Brawa dla Nadala. Zwyciężył z przeciwnikiem(przecież nie byle jakim) i organizatorami, którzy zgotowali mu niemały problem, ustawiając półfinały tak, a nie inaczej. Ale o tym większość już pisała, więc odniosę się do samego, czystego tenisa. Nadal zagrał po prostu lepiej i potrafił dłużej być w stu procentowym skupieniu. Federer wydawało mi się jakby ciągle grał na 3-4 biegu. Nie jest w swojej najlepszej formie i jedyne co mogło mu dzisiaj pomóc to było zmęczenie Nadala. Ale i to okazało się zbyt małym atutem Szwajcara, czy raczej słabością Hiszpana.
Jeszcze raz duże gratulacje dla Nadala, bo nie będę ukrywał, że wolę oglądać jego grę niż Federera.



