Artykuły prasowe warte przeczytania - Strona 10

Muzyka. Literatura. Prasa. Film. TV. Krótko mówiąc - Kultura. Wszystko co się dzieje w Polsce i na Świecie jest warte skomentowania. Polityka i wydarzenia. Dyskusje tylko na wysokim poziomie.
Awatar użytkownika
franz
Ki(L)gore Trout
Posty: 3855
Rejestracja: 15 paź 2006, 16:58
Reputacja: 100
Lokalizacja: Miasto Kanibali

Post Wyświetl pojedynczy post autor: franz » 03 kwie 2008, 10:28

Wilmore nie pisz do mnie, bo i tak nie widzę twoich postów jak jestem zalogowany. To pewnie dla tego, że moherowy beret spada mi na oczy bo jest za duży. Zresztą w RM, które jest dla mnie jedynym źródłem prawdy mówili, że twoje posty to masoński spisek a więc dużo nie tracę.
Yukasz pisze:[To też widziałem ale po przeczytaniu artykułu można odnieść wrażenie że szydzisz ze wszystkich (nie tylko dwulicowych)
A co mnie obchodzą Twoje wrażenia, a miej sobie jakie chcesz mi nic do tego. Nie szczydzę ze wszystkich (co bardzo wyraźnie napisałem) tylko z stosunkowo małej grupy a Ty mniej sobie wrażenia jakie chcesz.
Yukasz pisze:[ a także nie wiedzieć czemu Papieża bo co on ci zrobił to nie wiem.
Z papieża nie szydzę i nic akurat mi nie zrobił. I co do tego wszytkiego mają święta i kwestia tego czy je lubie czy nie, otóż nic, ale emotke zawsze można postawić, nie?
Yukasz pisze: nie obrażam kogoś kto lubi coś innego niż ja.
Jesteś już nudny z tym swoim obrażaniem.

Ja będę obrażał! I szydził też będę!

Jak ktoś jest garbaty to pytam się go "Często się tak skradasz?", jak ktoś jest tłusty to zdaje mu pytanie: "Czemu wyglądasz jak wieloryb wygrzewający się wybrzeżach Grenlandii" itd taka ze mnie menda wyobraź sobie. No bo czy człowiek, który "szydzi z papieża" i WSZYSTKICH, którzy przeżywają jego smierć może być kimś innym niż bezdusznym, nie patriotycznym, skur.......nem (komunistą). Pewnie, że nie toż to oczywista oczywistość.

Nie wiedziałem, że po wstawienie tego tekstu wystąpi "święte oburzenie" i debata niczym u Janka Pospieszalskiego. Po prostu na przyszłość bede ostrożniejszy.

Awatar użytkownika
Yukasz
Basket fan hooligan
Posty: 6363
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:17
Reputacja: 0
Lokalizacja: Muzeum Ziemi Podlaskiej, ul. Alternatywy 4, Wiórkowo

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Yukasz » 03 kwie 2008, 12:43

franz pisze:Z papieża nie szydzę i nic akurat mi nie zrobił. I co do tego wszytkiego mają święta i kwestia tego czy je lubie czy nie, otóż nic, ale emotke zawsze można postawić, nie?
Taa zamarzyło mi się wstawienie emoty i napisałem cokolwiek abym mógł to zrobić :roll: ...o znowu wstawiłem, widać jest to silniejsze ode mnie :roll:
A odnośnie meritum to tak z zupełnie innej beczki zastanawiam się po co osobie która drwi z Papieża i rzekomo swojej wiary są potrzebne święta :roll:
franz pisze:które wolały by coś innego niż smęcenia o tym jak WIELKIM filozofem/poetą/myślicielem/ i uj wie kim jeszcze był nasz "papież wszystkich Polaków" (baczność!) Jan Paweł II (spocznij!)
franz pisze:Ojcze nasz (coś tam coś tam) ...
I ciągłe 'Santo subito!'
franz pisze:No bo czy człowiek, który "szydzi z papieża" i WSZYSTKICH, którzy przeżywają jego smierć może być kimś innym niż bezdusznym, nie patriotycznym, skur.......nem (komunistą). Pewnie, że nie toż to oczywista oczywistość.
Po co rozmawiając ze mną przytaczasz mi to co zarzuca ci Martinho :?: Ja nic takiego nie napisałem i to z nim sobie wyjaśnij czy jesteś 'bezdusznym, nie patriotycznym, skur.......nem (komunistą)' :!:


PS Skandal! Nie oglądam TV (ale mógłbym tylko że ogólnie nie lubię patrzeć w odbiornik) a za moje pieniądze TVP pokazuje konferencje z Tuskiem (jako wyborca PiSu żądam Kaczyńskiego!) i jakiś program o rolnictwie :angry: Po co ja płacę abonament :?:
Ostatnio zmieniony 03 kwie 2008, 13:42 przez Yukasz, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Babel
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8170
Rejestracja: 28 lut 2005, 19:05
Reputacja: 242

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Babel » 03 kwie 2008, 13:22

Yukasz pisze:po co osobie która drwi z Papieża i rzekomo swojej wiary są potrzebne święta
Hedonizm. Czy kazdy musi w trakcie świąt umartwiac się, biczować, klepac zdrowaski, zakładac worki pokutne i kolanami rzeźbić koleiny w asfalcie w drodze do kościoła? Akurat o stan swojego ducha jestem raczej spokojny, dlatego świeta traktuje bardziej jako kompensacje, zbieranie sił witalnych na dalsza cześć sezonu. Inaczej piszac czas, który moge sobie legalnie nic (albo niewiele) robić np. spotkac się ze znajomymi, których z obiektywnych powodów nie moge widywać tak czesto jak to miało miejsce w czasach licealnych. Ot, cała filozofia.

