FC Barcelona (zbiorczy) (cz.2) - Strona 779

Wszystko o piłce nożnej w Hiszpanii: La Liga (Primera Division), Zawodnicy, Kluby (FC Barcelona, Real Madryt, Atletico Madryt) | Reprezentacja Hiszpanii | Transfery, Wyniki, oraz inne wydarzenia związane z hiszpańską piłką.
ODPOWIEDZODP
×

Co wygra w przyszłym sezonie Barcelona?

1. Mistrzostwo
7
23%
2. Mistrzostwo i CdR
2
6%
3. Ligę Mistrzów
0
Brak głosów
4. CdR
2
6%
5. Mistrzostwo i Ligę Mistrzów
4
13%
6. Puchar Gampera, czyli nic :)
16
52%
Awatar użytkownika
Mentor
Zajebiaszczo
Posty: 16481
Rejestracja: 28 lut 2005, 13:15
Reputacja: 18

Re: F.C. Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Mentor » 11 gru 2008, 14:23

Obrazek

Giovanni Dos Santos spełniający marzenia w Tottenhamie :]

Awatar użytkownika
Keres
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 6573
Rejestracja: 03 maja 2008, 19:32
Reputacja: 1541
Kibicuję: FC Barcelona
Lokalizacja: Niezlokalizowany

Re: F.C. Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Keres » 11 gru 2008, 17:59

http://www.fcbarca.com/index2.php?goto=kom&news=24845
"The Mirror" napisał, iż "był to najlepszy występ Dos Santosa w tym sezonie".
ogólnie :haha:

Awatar użytkownika
Mentor
Zajebiaszczo
Posty: 16481
Rejestracja: 28 lut 2005, 13:15
Reputacja: 18

Re: F.C. Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Mentor » 11 gru 2008, 20:20

Mamy też dużo poważniejsze i jednocześnie dużo lepsze informacje :]

http://www.blaugrana.pl/news/1157/busquets_do_2013.html
Busquets do 2013

Wychowanek Barcelony Sergio Busquets przedłuży kontrakt o kolejne 5 lat (do 2013 roku). Brakuje już tylko podpisu, który Sergio złoży na nowej umowie po powrocie Txikiego Begiristaina z Japonii, gdzie przebywa chory brat sekretarza technicznego Dumy Katalonii.

Prezydent Barcelony, Joan Laporta, oraz Raúl Sanllehí mają w planach wylot do Tokio, gdzie w dniach 19-20 grudnia odbędzie się posiedzenie FIFA w związku z rozgrywanymi w Japonii Klubowymi Mistrzostwami Świata. Na miejscu Laporta poinformuje Txikiego o szczegółach nowego kontraktu Busquetsa

Sergio Busquets, który w obecnym sezonie zadebiutował w Primera División, rozegrał do tej pory 9 meczów ligowych, cztery w Lidze Mistrzów oraz dwa w Pucharze Króla.
Zajebiście :] To była kwestia czasu, ale jednak takie oficjalne potwierdzenie zawsze cieszy. Busquets robi w tym sezonie furorę podobną jak Toure w ubiegłym. Na dzień dzisiejszy traktuję tego chłopaka jako podstawowego piłkarza i liczę na to, że w sobotę wybiegnie w pierwszym składzie.

Awatar użytkownika
Keres
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 6573
Rejestracja: 03 maja 2008, 19:32
Reputacja: 1541
Kibicuję: FC Barcelona
Lokalizacja: Niezlokalizowany

Re: F.C. Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Keres » 11 gru 2008, 22:00

Rzeczywiście to tylko była kwestia czasu, wiadomo było że Sergio kontrakt podpisze :P W ogóle nie przejmowałem się plotkami o jego odejściu z Barcy.

