I znowu Inter zawiodl w pucharach.I znowu pool udowodnil ze niewazne jak graja w lidze niewazne z kim odpadaja z Pucharu Anglii to w LM ich styl gry (primo zniwelowac jak najwiecej atutow rywala zabijajac jego gre secundo rabac drewno tertio moze cos sie strzeli) przynosi owoce.
W pierwszej chwili po meczu poczulem nawet jakas zlosliwa satysfakcje.Inter ktory kroczy w Serie A po tytul nie doznajac jak do tej pory porazki wyklada sie na Anfield.Potem jednak gdy przeszlo to uczucie normalne gdy przegrywa druzyna z tego samego miasta co twoj ukochany zespol zrobilo mi sie wrecz przykro.
Przykro bo chociaz Inter byl w tym meczu slabszy i w niczym nie przypominal mistrzowskiej druzyny to nie zasluzyl na porazke w takim stylu.Stylu ktory zostal uwarunkowany fatalna decyzja sedziego.Za takie faule nie pokazuje sie zoltych kartek.Jezeli nawet Materac druga dostal za pyskowke (nie zauwazylem zeby mocno sie rzucal) to pierwsze zoltko jest dla mnie kpina.Nie w tej fazie meczu nie za faul w tym rejonie boiska.Ktos powie - zaraz zaraz a karny po rece Vieiry?Jestem przekonany ze Inter wolalby grac w 11 i zeby sedzia odgwizdal tego karnego niz odwrotnie.Najprawdopodobniej gdyby arbiter tak nie machal w strone Materazziego zoltymi kartkami w pierwszej czesci spotkania to sytuacja z Vieira nie mialaby miejsca bo nerrazzurri nie zamkneliby sie tak mocno na wlasnej polowie broniac remisu.
Za 3 tygodnie bedzie im niesamowicie ciezko odrobic straty.Sadze ze ich nie odrobia Benitez juz sie o to postara ukladajac taktyke - zniechecic przytrzymac ewentualnie wykopac.
I tak w starciu z arbitrem ktory chyba mscil sie za Zidana i wyrachowaniem Liverpoolu jedna z najsilniejszych europejskich druzyn najprawdopodobniej pozegna sie z marzeniami o tryumfie w LM.
Dobrze ze Mediolan ma jeszcze Milan.Obym dzisiaj nie musial pisac o nich czegos podobnego.


