Nie było dnia żebym nie młucił po 6-7 godzin w FM'a zawalając naukę, obowiązki domowe, poszukiwania pracy, ogółem tracąc czas na pierdoły.
Przestałem pisać artykuły. Dochodziło do tego, że siedząc u narzeczonej myślałem zamiast o tym gdzie wyjść, kogo kupię, jak ustawię taktykę i odliczałem minuty do uruchomienia gry.
Choroba psychiczna udzieliła się nie tylko mi ale również moim rówieśnikom z dziennikarstwa sportowego. W pewnym momencie zaciera się bariera świata wirtualnego ze światem rzeczywistym i w rozmowach o piłkarzach bardzo często pojawiają się nazwiska megatalentów z gry. Okropne.
Także ja na kilka tygodni wyłączam się z prądu.
Ale nadal trzymam straż nad Plebiscytem. Szkoda, że macie go w dupie









