Re: Liga Mistrzów (zbiorczy)

Awatar użytkownika
Ebi
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 5576
Rejestracja: 08 mar 2005, 10:23
Reputacja: 0
Lokalizacja: Säbener Straße

Re: Liga Mistrzów (zbiorczy)

Post autor: Ebi » 21 kwie 2010, 23:09

mały słowotok z mojej strony nt. meczu i samego Bayernu w tegorocznej LM.

Meczyk szalenie interesujący, dramatyczny i ciekawy, ale z nieco innych względów. Sporo niewykorzystanych sytuacji (także przez Lyon, bo ci mieli swoje parę minut w pierwszej połowie), dwie czerwone kartki dla znakomitych i ogranych graczy czyli Ribery i Toulalan - dziwna sprawa. Nie spodziewałem się, że tak doświadczeni piłkarze dadzą się tak ponieść emocjom. Poza tym, jak ktoś wspomniał wcześniej, nieco dziwne sędziowanie. Jako kibic Bayernu z wyniku jestem zadowolony - zobaczymy jednak co przyniesie rewanż. Nie zapominajmy, że w poprzedniej rundzie Francuzi ograli swoich kumpli u siebie 3-1 na wyjeździe przegrywając tak jak dziś 1-0. Z drugiej jednak strony Bawarczycy osiągnęli korzystniejszy wynik aniżeli w konsfrontacjach z Viola i Manu, kiedy to spotkania kończyły się wynikami 2-1. Naprawdę dawno Liga Mistrzów nie była tak zaskakująca.

Robben - brak słów ;-) Niech i sobie będzie egoista, ale jak to mawia fan holenderskiej piłki Bożydar I. - genialny egoista. Który to już strzał życia w tej edycji LM? Trzeci? Gdyby nie zbliżający się Mundial to jestem przekonany, że rywalizację o Złotą Piłkę wygrałby w tym sezonie albo Robben albo Messi - w zależności, który z nich triumfowałby w całych rozgrywkach (tak jest w ostatnich latach, kiedy to ZP zawsze wędruje do najlepszego piłkarza zwycięskiej ekipy). No chyba, że w finale zagra Lyon i Inter.

Parę uwag odnośnie niemieckiej ekipy. Nigdy bym nie przypuszczał, że ta ekipa będzie tak blisko finału w tym roku. Przecież mamy Barcelonę (komentarz zbędny) Real w wersji Galacticos 2.0, Chelsea, który rok w rok bije się o najwyższe laury, Liverpool podobnież, Manchester czyli finalistę dwóch ostatnich edycji i pare innych ekip a tymczasem to Bayern który w składzie ma takich mocarzy jak van Buyten, Gomez czy Pranjić jest blisko finału. I naprawdę musi być w tym wielka rola trenera, który powróćił do wielkiej piłki po paru latach przerwy - widać, że holenderski szkoleniowiec sprawdza się tylko w klubach bez gwiazd. On musi być tytanem, mentorem, ojcem, alfa i omega zespołu. Kiedy jest przywódcą totalnym i ma pod sobą piłkarzy, którzy usłuchają go bezdyskusyjnie potrafi zrobić coś z niczego. Tak było z Ajaxem w latach 90-tych, tak było z Alkmaar w ostatnich trzech latach i tak jest teraz z Bayernem. Wprowadził młodzików, wywalił gwiazdy, dzisiaj koncertowo opieprzył Robbena i widac wszystko ma efekty. Dodatkowo chciałbym także zauważyć, że ekipa z Niemiec NIE PRZEGRAŁA w tym roku ani jednego meczu o życie - z Juve dostawali po dupsku a jednak się podnieśli i wygrali 4-1, z Violą też byli za burtą (2-0 i 3-1 a mimo to korzystny wynik, z Manu to już w ogóle 3-0 i brak dobrej akcji aż do 40 minuty, z Schalke oba mecze zarówno w półfinale Pucharu Niemiec jak i w lidze wygrane. Szczególnie ten szalenie ważny, bo w przypadku porażki Gelsenkierchen uciekało na 5 punktów i bye bye mistrzostwo). Dodatkowo Bayern cechuje niesamowita charyzmatycznośc i walczeność. Potrafili się podnosić po wpuszczonych farfoclach i wybitnie niekorzystnych wynikach. Taki reaanż z Violą - nic nie grali a jak się już rozkręcili to ostatnie 15 minut Włosi nie stworzyli nawet pół sytuacji. Rewanż z Manu - niemal cała druga połowa to hokejowy zamek na Angolach a po golu na 3-1 to także gospodarze nie stworzyli pół sytuacji, tak ładnie kontrowali mecz. Wiem, wiem że grali w ziesiątkę, ale mieli 1 minut na gonienie wyniku a nie oddali nawet strzału. Poza tym nie pamiętam naprawdę (a sporo mnie itneresuje historia futbolu i dosyć wnikliwie śledzę rozgrywki), żeby ekipa, która PRZEGRAŁA już 4 mecze w tej edycji była tak blisko finału. To już rok temu Bayern przegrał tylko jeden mecz a polegli w ćwrćfinale. Zobaczymy co przyniesie przyszłość. Wcale nie uważam Bawarczyków za ekipę, która polegnie z kretesem w finale, bo potrafi odmieniać losy meczów i kontrolować nawet najsilniejszych rywali. Niemnie faworytem ani z IOnterem ani z Barca nie będą. Miłej zabawy wszystkim życzę ;-)

Wróć do „Puchary Europejskie”