Zadziwiająco często w ostatnich tygodniach pojawia sie bardzo ostra krytyka arbitrow na wyspach. A przyjeła się utarta opinia, przynajmniej w Polsce, "że nie ma to jak sędziowanie na wyspach(w domyśle, że potrafią świetnie prowadzić mecz)". W ostatnich hmm, 8-10 kolejkach, było tyle kontrowersji, przynajmniej tych nagłośnionych( a przypominam sobie też nie naglosnione, chocby te z meczu Totenham-Newcastle), że można tymi pomyłkami obdzielic cały sezon w naszej rodzimej lidze. I te pomyłki są w więkoszci kluczowe w kwestii wyniku meczu.
Co do Szczesnego i "jego jaj", to czy pisanie na Twiterze daje dziś cenzurkę "faceta z jajami"? Niezłe czasy. Smieszne.



