Re: LM Grupa H (Real, Juventus, Zenit, BATE)

Awatar użytkownika
maestro
Podwójne standardy
Posty: 5063
Rejestracja: 01 lut 2005, 0:35
Reputacja: 174
Lokalizacja: Białystok
Kontakt:

Re: LM Grupa H (Real, Juventus, Zenit, BATE)

Post autor: maestro » 22 paź 2008, 13:11

(L)oczkerson w naszej sytuacji nie powinniśmy lekceważyć już nikogo, zwłaszcza derbów :P

No to dziś można coś napisać na chłodno. Ogromnie cieszy mnie wczorajsze zwycięstwo zwłaszcza, że niespodziewane. Bo kto by pomyślał, że będący w głębokim kryzysie Juventus pokona Real, rozgrywając przy tym dobry mecz. No, może dobrą I połowe :P Z drugiej strony zawodnicy przyzwyczaili nas, że mobilizują sie na takie mecze na 200% i wczoraj wyjątkowo nikt nie przeszedł obok meczu ale obawiam się, że już w najbliższy weekend znów wszyscy wrócimy do szarego, wyimaginowanego świata Claudio. Oby nie.

I połowa była bardzo dobra w naszym wykonaniu. Atakowaliśmy Real już na ich połowie, graliśmy pressingiem agresywnie i wysoko, praktycznie uniemożliwiając Realowi rozegranie jakiś składnych akcji pod naszą bramką. Niby Real miał przewagę w posiadaniu piłki ale kompletnie nic z tego nie wynikało. Świetne spotkanie rozgrywał duet Momo-Marchisio i zejście tego drugiego skomplikowało sprawe, bo w środku coś pękło. Momo dwoił się i troił ale z Nedvedem, to już nie to samo, co z klasycznym 'rozbijaczem' w środku pola, a tym bardziej gdy Real w II połowie musiał ruszyć do ataku i zepchnął nas do głębokiej defensywy. I połowa bardzo dobra z wykonaniu Alexa ale i Amauriego, który non stop przez cały mecz fajnie angażował się w defensywę, z dużym pożytkiem dla zespołu. Świetna technika, równowaga, siła. Ten transfer to strzał w 10 Juve.
II połowa to jak już wszyscy zauważyli obrona Częstochowy ale inaczej to chyba wyglądać nie mogło. Szkoda straconej bramki tylko, Molinaro chyba troche zaspał, bo za późno zareagował ale obrona i tak grała bardzo pewnie, a Kielon to profesor. Jak ma swój dzień, to jest nie do przejścia. Udało się na szczęście strzelić bramkę juz na początku i rezultat 2-0 był już dosyć komfortowy i to wystarczyło, by powstrzymać słabo dysponowany Real.

Wczorajszy mecz był zdecydowanie najmilszym akcentem obecnego sezonu. Rywal nie byle jaki, masa kontuzji, zwycięstwo i w miarę dobra gra, zwłaszcza w I połowie, bo II już nie mogła wyglądać inaczej. Wydaje mi się, że wczoraj Juventus zagrał i tak na 100% (no może 99%) tego, na co stać było wczorajszą kadrę. Wyróżnić można prawie każdego, Defensywa z Kielonem i Legro funkcjonowała bardzo dobrze, później po wejściu Mellberga zdecydowanie gorzej. Momo w środku odwalał nieziemską pracę i i zdecydowanie był jednym z najlepszych piłkarzy na boisku. Marchioni też radził sobie bardzo dobrze do momentu zejścia. Nedved na skrzydle zdecydowanie lepiej niż w środku ale również zagrał bardzo dobre spotkanie, nie wspominając o Hasanie, który kilka razy ładnie pociągnął do przodu co było dla mnie nie lada zaskoczeniem, bo raczej rzadko tak sobie poczyna. Del Piero bardzo dobrze w I połowie, w II nieco przygasł, w przeciwieństwie do Amauriego, który ciężko pracował przez cały mecz, zwłaszcza w II połowie bardzo angażując się w grę obronną. Nie ma wątpliwości, że mieliśmy wczoraj troche szczęścia ale pomogliśmy temu szczęściu i wygraliśmy zasłużenie. Juventusowi potrzebne było takie zwycięstwo. Piękny obrazek kiedy Del Piero schodząc do szatni pokazał serducho Sonii siedzącej na trybunach :P

Co do Ranieriego, nie zmieniam zdania. Jaskółka wiosny nie czyni, to dopiero drugi przyzwoity mecz w tym sezonie w naszym wykonaniu. Jak już napisałem na początku swojego postu, nasze problemy nie znikną jak za dotknięciem różdżki i w weekend może być różnie. Claudio po prostu odroczył swoją egzekucję ale to jest planowane działanie, bo czekamy na zwolnienie Spalla :]

Sytuacja w grupie bardzo fajnie się dla nas ułożyła. Trudno będzie o jakiekolwiek punkty w Madrycie ale w zasadzie do awansu wystarczą nam już same remisy z Bate i Zenitem :)

Wróć do „Puchary Europejskie”