To sa tylko slowa. Moga co najwyzej urazic moja dume. Nic wiecej.
Ja z kolei moimi piesciami moge wyrzadzic takiemu delikwentowi duzo wieksza krzywde, a pozniej bede ponosil tego konsekwencje.
Latwo jest mowic, obrazili mnie, to musze przyjebac. Dopoki nie doswiadczysz na wlasnej skorze, ze konsekwencje Twojego czynu moga byc duzo wieksze anizeli obity ryj Twojego oponenta.
Ja sam nie jestem swietoszkiem i zdarza mi sie brac udzial w bojce. Nigdy jednak nie uderzylbym kogos za zniewazenie klubu, ktoremu kibicuje. A samo porownanie druzyny do rodziny jest absurdalne.



