
Post Wyświetl pojedynczy post autor: jordan20 » 19 gru 2011, 14:38
jordan20
Post Wyświetl pojedynczy post autor: Mentor » 20 gru 2011, 8:21
Jaka jest zatem Twoja rola w zespole? Grałeś już niemal wszędzie...
W sumie to jeszcze nie wiem! Grałem na prawej i lewej stronie ataku, jako fałszywa 9, na środku pomocy, nawet na lewym skrzydle. Nigdy nawet nie myślałem, że będę grać w Barcelonie jako 9.
Kiedy się zatrzymasz i pomyślisz o Romario, Patricku Kluivercie czy innych gwiazdach które tam grały...wow! Moją rolą jednak nie jest typowy środkowy napastnik, z pewnością nie taki przywiązany do swojej pozycji - jest płynna i pełna ruchu. Leo również nie jest typem napastnika, który czeka na swojej pozycji. On woli szukać miejsca na lewej czy prawej stronie - wszędzie tam, gdzie jest mu wygodniej. Jeżeli postanowi otworzyć prawą stronę, ja nie mogę iść na prawo bo mógłbym mu wejść w drogę i vice versa. To jest naturalne. Interpretujemy i analizujemy wydarzenia na boisku.
Czy różni się to od twojego grania w Arsenalu?
Tak, ponieważ w Londynie biegałem tam, gdzie tylko zechciałem. Mówimy tutaj o podobnej pozycji - zawodnika atakującego z relatywną swobodą poruszania się - lecz gra, którą uskuteczniamy w Barcelonie jest bardziej pozycyjna i taktyczna. Musisz być zsynchronizowany z drużyną. Musisz bardziej uważać na wolne przestrzenie i ruchy twoich kolegów.
Jak bardzo się różni granie w Hiszpanii od tego w Anglii?
Dla mnie różnica jest kolosalna. Nie spodziewałem się tego [dłuższa przerwa]. Słuchaj, nie chcę aby ktokolwiek źle zrozumiał moje słowa. Nie mówię, że któraś liga jest lepsza od drugiej, lecz mentalność jest całkiem inna. Zawsze uważałem, że futbol angielski jest najlepszy i najatrakcyjniejszy do oglądania, ponieważ pada w nim więcej bramek, stwarzanych jest więcej sytuacji oraz wywołuje on ogromną ekscytację. Teraz jednak jestem z powrotem w Hiszpanii i doskonale rozumiem dlaczego tak jest.
W Anglii jest o wiele bardziej alocado [szalenie]. Wszyscy atakują i prą do przodu. Kibice pchają cię do ofensywnej gry a ty masz w głowie tylko jedną myśl: iść naprzód. Dlaczego w Anglii jest tak wiele kontrataków? Dlaczego tak często gra toczy się od jednej do drugiej bramki? Widzisz to i myślisz: "Cholera, lewy obrońca podszedł wysoko, tak samo jak prawy. W tym samym momencie... Dwóch skrzydłowych również robi to samo!"
Normalnym następstwem tego jest gra z kontry. W Anglii zostawia się dużo miejsca.
To się nie zdarza w Hiszpanii?
W Hiszpanii mówią ci, że jeżeli jeden boczny obrońca wychodzi do przodu, to drugi zostaje. Zamykasz się. Defensywny pivot zabezpiecza tyły. W meczach przeciwko Realowi i Barcelonie każda drużyna gra jeszcze bliżej. Ruchy defensywne są tutaj o wiele baczniej analizowane. W Anglii przeciwnik podąża za tobą i jeżeli cię przyciśnie, to o wiele łatwiej jest wymienić dwa podania na jeden kontakt i ominąć go wbiegając na wolną przestrzeń.
Anglia jest jednak bardziej wymagająca jeżeli chodzi o przygotowanie fizyczne, prawda? Jest szybsza, mocniejsza i daje mniej czasu na myślenie...
Czasami grając w Anglii odnosiłem wrażenie, że nie mam w ogóle czasu na myślenie, jednak jest to pytanie o stronę mentalną. Anglicy są bardziej wojowniczy w spotkaniach. Ich serca biją szybko i myślą tylko o tym, żeby być szybsi i twardsi. Ten pęd, ta potrzeba pędu, nie objawia się jednak w tak dużym stopniu na boisku, co w ich głowach. Często nawet trener nie wymaga tego od zawodników - oni sami się tak nakręcają ponieważ...hmm, bo tak. To nie jest kwestia analizy. Jeżeli spojrzysz na ruchy obrońców w Anglii i w Hiszpanii, dostrzeżesz, że tutaj o wiele bardziej opierają się one o taktykę.
Dlaczego Arsenal nie zdobył kolejnego tytułu?
