik w swoim debiucie w zespole Sir Alexa, strzelił 3 gole w meczu grupowej fazy Champions League z Fenerbahce Stambuł (6:2). "Ochów i achów" po tym meczu nie było końca, sam Alex Ferguson powiedział, że Wayne Rooney jest w stanie pobić wszelkie rekordy strzeleckie w Manchesterze United, jak i w całej Europie! 19-letni snajper United to bardzo perspektywiczny zawodnik, dlatego z jego przejścia na Old Trafford również możemy być zadowoleni. Jeśli dołoży się do tego fakt, że "Roo" pogrążył już swoimi bramkami Arsenal oraz FC Liverpool, to chyba nic więcej nie trzeba dodawać...

Minionego lata Fergie zdecydował się również wzmocnić zaplecze Manchesteru United. Do drużyny rezerw kupił dwóch świetnych młodzików: Włocha - Giuseppe Rossiego z AC Parmy oraz Hiszpana - Gerrarda Pique z FC Barcelony. Są oni teraz niewątpliwie podporą drużyny młodzików. Pierwszy zdobywa dużo bramek a drugi wspaniale kieruje obroną "Red Devils". Obaj już mogą się pochwalić występami w pierwszym składzie Manchesteru United. Pomimo swojego młodego wieku (17lat), spisali się bardzo dobrze. Cena za jaką zostali kupieni, jest niewielka i waha się między 200-300 tys. funtów.

Dla zwiększenia konkurencji w pierwszym składzie, tym razem za darmo, sprowadzony został młody Irlandczyk- Liam Miller z Celticu Glasgow. Jest on pomocnikiem, który ma predyspozycje do tego, aby stać się godnym następcą Roy`a Keane`a. Liam jest graczem wszechstronnym, który może grać w środku oraz po prawej stronie drugiej linii. Dotychczas Miller nie zachwycał, ale swoją postawą udowodnił, iż w przyszłości może stanowić całkiem solidny filar naszej pomocy.

Podsumowując, transfery Sir Alexa Fergusona w 2004 roku można śmiało rzec, że były one rewelacyjne. Gołym okiem widać, że Fergie buduje nowy skład, który być może powtórzy wyczyn swoich starszych kolegów sprzed 6-ciu lat, kiedy to ci zdobyli "Potrójną Koronę" i byli absolutnie najlepszą drużyną świata. Trudno sobie wyobrazić Manchester United bez niego, człowieka, któremu zawdzięczamy tak wysoką pozycję w europejskiej piłce. Miejmy nadzieję, że kolejne posunięcia na rynku transferowym Sir Alexa będą tak udane, jak zakupy z 2004 roku...

to co napisales jest bardzo dobre, ale pisane twoja reka traci na wartosci jak dla mnie, wychwalasz Fergusona i jego transfery jak wielki kibic, a co chwila zmieniasz ulubiony klub cos jest nie tak jezeli kto tak postepuje. Jednak do felietonu nic chyba do zarzucenia nie mam wystawiam ocene 7,5/10

Awatar użytkownika
Pisakk
Wraca do meritum
Posty: 3047
Rejestracja: 03 mar 2004, 22:54
Reputacja: 0
Lokalizacja: Moherowe miasto - Częstochowa

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Pisakk » 25 sty 2005, 21:50

Nowaczek - za styl bym postawił tak mniej więcj 6/10 ale ja osobiście nie zgadzam się z ok. 70% tego tekstu!! Transfery Smitha, Sahy, Rooneya były rewelayjnymi posunięciami :?: :!: :shock: Nie wydaje mi się... :?
Jedynie przejście Heinze z PSG do MU to strzał w dziesiątke. Pozostali gracze nie byli warci ceny....

kostek
szara strefa pilka.pl
Posty: 2510
Rejestracja: 01 maja 2004, 16:43
Reputacja: 0

Post Wyświetl pojedynczy post autor: kostek » 25 sty 2005, 21:55

Pisakk pisze:Nowaczek - za styl bym postawił tak mniej więcj 6/10 ale ja osobiście nie zgadzam się z ok. 70% tego tekstu!! Transfery Smitha, Sahy, Rooneya były rewelayjnymi posunięciami :?: :!: :shock: Nie wydaje mi się... :?
Jedynie przejście Heinze z PSG do MU to strzał w dziesiątke. Pozostali gracze nie byli warci ceny....
Heinze był zdecydowanie najlepszym transferem. Ale zakupy Sahy, Rooney'a oraz Smith'a były również jak najbardziej trafione. Smith oraz Rooney mogą się pochwalić niezłymi statystykami bramkowymi, a co do Sahy to niestety kolejne kontuzje uniemożliwiają mu wejście w tzw. 'rytm meczowy'.

