Btw jak tak patrzę na Benzemę to zastanawiam się, czy przypadkiem nie jest nieślubnym dzieckiem Jeana Reno...
Wracając do meczu, to Kryśka chyba wyrwie dziś czerwo. Frustracja w nim wzrasta z minuty na minutę. Ma szczęście, że starcie w polu karnym z VV było bardzo kontaktowe, bo jakby zagrał tam jakąś operę, to pewnie właśnie by mył wacława pod prysznicem. Szkoda, że Messi właśnie zajebał symulkę meczu i niesmak pozostał.






