NBA... - Strona 88

Dewiza tego działu to: 'Nie samą piłką człowiek żyje". Dyskusje na temat wszystkich dyscyplin sportowych, od ping-ponga poczynając, na curlingu kończąć.
×

Po mistrzostwo w sezonie 2018/2019 sięgną:

Milwaukee Bucks
2
10%
Toronto Raptors
3
14%
Boston Celtics
4
19%
Philadelphia 76ers
0
Brak głosów
Golden Stdate Warriors
5
24%
Denver Nuggets
0
Brak głosów
Houston Rockets
1
5%
Oklahoma City Thunder
2
10%
Portland Trail Blazers
0
Brak głosów
ktoś inny
4
19%
Awatar użytkownika
Biały
Kapitan
Kapitan
Posty: 3508
Rejestracja: 11 sie 2011, 13:32
Reputacja: 27
Lokalizacja: Katowice

Re: NBA...

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Biały » 26 lut 2012, 11:45

Najbardziej żenujący konkurs wsadów jaki widziałem, ze wszystkich dunków podobały mi się tylko dwa. Żaden z graczy nie pokazał nic nowego, latanie nad zawodnikami czy windmill Cartera po ciemku robiły wrażenie, ale gdy widziało się je za pierwszym razem. A wystarczyło tylko zaprosić takich graczy jak Wall czy Iguodala- konkurs z pewnością byłby na wyższym poziomie.

Zdecydowanie najciekawszym wydarzeniem był Skills Challenge, cieszy mnie zwycięstwo Parkera, który jest jednym z moich ulubionych PG. Zaskoczyła mnie skuteczność rzutów Rondo, myślałem, że sprawi mu to więcej problemów.

Awatar użytkownika
Jarzinho
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7953
Rejestracja: 20 gru 2005, 20:56
Reputacja: 16
Lokalizacja: ......

Re: NBA...

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Jarzinho » 26 lut 2012, 12:56

A co mają pokazać nowego. Od kilku sezonów jest to samo. Tylko, że pojedynki Howarda i Robinsona zniosły poziom do zera. Bo to co robili było tylko chyba śmieszne.
Mnie się podobał konkurs wsadów, może dlatego właśnie. Nie było za dużo śmiesznych przedmiotów. Proste wsady. Polatali nad partnerami i o to chodzi. Jeśli ktoś chce czegoś nowego to musi pooglądać to w necie, bo raczej na na ASW.

Awatar użytkownika
Kendo
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 807
Rejestracja: 29 lis 2005, 16:38
Reputacja: 0
Lokalizacja: Świdnik

Re: NBA...

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Kendo » 26 lut 2012, 17:35

Ja konkursem dunkow nie jaram sie od pajacowania Howarda wlasnie. Wczoraj nizszy poziom od graczy osiagneli chyba panowie ze studia c+. Dobrze ze nie zarywalem nocy, bo powiesic sie mozna bylo po bzdurach ktore wygadywali. Dla mnie najlepszy wczoraj konkurs 3. Niespodziewanie wygrał Love, faworyt JJ spalił się w finalowej serii, chociaż w I rundzie pokazał ogromną klasę. Dwie dogrywki, niepewnosc do samego konca- o to chodzi. Meczem gwiazd tez nie jestem raczej zajarany, bardzo spodobal mi sie pomysl wlasnie Kevina, aby zwyciezca meczu gwiazd mial przewage parkietu w finalach. O cos przynajmniej by walczyli, szczegolnie gracze jak Durant, Kobe czy Lebron. Czekam z niecierpliwoscia do zakonczenia ASG szczegolnie ze wzgledu na trade deadline. Podobno trojstronna wymiana lakers-wolves-magic jest szykowana, zobaczmy, moze byc ciekawie.

Awatar użytkownika
Jarzinho
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7953
Rejestracja: 20 gru 2005, 20:56
Reputacja: 16
Lokalizacja: ......

Re: NBA...