Awatar użytkownika
smitu
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1627
Rejestracja: 14 cze 2004, 16:09
Reputacja: 0
Lokalizacja: Z Twojej Slabosci Moja Moc

Post Wyświetl pojedynczy post autor: smitu » 25 sty 2005, 21:58

kostek pisze:
Pisakk pisze:Nowaczek - za styl bym postawił tak mniej więcj 6/10 ale ja osobiście nie zgadzam się z ok. 70% tego tekstu!! Transfery Smitha, Sahy, Rooneya były rewelayjnymi posunięciami :?: :!: :shock: Nie wydaje mi się... :?
Jedynie przejście Heinze z PSG do MU to strzał w dziesiątke. Pozostali gracze nie byli warci ceny....
Heinze był zdecydowanie najlepszym transferem. Ale zakupy Sahy, Rooney'a oraz Smith'a były również jak najbardziej trafione. Smith oraz Rooney mogą się pochwalić niezłymi statystykami bramkowymi, a co do Sahy to niestety kolejne kontuzje uniemożliwiają mu wejście w tzw. 'rytm meczowy'.

panowie nazdrowie ale piszecie nie na temat :D 8)


nie to ze cfaniakuje :D ale o transferach gdzie indziej sie gawari :D

mark_p
Skład B
Skład B
Posty: 80
Rejestracja: 24 sty 2005, 15:57
Reputacja: 0
Lokalizacja: Białystok
Kontakt:

Post Wyświetl pojedynczy post autor: mark_p » 26 sty 2005, 12:59

Początkowo skomentuje post kama_reda
Jak powiedział, zrobił. Camacho prosił o Vieirę, Emersona lub Maniche'a, prosił o defensywnych pomocników. Nie chciał tylko napastników
prosił oj prosił...
Camacho stracił pracę także dlatego, że próbował utrzymać w ryzach gwiazdy. Zidane nie mógł znieść, że ktoś na niego krzyczy. Wiosną, kiedy Real nawet przeciętnym ligowym rywalom służył za worek treningowy, nikt nie krzyczał
krzyczał oj krzyczał


-ubogie słownictwo
-brak jakiegokolwiek zainteresowania czytelnika tekstem
- dany temat przedstawiony w stopniu bardzo słabym

jak dla mnie nic w tym tekście nie ma..poprostu bardzo słaby
dlatego nie oceniam


co do tekstu Nowaczka
to nie podoba mi się tylko ten zwrot.
Jak wiemy wszyscy,
Spytacie dlaczego?
bo są błędnie wkomponowane
noi tytuł taki odgadujący cały temat, no ale nie będę już sie czepiał;p

tak ogólnie tekst niezły, temat przedstawiony w dobrym stopniu
6/10

Awatar użytkownika
kama_reda
Rodowity Bawarczyk
Posty: 1531
Rejestracja: 20 gru 2004, 20:54
Reputacja: 0
Lokalizacja: Reda

Post Wyświetl pojedynczy post autor: kama_reda » 26 sty 2005, 13:15

No widze, że mój pierwszy felieton nie przypadł wam do gustu, ale nie zrażam sie tym, umieszcze teraz kolejny, który także pisałem w grudniu, tematem jest ważna rola trenerów w drużynie.

Dziś trendy wyznacza Jose Mourinho. Autorytarny trener technokrata, typ szalonego naukowca, w futbolu widzący naukę ścisłą. Wierzy, że przed meczem wszystko można wyliczyć i zaplanować. Paulo Ferreirze wręcza przed finałem Ligi Mistrzów DVD z repertuarem zwodów Jerome'a Rothena, którego Portugalczyk ma powstrzymać. Podobny materiał dostaje każdy jego partner. 11 piłkarzy Mourinho przeobraża w jeden organizm, perfekcyjną machinę, w której żaden trybik nie działa niezależnie od pozostałych. Nie wierzy w gwiazdorstwo. Jeśli piłkarz widzi gwiazdę w samym sobie, nie ma u niego szans.