Awatar użytkownika
Yukasz
Basket fan hooligan
Posty: 6363
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:17
Reputacja: 0
Lokalizacja: Muzeum Ziemi Podlaskiej, ul. Alternatywy 4, Wiórkowo

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Yukasz » 03 kwie 2008, 13:32

Nikt nie musi się umartwiać ale jak komuś przeszkadza Papież i z niego szydzi a także z wiary to później obchodząc święta kościelne jest dla mnie dwulicowa, tak samo jak ci którzy wczoraj płakali nad śmiercią Papieża a dziś idą kraść itp Nie wierzę - nie obchodzę świąt! A zbierać 'siły na dalszą część sezonu czy spotykać się ze znajomymi' można nie tylko w święta. A tak oszukujesz samego siebie i choćby swoją matkę która jeśli rzeczywiście kupiła te kremówki dla musi być wierząca (nawet przez chwilę nie pomyślałem że miałaby być dwulicowa).

Awatar użytkownika
fieldy
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 47769
Rejestracja: 11 kwie 2005, 18:13
Reputacja: 2090

Post Wyświetl pojedynczy post autor: fieldy » 03 kwie 2008, 13:57

Yukasz, "święta" - oni to tylko tak nazywają. Nie obchodzą świąt Bożego narodzenia, czy świąt Wielkanocnych. Oni mają "święta" - bo jest wolne od szkoły, pracy, etc :]
Tak mi się wydaje. Pewnie źle :P

Wilmore
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8191
Rejestracja: 09 sty 2008, 0:42
Reputacja: 108
Lokalizacja: Niepołomice

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Wilmore » 03 kwie 2008, 14:49

Yukasz pisze:Nikt nie musi się umartwiać ale jak komuś przeszkadza Papież i z niego szydzi a także z wiary to później obchodząc święta kościelne jest dla mnie dwulicowa, tak samo jak ci którzy wczoraj płakali nad śmiercią Papieża a dziś idą kraść itp
I przykre jest to, że większość z tych osób, którzy wczoraj wspominali papieża i robili z siebie świętoszków, a którzy dziś kradną, to miażdżąca większość ludzi.
Wśród nich są też piraci. :wink:
Yukasz pisze:A zbierać 'siły na dalszą część sezonu czy spotykać się ze znajomymi' można nie tylko w święta.
Pogadamy, jak będziesz pracował.
fieldy pisze:Tak mi się wydaje. Pewnie źle Razz
Ano źle. Dla mnie najważniejszy w święta jest maraton jedzenia i ogólna atmosfera rozleniwienia, na którą w normalne dni nie mam czasu.
A fakt faktem, ja boże narodzenie nazywam świętami, bo się tak przyjęło, dla mnie to tylko okazja do zjedzenia pierogów ruskich, popicia barszczem i wylegiwania się przed tv (wyjątkowo nie przed meczami :wink: ).

Awatar użytkownika
Yukasz
Basket fan hooligan
Posty: 6363
Rejestracja: 27 sie 2005, 13:17
Reputacja: 0
Lokalizacja: Muzeum Ziemi Podlaskiej, ul. Alternatywy 4, Wiórkowo

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Yukasz » 03 kwie 2008, 15:21

Wilmore pisze:I przykre jest to, że większość z tych osób, którzy wczoraj wspominali papieża i robili z siebie świętoszków, a którzy dziś kradną, to miażdżąca większość ludzi.
Wśród nich są też piraci. Wink
Czy napisałem gdzieś że wczorajszy dzień był dla mnie jakiś specjalnie szczególny i z tego powodu robiłem z siebie świętego :?: Nie, wielokrotnie napisałem że wczorajszy dzień jak i każdy 2.04 każdego roku był dla mnie dniem w zasadzie normalnym. Nie przeżywałem rocznicy śmierci Papieża, nie jadłem żadnych kremówek, nie byłem w kościele, nie zapaliłem zniczy etc. Jedyny dzień 2.04 który mnie poruszył był trzy lata temu.
Wilmore pisze:Ano źle. Dla mnie najważniejszy w święta jest maraton jedzenia i ogólna atmosfera rozleniwienia, na którą w normalne dni nie mam czasu.
Mówisz jakbyś godziny spędzone przed kompem na siedzeniu na pilka.pl czy to graniu w FM traktował jak swoją pracę a nie czas wolny który spędzasz jak chcesz.
Wilmore pisze:Pogadamy, jak będziesz pracował.
Może będziesz zszokowany ale wiem co to znaczy pracować :shock: Sam jestem w szoku :lol:

Awatar użytkownika
Babel
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8170
Rejestracja: 28 lut 2005, 19:05
Reputacja: 242

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Babel » 03 kwie 2008, 15:26

Nie wiem jak obchodza świeta oni, wiem jak ja obchodze, ale troche to nie na temat artykułu Franza.

W każdym badź razie jesli chodzi o posługiwanie się słowem "święto", to sytuacja jest prosta. Są swieta, bo kalendarzowo sa świeta katolickie, a ponieważ z 80% mojej rodziny deklaruje, ze jest tego wyznania to ja tez je troche przymusowo obchodze, gdyz z nimi mieszkam. Przyjąłem chrzest, sakrament komunii, bierzmowania i pewnie mam swoja kartoteke w parafii. Nie jestem apostata. Nie buntuje się przeciwko dzieleniu opłatkiem (jajkiem) z najbliższymi, wizyta rodziny czy wizyta u rodziny, nie pale krzyzy czy zdjec z papieżem, nie jem kotów. Jedyna róznica to, że nie odklepuje tych wierszyków, formułek, obrzadków, zabobonów. Normalnie biore udział w dyskusji o pogodzie, braciach Mroczkach czy czasem na ambitniejsze tematy np. o pedałach. Potem jak się gdzies ustawiłem to ide sie spotkać ze znajomymi, jak nie to ogladam Szklana pułapkę lub siedze przed kompem i zajadam sie smakołykami. Normalny dzień wolny, nic szczególnego tyle, że ogranicza mnie fakt iż praktycznie wszystko jest zamknięte, nieczynne lub nie kursuje tak jak w dni powszednie. Jakkolwiek jestem krytyczny wobec swojej osoby to fałszu, dwulicowości tam nie znajduje.