Podoba mi się jego postawa w tym sezonie, bardzo dobrze wkomponował sie w zespół, świetnie gra. Jednak w meczu z Realem wolałbym taką pomoc: Yaya - Xavi - Gudjohnsen :D Ale wiadomo co Pep wymyśli? :P

Awatar użytkownika
Kluchman
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 18615
Rejestracja: 30 kwie 2006, 19:06
Reputacja: 2439
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Re: F.C. Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Kluchman » 11 gru 2008, 22:12

FCB keres pisze:Yaya - Xavi - Gudjohnsen
jesli barca sama bedzie chciala sobie utrudniac zycie to tak zagra :P

ja jestem pewien, ze bedzie xavi - toure - busquets/keita

Awatar użytkownika
Mentor
Zajebiaszczo
Posty: 16481
Rejestracja: 28 lut 2005, 13:15
Reputacja: 18

Re: F.C. Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Mentor » 14 gru 2008, 22:30

http://www.sport.pl/sport/1,65025,60616 ... racji.html
Barcelona najnowszej generacji

Sporo entuzjastów futbolu przeczuwa, iż jesteśmy świadkami eksplozji drużyny zjawiskowej, spotykanej nie częściej niż raz na dekadę. A może wręcz rzadziej - pisze o Barcelonie po meczu Barca - Real Rafał Stec.

Spóźnisz się na posiłek z drużyną, płacisz 500 euro grzywny. Spóźnisz się na trening, płacisz 6 tys. Nie wrócisz do domu przed północą, płacisz 2 tys. Kontrolę przeprowadza sam trener, który po prostu wykręca domowy numer, żeby życzyć ci dobrej nocy.

Josep Guardiola zmian w Barcelonie zaordynował mnóstwo - codzienne wspólne śniadania i obiady, dietę bez pieczywa, wyłączanie komórek oraz iPodów w szatni i autokarze wiozącym na stadion etc. Wszystko po to, by zintegrować piłkarzy, scalić ich w jeden wielonożny organizm, zapomnieć o mrocznych czasach swawoli pewnej świętej krowy, która pasła się jak chciała, a do swojej luksusowej rezydencji wracała bladym świtem i podchmielona.

Ronaldinho poszedł precz, wróciła magiczna Barcelona. Wróciła i pobudza zmysły zbyt mocno, by lud żądał od niej prostego wygrywania. Przed sobotnim szlagierem nad szlagierami oczekiwał, że sławy Realu Madryt otumanią Katalończycy serią podań zakrętasów i otumanieni przestaną się kręcić wokół własnych osi gdzieś przed Wielkanocą.

Nie powiem, że wszyscy, ale na pewno sporo entuzjastów futbolu przeczuwa, iż jesteśmy świadkami eksplozji drużyny zjawiskowej, spotykanej nie częściej niż raz na dekadę. A może wręcz rzadziej. Katalończycy każdego przeciwnika - naprawdę dowolnego, klasowych traktują wręcz surowiej - błyskawicznie zaklinają w paradę pajaców bezradnie przyglądających się ich popisom. Wyniki 6:0, 6:1, 5:0 czy 5:2 wyczarowują z lekkością nakazującą przypuszczać, że do zwycięstw dwucyfrowych nie dobijają tylko dzięki łaskawej naturze geniuszy, którzy pogardzają nadmiernym efekciarstwem, doskonale wiedząc, że w kwadrans spłodzili skończone arcydzieło.

Celowo piszę, że Barca wróciła. Ani myślę obwieszczać narodzin fenomenu całkiem nowego, moim zdaniem swój prapoczątek miał on przed kilku laty, kiedy katalońskie spotkało się z nowoczesnym. Frank Rijkaard uszanował lokalną tradycję (wyrzec się barcelońskiej tożsamości znaczy zginąć, tego po doświadczeniach z niejakim van Gaalem jestem pewien) i pozwolił piłkarzom bawić się - nie zawsze efektywnie - piłką, lecz zarazem wpoił im agresywny pressing krępujący przeciwnika już na jego połowie. Klub natomiast uszanował tradycję promowania wychowanków, lecz zarazem wdrożył głęboko przemyślaną, inteligentną politykę transferową, czyli wydawanie pieniędzy przede wszystkim na graczy defensywnych, niespektakularnych, na pierwszy rzut oka wręcz nudnych.

Barcelona w nowej wersji najpierw zdobyła mistrzostwo kraju, by następnie wygrać Ligę Mistrzów. Wygrać w wybornym stylu, po popisach na dystansie całego sezonu pyszniejszych niż popisy innych zwycięzców z ostatnich lat, od Milanu, przez Porto oraz Liverpool, po Manchester United. I katalońska defilada pewnie by trwała, gdyby nie krzywy krok Ronaldinho. Taki już urok futbolu, że jeden piłkarz może rozbić całą drużynę. A piłkarz dla niej fundamentalny, w dodatku bezcenny marketingowo megagwiazdor, może ją unicestwić.