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Jarzinho » 16 mar 2012, 22:15

Dobiegł końca okres transferów w NBA i co tu ukrywać [ch**] to wyszło. Jedna z ikon Lakers została wymieniona za praktycznie nikogo na parkietach NBA. Głównie z powodów kasy$$$. Coś takiego zawsze będzie mi trudno przyjąć.
Howard zdecydował się pozostać jeszcze jeden sezon w Orlando i to myślę sporo popsuło w planach Dallas czy Nets bo obie te drużyny by o niego walczyły. Ogólnie Nets przegrali walkę o Wade'a Jamesa teraz o Howarda a ja zaryzykuję i napiszę, że i Williams ich opuści na rzecz Mavs.
Portland, które świetnie z początku sezonu sobie radziło teraz szykuję się na ogromną rewolucję- zwolnili trenera, zrezygnowali ostatecznie z Odena, wymienili Camby'ego. Chcieli pozbyć się i Feltona i Crawforda. Zawsze trochę tej drużynie kibicowałem i szkoda, że brak zdrowia teraz brak zrozumienia rozbił tą ekipę.
Najpoważniejsza postać jaka została wytransferowana to chyba Bogut, który z Milwaukee przeszedł do Golden State, tylko on akurat ma nie grać do końca sezonu i to chyba podkreśla nędzę jaka była w tym transferowym szaleństwie.

Awatar użytkownika
dziki
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1549
Rejestracja: 24 lut 2008, 14:15
Reputacja: 66
Kibicuję: Arsenal

Re: NBA...

Post Wyświetl pojedynczy post autor: dziki » 17 mar 2012, 0:36

Gdzie poszli Fisher i Oden ??

Awatar użytkownika
Jarzinho
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7953
Rejestracja: 20 gru 2005, 20:56
Reputacja: 16
Lokalizacja: ......

Re: NBA...

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Jarzinho » 17 mar 2012, 20:40

Oden to chyba poszedł na emeryturę. Szkoda chłopaka bo jego urazy i kontuzje Roya zniszczyły plany Portland. Pomniejsze urazy także, ale jeśli 2-3 liderów wybieranych w draftach 2006 i 2007 kończy karierę jak Roy w wieku 28 lat, a drugi który miał wszystko, żeby dominować pod koszami w NBA w wieku 24 lat nie nadaje się do gry to co tu ukrywać kiepsko snuć później jakieś plany. Nie wiem czy te kontuzję Grega można było jakoś wytropić, bo nie pamiętam co mówiono o stanie jego kolan, ale chyba na lewe kolano było 5 opercji :rotfl4: coś tu śmierdzi. Tak więc Greg chyba emerytura.
Portland życzę jak najlepiej, żeby ten pick otrzymany z Nets był numerem 4, bo pierwsze -3 są zastrzeżone. Wtedy mogą z draftu wyciągnąć naprawdę świetnego zawodnika - bo tegoroczny nabór szykuje się zajebiście. Mają LaMarcusa, posiadają świetnie rozwijającego się Batuma. Jest dobrze wyglądający Matthews. Starali się pozbyć i Crawforda i Feltona, pewnie tego dokonają po sezonie, bądź w noc draftu. Kilka kończących się umów, bądź takich z których mogą zrezygnować. Mają niegdyś uważanych za ogromne talenty Hasheema Thabeeta - 2 z 2009 roku czy Flynna 6 z tego samego draftu. Jeśli oni teraz nie wystrzelą to być może już dla nich miejsca w NBA może nie być. Darius Miles, Greg Oden, Brandon Roy - coś nie tak jest tam z powietrzem.

Fisher - Houston. Choć plotki krążą, że kontrakt zostanie wykupiony. Co później zrobi Fish- raczej ciężko wyrokować. W Lakers był ostatnim z gości, którzy zdobywali tytuły z Kobe i Shaqiem. Mentorem i obok Bryanta jednym z liderów szatni. Ma 37 lat i może komuś się jego ogromne doświadczenie przyda. Do Lakers wrócić w tym sezonie nie może i ciężko to mówi nie wiem czy by było miejsce.
Lakers spore nadzieje wiążą z Sessionsem. Ktoś musi rozruszać tą ofensywę, bo patrzy się na to ciężko momentami. Może więcej piłek będzie dostawał Bynum i Gasol, bo są wg. mnie i tak mało wykorzystywani, a w ofensywie są po prostu za dobrzy, żeby tak było. Z pozyskanym Hillem także wiążą nadzieję. Fajnie się zapowiadał, zresztą kolejny z draftu 2009(8pick). Młody utalentowany a może znaleźć minuty za plecami Gasola i Bynuma. Lakers zresztą byli bliscy pozyskania Beasleya- kolejny wielki talent niespełniony do dzisiaj- 2 z 2008 roku. Zabrakło naprawdę niewiele. Ten gościu przydałby się na 3 męczy oczy Artest, zmiennikiem jest Barnes. Tak to mógłbym po LA więcej oczekiwać.