A to się nie opłaca, bo Mourinho wygrywa. Wygrywa w ten sam sposób, w jaki najbardziej niesłychany triumf w historii futbolu odniósł Rehhagel i piłkarze Grecji. Skoro hodowani przez fizjologów, faszerowani farmakologią (niekoniecznie zakazaną) piłkarze przypominają już niezniszczalne Robocopy i coraz mniej się od siebie różnią, trzeba wymyślić sposób, by poruszali się możliwie najbardziej ekonomicznie i efektywnie. I odpowiednio ich zmotywować.

Prześledźmy...

najgłośniejsze ruchy trenerskie w Europie i ich konsekwencje.

1) Mourinho zostawia Porto, które popada w przeciętność i niewiele brakuje, by jako pierwszy w dziejach obrońca tytułu nie przedarło się do drugiej rundy Champions League.

2) Mourinho odmienia Chelsea w trzy miesiące, choć trzon drużyny pozostaje niezmieniony. Abramowicz wydał fortunę już przed poprzednim sezonem, ale Ranieri nie zrewolucjonizował stylu gry. Mourinho idzie pod prąd, w teamie supergwiazd znajduje nawet miejsce dla Smiertina, wcześniej niechcianego i przechowywanego w Portsmouth, a Chelsea zaczyna grać nowocześnie, nie sposób jej strzelić gola. Wyprzedza epokę.

3) Rafael Benitez opuszcza Valencię, mistrza Hiszpanii i zdobywcę Pucharu UEFA, a ta natychmiast popada w ruinę. Sam wyjeżdża do Liverpoolu. Też go odmienia. Wyniki jeszcze nie są satysfakcjonujące, ale zespół prześladują kontuzje. Najpierw nazywanego Supermanem Stevena Gerrarda, a potem - w tym samym czasie! - kilku napastników (Barosz, Cisse, Luis Garcia). Zmienia się jednak styl drużyny, za kadencji Gerarda Houlliera grającej piłkę siermiężną, staroświecką, prymitywną. W Premier League jeszcze nie wygrywa, ale tam konkurencja rośnie w postępie geometrycznym, a w LM tylko Anglia zachowała czwórkę reprezentantów.

4) Ranieri przyjeżdża do Valencii - zastał ją murowaną, zostawi prawdopodobnie drewnianą. Hiszpańska prasa jest w szoku, bo latem pisała, że Benitez zostawił zespół, który będzie działał perfekcyjnie, wystarczy wrzucić automatycznego pilota. Ranieri zniszczył jego dzieło w dwa miesiące. Ściąga np. Stefano Fiore, nie dość, że bardzo wolnego, to nikt nie widział, by kogoś przedryblował. Gwiazdor włoskiego Serie A został skrzywdzony, bo do Primera Division zwyczajnie się nie nadaje.

5) Capello zostawia Romę, a ta zmierza w ślady upadłego Lazio. W LM nie zdobywa punktu. Nieokrzesany Cassano obraża się już nie co miesiąc, lecz co tydzień.

6) Capello idzie do Juventusu, by z najbardziej dziurawej w czołówce Serie A defensywy uczynić najszczelniejszą - obok tej z Chelsea - na kontynencie. Pomaga mu głupota działaczy Interu, którzy oddają Cannavaro (ten transfer to samobój roku), ale przemiana Jonathana Zebiny z bojaźliwego, niepewnego stopera w czołowego na kontynencie prawego obrońcę to wyczyn z pogranicza copperfieldowskiej magii.

7) Santini zdemontował wielką Francję (nielojalny, złośliwy, wprowadza złą atmosferę - skarżyli się jego rodacy podczas Euro 2004), by sprawić, że Tottenhamu nie dało się oglądać. Nie dało, bo Santini już z Londynu w dziwacznych okolicznościach zbiegł. Pozostał niesmak.