Ekscesy i konflikty Ronaldinho wpuściły do szatni jad, na który trener Rijkaard nie znalazł antidotum. Trucizna zrujnowała atmosferę oraz spowodowała rozprzężenie. Inaczej trwającej kilkanaście miesięcy zapaści Barcelony wyjaśnić nie sposób - wciąż przeprowadzała niemal perfekcyjne kampanie transferowe, wciąż zdawała się personalnie rosnąć w siłę. Ofensywę pozostawili szefowie klubu absolwentom szkółki La Masia inspirowanym przez pięknie dorastającego Leo Messiego, w defensywę inwestowali niemal cały budżet na zakupy. Nie poprawiali doskonałego, nie szukali artystów lepszych od wychowanych na swoich włościach Messiego, Iniesty, Xaviego czy Krkicia. Wyjąwszy Thierry'ego Henry'ego i Aleksandra Hleba, znaczące sumy przeznaczali na obrońców (zawsze już uznanych, w żadnym razie "dobrze rokujących": Abidala, Gabriela Milito, Daniego Alvesa) bądź pomocników skupionych na odbieraniu piłki (Yaya Toure, Seydou Keita).

Dzięki temu zebrali grupę wręcz kompletną, zachowującą niesłychaną równowagę między atakiem i obroną. Najwięcej goli strzelonych, najmniej straconych - do sugestywnej ligowej statystyki nie warto już nic dodawać.

Guardiola nie budował od gołej ziemi i nie wzniósł pałacu jednym machnięciem czarodziejską różdżką. Samo egzekwowanie godziny policyjnej nie tworzy drużyny marzeń, w końcu Bernd Schuster też słynie z mentalności kaprala i w Realu Madryt zaprowadził koszarowy dryl. Guardiola przywrócił rozlazłej hałastrze dyscyplinę, ale potem kontynuował - w sensie już czysto piłkarskim - dzieło poprzednika.

Dlatego efekty przyszły z dnia na dzień. To miniony sezon był anomalią. Bieżący - olśniewający i wydajny zarazem - wynika wprost z potencjału barcelońskiej kadry, bezwzględnie najbogatszej w talent w Europie. Najbogatszej od dawna, lecz dławionej wcześniej przez notoryczną niesubordynację rozbestwionego Ronaldinho, niesnaski między nim i Samuelem Eto'o, mniej nagłaśniane fochy Deco, a także depresję przeżywającego kłopoty osobiste Henry'ego. (Jego życie po rozwodzie właśnie się ustabilizowało. Może wróci jeszcze do dawnej dyspozycji?). Pamiętajmy, że tamta Barca - zespół w głębokim kryzysie - przegrała rywalizację o finał Ligi Mistrzów minimalnie, po rozstrzygniętym jednym golem klinczu z Manchesterem Utd.

Czy teraz wytrwa do samego końca, do podniesienia Pucharu Europy? Pewności nie ma z tych samych względów, dla których od tygodni wstrzymywałem się ze spisaniem niniejszego felietonu. Barcelona od triumfu nad Arsenalem z maja 2006 roku nie pobiła żadnego europejskiego supermocarstwa. W Lidze Mistrzów przez dwa i pół roku albo napotykała przeciętniaków (Lewski, Werder, Celtic, Lyon, Rangers, Stuttgart, Schalke, Sporting, Basel, Szachtar), albo przegrywała (Chelsea, Liverpool, Manchester). W Primera Division ani razu nie zdołała pobić Realu, czyli drużyny, która jako jedyna - niezależnie od jej aktualnej formy - nie pęka na Camp Nou.

W sobotni wieczór - rozpalający, choć skażony rzeźniczymi zamiarami "Królewskich" depczących po ścięgnach Achillesa Messiego - też nie pękła, ale Barcelona ze starcia wagi superciężkiej wreszcie wyszła zwycięsko. Po, przypomnijmy raz jeszcze, 30 miesiącach bez prestiżowych triumfów. Nie zdołała wjechać do madryckiej bramki po czerwonym dywanie utkanym z 30 miękkich podań, więc wykorzystała rzut rożny.

