Re: Liverpool (zbiorczy)

Awatar użytkownika
Mentor
Zajebiaszczo
Posty: 16481
Rejestracja: 28 lut 2005, 13:15
Reputacja: 18

Re: Liverpool (zbiorczy)

Post autor: Mentor » 23 gru 2008, 18:01

fieldy pisze:Chcesz powiedzieć, że grając w 10 przeciwko Liverpoolowi [liderowi jakby nie było :D] Arsenal miał realną szanse na wygraną ?
Możesz wyjaśnić co oznacza zestawienie 'realna szansa' oraz czy mamy jeszcze jakieś inne rodzaje szans? W szczególności ciekaw jestem czy istnieje coś takiego jak 'nierealna szansa'.

Ja nie uznaję podziałów na szanse realne i nierealne. Szanse są albo ich nie ma. Mogą być większe lub mniejsze. Dla mnie to dość proste. Nie lubię utrudniać sobie życia.
fieldy pisze:Chyba gdy składy są równe [liczbowo], szanse na wygraną są bardziej wyrównane, niż gdy 1 z drużyn gra w osłabieniu ?
Jasna sprawa. Nigdzie nie napisałem, że szanse po wyrzuceniu Ade były równe :]
fieldy pisze:Czy może tak jak koledzy kibicujący United uważasz, że Arsenal nawet grając w 11 nie był w stanie im zagrozić ?
Daj spokój. Niczego takiego nie napisałem. Zresztą oglądałem tylko drugą połowę tego spotkania i nie dysponuję wystarczającą wiedzą, aby dyskutować o jego przebiegu. Interesują mnie inne kwestie. Bardziej uniwersalne, że tak powiem :P
fieldy pisze:Też chyba trzeba sobie odpowiedzieć co rozumiemy pod pojęciem "wypaczenia wyniku". Dla mnie to nie tylko niesłuszny karny w 90 minucie, dający wygraną jednej z drużyn, czy nie odgwizdanie spalonego w końcówce, po którym pada decydująca bramka...
Do tego momentu pełna zgoda, ale...
fieldy pisze:także osłabienie [niesłuszne] jednej z ekip i tym samym odebranie im szans na korzystny wynik.
Z tym się zgodzić nie mogę. Szczególnie chodzi mi o wyboldowany fragment. Naprawdę muszę tłumaczyć, że do strzelenia bramki wystarczy jedna akcja czy jeden stały fragment gry a takową akcję czy stały fragment można rozegrać/uzyskać nawet bez udziału jednego piłkarza? Jasne, że szanse maleją, ale nie znikają. Jeżeli chcesz mnie przekonać, że jest inaczej to przygotuj solidne argumenty bo dla mnie podkreślony fragment to nic innego jak oczywistość.
fieldy pisze:Jest to, jakby nie było ułatwienie zadania Liverpoolowi [w tym przypadku]. Czy to jest w porządku ? Nie.
Zgadzam się. Jest to ułatwienie zadania przeciwnikowi. Jest to nie w porządku. Wpływa to na wynik meczu. Na pewno go jednak nie ustala.
fieldy pisze:Jak dla mnie Arsenal nie mógł skutecznie powalczyć o 3 pkt, grając w 10 na 11 z Liverpoolem [jasne, że w piłce nigdy nie można mówić "nigdy", ale jednak szanse na 3 pkt spadają praktycznie do 0. Chyba, że gra Barca np. z Almerią - tu masz odpowiedź na swoje pierwsze pytanie.]
Nie przypadkowo w silnych drużynach grają wyjątkowi piłkarze. Wyjątkowi choćby z tego względu, że potrafią naprawdę wiele. Ile potrzeba do strzelenia bramki? Czasem wystarczy dobre przyjęcie piłki i dobry strzał. Na to wszystko stać przykładowego Holendra o nazwisku van Persie. Wydaje mi się, że mniej więcej tak wyglądał pierwszy gol czyż nie?
fieldy pisze:Tym bardziej, że wcześniej kontuzji doznał najlepszy zawodnik drużyny - nie mam tu pretensji do Webba o to akurat, ale późniejsza decyzja z wyrzuceniem Ade mocno skomplikowała sytuację Arsenalu.
Oczywiście kontuzja Fabregasa w połączeniu z wyrzuceniem Ade dramatycznie skomplikowała sytuację Kanonierów, ale o kontuzji Cesca nie powinno się nawet wspominać kiedy dyskutujemy o tym czy sędzia wypaczył wynik meczu. Na uraz Hiszpana wpływu nie miał jak sam zauważyłeś.

Moim zdaniem Arsenal nie zdołał wygrać tego meczu z kilku powodów. Między innymi kontuzji (nie tylko tej Fabregasa bo przecież od początku graliście osłabieni brakiem ważnych piłkarzy), zbyt słabej gry (ile dogodnych sytuacji stworzyliście sobie do 60 minuty?) oraz błędu sędziego. Sam arbiter wyniku meczu nie wypaczył. Moim zdaniem przynajmniej.
fieldy pisze:Może nie bezpośrednio ta decyzja wypaczyła wynik bo było 30 minut do końca i nikt nie prowadził, ale jednak kartka ma jednak swoje konsekwencje. Ułatwia zadanie rywalowi, a tym co zostali osłabieni mocno komplikuje sytuację.
:]

Wróć do „Anglia”