Maine eltern znaja moje poglady i je akceptuja (choć pewnie nie do końca jest tak różowo), podobnie ja akceptuje ich wiare. Jednak w tym wypadku akceptacja to raczej rodzaj paktu zdroworozsądkowego. Nikt nic nie traci, każdy spędza czas świat jak chce. Moze byłbym dwulicowy gdyby świateczne spotkanie byłoby dla mnie jakąs ujma, nieubłagalna koniecznościa, katorgą, lecz ja naprawde lubie spotkać sie w miłym towarzystwie jakim sa czesto moi wujkowie, ciocie, kuzyni. Poza tym jest wino lub coś mocniejszego. O tym już pisałem. Hedonizm :P Z tego co wiem 2 kwietnia świętem (jeszcze) nie jest i równanie go z czasem bożonarodzeniowym i wielkanocnym jest nie miejscu. No chyba, że papiez jest czwarta osobą boska w jednej postaci.
W kwestii tych jakże sławetnych już kremówek. Nie obchodzi mnie co było motywem zakupu kremówek przez moja matke, dla mnie istotne jest to że mi smakowały. Zaraz po skonsumowaniu poprosiłem mamusie, by kiedyś jeszcze kupiła. Znajac realia naszego kraju to kolejny raz w sklepach pojawia się dopiero 2 kwietnia 2009, bo producenci wyniuchali, ze na pokoleniu JP2 można zrobic niezła kapuche. Nawet na kremówkach. I to nalezy wyśmiewać, i to było wyśmiewane a nie pojedyncze osoby. Myślałem, że juz wszyscy wiedzą, iż ironia, sarkazm, wysmiewanie jest jakby forma wyboldowania bezsensu, bezplciowości, bezideowości, sztuczności takich eventów jaki urzadziła nam wczoraj TV i ogólnie media. I że w tym wszystkim praktycznie w ogóle nie chodzi o Karola Wojtyłe vel Jana Pawła II.
Yukasz pisze:A zbierać 'siły na dalszą część sezonu czy spotykać się ze znajomymi' można nie tylko w święta
Tu akurat jestes w błedzie. Mieszkam w takim dziwny mieście, że znaczna cześć moich rówiesników, znajomych rozjechała się po Polsce lub po Europie i często "świeta" sa jedyna okazja by ich zobaczyć.
Ostatnio zmieniony 03 kwie 2008, 17:50 przez Babel, łącznie zmieniany 1 raz.

Wilmore
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8191
Rejestracja: 09 sty 2008, 0:42
Reputacja: 108
Lokalizacja: Niepołomice

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Wilmore » 03 kwie 2008, 16:40

Yukasz pisze: Mówisz jakbyś godziny spędzone przed kompem na siedzeniu na pilka.pl czy to graniu w FM traktował jak swoją pracę a nie czas wolny który spędzasz jak chcesz.
Mówisz, jakbyś sądził, że taka jest rzeczywistość. :lol:
Yukasz pisze: Czy napisałem gdzieś że wczorajszy dzień był dla mnie jakiś specjalnie szczególny i z tego powodu robiłem z siebie świętego
A czy napisałem gdzieś, że chodzi mi o Ciebie? :wink:

Awatar użytkownika
franz
Ki(L)gore Trout
Posty: 3855
Rejestracja: 15 paź 2006, 16:58
Reputacja: 100
Lokalizacja: Miasto Kanibali

Post Wyświetl pojedynczy post autor: franz » 03 kwie 2008, 16:53

Yukasz to "baczność i spocznij" a także "uj wie" nie było obrażaniem ale odczytuj to jak chcesz.
Yukasz pisze:[PS Skandal! Nie oglądam TV (ale mógłbym tylko że ogólnie nie lubię patrzeć w odbiornik) a za moje pieniądze TVP pokazuje konferencje z Tuskiem (jako wyborca PiSu żądam Kaczyńskiego!) i jakiś program o rolnictwie :angry: Po co ja płacę abonament :?:
Rozwiązanie jest tylko jedno, trzeba w końcu sprywatyzować TVP i problem się rozwiąże, ale z obecnie się liczących polityków nikt nie ma tyle odwagi aby to zrobić, a jedyna partia, która by to uczyniła ma małe szanse na przejecie władzy i co pan zrobisz, nic pan nie zrobisz.

A tak co do tego abonamentu to okazało się, ze całe moje biadolenie, że te wystepy gwiazdeczek są organizowane za moja kase okazało się bez sensu. Dziś spytałem ojca: "Tato płacisz abonament radiowo-telewizyjny" a on na to: "Hahahaha" potem już trochę poważniej: "Znowu piłeś?"

Tak więc abonamentu nie płace powiedzmy, że wystepowałem w imieniu tych wszytskich, którzy płacą a tej całej szopki sobie nie życzą, a to jest grupa większa niż może się wydawać

Bąbel wyjąłeś mi to z ust. I nie chodzi to o zapewne niebiesko-czarną pałe Bąbla zboki! Lecz o dopowiedz dla Yukasza na temat "dwulicowość na święta". U mnie w tej kwestii jest tak samo jak u niegdysiejszego alkoholika.

Ogólnie to ładny OFF Topic zrobiliśmy ale nic to, jutro będzie gorzej...

Pozdrawiam :*

Awatar użytkownika
kaczy
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7935
Rejestracja: 01 cze 2004, 10:04
Reputacja: 466

Post Wyświetl pojedynczy post autor: kaczy » 05 kwie 2008, 15:28

Wojna wybuchnie na Tajwanie

http://www.przekroj.pl/index.php?option ... &Itemid=49

Gdzieś wcześniej usłyszałem tekst że do 2050r. wybuchnie wojna pomiędzy USA i Chinami :) Dla mnie bardzo ciekawy i dający do myslenia tekst.

