Z tego samego względu, co każde inne medium - to jest nośny temat pokazujący patologie w społeczeństwie.Skoro GWno nie jest zainteresowane środowiskiem kibicowskim to czemu walczą z nim od dobrych paru lat ?
W Polityce, Wprost te artykuły również pojawiają się często (a to przecież tygodniki), a jestem przekonany, że w środowisku kibicowskim, a już zwłaszcza kibolskim, nikt tego nie czyta, choćby ze względu na zbyt skomplikowane zdania i trudne słowa (nie, nie kopytko).
Także ten protest wzbudza po prostu pusty śmiech. Jeszcze jakby to był poziom wzajemnego dyskursu politycznego na linii Gazeta Polska/Uważam Rze vs. Wyborcza, to ok, w tym dziale teksty są poniżej poziomu. Ale na temat kibiców nie ma nic, czego można by się doczepić, przynajmniej jeśli się nie reprezentuje pewnych interesów. Bo wiadomo, że jak ktoś atakuje własne środowisko, to niezależnie od zasadności zarzutów broni się swoich przyjaciół.
A nie można oberwać?My chcemy prawdy o kibicach. Chcemy, aby na stadiony przychodziło jak najwięcej osób, nie obniżając przy tym jakości przeżywania i zabawy. Tymczasem jak spytasz się przechodnia, który nie był nigdy na meczu, czy poszedłby z tobą odpowie, że nie. Spytasz dlaczego. Odpowie, że tam można oberwać i umrzeć. Spytasz się skad to wie. Odpowie, że w telewizji i gazecie napisali. To jest właśnie ta IV władza, dla wielu nawet wiecej niż "IV"...
Chodzę na mecze od zawsze, ale im jestem starszy i im częściej chodzę na mecze z dzieckiem, tym bardziej się łamię, czy to ma jakiś sens. Nauczy się na stadionie tylko tego, co w South Park (albo i wiele więcej, ale wulgaryzmy niekoniecznie są pożądaną wiedzą), a przy okazji zelżą jego i mnie za to, że chcemy obejrzeć mecz i nie bawimy się w komiczne akcje z wychodzeniem ze stadionu czy przerywaniem dopingu.
Weź tłumacz kiedyś dziecku, jak będziesz miał takie szczęście, dlaczego wyzywają ludzi dookoła, skoro przyszliśmy tylko na mecz pooglądać, i spróbuj w tej sytuacji bydła nie nazwać bydłem, bo trzeba dbać o uszy dziecka.
Bardzo, bardzo długo kibice (i ja też w złotych latach 90) dbali o to, by ten wizerunek był absolutnie uzasadniony.
No ale to tak na marginesie.