To być może jeszcze jeden, obok codziennej musztry, istotny wkład Guardioli w unowocześnianie Barcelony - po stałych fragmentach gry strzeliła ona kończącej się jesieni więcej goli niż w dwóch poprzednich sezonach razem wziętych. Katalończycy zeszli z chmur, popracowali nad robótkami przyziemnymi, wypolerowali na połysk proste kopnięcia nieruchomej piłki. Nie po każdym golu fanom muszą opadać szczęki. Czasem wystarczy, by rywalom opadły ręce.

Realowi nie opadły. Przeciwnie, ekipie z wątłą defensywą, porównywaną do tych broniących się przed spadkiem z ligi hiszpańskiej, zabrakło zaledwie kwadransa, by przetrwać na Camp Nou. Tymczasem w porównaniu z nią tercet Liverpool - Chelsea - Manchester chronią bramkę zasiekami nie do przejścia - traci gola średnio co dwie i pół godziny gry. Dlatego właśnie Barca - nawet Barca najnowszej generacji - nie nabyła prawa do aroganckiego przeświadczenia, że wynosi futbol na wyższy poziom, dla konkurencji absolutnie niedostępny. Nawet jeśli niemal wszyscy przeczuwamy, że wynosi.
Stec w swoim stylu. Pewne rzeczy musi sobie zawsze uprościć albo nagiąć rzeczywistość pod własną wizję, ale generalnie można poczytać.

Tymczasem w następną niedzielę czeka nas ostatnia przeszkoda na 'ścieżce zdrowia'. Nasz dotychczasowy bilans to 3 zwycięstwa, 9 zdobytych bramek i 0 (słownie. zero) straconych :] Z Villarreal liczę na zwycięstwo. Dzisiaj przegrali z Sevillą a na dodatek Llorente dostał czerwo i z nami nie zagra :] Milusio.

Serce roście patrząc na tabelę.

Awatar użytkownika
krzychu212
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 1036
Rejestracja: 19 lut 2005, 18:50
Reputacja: 0
Lokalizacja: ze Słupska
Kontakt:

Re: F.C. Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: krzychu212 » 14 gru 2008, 22:45

Ja tam i tak się boję właśnie tego spotkania z Villarealem, mam nadzieję że nasi dadzą radę, a Valencia zremisuje z Realem :P ale by było pięknie. Okazuje się, że Sevilla w miarę dobrze przechodzi swój rajd z najlepszymi drużynami. Ciekawe kto przed świętami będzie za naszymi plecami, nie powiem tuż bo to była przesada. Na mecz z Żłp wróci już Iniesta i mam nadzieję że sobie zagra, co by się oswoić trochę z rozgrywkami. Akurat wypadają święta i nie będzie miał okazji wejść w rytm meczowy, ale to zawsze coś dla zawodnika po kontuzji. Wie ktoś może jak stoi sprawa z Milito? Kiedy będzie powracać? Jak sobie pomyśle, że do naszej już świetnej obrony przyjdzie jeszcze Gabi to aż żal mi Caceresa i Pique (który jednak swoje już w tym sezonie zagrał). A, co do felietonu Steca, to mocno po Ronnim pojechał, ja bym tak bardzo nie demonizował go, wydaje mi się, że to jednak nie tylko, czy może w większości zasługa że Barcelona grał przez ostatnie 2 sezony gorzej.

Awatar użytkownika
Mentor
Zajebiaszczo
Posty: 16481
Rejestracja: 28 lut 2005, 13:15
Reputacja: 18

Re: F.C. Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Mentor » 14 gru 2008, 22:54

Oczywiście Villarreal nie położy się na murawie i nie podaruje nam trzech punktów, ale z całą pewnością jesteśmy w stanie je wywalczyć jeżeli zagramy dobrze. Jeżeli przytrafi nam się słabszy występ (co jest przecież możliwe) i/albo Villarreal zagra bardzo dobrze to wynik może być różny, ale jestem dobrej myśli.

Mam nadzieję, że Iniesta zagra. Stęskniłem się już za nim. Obawiam się jednak, że w pomocy nie będzie dla niego miejsca bo na mecz z takim rywalem i to na dodatek na wyjeździe obstawiałbym na dwóch silniejszych piłkarzy w środkowej linii.