Jakie są wasze wrażenia po przeczytaniu ?

Awatar użytkownika
bellus
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1534
Rejestracja: 16 lis 2004, 22:00
Reputacja: 0
Lokalizacja: Jelenia Góra

Post Wyświetl pojedynczy post autor: bellus » 05 kwie 2008, 16:44

Jakie są wasze wrażenia po przeczytaniu
Nie podzielam entuzjazmu.

Tekst jest słaby merytorycznie, pełno w nim uproszczeń od których już tylko minimalny krok do błędów. Ogólnie takie bajki dla grzecznych dzieci.
Trzeba było by się zastanowić nad tezą artykułu o Tajwanie. Czy Chinom opłacała by się wojna z USA - czy niepodległość, która jest faktem, Tajwanu aż tak im przeszkadza? IMHO nie.

Awatar użytkownika
Mentor
Zajebiaszczo
Posty: 16481
Rejestracja: 28 lut 2005, 13:15
Reputacja: 18

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Mentor » 22 kwie 2008, 10:14

http://www.gazetawyborcza.pl/1,75480,5134828.html
Najtańsza mielonka wieprzowa w Polsce jest z kurczaków. Najtańszy syrop malinowy nie ma ani jednej maliny

Kupujemy tanio, najtaniej. Ale czy zastanawiamy się, jakim prawem te rzeczy tak mało kosztują? W imieniu nas, konsumentów, schylam się do najniższej półki.

Najtańszy chleb. Chleb Polskie Zboża - 1,29 zł

- To chyba najtańszy chleb półkilogramowy w Warszawie - przyznaje dyr. Maria Wieteska z warszawskiej Spółdzielni Piekarsko-Ciastkarskiej SPC. - Stworzyliśmy dla Biedronki tanią markę Polskie Zboża.

- Jakim cudem ten chleb jest taki tani?

- Pełna mechanizacja produkcji, to już przemysł, linia produkcyjna wypuszcza kilka tysięcy bochenków na godzinę.

- Czym różni się od waszego markowego chleba za 2,39?

- Nasz Chleb Baltonowski jest smakowo inny, mówią, że "prywaciarski". Tam stosujemy naturalne zakwaszanie, kwas mlekowy, bakterie, które pracują nad fermentacją. To wymaga pracy ludzi. Pracownicy pilnują, przekładają, przenoszą zakwas do kolejnych dzież.

- A Polskie Zboża?

- W 85 proc. jest produkowany z mąki pszennej. Od 2005 roku ona jest tańsza od żytniej. I nie jest potrzebna przedłużona fermentacja mąki żytniej. A czas to pieniądz.

Najtańsza szynka. Szynka ogonówka. 1 kg - 13,99 zł

"Extra nastrzyk 200 procent! Extra produkt! 160 procent sukcesu! Vitasol". Ewa Mrówka z PIH pokazuje mi kolorowe reklamy, jakich nie znajdziemy w prasie codziennej. Ta pochodzi z pisma "Gospodarka Mięsna". Kolejna z pisma "Mięso i Wędliny", dotyczy preparatu Vitacel: "Wyższa wydajność obróbki cieplnej! Lepsza tekstura i smak! Wyjątkowe wiązanie wody i tłuszczu! Błonnik pszenny - wyjątkowe połączenie zdrowia i funkcji! Bez pylenia na produkcji, bez kapania na ogniu".

- I co w tym złego? Może taki błonnik pszenny jest bardzo zdrowy.

- Nie mówię, że nie jest. Ale to w niczym nie przypomina prawdziwej szynki, jakiej smak pamiętamy sprzed lat. Do 2003 roku obowiązywały Polskie Normy, zgodnie z którymi wędlina przekraczająca masą 130 proc. surowca (czyli z kilograma mięsa uzyskiwano powyżej 1,3 kg szynki) była uznawana za produkt szynkopodobny. Teraz stosowanie tych norm to dobra wola producenta. Konsument powinien jednak wiedzieć, że kupuje wędlinę złożoną w połowie z szynki, a w połowie z roślinnych dodatków białkowych i wody.

- Naprawdę tylko w połowie z szynki?

- Fachowcy potrafią z kilograma mięsa uzyskać dwa kilo produktu. Nastrzykuje się je wodą, a potem dodaje substancje wiążące wodę i sól, dlatego wędliny są takie słone. Także kolagen (białko stosowane głównie w kosmetykach). I dodatki sojowe, które poprawiają strukturę i zwiększają zawartość białka tak, że w laboratorium nie da się wykryć fałszerstwa.

- Czy to naprawdę źle?

- Są różne mody. Mięsarze twierdzą, że Polacy lubią, kiedy szynka "płacze", wilgotne wędliny uważają za soczyste. I przekonują, że od kiedy pojawiły się nowoczesne wędliny z wodą i soją, które mają przez to mniej tłuszczu - to ludzie są zdrowsi.

Dr Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska z Instytutu Żywności i Żywienia oponuje: - Człowiek to nie tylko układ krwionośny. Soja nie jest źródłem żelaza, tylko prawdziwe mięso. A bardzo dużo jest w społeczeństwie niedokrwistości i żelazo jest potrzebne. Ponadto europejska soja jest bogata w fitoestrogeny. Ich nadmiar powoduje hamowanie wytwarzania hormonów własnych, zwłaszcza testosteronu. To dobre dla kobiet w menopauzie. Czy to nie przez tę soję mężczyźni robią się tacy zniewieściali, opóźnia się dojrzewanie płciowe u chłopców?

O najtańszą szynkę z Carrefoura pytam jej producenta Henryka Kanię, właściciela zakładów mięsnych w Pszczynie.

- Mamy wędliny z różnych półek: szynki dojrzewające, polędwice surowe. A szynka z łopatki jest tańsza.