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2055

Re: NBA...

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Morrow » 29 kwie 2012, 10:38

Co tu taka cisza?

Wczoraj zaczęły się PO i z miejsca jeden z głównych faworytów do tytułu spadł w hierarchii. Wielka tragedia Derricka i Bulls. To byli moi faworyci i liczyłem, że w tym sezonie będą w stanie nawiązać do sukcesów Jordana i spółki zdobywając mistrzostwo. Niestety, najprawdopodobniej nie tym razem. Rose przez cały sezon zmagał się z urazami większymi i mniejszymi ale liczyłem, że na PO będzie gotowy a tu nie dość, że wypadł do końca sezonu to jeszcze nie poleci do Londynu. Auć. Duża strata dla wszystkich fanów nie tylko Byków ale i koszykówki.

Miami zdemolowało Knicksów w pierwszym meczu. Już przed PO Żary były jednymi z pewniaków do tytułu, teraz kiedy jeden z najpoważniejszych konkurentów stracił swojego lidera ich droga do finału wydaje się być naprawdę prosta bo na Wschodzie nie widać w tej chwili drużyny, która mogłaby stawić im czoło.

W pierwszym meczu chyba najciekawszej pary pierwszej rundy Oklahoma wygrała punktem z broniącymi tytułu Mavericks dzięki game winnerowi Durantuli. Dallas oczywiście jest cieniem tych Mavs, którzy sięgnęli w zeszłym roku po tytuł ale spodziewam się, że ta para dostarczy nam jeszcze dużo radości i emocji.

Indiana niespodziewanie dała się po frajersku wydymać u siebie grając przeciw Orlando ale dla mnie mimo straty przewagi parkietu Pacers nadal są faworytami tej serii. Bez Howarda Magic nie będą mieli czego szukać w PO.

Awatar użytkownika
Biały
Kapitan
Kapitan
Posty: 3508
Rejestracja: 11 sie 2011, 13:32
Reputacja: 27
Lokalizacja: Katowice

Re: NBA...

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Biały » 29 kwie 2012, 14:01

Szkoda porażki Mavericks, wątpię aby w kolejnych meczach tej byli tak blisko zwycięstwa jak dzisiaj. Jeżeli drużynie z Dallas nie uda się wygrać w następnym spotkaniu będzie po serii. Nie spodziewałem się tak dobrego występu Kidda- grał dobrze w obronie, w ataku było trochę gorzej, ale pewnie pisałbym co innego gdyby w końcówce wpadła mu trójka.

Pacers śmiało mogą kandydować do miana frajerów roku, przez cały mecz byli lepsi od Magic by w ostatnich minutach dać sobie wyrwać zwycięstwo. Widać brak Howarda w Orlando, Hibbert dzisiaj kompletnie zdominował spotkanie w strefie podkoszowej. Pomimo porażki Indiana dalej pozostaje faworytem tej serii.

O meczu Knicks-Heat można napisać tylko tyle, że Lebron to geniusz. Po kontuzji Rose nie widzę innych kandydatów do gry w finale niż Heat. Dawno nie było tak nudnego wschodu...


Dzisiejsza noc zapowiada się znacznie ciekawiej, grają 2 z 3 drużyn którym kibicowałem w sezonie regularnym- Spurs i Nuggets. Będę zdziwiony jak Spurs nie wygrają w max 5 meczach. Historii takiej jak ta z przed roku bym się nie spodziewał, Spurs do tegorocznych PO przystępują w pełnym składzie, a drużyna z Utah wygląda gorzej od ubiegłorocznych Memphis, przede wszystkim słabiej prezentują się na obwodzie. Nuggets w starciu z Lakers mają dużo mniejsze szansę na awans, ale nie są na skreślonej pozycji- dużo będzie zależało od tego jak podkoszowi Denver zaprezentują się przeciwko najlepszemu Frontcourtowi w lidze. Tutaj największą nadzieję upatruję w Fariedzie, który swoją energią może sprawić masę problemów Gasolowi. Bardziej obawiam się tego jak zaprezentuje się idiota McGee, szczerze mówiąc nie będę zaskoczony jak Bynum po tej serii nie będzie miał średniej punktowej +20.

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2055

Re: NBA...

