Kocham Ligę Mistrzów. Mecz gdzie gospodarze łamią naszych piłkarzy i nic z tego nie mają, gdzie sędzia patrzy się z dwóch metrów jak obrońca odbija piłkę zmierzającą w światło bramki na aut a ten daje piątkę, gdzie dostajemy żółte kartki za czyste wejścia no i dostajemy żółtą kartkę za to ze nasz zawodnik zostal potraktowany wślizgiem od tyłu ktory sie kwalifikowal na czerwoną.. nic tylko gratulować.









