Jasne jest, że uporczywe powtarzanie "pan" w stosunku do ojca Rydzyka miało na celu deprecjonowanie go jako księdza i tym samym jego samego. Nie jest to trudne do odczytania, dziwia mnie troche te głupkowate pytania "dlaczego nie mozna do ksiedza mowic pan?". Można, tylko wyjedziesz wtedy na zwyłego chama. To się tyczy zreszta nie tylko hierarchow koscioła, ale także urzędników państwowych czy głowy państwa, do których się zwracamy zgodnie z pełniąna przez nich funkcją. I jeszcze słuszna uwaga Pawła Kowala: "Ta wiedza to element wykształcenia, protokołu i zwykłej kultury wyniesionej z domu. Posłowie Ruchu Palikota zbyt często o tym zapominają. Zresztą, gdy dzielą się złymi wiadomościami o duchownych, jakoś pamiętają, by dodawać "ksiądz".
Entuzjazmu do riposty Dziedziczaka nie podzielam, po pierwsze, mimo że była reakacja na wcześniejsza akcje, to była chamska, uderzająca w jedna z najbardziej imntymnych sfer drugiego człowieka, a druga sprawa, że można sie było spodziewać jaki efekt przyniesie. Myśle, ze prawa strona musi wkońcu sie pogodzić z tym, że jest to POSŁANKA Anna Grodzka, nie PAN POSEŁ Ryszard. Nie ma co z tego robić wielkiego wydarzeńa, okazji do krytyki pani poseł na pewno nie zabraknie, nawet odstawiając na bok jej seksualna przeszłość.