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Morrow » 01 maja 2012, 18:51



Genialne :)

Awatar użytkownika
Kendo
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 807
Rejestracja: 29 lis 2005, 16:38
Reputacja: 0
Lokalizacja: Świdnik

Re: NBA...

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Kendo » 02 maja 2012, 13:10

Rose to ogromna strata dla całych PO. Szkoda chłopaka, Chicago miało fajną paczkę na mistrza a bez lidera nie dadzą rady. Niespodzianką dla mnie nie będzie awans Philly, a później zapewne Boston, który wygrał z Atlanta bez RR i Allena. Miami ma drogę do finału usłaną różami. Najpoważniejszym przeciwnikiem wydają się Celtowie z ktorymi maja ujmny bilans. Poza tym, Heat nie radza sobie z Rondo, Garnett niszczy Bosha, a Bradley to jeden z lepszych defensorow na D Wade'a. Aczkolwiek takie same argumenty istniały rok temu a wiadomo jak się skończyło. W dodatku Battier lepiej biega po zasłonach od wade'a i Allen już ne będzie miał takich łatwych trójek. Szkoda tylko że C+ pokazuje dziwnie te mecze. A to z opóźnieniem, a to w ogole nie pokaze a to pokazuje słabe mecz Denver z LA. Mam nadzieje na poprawe w przyszłych rundach. Ktoś wie o co chodzi z NBA.TV słyszałem że to niedrogie, a można ciekawe mecze obaczyć( na LP mnie raczej nie stac).

Awatar użytkownika
Morrow
Administrator
Administrator
Posty: 12926
Rejestracja: 15 maja 2006, 22:36
Reputacja: 2055

Re: NBA...

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Morrow » 02 maja 2012, 13:25

Mi póki co imponuje Kobe. Wygląda jakby był cholernie zmotywowany w tych PO. Przypomina teraz tego Bryanta, z którym Lakersi wygrywali pierścienie. Jak utrzyma się w takim gazie to Jeziorowcy mogą namieszać.

Wczorajszy blok:




Na Wschodzie nudy. Bez D-Rose'a to już nie to samo. Ostrzyłem sobie zęby na rywalizację między Heat a Bulls w finale konferencji a tu niestety wygląda na to, że Heat gładko wejdą do finału. Dla mnie nawet Boston nie będzie w stanie ich zatrzymać. Wczoraj genialny mecz Pearce'a. Z Atlantą Celtowie powinni sobie spokojnie poradzić, szczególnie, że nie wiadomo co z Joshem Smithem ale nie spodziewam się żeby dali w tym roku radę walczyć o pierścienie.

Swoją drogą, chyba lokaut i napięty grafik wychodzi teraz bokiem bo po Howardzie, Derricku, Linie, Horfordzie czy Allenie Smith to kolejny gracz, który wylatuje z PO przez uraz.

Na Zachodzie będzie ciekawiej. Poza wspomnianymi Lakersami na pewno San Antonio będzie chciało zmazać plamę sprzed roku. Jazz to nie jest przeciwnik dla nich. Po cichu liczę, że Mavericks jeszcze postawią się u siebie Oklahomie po dwóch zaciętych meczach na wyjeździe. Rywalizacja LAC z Memphis też może jeszcze nabrać rumieńców.

/edit

Zaprezentowano nowe logo Netsów po przeprowadzce na Brooklyn. Zobaczymy czy Prochorowi, Ratnerowi i Jayowi uda się stworzyć nową siłę na Wschodzie.

Obrazek

Obrazek

Awatar użytkownika
Kendo
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 807
Rejestracja: 29 lis 2005, 16:38
Reputacja: 0
Lokalizacja: Świdnik

Re: NBA...