Wskazałem przypadki najbardziej wyraziste, z absolutnego szczytu, które łączą się w zauważalną tendencję. Triumfy przynosi dziś futbol silnie zorganizowany, kolekcjonowanie gwiazd to większe ryzyko nie kiedykolwiek. Wymienione drużyny uzdrawiał bądź wpędzał w chorobę szkoleniowiec - przecież Real teoretycznie stał się silniejszy (Owen, Samuel), podobnie jak Valencia (bez strat, włoski zaciąg na plus).

Losy Monaco uczą, że warto nawet oddać niezbędnych - wydawałoby się - graczy, byle tylko zatrzymać wielkiego trenera. Finaliści LM przeżyli masowy odpływ bohaterów wiosny (Morientes, Prso, Giuly, Rothen), lecz Didier Deschamps znów prowadzi ich od zwycięstwa do zwycięstwa w najbardziej prestiżowych rozgrywkach.

mark_p
Skład B
Skład B
Posty: 80
Rejestracja: 24 sty 2005, 15:57
Reputacja: 0
Lokalizacja: Białystok
Kontakt:

Post Wyświetl pojedynczy post autor: mark_p » 26 sty 2005, 14:06

ten tekst drugi w Twoim wykonaniu jest już lepszy
ocena 6+/10

ale widać że dalej szukasz stylu pisania, może go znajdziesz niedługo;)

Awatar użytkownika
smitu
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1627
Rejestracja: 14 cze 2004, 16:09
Reputacja: 0
Lokalizacja: Z Twojej Slabosci Moja Moc

Post Wyświetl pojedynczy post autor: smitu » 26 sty 2005, 14:34

text z pewnoscia lepszy od poprzedniego, ale jeszcze brakuje w nim tego czegos takiej iskry, no i tytul, od razu wiadomo o co chodzi, oczywisty taki ktos podobny blad mialem przy poprzednim dziele 8) ogolnie idziesz w dobrym kierunku oby tak dalej, jezeli chodzi o ocene to daje 6,5/10

Awatar użytkownika
Kamilo
Rezerwowy
Rezerwowy
Posty: 319
Rejestracja: 28 wrz 2004, 14:23
Reputacja: 0
Lokalizacja: Reda
Kontakt:

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Kamilo » 26 sty 2005, 14:57

No kama coraz lepiej :wink:
Niedługo pojawi się moj felieton, moge zdradzić tytuł "Młode Wilki Bundesligi" :D

Awatar użytkownika
smitu
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1627
Rejestracja: 14 cze 2004, 16:09
Reputacja: 0
Lokalizacja: Z Twojej Slabosci Moja Moc

Post Wyświetl pojedynczy post autor: smitu » 26 sty 2005, 15:12

Kamilo pisze:No kama coraz lepiej :wink:
Niedługo pojawi się moj felieton, moge zdradzić tytuł "Młode Wilki Bundesligi" :D

niech zgadne bedzie o mlodych talenciakach w niemczech ?? :D

Gość

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Gość » 26 sty 2005, 15:24

Kolejna praca :D

Stadion, nie teatr

Wygląda na to, że nagonka na prostackie zachowanie kibiców na stadionach wystartowała na dobre. Zaczęło się od oficjalnych skarg do UEFA, później przeprosin narodowych federacji, aż wreszcie sprawa dotknęła przeciętnego kibica, który za wyzywanie Dwighta Yorke’a musiał zapłacić tysiąc funtów. Facet niby dopuścił się czynu niezgodnego z prawem, ale czy stadion to teatr?

Ależ oczywiście! Widowisko powinno być kulturalne, w dobrym guście, a przede wszystkim nieagresywne. Niech ucho Temidy nie usłyszy żadnego przekleństwa (w końcu zgodnie z przepisami także one są zabronione). Po nieudanej akcji krzyczmy: „o jejku” zamiast „ja pierdolę”, gdy dojdzie do piłki czarny gracz wszyscy mają skandować: „black power”, a zawodnik, który zdradził barwy niech raz na zawsze przestanie być „jebanym [ch**]” i stanie się „niegrzecznym łobuzem”. Sport ma jednoczyć a nie dzielić, taka szlachetna idea winna przyświecać wszystkim kibicom. Na razie wyznają ją jedynie aniołowie z wysokimi stanowiskami w FIFA, unoszący się gdzieś nad głowami szarych kibiców.