- Ile wody jest w najtańszej szynce?

- Przecież samo mięso składa się w 70 procentach z wody. Wiedział pan?

- Spytam inaczej: ile wędliny uzyskuje pan z 1 kg szynki?

- 1,20-1,30 kg. To standard.

- Co pan dodaje, że ona się tak zwiększa? Soję?

- Jeśli ktoś dodaje soję, to musi to napisać na etykiecie.

- A pan dodaje czy nie?

- Są substancje białkowe, może niektóre na bazie soi. Uczciwie mówiąc, to nawet nie wiem.

- A kto ma wiedzieć jak nie pan?

- Mam czterech technologów, musiałbym ich spytać.

Najtańszy keczup. Keczup Tesco - 1,99 zł

Rekordowe przebicie - produkt Tesco jest ponad trzy razy tańszy od Hellmann'sa (6,23) - ale też rekordowe przegięcie.Trzy pierwsze składniki Hellmann'sa: koncentrat pomidorowy (63 proc.), cukier i woda. Keczup Tesco to właściwie sok: woda, przecier pomidorowy (19 proc.), cukier.

- Nie tyle sok, co napój, bo ilość pomidorów jest tu śladowa - prostuje dr Monika Hoffmann z Wydziału Technologii Żywienia SGGW. - Nie dość, że przecieru jest bardzo mało, to jest jeszcze trzy razy mniej stężony niż koncentrat. Coś musi zagęszczać ten produkt - woda związana za pomocą skrobi. Najbardziej przypomina mi to budyń o smaku pomidorowym.

Byłem pewien, że droższy keczup będzie "bez konserwantów" - ale nie, ma je tak jak tańszy. Dietetyk dr Kozłowska-Wojciechowska się nie dziwi: - Sztuczne konserwanty są przebadane, dopuszczone do użytku i nie szkodzą. A najstarszym konserwantem jest sól, tyle że produkty konserwowane w ten sposób wcale nie są zdrowe. Sól w nadmiarze przyczynia się do udarów mózgu, raka żołądka. Jemy 14 g soli dziennie, a powinniśmy jeść 5-6 g.

Najtańszy dżem

Dżem truskawkowy Sympathica. 0,5 litra - 2,39 zł

Najtańsze dżemy to sam ulepek. Bo bierze się do ich produkcji mało owoców, a dużo pektyny (roślinna żelatyna z wytłoków jabłkowych lub cytrusowych), wody i cukru. Powstaje dżemowa galaretka. Kremowe truskawki w słoiczku cuchną siarką. - To pulpa, czyli owoce utrwalone dwutlenkiem siarki - wyjaśnia doktor Monika Hoffmann ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Z pulpy robi się dżem, bo fabryka nie pracuje przecież tylko wtedy, kiedy owoce są świeże.

- Dwutlenek siarki odparowuje, ale czuć pozostałości. Mogą one być alergizujące - dodaje dr Hoffmann. - Lepszym sposobem przechowywania owoców jest mrożenie, bo zachowują wtedy wartości odżywcze, witaminy. Ale to jest droższe.

A może być jeszcze taniej - kiedy dżem zrobi się z przecieru. Owoce na przecier nie muszą ładnie wyglądać, więc trafiają tam nadpsute odrzuty.

Dżem trzeba czymś utrwalić. Nie trzeba bać się chemicznych konserwantów, wszystkie są przebadane i dopuszczone do użytku. Ale lepsza - i droższa - jest obróbka termiczna i szczelne zamknięcie. Tak jak nasze babcie gotowały na gazie słoiczki konfitur. Jeśli dżem jest w plastiku, to na pewno został utrwalony konserwantami.

Rekordowo tani dżem Sympathica z Lidla jest sprzedawany w bardzo ładnych kubeczkach z cienkiego plastiku.

W 100 g jest 47 g cukru i 36 g truskawek.

Dla porównania w dżemie z Łowicza jest odwrotnie: 40 g owoców i 36 g cukru.

- Tani dżem na kanapce w smaku będzie podobny - ocenia Marcin Wiliński, kucharz z warszawskiej knajpki Pod Lipą. - Ale jeśli weźmie się go do naleśników i podgrzeje, to on się roztopi i wypłynie.

Najtańszy napój. Grapcio z sokiem. Butelka - 1,39 zł

Dr Monika Hoffmann ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego trzyma w szafce napoje dla dzieci. Kolorowa woda z cukrem. Grapcio z sokiem zawiera 1 proc. soku.

- Spójnik "z" jest w tej sytuacji nieuczciwy - uważa pani doktor. - Bo na przykład Frutek O SMAKU marchwiowo-pomarańczowo--bananowym przynajmniej nie oszukuje, a ma 3 proc. soku. Jednak to nadal dramatycznie mało, bo nawet fanta - odsądzana od czci i wiary, że taka słodka i niezdrowa - ma aż 6 proc. soku.

- Jakim cudem napój Grapcio jest tak tani?

- Bo czynnikiem kosztotwórczym jest sok - wyjaśnia Dariusz Olczar, główny technolog Ustronianki. - A Grapcio jest zaliczany do grupy napojów bezalkoholowych. W tej kategorii tylko nieliczne produkty posiadają w składzie sok owocowy. Wśród nich nasz Grapcio.

- Czy to jest zdrowe dla dzieci?

- Nasze napoje są produkowane zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa żywnościowego i w myśl niego są produktami dopuszczonymi do spożycia - odpowiada technolog Ustronianki.

Dopuszczone nie znaczy zdrowe, jeśli napój to sam cukier - oprócz wody. Dr Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska z Instytutu Żywności i Żywienia oponuje: - Cukier to prosta droga do otyłości. Młodzi ludzie ok. 15 proc. spożywanych kalorii czerpią ze słodzonych napojów.