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Kendo » 02 maja 2012, 16:31

Blok Kobego w stylu Lebrona :D . Lakers mają najsłabszego przeciwnika wedlug mnie. Bynum zdominował pole 3 sekund, jedynym rzucajacym wysokim jest Al Harrington chociaz do '4' brakuje mu jeszcze paru cm. TD z 10 blokami Andrew zrobilo odpowiednie wrazenie. Kobe poki co na dobrej skutecznosci, Afflalo sobie nie bardzo z nim daje rade, a myslalem ze to obok Bella, Battiera czy chocby Hardena najlepszy stoper na Bryanta. Chociaz wiadomo jak wygladaj pojedynek Heat-Lakers i jak KObe osmieszal Shane'a.
Spurs mogą namieszac w tym sezonie. Podoba mi sie ich rookie Kawhi Leonard, dobry rzut z dystansu, a przede wszystkim swietny, fizyczny obronca na pozycje 2/3. Parker w gazie, Duncan jak zwykle klasa, Jax na dystansie no i przede wszystkim Pop na ławce, wybrany COTY.
Szkoda tych kontuzji na Wschodzie, bo takie Orlando tez by mialo szanse powalczyc z Howardem. Bulls byli jednym z glownych faworytow, Knicks na pewno przydalby sie Lin zeby na boisku nie trzeba bylo ogladac Bibbiego. Swoja droga ostanio mnie taka refleksja naszla, że w tamtym sezonie w S5 miał wlaśnie Mike'a i Joela Anthonego a byli o krok od mistrzostwa. Teraz Chalmers wyglada naprawde solidnie, Haslem to najlepszy zbierajacy w druzynie, na lawce Battier i w pelni zdrowy Miller. Na papierze murowany faworyt.
Logo Netsow dla mnie slabe, moglby Jay pogadac z Kanye Westem a propos stylu i wymyslic cos naprawde dobrego.

Awatar użytkownika
Jarzinho
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7953
Rejestracja: 20 gru 2005, 20:56
Reputacja: 16
Lokalizacja: ......

Re: NBA...

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Jarzinho » 03 maja 2012, 19:23

Ta operacja przeprowadzona w Niemczech odmłodziła nogi Bryanta o jakieś 5 lat. Po przegranym poprzednim sezonie nie spodziewałem się, że Lakers jeszcze będą się liczyć. Gasol u mnie już nigdy nie pozbędzie się łatki cipowatego, Kobe miał problemy z urazami, Bynum nie mógł eksplodować, Odom mimo świetnego sezonu przygasł, a o reszcie dużo pozytywów także nie można było powiedzieć. Jeszcze Brown na ławce.
Jednak się myliłem, zdrowy Kobe to nadal maszyna, lider i genialny zawodnik. Bynum wreszcie pokazuje, że jest gościem formatu ALL-STAR. Zrobił postęp i teraz wygląda na potwora w pomalowanym. Mam nadzieję, że przez jeszcze kilka lat będzie się utrzymywał na poziomie ok 20pts-10zb. Przecież on ma dopiero 24 lata, a wysokim trochę zawsze dłużej zabiera osiągnięcie najwyższego poziomu... Latem przejdzie operację u tego samego specjalisty co Kobe, więc liczę, że problemy z kolanami już będą za nim.
W końcu Brown coś zrobił z rotacją. Odnalazł się Ebanks, Barnes robi dobrą robotę, Blake się przydaje a co najważniejsze pojawiły się minuty dla Hilla, który wykorzystuje je świetnie.
Osobiście nie wiem na co stać Lakers, ale jeśli nadal będzie zgrywana ta rotacja i zawodnicy będą wyglądać tak jak wyglądają to można liczyć na wszystko. Szkoda, że Hill czy Sessions dołączyli tak późno do drużyny, a Jordan niedawno dopiero otrzymał prawdziwą szansę.

