Podobnie jak Ebi, cieszę się, że Urugwaj awansował, przede wszystkim dlatego, że jest to piękne nawiązanie do złotych czasów urugwajskiej piłki. Jaka szkoda, że nie zagrają w półfinale z Brazylią. Byłby rewanż na rok 1950. (chociaż Brazylijczycy i tak już się zrewanżowali, bodajże w 1970).
Po mało przekonywującej grze trudno liczyć na pokonanie Holandii, ale może w obronie znów zagra Lugano z Godinem. Suarez może zostać zastąpiony przez Lodeiro, który jest w stanie zagrać wielki mecz.


