Nie ma Cesca - nie ma gry(L)oczkerson pisze:Premiership oglądam przy okazji, więc specem nie jestem, ale z tego co zaobserwowałem, to Arsenal ma ogromne problemy w ataku, bo kompletnie nie wie co ma w nim robić. Nie ma schematów w rozegraniu (nie ma też rozegrania w środku pomocy), piłkarze najczęściej grają bez planu, a jedynie tak jak w danym momencie im najdzie, w dodatku samolubnie. Nie ma też tego tempa gry i swobody w grze bez przyjęcia, co oczywiście wynika z braku kluczowych graczy. Everton natomiast z tego co mi się wydaje to zupełnie inna drużyna, pragmatyczna, z bardzo mocną formacją obroną, silna fizycznie i nie szukający nieustannie akcji bramkowych jak Arsenal (gdy są w normalnej dyspozycji) a raczej pojedynczych piłek meczowych wiec porównań bym nie szukał. Inne druzyny poprostu.I bądź tu mądry - Arsenal nie gra rewelacyjnie, ale utrzymuje sie przy piłce, stwarza okazje, a taki Everton nie gra nic, ale strzela i wygrywa.
Patrząc formacjami - ciekawe jak by wyglądała gra i miejsce MU w tabeli gdyby przez pół sezonu musieli grac bez Rio, Vidicia i Evry albo Barcelony bez Eto'o Henry'ego i Messiego.
Pomysł jest - Nasri, Arszawin czy RvP musieliby zapomnieć jak się gra w piłkę.
Brakuje jakiejś takiej stabilizacji. Co chwile ktoś wypada, na mecz, 2 albo dłużej. Potem ktoś wraca i tak w kółko. Nie ma przez to pewności, dobrego rozumienia się na boisku i przez to trudno grać ładną dla oka, efektowną piłkę, do jakiej Arsenal wszystkich przyzwyczaił.
Mogli np w zeszłym sezonie grać padlinę i nikt by nie narzekał, ani nie widział teraz tak wielkiej różnicy
Ale i tak przyczyna może leżeć zupełnie gdzie indziej. Inter ma 3 kreatywnych zawodników (uznajmy Adriano za kreatywnego
Nie oglądam zbytnio Evertonu (ekipy z czołówki PL), ale raczej wątpię żeby drużyna Moyesa była ewenementem na skalę europejską, tzn grając u siebie z druzyną z końca tabeli oddaje jej piłkę i liczy na jakąś pojedynczą piłkę meczową



