Ja polecam Bologne. Pierwszy sezon - wygrana Serie B. Drugi sezon - 6. miejsce w Serie A i awans do pucharu UEFA. Trzeci sezon - 4. miejsce i awans do Ligi Mistrzów po wyeliminowaniu Espanyolu. 4. sezon - Wyjście z trudnej grupy w Lidze Mistrzów (L'pool, Zaragoza, Shakhtar) i walka o 4. miejsce z Juventusem.Mirek15 pisze:Macie jakiś pomysł kim by zagrać w Europie? Mocna lige a moze byc nawet 2. liga
We Włoszech jest problem z kasą, ale jak już się awansuje do Ligi Mistrzów to klubowe konto zapełnia się dość szybko. W obecnym sezonie jestem 10 milionów euro na plus podczas gdy wcześniej balansowałem na granicy zera. Bologna nie jest najłatwiejsza do prowadzenia bo na początku w Serie B jest kilka zespołów z lepszą kadrą, ale mało który klub ma tak pojemny stadion, który przynosi dość spore dochody.
Próbowałem też swoich sił w Hiszpanii w Getafe, ale zupełnie mi nie wyszło. Przez pół sezonu szukałem odpowiedniego ustawienia dla drużyny i nie udało mi się znaleźć. W Bologni też to dość długo trwało, ale w końcu się udało. We Francji prowadziłem Marsylię. Liga jest łatwa i można bez problemu przerwać passę Lyonu. Gorzej jest już w Lidze Mistrzów, ale w trzcim lub czwartym sezonie udało mi się ograć w finale Barcelonę. W Anglii chyba jest najlepiej jeśli chodzi o dochody klubów. Nie prowadziłem żadnego zespołu w FM08, ale w FM07 prowadziłem Aston Villę i dość szybko udało mi się wygrać ligę. Pamiętam, że było dość sporo pieniędzy za miejsce w lidze i od telewizji co pomagało w sprowadzaniu klasowych zawodników. Pamiętam, że nie zagrzałem tam długo miejsca bo po wygraniu ligi Arsenal się mną zainteresował i wraz z Arsenem zamieniliśmy się miejscami
Prowadzenie takich klubów jak Chelsea, Arsenal, ManU, Inter, Real M, Barcelona uważam za nieporozumienie bo oni mają taką kadrę i budżet, że dość szybko nudzi się ciągłe wygrywanie. Oczywiście fajnie było kiedyś prowadzić Inter do 2027 roku i pobijając rekord zdobytych Scudetti przez Juventus, ale było to jeszcze za czasów Championship Managera i wczesnych lat szkoły średniej gdy w długie zimowe wieczory nie miało się co robić