Oczywiście tegoroczne PO są niszczone przez urazy. Wiadomo było, że nie zagra Howard choć co tu ukrywać szansę i tak Orlando na zaistnienie wg. mnie mieli bardzo małe. Chicago to był jednak powazny kandydat do misia i uraz Rose'a to fatalna sprawa. Tym bardziej, że opuści nie tylko PO, ale i przygotowania do sezonu czy być może i trochę spotkań nowego sezonu. Co gorsza po tym urazie raczej już nie wróci ten sam Derrick. Nie jeden już zawodnik nie potrafił powrócić do gry na takim samym poziomie co przed takim urazem. Roya i Odena już nie ma nawet w NBA,Redd coś tam odżywa powoli w Phoenix, historię Granta Hilla także każdy zna a taki Darius Miles wrócił, ale niewiele zrobił. Oczywiście jest także przykład Griffina i oby tak samo to wyglądało z liderem Byków.
Bulls ewidentnie podłamała ta kontuzja, bo mimo wszystko Bulls radzili sobie już w wielu spotkaniach bez swojego podstawowego lidera. Ba oni radzili sobie przez większość sezonu bez Hamiltona, Deng także opuścił kilka spotkań. Wychodziło im to dobrze, więc porażkę z 76ers upatruję właśnie w psychice. Jeśli szybko się nie przebudzą to podzielą los sprzed kilku sezonów Dallas.
Niespodzianek za wiele nie ma. Porażka Indiany z Orlando to jest niespodzianka, choć już i tak przywrócili przewagę parkietu i chyba teraz już nie powinni mieć problemów z awansem do kolejnej rundy. Niespodzianką była także porażka Memphis, tym bardziej, że prowadzili przed 4 kwartą sporą różnicą. To tylko oczywiście na plus dla tej rywalizacji, bo zdecydowanie jest w niej ciekawie. Podobnie zresztą jak w parze Mavs- Thunder. Oklahoma prowadzi 2-0 i to jest najważniejsze- jednak oba spotkania były cholernie zacięte i jeśli Dallas będą potrafili wyrównać stan rywalizacji to pokazali także stać ich będzie i na zwycięstwo na wyjeździe. Ci panujący mistrzowie nie są wcale tacy słabi.
Spurs i Lakers prowadzą i raczej tu żadnych niespodzianek nie będzie z awansem. Zarówno Nuggets jak i Jazz to są drużyny, które w przyszłości powinny oczywiście się liczyć w walce o najwyższe cele. wystarczy "tylko" liczyć na rozwój talentu Farieda, Gallinariego, McGee, Kantera, Favorsa czy Haywarda...
Na Zachodzi ciekawie jest w rywalizacji Atlanty z Bostonem. Szkoda jak zawsze urazów, bo nie ma Allena, Horforda, Pachuli. Teraz jeszcze Josh Smith skręcił kolano.
Żary demolują Knicks i raczej tu nie ma się specjalnie co dziwić. Heat to faworyt do mistrzostwa, a NY fajnie, że coś tam idzie do przodu dzięki nowemu trenerowi czy Chandlerowi, ale to nadal nie jest ekipa, z którą inni się liczą. Carmelo + Amare to nie jest duet, który może dać komuś mistrzostwo... Ktoś z tej dwójki raczej poleci i coś mi się wydaję, że będzie to Stat. Mają podwaliny pod budowanie drużyny, bo jest Tyson, jest młody Fields, Shumpert, jest Carmelo, może Lin osiągnie jakąś równowagę. Zostawią Barona, wymienią Amare tylko sam nie wiem za kogo i gdzie.
Na Wschodzie faworyt jest obecnie tylko jeden i mega sensacją by było gdyby Miami nie zawitało do Finału. Na zachodzie prawdę mówiąc skreślić można tylko Jazz i Denver.

Co do Nets. Może i właściciele mają kasę, ale gdyby pieniądze miały decydować to Knicks trudno by było pokonać. W 2 lata naprawdę niewiele zrobili na rynku wolnych agentów. Pozbyli się młodych utalentowanych zawodników czy wysokie picki w drafcie. Mają gwiazdę w postaci Derrona Williamsa czy mniejszą gwiazdę w osobie Geralda Wallace. Obaj zostaną wolnymi agentami i nie jestem przekonany czy wrócą do Nets. Obstawiam, że Derron zawita do Mavs.
Wolnych agentów tak patrząc wielu nie ma, przynajmniej o kreślonej renomie, a co najważniejsze ogromna część to zastrzeżeni- Eric Gordon, Roy Hibbert, Batum, Mayo. Taki Steve Nash, czy Duncan, Allen, Garnett swoje zarobili i nie będą ąz tak bardzo patrzyli na kwoty jakie im są oferowane, a bardziej na potencjał nowego pracodawcy, jeśli będą chcieli zmienić otoczenie w co w kilku przypadkach wątpię. Kidd czy Duncan będą grali za minimum dla obecnych klubów, a Nashowi dobrze w Arizonie. Nazwiska wolnych agentów co tu mówić nie powalają, a większość w pełni dostępnych jest grubo po 30... Tak więc jakieś potęgi po Jay'u czy rosyjskim miliarderze się nie spodziewam, może się okazać, że będzie jak 2 lata wcześniej i zostaną im zawodnicy pokroju Mo Williamsa, Basleya, Kamana nic im oczywiście nie ujmując, ale ci zawodnicy nie rzucają na kolana. Okaże się, że pozostawią jeszcze Brooka Lopeza i z planów nic nie wyjdzie.

Awatar użytkownika
Jarzinho
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7953
Rejestracja: 20 gru 2005, 20:56
Reputacja: 16
Lokalizacja: ......

Re: NBA...