Hombre, było ciężko. W tamtych czasach mieliśmy drużynę przejściową, byliśmy bardzo młodzi. Krok po kroku najprawdopodobniej najlepsza drużyna Arsenalu odchodziła, a my byliśmy następni i mieliśmy ich zastąpić. Byliśmy generacją młodych chłopaków i bardzo ciężko było zacząć.
Koniec końców walczyliśmy mocno o jedną lub dwie ligi - byliśmy bardzo blisko. Z powodu kontuzji i innych wydarzeń, które po prostu w piłce nożnej się zdarzają, nie daliśmy rady wygrać.
Czy wymówka "na młodą drużynę" nadal działa?
Jasne. Zaczynaliśmy jako 18, 19-latkowie, więc pięć lat później mamy 23,24 lata - to wciąż bardzo młody wiek.
Nie w piłce nożnej...
Chodzi o to, że wszyscy w drużynie mają około 25 lat. Potrzebujesz kogoś kto ma 34 czy 35...
Zawodnika doświadczonego, lidera?
Tak. W szczególności na obronie lub w bramce. Kogoś kto nie boi się odezwać.
Bardzo często również na długie części sezonu traciliśmy przez kontuzje Robina Van Persiego - niesamowity zawodnik. On nigdy chyba nie rozegrał pełnego sezonu bez żadnego urazu. Dla mnie jest to fundamentalna kwestia. Ile asyst wypracowałem Robinowi? Wiele. Dlaczego? Ponieważ jego poruszanie się po boisku jest wspaniałe. Jednak nie zawsze był z nami. Dla zawodnika takiego jak ja, to jest problem. Tak samo jak brak zwycięstw. Mieliśmy dobrą drużynę i graliśmy atrakcyjny futbol. Jestem bardzo dumny z tego, że opłacało się kupić bilet żeby nas obejrzeć w akcji.
Jednak chyba nie można cieszyć się dobrą grą bez zwycięstw przez zbyt długi czas. Czy to dlatego opuściłeś Londyn?
Podjąłem taką decyzję ponieważ uznałem, że jest to odpowiedni moment. Oddałem wszystko Arsenalowi. Grałem ze złamaną nogą, grałem gdy zmarł mój dziadek. Umarł o siódmej rano i trener do mnie powiedział: "Idź do domu." Ja mu odparłem: "Nie, chcę grać". Pojechałem na następny dzień. Oddałem temu klubowi wszystko, jednak po pewnym czasie dochodzisz do momentu, w którym stwierdzasz: "Nie mogę już nic więcej im dać."
Czy byłeś smutny odchodząc?
Tak, bardzo. Na zawsze będę już miał w sobie tę zadrę, ten smutek. Marzyłem o odejściu po wygraniu czegoś, żeby przynajmniej pozostawić po sobie jakiś tytuł. Po tym wszystkim co się tam zostawiło, czego cię nauczono... Nigdy jednak nie mieliśmy drużyny takiej jak Chelsea czy United, które zawsze miały trzon siedmiu czy ośmiu zawodników grających razem przez kilka lat. My zawsze się zmienialiśmy: jeden przychodził, inny odchodził a jeszcze inny chciał odejść... To robi różnicę.
Czy Arsenal popełniał błędy? Czy robił to Wenger?
Kocham Arsenal i nigdy nie wypowiem na ich temat złego słowa, lecz z pewnością musieliśmy popełnić kilka błędów, ponieważ w innym przypadku coś byśmy wygrali. Nigdy nie powiem o Arsenalu nic, co nie jest pozytywne, ponieważ było tam wspaniale. Kocham ten klub i Wenger był dla mnie jak ojciec. Bardzo wiele mu zawdzięczam. Nigdy nie lubiłem, gdy zawodnik odchodził z klubu i automatycznie zaczął narzekać. Jeżeli masz coś do powiedzenia, to powiedz to wtedy, gdy jeszcze tu jesteś. Ja zawsze byłem szczery. Jako kapitan, jeżeli mi się coś nie podobało to od razu o tym mówiłem.
Oczywiście niektóre fragmenty dotyczą bardziej Arsenalu niż Barcelony, ale i tak wklejam tutaj. Kibice Kanonierów chyba często tutaj zaglądają (przynajmniej niektórzy) toteż i tak przeczytają jeśli zechcą.Z pewnością powinni również zrozumieć twoje odejście. Jesteś Katalończykiem, wychowankiem Barcelony i miałeś okazję na ponowne granie w jednej drużynie ze swoim najlepszym przyjacielem, Gerardem Pique oraz Leo Messim. Barcelona jest najlepszą drużyną na świecie i jedną z najlepszych w historii. W związku z powyższym był to bardzo logiczny ruch. Czy jest dla ciebie zaskoczeniem, że tak wielu ludzi tego nie rozumie?
