Mecz bardzo fajny, choć mi tylko szkoda że niczym w zasadzie nie zaskoczył, był dokładnie taki jak się spodziewałem, od każdej strony. Milan miał przewagę w posiadaniu piłki, ale nie potrafił wypracować sobie okazji, z drugiej strony obrona czego można było być bardziej niż pewnym grała beznadziejnie, Zambro i Jankul przynajmniej w ofensywie działali, ale to co odwalał Kaladze i też Maldini to koszmar, obaj porażająco bierni, zostawiali bez krycia zawodników Interu mimo iż ci nie atakowali większą ilością graczy. To jak zachowali się obrońcy przy golu Adriano nawet nie wymaga komentarza a przecierz kolejnych akcji gdzie Kaladze nie miał pojęcia co ma robić, czy gdzie Maldini nie potrafił zdąrzyć za akcją przecierz wcalnie nie dynamicznego Interu nie brakowało, tylko akcja Ambrosiniego przy wydawało się pewnym golu Stankovica (
Szkoda że sędzia popełnił błąd, bo mecz momentalnie ułożył się dla Interu, gdyby nie to tak łatwo by im się nie grało i może by musieli bardziej postarać się o zwycięstwo, a tak wystarczyła dokładna gra w obronie (zresztą 6 obrońców i 3 defensywnymi pomocnikami w końcówce) i koniec meczu.
Zabrakło mi też wielkiego bohatera, bo ostatecznie nie było choćby jednego zawodnika, który oszałamiał by swoją grą


