Liverpool po prostu w tym sezonie, zresztą nie pierwszy już raz, jest po prostu słaby i szumne zapowiedzi o walce o mistrzostwo jak zwykle były na wyrost. Liverpool póki co okupuje 5 miejsce, jednak mają jeden mecz zaległy więc mogą jeszcze wskoczyć na 4 pozycję, zajmowaną aktualnie przez Everton. I wcale nie jest takie pewne, że The Reds na to 4 miejsce wskoczą, bo, jak fieldy chyba pisał, nie mają łatwego terminarza, a do Evertonu wrócił Yakubu, Yobo z Pienaarem i być może teraz znów będą na fali wznoszącej. Daj Bóg. A gdyby nie to, że The Toffees są jeszcze regularnie okradani przez sędziów (np ostatni mecz z Blackburn na Ewood Park, kiedy sędzia nie uznał prawidłowo zdobytej bramki i nie podyktował jedenastki w dość kontrowersyjnej sytuacji lub nawet bezpośredni pojedynek Evertonu z LFC w derbach Merseyside, kiedy sędzia ewidentnie dał ciała) to byłoby znacznie gorzej. Jednak podopieczni Rafy mają na tyle szczęścia, że i City, i Villa i Everton ostatnio grają w kratkę i gubią dość niepotrzebnie gubią punkty. To tyle.
A Rafa robi często idiotyczne transfery. Woronin, Aurelio, Crouch... Mimo wszystko to nie są piłkarze, którzy mogą zapewnić mistrzostwo Anglii. Nieuzasadniona rotacja też jest nieco dziwna. Moim zdaniem, żeby Liverpool naprawdę liczył się w walce o Premiership, to potrzeba zmiany szkoleniowca i nieco trafniejszych ruchów na rynku transferowym.