Ci szarzy to w ogóle mają lajt. Co powiedzieć o biednych piłkarzach? Na koncie prawie same zera, a trzeba iść po nowy samochód i oddać stary do kasacji, a co gorsza codziennie kopać tą przeklętą „łaciatą”. Żeby tego było mało, wyjdzie człowiek na murawę i może zostać wygwizdany. Nietrudno pęknąć, czego bliski był Rio Ferdinand. „Przez pewien moment chciałem zejść z boiska” – przyznał w rozmowie z mediami. Ależ drogi Rio, zejść z boiska powinieneś już rok temu, raz na zawsze – za stosowanie dopingu!

Jednak Ferdinand dalej gra w najlepsze i będzie wykonywał swój zawód jeszcze przez dobrych parę wiosen (może dobrze, w końcu to świetny obrońca). Podobnie będzie z innymi, których nazwiska okupują pierwsze strony gazet, nie tylko futbolowych.

Nam pozostaje pokornie kupić bilet, w cenę którego wliczona jest możliwość zachowania politycznie niepoprawnego, ale na stadionie jak najbardziej pożądanego. I oby Sepp Blatter i spółka nas z owego przywileju nie okradli...

Awatar użytkownika
Loczek
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1594
Rejestracja: 07 sty 2005, 8:53
Reputacja: 2
Lokalizacja: Na zsyłce

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Loczek » 26 sty 2005, 15:46

Szczerze mowiac, Panie Nowaczek, pańska praca jest zrobiona w stylu ,,na odwal się". Temat jest poruszony, ale nie dotknięty z każdej strony. Myślę że wyolbrzymia pan całokształt, a kiedy zaznacza konkrety to są one błache.

Poza tym język jest lakoniczny i nie do przyjęcia. Wulgaryzmy świadczą o Twej niedojżałości literackiej. Zadajesz pytanie retoryczne pod koniec pierwszego akapitu i odpowiadasz na nie.

Jak dla mnie styl - 0 pkt, język - 0 pkt, pomysł - 2 pkt, kompozycja - 1 pkt. Szczegolne walory - o pkt. W sumie - 3 punkty na 10.

Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
smitu
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1627
Rejestracja: 14 cze 2004, 16:09
Reputacja: 0
Lokalizacja: Z Twojej Slabosci Moja Moc

Post Wyświetl pojedynczy post autor: smitu » 26 sty 2005, 16:30

jak dla mnie praca napisana od nie chcenia po to zeby tak o sobie cos napisac zeby bylo, bez uczucia i napisana zbyt prosto :( styl slaby malo urozmaicone slownistwo, ocena:4,5/10

mark_p
Skład B
Skład B
Posty: 80
Rejestracja: 24 sty 2005, 15:57
Reputacja: 0
Lokalizacja: Białystok
Kontakt:

Post Wyświetl pojedynczy post autor: mark_p » 26 sty 2005, 17:43

Miałem teraz troszkę więcej czasu więc przelałem na kartkę moje lużne przemyślenia, a także napisałem tutaj.



"Z podwórka na stadion"

- Cześć. Jestem Tomek, mam 10 lat i moim marzeniem jest gra zawodowo w piłkę nożną.