Najtańszy syrop malinowy

Syrop malinowy Tesco. Butelka - 1,05 zł

Często nie trzeba być Sherlockiem Holmesem, wystarczy czytać etykiety. Trzeba tylko znać podstawową zasadę: składniki wypisuje się według objętości, to, czego jest najwięcej - na początku, czego najmniej - na końcu. Z czego jest zagęszczany syrop malinowy? Z malin?

Zaprawa do napojów o smaku malinowym Tesco kosztuje trzy razy taniej niż markowy syrop. Składa się kolejno z wody, syropu glukozowo-fruktozowego, kwasku cytrynowego, stabilizatora, aromatu, substancji słodzącej, barwnika oraz substancji konserwującej. Malin nie ma tu ani śladu, jest tylko chemiczny aromat. Syntetyczne aromaty robi się z estrów, aldehydów i ketonów, czyli z ropy naftowej.

- Niech pan nie przesadza - oponuje dietetyk dr Kozłowska-Wojciechowska. - To substancje dopuszczone do użytku. Syntetyczny aromat nie jest szkodliwy, a nadmiar cukru tak.

Wracam do półki z syropami owocowymi. Dla odmiany biorę pod lupę drogi produkt - syrop malinowy Herbapolu za 4,89 zł.

Czytam etykietę: cukier, syrop, woda i dopiero na czwartym miejscu zagęszczony sok. Ale jaki? Aroniowy! Dodatek zagęszczonego soku malinowego jest znikomy, bo został wymieniony nawet za aromatem.

Ściślej, taki sok Herbapol produkował na jesieni. Zimowa dostawa różni się składem: cukier, syrop, woda, zagęszczony sok aroniowy i... zagęszczony sok z czarnej marchwi. Jest też precyzyjna informacja, ile jest dwukrotnie zagęszczonego soku malinowego: 0,25 proc. To jedna malinka.

Jacek Sim z Herbapolu wyjaśnia: - Sok malinowy nie nadaje się do dłuższego przechowywania, gdyż nawet przygotowany metodą domową po pewnym czasie traci swój naturalny kolor i brązowieje. Odpowiednio dobrana kompozycja dodatkowych - poza zagęszczonym sokiem malinowym - składników zapewnia kolor, smak i zapach malinowy intensywniejszy i trwalszy niż sam sok malinowy. Wynika to z oczekiwań konsumentów. Ponadto zdrowotne walory produktu dzięki aronii są wyższe, niż zapewniałby sam syrop malinowy.

Najtańszy nektar. Garden. 2 litry - 3,69 zł

Nektar to napój bogów olimpijskich, wspaniały i delikatny. Ale to dotyczy mitologii, a nie sklepowych półek.

Bo na półkach najwyżej jest sok. W sezonie robi się go ze świeżych owoców, potem można rozcieńczyć uzyskany koncentrat. Ale obowiązuje zasada: sok nie może być jednocześnie dosładzany i zakwaszany. Albo się go nieznacznie dosładza (do 15 g cukru na litr, żeby skorygować smak, np. sok grejpfrutowy), albo zakwasza (np. sok gruszkowy, winogronowy).

Nektar zawiera 25-50 proc. soku. To średnia półka. W przypadku owoców, które można wycisnąć (np. pomarańcze, jabłka), obowiązująca ilość soku to 50 proc. A nektary z papkowatych i gęstych owoców jak banan oraz bardzo kwaśnych jak czarna porzeczka, aronia muszą mieć 25 proc. soku.

Najniżej są napoje owocowe, które muszą zwierać powyżej 20 proc. soku. Producenci starają się ukryć wstydliwe słowo "napój". "Garden prosto z sadu" to niezła ściema. Wbrew temu hasłu z tyłu znajdziemy małą czcionką, że został wyprodukowany bynajmniej nie ze świeżych jabłek, tylko z zagęszczonego soku owocowego. Zawiera 20 proc. owoców. W tej sytuacji wybite z przodu hasło "100 procent świeżego smaku" jest co najmniej wprowadzeniem klienta w błąd. A hasło "1+1 litr gratis" robi się zabawne. - Ten gratis to posłodzona woda - komentuje dr Monika Hoffmann z SGGW.

Dokładnie tak jest. Garden kosztuje 3,69 zł za dwa litry, gdy za litrowy sok jabłkowy Fortuny trzeba zapłacić 3,08. Czyli litr wody z cukrem (uwaga, jeszcze taniej jest ze słodzikiem!) kosztuje 61 groszy.

Najtańszy sos do pieczeni. Sos do pieczeni Tesco - 0,99 zł

Sosy do pieczeni, pięć pierwszych składników w dwóch markach. Marka Tesco: mąka pszenna, laktoza, skrobia ziemniaczana, sól, substancja wzmacniająca smak. Droższy Knorr, za 1,67 zł: skrobia modyfikowana, maltodekstryna, glukoza, mąka pszenna, tłuszcz roślinny. Sos Tesco potania mąka.

- Cenę droższego sosu podnosi skrobia chemicznie modyfikowana (jest w pełni bezpieczna i nie należy tego mylić z żywnością genetycznie modyfikowaną), która lepiej kleikuje - wyjaśnia dr Monika Hoffmann. - W drugim taką funkcję ma mąka, ale sos trzeba długo mieszać, a i tak nie uzyska się równie gładkiej konsystencji.

Najtańsza mielonka wieprzowa. Mielonka w puszce Tesco - 2,49 zł

Markowy luncheon meat z Sokołowa (za 4,29 zł puszka) to 53 proc. mięsa wieprzowego, dalej woda, tłuszcz wieprzowy, skrobia, białko sojowe itd. Natomiast marka Tesco (za 2,49 zł) składa się przede wszystkim z tzw. mięsa oddzielonego mechanicznie (MOM, inaczej spray mięsny), i to z kurcząt. Jest go w produkcie aż 33 proc. Dalej: woda, skórki wieprzowe (fu!), tłuszcz wieprzowy i dopiero na piątym miejscu mięso wieprzowe - zaledwie 6,6 proc. Czyli najtańsza mielonka wieprzowa jest z mięsa kurczaków.