A Stec Bzdur pojechał po Dinho zdecydowanie za mocno. Gaucho był problemem, ale na pewno nie jedynym.

Ciekaw też jestem jak Stec dostał się do szafy Guardioli bo jak mniemam stamtąd podgląda go o północy i sprawdza do kogo wydzwania nasz trenejro.

Awatar użytkownika
mistyk
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 2463
Rejestracja: 25 sie 2006, 10:11
Reputacja: 0
Lokalizacja: Toruń

Re: F.C. Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: mistyk » 14 gru 2008, 23:49

Powiem tak - 3 tygodnie temu, przed meczem z Sevilla ktos tutaj pisal, ze zdobedziemy komplet punktow w najblizszych 4 meczach. Zostal wyprowadzony z bledu i sprowadzony do rzeczywistosci, bo malo kto bral taka opcje za prawdopodobna. Zostal nam 1 mecz z czterech i mamy cholerna szanse na zwyciestwo. Co wiecej - uwazem, ze mozemy skonczyc ten mecz z zerem z tylu, czyli mozemy nie stracic zadnej bramki w meczach z Sevilla, Valencia, Realem i Villareal. Niech ktos mnie sprowadzi na ziemie :shock:

Awatar użytkownika
Mentor
Zajebiaszczo
Posty: 16481
Rejestracja: 28 lut 2005, 13:15
Reputacja: 18

Re: F.C. Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Mentor » 15 gru 2008, 0:02

mistyk pisze:Niech ktos mnie sprowadzi na ziemie
Nie wiem czy ktoś to zrobi, ale wiem kto spróbuje to zrobić w najbliższą niedzielę :P

Tymczasem Atletico wygrało i Real spadł na szóste miejsce w tabeli a najbliższe spotkania grają z Valencią i Villarreal. Liczę na to, że stracą kolejne punkty.

Awatar użytkownika
Keres
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 6573
Rejestracja: 03 maja 2008, 19:32
Reputacja: 1541
Kibicuję: FC Barcelona
Lokalizacja: Niezlokalizowany

Re: F.C. Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Keres » 15 gru 2008, 0:12

mistyk pisze:Powiem tak - 3 tygodnie temu, przed meczem z Sevilla ktos tutaj pisal, ze zdobedziemy komplet punktow w najblizszych 4 meczach.
To byłem ja :P Pisałem, że naprawdę możliwe jest zdobycie 12 punktów z tymi zespołami. Mam nadzieję, że ostatnie 3 pkty z tej puli powędrują na CN :D Został ten mecz, którego bardziej się obawiałem niż potyczki z Realem. Mam nadzieję, że moje obawy się nie sprawdzą 8)

Awatar użytkownika
krzychu212
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 1036
Rejestracja: 19 lut 2005, 18:50
Reputacja: 0
Lokalizacja: ze Słupska
Kontakt:

Re: F.C. Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: krzychu212 » 15 gru 2008, 15:56

My tu o Villareal, a tymczasem w piątek losowanie kolejnej rundy LM. Mamy bardzo ciężkich przeciwników do możliwego wyboru: Chelsea, Inter, Lyon i Arsenal. Na kogo byśmy nie trafili to i tak jest to drużyna z europejskiego topu (no może Lyon troszeczkę odstaje, ale jeśli to naprawdę troszeczkę). Właśnie z Lyonem byłoby chyba najłatwiej, ale ja osobiście chciałbym aby wypadł nam Inter. Nie dość że byłby to interesujący mecz i TVP by go może pokazała, to fajnie by było wyeliminować jednego z najgroźniejszych przeciwników już w marcu. No i oczywiście przyjazd Mourinho na Camp Nou to też byłoby wydarzenie nie małej wagi. Coś znowu by powiedział i klimat byłby mocny, a przecież takie mecze są najlepsze, dlatego nie ma dla Barcelony i Realu lepszych spotkań niż te między nimi dwoma. Najbardziej bym był chyba zaniepokojony jeśli trafilibyśmy na Arsenal. Niby Chelsea lepsza w PL ale ja się boję właśnie Arsenalu.

