Wiele nie straciłeś. Dużo walki i ostrych fauli. Mało sytuacji bramkowych, Liverpool około 60 minuty całkowicie zamknął się na swojej połowie i jedynie kontrował, co zresztą świetnie im wychodziło bo mieli parę sytuacji.fieldy pisze:meczu nie widziałem, oglądałem inny, lepszy
Pierwsza bramka padła po dalekim wybicie Reiny. Ileż to już bramek Liverpool strzelił w taki sposób? Gra nogami Hiszpana jest niemal doskonała. Obrońcy drużyn przeciwnych pewnie już drżą na sam widok bramkarza The Reds wybijającego piłkę ze swojego pola karnego



