Druga połowa dużo lepsza od pierwszej i to nie tylko ze względu na skuteczność. Pierwsza część meczu to był popis niedokładności i stary dobry Madryt z ostatnich lat, a z biegiem czasu było tylko lepiej. Są pojedyncze bardzo fajne akcje i wymiany piłek w środku boiska, wciąż widoczny jest jednak brak zrozumienia i co oczywiste musi to przyjść z czasem.
W tyłach spokojnie, RSSS nie przysporzył wielu kłopotów naszej defensywie. Nawet Drenthe wyglądał w tyłach solidnie (co oczywiście musiał sobie odbić kiepską grą z przodu). Najgorszy na boisku Miguel Torres i nic dziwnego, że tak szybko został zmieniony.
Należy jeszcze słówko napisać o Sneijderze. Co prawda nie grał rewelacyjnie, ale źle też nie było i co ważne strzelił bardzo ładną bramkę z wolnego (sam nie wie kiedy ostatnio mu się to udało!), a jak wiadomo dobry Sneijder to Sneijder strzelający gole. Na pewno dziś i on i Granero byli lepsi od bezbarwnego Gutiego, który gdzieś zniknął i gdyby nie ta blond czupryna i pojawiające się czasami nieudane podania nikt nie wiedziałby, że ktoś taki był na boisku. I to coś nowego, bo ogólnie w ostatnim okresie Guti prezentował się nieźle.
Aha i niech Pellegrini wybije sobie z głowy Pepe w środku pola. O ile może on sobie tam poradzić, o tyle lepszy jest na obronie, a na DM'ie są lepsi od niego.
Mecz na plus, jeszcze nie jest to to czego należy finalnie oczekiwać, ale widać postępy i powinno być coraz fajniej. Wszystko z czasem zaskoczy i będzie wspaniale - możliwości widać na razie w pojedynczych akcjach i zagraniach... trzeba tylko czasu i cierpliwości