Awatar użytkownika
mistyk
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 2463
Rejestracja: 25 sie 2006, 10:11
Reputacja: 0
Lokalizacja: Toruń

Re: F.C. Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: mistyk » 15 gru 2008, 16:29

Arsenal < Lyon < Inter = Chelsea

Osobiscie mam nadzieje, ze trafimy na Arsenal. Z takimi druzynami Barcelona radzi sobie bardzo dobrze. Z Lyonem tez nie powinno byc az tak trudno, w zeszlym roku juz przeciez z nimi gralismy. Najgorzej to wylosowac Inter lub Chelsea, czyli zespoly silne fizycznie i potrafiace sie dobrze zamurowac. W kazdym razie mysle, ze obojetnie na kogo trafimy to i tak TVP pokaze ten mecz. Barcelony (czytaj najlepszej druzyny jesieni http://www.sport.pl/sport/1,65025,60616 ... racji.html ) jeszcze w tym roku nie pokazywali. Do tego dawno nie gralismy z Arsenalem, wiec licze na wylosowanie ich.

Awatar użytkownika
krzychu212
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 1036
Rejestracja: 19 lut 2005, 18:50
Reputacja: 0
Lokalizacja: ze Słupska
Kontakt:

Re: F.C. Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: krzychu212 » 15 gru 2008, 21:51

mistyk pisze:. Do tego dawno nie gralismy z Arsenalem, wiec licze na wylosowanie ich.
A z Interem też dawno się nie spotykaliśmy. Ostatnio chyba w pucharze Gampera, co się Etoo zniszczył, ale to nie był mecz o jakąś dużą stawkę. Z Arsenalem w finale LM ostatnio, ale ja tam i tak wole Inter :D A tego czy mecz pokaże TVP nie jestem taki wcale pewien. Może wypadną jakieś szalone pary jak Man Utd - Inter, Liverpool - Real. To też są atrakcyjne mecze i różnie mogą tam na górze pomyśleć co puścić. Logika wskazywałaby na Barcelonę, ale jeśli trafimy Lyon to może się okazać, że dla władz TVP mecz jest mało atrakcyjny.

Awatar użytkownika
Mentor
Zajebiaszczo
Posty: 16481
Rejestracja: 28 lut 2005, 13:15
Reputacja: 18

Re: F.C. Barcelona (zbiorczy) (cz.2)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Mentor » 15 gru 2008, 23:46

IMO łatwiej jest podzielić potencjalnych rywali na dwie grupy. Lyon i Arsenal stanowią dla mnie grupę teoretycznie prostszą a Chelsea oraz Inter to grupa gorsza/trudniejsza. Lyon generalnie traktuję jako ekipę mocno średnią (chociaż z kolejki na kolejkę wyglądają coraz gorzej) natomiast Arsenal to IMO drużyna obecnie zbliżonej klasy do Lyonu. Mają kilku świetnych piłkarzy, ale w Lidze Mistrzów trzeba mieć bardzo dobrą drużynę a nie kilka nazwisk.

Chelsea statystycznie wypada bardzo mocno, ale ja uważam, że nie grają lepiej niż w latach ubiegłych. Ich miażdżące statystyki wyjazdowe chyba trochę zaciemniają obraz rzeczywistości. Są mocni, ale nie bardziej niż w ostatnich sezonach a więc można ich ograć.

Najbardziej obawiam się Interu. Bardzo silni kadrowo + piłkarze mogący decydować o losach spotkań + bardzo dobry trener + przypuszczam, że bardzo dobre przygotowanie kondycyjne pod turniej. To oczywiście maksymalny skrót, ale generalnie Interu się obawiam bez względu na to jaki styl (!) prezentują niekiedy w lidze nie wspominając już o LM. Patrząc na ich dotychczasowe dokonania w Europie widzę przede wszystkim awans pomimo naprawdę słabiej gry a przecież oczywiste jest, że stać ich na grę dużo lepszą.

Suma summarum jeżeli trafimy na Lyon/Arsenal to uważam nas za faworytów i odpadnięcie potraktuję jako zdecydowaną porażkę. Jeżeli trafimy na Chelsea/Inter to będzie bardzo ciekawie i żaden wynik mnie nie zdziwi.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Hiszpania”