I nie tylko dla Ciebie. Myśląc o Totonero trzeba zrozumieć, że kilka lat później klub przejął Berlusconi i klub teraz jest kojarzony wyłącznie z nim i jego machlojkami. W tej chwili w oczach przeciętnego Włocha dużo mocniej kojarzony Milan jest z Bunga Bunga niż z Totonero. Patrzy się na to w ten sposób, że to był inny Milan, inny klub, inne czasy. Gdyby jeszcze kibice się wypierali tej sprawy, to można by to porównać do Lecha Poznań - i tu i tu jest ciągłość zachowana z poprzednim bytem. Nikt do tego nie przywiązuje wagi i dlatego...Przywolales Totonero. Nie wiem jak jest wsrod kibicow we Wloszech ale dla mnie jest to sprawa prehistoryczna
To jest bzdura.kibicie Milanu wiedzą, że ich klub to ikona korupcji w Serie A.
Obecnie na tapecie jest Juventus i nawet udział innych klubów w Calciopoli jakoś umyka. Korupcja = Juventus, złodzieje = Juventus, oszustwa w calcio = Juventus. Nie jest to w pełni sprawiedliwe i boli mnie fakt, że nawet przy najgłębszej analizie oszustw w Serie A słowem się nie wspomni o wygrywaniu przez sędziów tytułów w ostatnich latach dla Interu, ale trzeba to podkreślić, by fani Juventusu to zrozumieli - nikogo we Włoszech nie interesuje fakt, że Milan oszukiwał dwa razy, a Juventus raz. Obecnie na tapecie jest Juventus i pewnie przez wiele lat będzie, bo i Calciopoli wywarło dużo większe piętno na piłce od Totonero, a - nie mam pojęcia, jak było naprawdę, bazuję tylko na wiadomościach znajomych, którzy to pamiętają sprzed lat - przy okazji Calciopoli mówiło się o bardziej dotkliwych karach dla Juventusu, niż wcześniej dla Milanu (była przecież wersja o Lega Pro Prima dla Juventusu i Serie B dla Milanu).
O samym Calciopoli też się teraz mówi jako o aferze Juventusu. Gdzieś tam w tle przebija się Milan, Fiorentina i Lazio, ale są uznawani za jakiś dalece mniej winnych.
Zapał fanów Juventusu do ukarania Interu rozumiem i pochwalam, to jest rozsądne - ukarano prawie wszystkich, a jeden z umoczonych, a później najbardziej umoczony klub w lidze kreował się na jedynego sprawiedliwego. To jest po prostu obrzydliwe. Najlepsze, co mogło spotkać legendę Facchettiego to jego śmierć - w innym przypadku nie zostałby zapamiętany jako ikona Interu i wybitny piłkarz, ale kolejny Colombo lub Moggi. A tak fani Interu mogą się schować za jego nagrobkiem i krytykować tych, którzy te rozmowy wyciągają.






