
Serial bardzo w moim stylu. Nie pociągają mnie te typu Science Fiction, czy kryminalne gdzie każdy odcinek tworzy wiecej zagadek niż odpowiedzi natomiast wybitnie w moim guście są seriale typu "Friends". I teoria wielkiego wybuchu jest dla mnie wspaniałym substytutem. Pewnie nawet najlepszym jaki do tej pory znalazłem (wliczając "Jak poznałem waszą matkę"). Główni bohaterowie to dwa typowe amerykańskie nerdy, fani Star Wors, wszelkich komiksów, filmów "w gatunku" i superbohaterów. Kompletnie aspołeczni fizycy o niezrozumiałym poczuciu humoru i języku. Mają dwóch znajomych, hindusa, który nie potrafi wydusić jakikolwiek odgłosu do kobiety i maniaka seksualnego, który w wieku 27 lat mieszka z matką i wygląda gorzej niż potrafię to opisać. Do tego mocno katastroficznego świata trafia seksowna sąsiadka i naprawdę wychodzi z tego piorunująca mieszanka