- I bardzo dobrze, bo kurze jest zdrowsze od czerwonego - komentuje zaskakująco dietetyk dr Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska.

Jednak wieprzowina, którą udaje kurczak, sama potrafi udawać cielęcinę. Krystyna Gawkowska z Państwowej Inspekcji Handlowej do dziś nie może się nadziwić produktowi Parówki Cielęce, który kiedyś widziała. W składzie była sama wieprzowina, o jedną trzecią tańsza od cielęciny.

Najtańsze orzeszki w puszce

Orzeszki Carrefoura i Tesco - 1,50 zł

- Jakim prawem pana orzeszki są takie tanie?

Szef firmy produkującej orzeszki w puszkach, m.in. dla Carrefoura i Tesco, nie chce podawać w gazecie nazwiska ani swojej marki. W zamian będzie odpowiadał szczerze.

- Czasem sieć sprzedaje poniżej ceny zakupu. Mogę pokazać faktury. Sprzedajemy im puszkę po 1,30 zł, a oni wystawiają towar po 1,20. Przyciągają ludzi.

To 1,30 to i tak dwa razy taniej niż markowe orzechy, bo orzeszki Felix kosztują 3,50 zł.

- Większość producentów sypie śmieci. Orzeszki, które nie powinny iść do konfekcji, tylko na krajankę do cukiernictwa.

Skąd się bierze te śmieci?

- Z Hamburga. To orzechy z Chin, które przypłynęły do Niemiec i tam okazuje się, że są nieodpowiedniej jakości. Lekko zjełczałe, nadają się na paszę, a nie dla ludzi. Powinno się to odesłać do nadawcy na jego koszt. Więc Chińczyk woli spuścić cenę o połowę, ale pozbyć się kłopotu.

- Polska nie importuje takich orzechów?

- Nie przeszłyby badań aflotoksyn, to takie pleśni rakotwórcze. U nas te przepisy są zbyt surowe, u Niemców łagodniejsze. A jak sprowadzam te orzechy z Unii Europejskiej, to już nie muszę robić badań.

- Pan sprowadza?

- Przyznam, że zdarzyło mi się zakupić partię z Hamburga dla jednej z sieci. Bo dla supermarketów tylko cena się liczy.

Najtańsza pasta do zębów. Dentica - 2,69 zł. To prawie jedna trzecia ceny markowej pasty Blend A Med.

Prezydent Polskiego Towarzystwa Stomatologicznego Marek Ziętek wyjaśnia, że pasta do zębów służy do trzech rzeczy. Ma działać przeciwpróchnicowo, czyli powinna zawierać związki fluoru. Przeciwzapalnie - triclosan. I oczyszczająco - tlenek wapnia, związki cynku. Ziętek domyśla się recepty na tańszą pastę. Po pierwsze, stosuje się bardziej zanieczyszczony krajowy tlenek wapnia (zagraniczny jest bardziej miałki). Po drugie, nieorganiczne związki fluoru są tańsze od organicznych. A po trzecie, nie dodaje się tzw. kopolimerów (one powodują, że triclosan po nałożeniu na szkliwo będzie się powoli z niego uwalniał, nawet do 24 godzin - stąd slogany reklamowe o długotrwałej ochronie).

Katarzyna Jankowska z firmy Torf produkującej pastę Dentica: - Bywa, że pasty mają napisane, że super wzmacniają szkliwo, mają składnik wybielający i jeszcze wspomagają odchudzanie. Że jak pan umyje zęby, to w paście jest taka substancja, że nie będzie pan głodny. My nie składamy takich obietnic. Pasta ma się pienić, oczyścić zęby i odświeżyć oddech.

Najtańsze piwo. Piwo Tesco - 1,14 zł/puszka

W Tesco mówią, że ich piwo produkuje browar Van Pur. Mało alkoholu - tylko 4 proc. Dwa i pół razy taniej niż puszka piwa tego samego browaru, ale sprzedawana pod jego logo.

Jakim cudem to piwo jest takie tanie?

Po kilku tygodniach ustaleń otrzymałem odpowiedź prezesa Marka Krzystkiewicza, że to efekt niższych kosztów promocji i dystrybucji oraz zerowego kosztu reklamy. Zaś "w zakresie technologii produkcji, jakości surowców, jak i kontroli jakości brak jest istotnych różnic" między piwem Van Pur a marką supermarketową.

Ale skąd aż dwuipółkrotne przebicie?

Doktor inż. Elżbieta Baca z Zakładu Technologii Piwa i Słodu w Instytucie Biotechnologii Przemysłu Rolno-Spożywczego podsuwa taką hipotezę: - Jeżeli browar ma zalegające piwo, to woli się go pozbyć nawet po cenie produkcji. Produkcja piwa trwa trzy-cztery tygodnie, a potem towar ma pół roku-rok trwałości. Sprawdzam w sklepie: pudło. Piwo marki Tesco ma najdłuższy termin przydatności w całym dziale piwnym.

Paweł Kwiatkowski, rzecznik prasowy konkurencyjnej Kompanii Piwowarskiej, podsuwa inne tropy: - Można używać słodu jęczmiennego albo zamiast niego kukurydzy, to tańsze. Można kupić chmiel gorszej klasy, bez aromatu i dodać aromat syntetyczny. Można też dodać enzymy, żeby przyspieszyć proces fermentacji. Wtedy da się więcej wyprodukować w krótszym czasie.

Eliza Panek z Browaru Żywiec dodaje: - Jeśli się przerwie fermentację, wyjdzie piwo z mniejszą zawartością ekstraktu, czyli mówiąc w uproszczeniu - słabsze. A akcyzę płaci się od zawartości alkoholu. Ale i tak się nie da wyprodukować piwa w takiej cenie, bo nie da się tak zbić kosztów fiskalnych, pytałam w naszym dziale technologii. Nawet przy słabym piwie sama akcyza i VAT to razem 77 groszy. A produkcja?