Czyż sami nie wypowiadaliśmy podobnych słów bedąc małymi dziećmi?A, owszem bo każdy człowiek w czasach dzieciństwa miał styczność z grą w piłkę. Pamiętacie jak w wakacje budowało się bramkę z kamieni, a kawałek trawy pozwalał na rozegranie meczu między osiedlami?Jak mama z okna wołała na obiad, a sąsiedzi przeganiali z osiedlowych trawników?
Zastosowałem termin"pamiętacie", choć dzisiejsza rzeczywistość nie różni się wcale od lat w których ja zaczynałem swoją przygodę z futbolem.(1994-1995 rok)
Była trzecie klasa podstawówki, wraz z grupką chłopaków zaczęliśmy chodzić na szkolne SKS-y czyli tzw.dodatkowe lekcje Wf-u.To właśnie tam zaczęła się moja przygoda z piłką na przyzwoitym poziomie. Trener szybko mnie zauważył, nie wiem czy miałem predyspozycje do grania czy może moje zaangażowanie było tak duże? W każdym razie zaproponował mi grę w miejscowym klubie. Cieszyłem się straznie, bo przecież zawsze marzyłem, żeby grać w klubie. Z grupką kolegów z osiedla uczęszczaliśmy na treningi.Było ciężko bo godzenie szkoły, grania w klubie i dziecięcych wygłupów nie było wcale łątwą sprawą.Mijały miesiące, tygodnie i powoli większość zaczęła się wykruszać. Zostali tylko Ci którzy z całego serca kochali piłkę i wierzyli, żę mogą coś w niej osiągnąć.
Razem z klubem jeżdziliśmy na turnieje i różnego rodzaju rozgrywki, oczywiście graliśmy też w lidze.(o ile pamiętam była to kategoria"Żaków")
Co tu dużo mówić, byliśmy dobrzy i wygrywaliśmy z większością drużyn tak jak chcieliśmy. Jednak to mobilizowało nas bardziej do tego, aby być jeszcze lepszymi.
Powoli dorastaliśmy, zmieniała się nasza figura, waga, a także spojrzenie na świat.Wielu już wtedy powiedziało " Stop, mam dosyć gry w piłkę , wolę pójść do kina, posiedzieć na komputerze. Ja byłem inny. Stonowany, poukładany, wywodzący się z dobrej rodziny chłopak. Tak bardzo wierzyłem, że mogę dobrze grać i osiągnąć sukces, że ta wizja przesłaniała praktycznie całe moje życie. Pewnego słonecznego dnia, wszystko zaczęło się jakby od nowa. Od trenera dowiedziałem się, że dostałem powołanie do kadry województwa.
Boże-krzyknąłem.
W tym momencie spełniły się moje najskrytsze marzenia.Spełniło się to w co tak bardzo wierzyłem przez kilka ostatnich lat pełnych wyrzeczeń, często opuszczanych zajęć w szkole.
Ale co tam..czego nie poświęci się dla widoku zielonej murawy.Przed pierwszym wyjazdem na mecz kadry czułem się strasznie. W jednym dniu miałem poznać tylu nowych ludzi, i do tego uważałem , że wszyscy grają o wiele lepiej niż ja. Rzeczywistość nie okazała się taka szara. Wśród innych kolegów prezentowałem się bardzo dobrze.Graliśmy mecze, trenowaliśmy , a ja powoli zaczynałem tracić na sile. Już nie było tego dawnego zapału, tej energii, a przedewszystkim tej miłości do socerra.Coś w stylu syndromu wypalenia.
Jak zwykle co trzy miesiące, każdy sportowiec zobowiązany jest do zrobienia badań tzw.karta zdrowia sportowca. Na jednym z takich badań usłyszałem wyrok-poważna wada serca , jednak możliwa do wyleczenia.
Roczna przerwa w treningu będzie nieunikniona- zakończył lekarz.
Wyobraźcie sobie, co wtedy znajdowało się w głowie 14-latka.Przecież rok to wieczność, inni będą przewyższać mnie o klasę. Jednak zebrałem się w sobie i postanowiłem przetrwać jakoś ten trudny okres.Patrzyłem jak inni hasają za piłką, i wiedziałem, że nie mogę zagrać. Po roku wróciłem z nową siłą i wiarą w siebie, jednak już nigdy nie odzyskałem dawnej dyspozycji. Co prawda grałem systematycznie w lidze i turniejach, ale dawna forma nie wracała.Postanowiłem zrezygnować!Nie czułem wtedy jakiejś większej potrzeby grania w futbol.
Dziś minęło już kilka lat od tamtego czasu, i wiem jedno , strasznie żąłuję tamtej decyzji. A patrząc na kolegów którzy wtedy dostawali powołania na kadrę Polski, a dziś stoją pod budką z piwem, czuję jeszcze większy zawód.To była moja największa przegrana szansa w dzieciństwie.
Teraz wiem, że zawsze trzeba walczyć ostatkiem sił w to co się tak bardzo pragnie. Bo świat jest dla ludzi, tylko trzeba z niego odpowiednio korzystać.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Hyde Park”