Główną kwestią jest to, że ludzie mówili że poszedłem na łatwiznę: "On idzie grać z Messim, on idzie zwyciężać..." Ja jednak uważam, że wybrałem najtrudniejszy wariant. Muszę pracować dwa razy mocniej, aby zapewnić sobie takie miejsce w drużynie, jakie miałem w Londynie. Nie mam zagwarantowanego miejsca w podstawowym składzie. Konkuruję z najlepszymi środkowymi pomocnikami na świecie, jednymi z najlepszych w historii. Jeżeli wszystko idzie dobrze to Barca jest najlepszym klubem na świecie, lecz jeżeli coś pójdzie nie tak i zobaczysz na trybunach białe chusteczki to co zrobisz? Pójdziesz do domu i z niego nie wyjdziesz. Nie wyjdziesz.
W Londynie, nawet jak przegraliśmy to wychodziłem do miasta coś zjeść, miałem swoje życie. Jesteś idolem, kapitanem, grasz w każdym meczu, nie wygrywasz niczego przez siedem lat ale spoko, kibice na trybunach wciąż śpiewają...
To chyba dobrze, prawda?
Tak, w pewien sposób. Jednak często mi czegoś brakowało. Często chciałem powiedzieć: "Chrzanić to! Jeżeli gramy źle to niech nas wygwiżdżą." Nikt tego nie lubi, lecz mi brakowało tej presji, tych żądań. To pomaga ci się rozwijać. Za czasów w Arsenalu czuło się mniej więcej coś takiego: "Jak wygramy to super. Jeżeli nie to, cóż, jesteśmy bardzo młodzi, jesteśmy to, jesteśmy tamto... no pasa nada [wszystko w porządku]."

Mentor

Post Wyświetl pojedynczy post autor: bartbuks » 20 gru 2011, 9:50
Tak smutno bez GuajeZ inne beczki - zdjęcie z gatunku tych co wyrażają więcej niż tysiąc słów:
bartbuks
Post Wyświetl pojedynczy post autor: BarcaQzYN » 20 gru 2011, 10:03
BarcaQzYN
Post Wyświetl pojedynczy post autor: fieldy » 20 gru 2011, 11:13
fieldy

Post Wyświetl pojedynczy post autor: bartbuks » 20 gru 2011, 11:16
Do czego pijesz? Do posta sprzed kilku dni, gdzie był widoczny nieporządek po meczu Realu w CdR?fieldy pisze:a może Mentor chciał zwrócić uwagę na porządek w szatni Barcelony ?
bartbuks
Post Wyświetl pojedynczy post autor: fieldy » 20 gru 2011, 11:34
fieldy
Post Wyświetl pojedynczy post autor: Mentor » 20 gru 2011, 15:45
Mentor
Post Wyświetl pojedynczy post autor: fieldy » 20 gru 2011, 15:51
oj tam, oj tam, najpierw prowokujesz idealnie wysprzataną szatnią, a potem na mnie zganiasz ....Mentor pisze:Ja myślę, że fieldy po prostu próbuje sprowokować jakąś napinkę
fieldy
Post Wyświetl pojedynczy post autor: pasza » 20 gru 2011, 17:27
pasza
Post Wyświetl pojedynczy post autor: fieldy » 20 gru 2011, 17:36
fieldy
Post Wyświetl pojedynczy post autor: moody » 20 gru 2011, 18:01
moody
Post Wyświetl pojedynczy post autor: Kamil232 » 20 gru 2011, 18:07
Kamil232
Post Wyświetl pojedynczy post autor: pasza » 20 gru 2011, 18:09
ehhh, nie potraficie się bawić ;/fieldy pisze:Myślę, że Cesc rozwinął się całkiem nieźle w Arsenalu. Czy bardziej by się rozwinął w Barcelonie ? Nie sprawdzimy tego, wiec chyba nie ma sensu zaczynać dyskusji.
pasza
Post Wyświetl pojedynczy post autor: Mentor » 20 gru 2011, 18:21
Prawda, ale Cesc tak właśnie dziwnie u nas gra, że w wielu spotkaniach nie prezentuje się jakoś szczególnie dobrze, ale bramki strzela. Zmontował już 11 bramekpasza pisze:Tak patrząc na Ceska w meczach z Madrytem i Santosem, to szału nie robił. Bramki strzelił, ale mimo to słabe mecze w jego wykonaniu.
Mentor
Technologię dostarcza phpBB® Forum Software © phpBB Limited
Polski pakiet językowy dostarcza phpBB.pl
Zasady ochrony danych osobowych | Regulamin
Administracja, zarządzanie i wsparcie graficzne forum: pawel.studio