Paweł Kwiatkowski: - W branży mówi się, że "piwo generuje traffic". Czyli ludzie przyjdą do sklepu po tanie piwo i coś przy okazji dokupią.

Najtańsza kawa rozpuszczalna. Tesco. 100 gramów - 5,99 zł

Kawa składa się w 100 proc. z kawy. Ale może być suszona rozpyłowo albo liofilizowana. Pierwsza obróbka powoduje utratę aromatu, gorszy smak, ale jest tańsza. Koncentrat kawy wpuszcza się w cylinder i suszy w strumieniu gorącego powietrza. Wychodzą z tego granulki kawowe. Kawa liofilizowana (koncentrat się mrozi) wygląda jak małe kryształki.

Jak to się dzieje, że marka supermarketowa jest prawie dwa razy tańsza od Nescafé (10,91 za taki sam słoiczek przy takiej samej obróbce)?

Producent marki własnej kawy rozpuszczalnej dla Carrefoura i Tesco: - Od 40 do 60 proc. ceny słoiczka to dystrybucja i marketing. Przy marce własnej nie trzeba tego doliczać.

Ten mechanizm potwierdza Marcin Ciecierski z FHU Excellence, firmy produkującej syropy - zarówno pod swoim logo, jak i tzw. marką własną - dopowiada: - Do ceny produktu z własnym logo trzeba doliczyć jeszcze 50 proc. kosztów na promocję. Dla merchandisera, żeby wyżej umieścił towar na półce, albo dla pani magazynierki. Nie pieniądze, bo za to się teraz idzie do więzienia. Ale długopis, szklanka, koszulka. Pan wie, ile te gadżety kosztują?

Krzysztof Szponder z Metra zarządzającego siecią Real dorzuca kilka liczb: - Koszty dobrej tygodniowej kampanii telewizyjnej to pół miliona złotych. Producent marki własnej ich nie ponosi. A druga rzecz to wolumen produkcji. Jak zagwarantujemy masarni zbyt 60 ton szynki tygodniowo, to ona może obniżyć koszty.

Policzmy. Jeśli 100-gramowy słoiczek kawy granulowanej w Tesco kosztuje 5,99 zł i doliczymy do niego 60 proc., wyjdzie nam 9,59 zł. Mniej więcej tyle samo, ile stojący obok słoiczek kawy Nescafé (10,91 zł).

W tej sytuacji rodzi się inne pytanie: dlaczego drogie produkty same w sobie nie są w zasadzie droższe od tanich?

Najtańsze prezerwatywy. Rosetex . 3 szt. - 2,99 zł

Poprosiłem żonę o pomoc. Wzięliśmy dwie prezerwatywy. Ja trzymałem, a żona półlitrowymi butelkami wlewała wodę. I liczyliśmy, która po ilu butelkach pęknie. Tańsza pękła dwie butelki wcześniej. Ale Andrzej Karczewicz z Urzędu Rejestracji Leków zapewnia, że każda sprzedawana w Unii Europejskiej prezerwatywa musi wytrzymać po napompowaniu 18 litrami powietrza przy ciśnieniu 2 atmosfer.

Tanich prezerwatyw szukałem w marketach. Marki własnej nie znalazłem nigdzie. Najtańsze były Roseteksy za 2,99 zł - połowa ceny markowych prezerwatyw na półce obok.

O kosztach decyduje element ludzki. - Przy sprawdzaniu jakości prezerwatyw w fabryce jest dużo ręcznej roboty - opowiada Andrzej Karczewicz. - Siedzą ludzie i naciągają prezerwatywy na metalowe fallusy, potem puszcza się prąd o wysokim napięciu i znów trzeba prezerwatywy ściągnąć i zrolować. Dlatego tańsze są prezerwatywy produkowane tam, gdzie są niższe koszty pracy.

- Cenę możemy obniżyć przez tańsze opakowanie - mówi Olgierd Wejner z Abpolu produkującego prezerwatywy Rosetex. - U nas to nieklejony kawałek kartonika. A są opakowania w formie pudełeczka, jeszcze z folią zewnętrzną.

Można też oszczędzić na dodatkach. Prezerwatywa jest nawilżana środkiem chemicznym. Tańszy będzie wysychał zaraz po odpakowaniu prezerwatywy, droższy utrzyma się przez wiele minut. Ale dyr. Lucjan Exner z Unimilu mówi, że nie opłaca się obniżać ceny prezerwatyw: - Generalnie kupuje się drogie. Są dwie takie kategorie produktów: prezerwatywy i przeciery dla dzieci w słoiczkach, w których konsument kieruje się ceną, aby była jak najwyższa.

Awatar użytkownika
brylancik
Oleguer Fan
Posty: 1974
Rejestracja: 18 kwie 2006, 13:34
Reputacja: 0
Lokalizacja: Valencia

Post Wyświetl pojedynczy post autor: brylancik » 22 kwie 2008, 17:06

Mentor pisze:Najtańsze prezerwatywy. Rosetex . 3 szt. - 2,99 zł
Nie miał bym tyle odwagi :)

Wilmore
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8191
Rejestracja: 09 sty 2008, 0:42
Reputacja: 108
Lokalizacja: Niepołomice

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Wilmore » 22 kwie 2008, 22:19

brylancik pisze: Nie miał bym tyle odwagi Smile
Patrząc na to, co ostatnio wyprawia Durex, to te rosetexy (a co, wszystkiego trzeba w życiu spodziewać) nie są takie złe.
Ja tam bałbym się zjeść ten keczup, mierzi mnie na myśl o tym budyniu. :roll:

ODPOWIEDZ

Wróć do „Kultura, polityka, wydarzenia”