Odpowiedź jest prosta - De Ceglie i Motta. To głównie przez Mottę straciliśmy pierwszą bramkę, a przez DC trzecią. Doszła do tego indolencja Chielliniego i Bonucciego + cwaniactwo przy drugiej Sampy. No i Doria ma Cassano który sam w pojedynkę nas ograł, a jego nie da się wpasować w zwykłe schematy. Zauważ, że Antonio nie operuje w środkowej części boiska tak jak u nas Quagliarella, przez co obowiązek krycia spadł na naszych bocznych obrońców a nie na Kielona chociażby. Przecież gdyby nie Antek i lepsza skuteczność Krasića czy Vicka to ten mecz byłby wygrany, bo Sampa w drugiej połowie nie istniała więc nie stwierdziłbym, że Delneri nie potrafił ich ugryźć.arek_ahig pisze:Del Neri nie przekonuje mnie do siebie, nie tyle samymi wynikami, ale moj niepokoj wzbudzilo glownie spotkanie z Sampdoria. Nie potrafie zrozumiem jak moglismy stracic 3 bramki, majac na uwadze fakt, ze nasz treneiro powinien miec tak rozpracowana swoja byla druzyne, grajaca dodatkowo bez swojego najlepszego strzelca, ze to powinno byc latwe, przyjmene zwyciestwo. Tego akurat moglem od niego wymagac, wszak gralismy z zespolem, ktory poniekad zbudowal i stworzyl, i w duzej mierze to dzieki niemu Sampa rozegrala tak znakomity zeszly sezon. Jego zdolnosci taktyczne budza wiec u mnie duze watpliwosci.
Z Palermo zawsze dziwnie się grało ostatnimi czasy bo często ich zawodnicy grali mecze życia (Amauri, Miccoli) lub po prostu wychodziło im jedno uderzenie (Amauri, Miccoli, Cassani). W zeszłym sezonie dwa razy po 2-0. Trzeba im się odpłacić.arek_ahig pisze:Gramy u siebie, nastroje w zespole wydaja sie byc znakomite, nasz kat Micolli dopiero co wraca po dlugiej kontuzji, takze mamy wszelkie argumenty na odniesienie zwyciestwa.


