Częstotliwość newsów o Mourinho jest porażająca. Od kilku dni co nie wejdę na Asa czy Marcę to jest coś o nim, nieraz w głównym newsie. A przepraszam, dziś na drugi plan zepchnęły go rozradowane brzydkie mordy tych z Barcelony.
Polubiłem Pellegriniego, odpowiada mi jego wizja futbolu i uważam, że zasługuje na pozostanie i ciągle łudzę się, że tak właśnie się stanie, ale fakt faktem, że nadzieję mam na to coraz mniejszą. Za dużo szumu jest na ten temat. Po kilku wzmocnieniach, zwłaszcza w pomocy mogłoby w przyszłym sezonie być naprawdę fajnie z Chilijczykiem na ławce. Sama zmiana trenera nie jest gwarancją niczego, nawet jeśli tym trenerem miałby być Mourinho, a jeśli do zmiany dojdzie to on jest jedynym kandydatem. Być może Portugalczyk miałby ze względu na swoją charyzmę i reputację więcej do powiedzenia w kwestii transferów i to na pewno byłby jakiś plus. Jednak jeśli teraz odejdzie Pellegrini, to czy za rok w razie (odpukać) niewygrania niczego odejdzie też Mou? I tak w kółko będziemy kontynuować tradycję? Czy może by został, bo pewnie miałby dłuższy kontrakt i zdecydowanie wyższe zarobki niż Pelle - on i jego współpracownicy - co wiązałoby się ze znacznie większym odszkodowaniem? A może zostałby dlatego, że w przeciwieństwie do Manuela, on byłby tym, którego chciały media? Właściwie samo przejście 1/8 CL już by mu dużo dało, ale wolę się na ten temat nie rozwodzić - przynajmniej na razie - bo jak wspomniałem, ciągle liczę na pozostanie Pellegriniego.