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Jarzinho » 05 maja 2012, 19:26

Kolejne spotkania w PO 2012 za nami. Żary tak jak przewidywałem poradziły sobie kolejny raz z Knicks. Mecz praktycznie bez większej historii, więc nie ma nad czym się rozpisywać. Zdziwiony będę jeśli NY jakoś będzie chciał zamazać bardzo negatywne wrażenie jakie po sobie pozostawia w ostatnich latach w pierwszej rundzie i jednak urwie jedno spotkanie Miami.
Thunder także wygrali 3 spotkanie i to mnie lekko zaskoczyło, bo jednak 2 pierwsze spotkania rozgrywane w Oklahomie były cholernie wyrównane i losy rozstrzygały się w ostatnich sekundach. Teraz w Dallas Durant, Westbrook i spółka kontrolowała spotkanie praktycznie od początku do końca. świetnie wyglądali zarówno w defensywie jak i ofensywie, a jeszcze panujący mistrzowie nie mieli nikogo kto by się im przeciwstawił. Starał się Dirk ale to nie jest nawet ten sam Nowitzki co 12 miesięcy wcześniej, o reszcie nie wspominając.
Oklahoma pokazała, że jest gotowa do wielkich osiągnięć, a wg. mnie to jeszcze nie jest maks na jaki stać tą ekipę. Szczególnie myślę, że jeszcze do siebie nie doszedł James Harden. Jeśli on będzie grał tak jak przyzwyczaił to Thunder będzie ciężko zatrzymać.

Boston wyszedł na prowadzenie w serii z Atlantą. I co tu dużo pisać- jeśli w Hawks byłby ktoś z dwójki Smith- Horford to jestem przekonany, że Jastrzębie miałyby dzisiaj prowadzenie. Brakuje tej dwójki, ba brakuje Zazy. Dampier czy Collins to żart na tym etapie rozgrywek... Josh może być gotowy na kolejne spotkanie, ale czy to nie bedzie za późno, żeby odmienić losy tej serii.? Celtowie się nakręcają. Wrócił Rondo, wrócił Allen, Kevin Garnett gra świetnie, tak jakby ktoś go odmłodził. Muszę zobaczyć jeszcze raz spotkania boston-Miami i tą pracę Bradley'a na Wade.

Philadelphia drugi raz pokonała Chicago i robi się nieciekawie z 1 na Wschodzie. Wypadł Rose, nieciekawe informację docierają na temat Noaha i jego urazu w ostatnim spotkaniu. Coś tam także przydarzyło się Gibsonowi- czyli Byki mogą być głęboko w dupie. Widać po nich, że w pewnym sensie stracili wiarę w sukces, a szkoda, bo jak pisałem radzili sobie w tym sezonie dobrze bez podstawowych zawodników.

Przegrali także Lakers- którzy nie potrafili sobie w żaden sposób poradzić z Ty Lawsonem. Ogrywał on każdego obrońcę jakiego miał naprzeciw siebie. Do tego doszła świetna energia i walka od młodych wysokich Nuggets - McGee i Farieda którzy zdobyli łącznie 28 oczek i 30 zbiórek czyli za dużo. To idzie na konto wysokich LA- Gasola i Bynuma, którzy może nie zagrali słabo, ale i także nie dobrze, tacy młodzi żółtodzioby nie powinni aż tak na ich tle wypadać. Ogólnie 2 wysokich Lakers była mało wykorzystywana i jesli Lakers chcą coś większego osiągnąć to musi się zmienić. Podobnie musi się zmienić trochę nastawienie Kobe, bo 3 od dawna mu nie wpadają a forsował je strasznie, 6 strat to także sporo. Ławka Lakers prawie nic nie dała i to kolejny mankament. Mam nadzieję, że to się zmieni już w kolejnym spotkaniu.

Dzisiaj kolejne spotkania. Thunder mogą przypieczętować awans, kolejny krok mogą zrobić i Spurs i Pacers. także ktoś wyjdzie na prowadzenie w serii LAC-Memphis.

Awatar użytkownika
Jarzinho
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7953
Rejestracja: 20 gru 2005, 20:56
Reputacja: 16
Lokalizacja: ......

Re: NBA...

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Jarzinho » 13 maja 2012, 17:30

Pierwsza runda PO2012 praktycznie za nami. Znamy już 7 z 8 półfinalistów swoich konferencji. Ostatniego a zarazem rywala San Antonio poznamy najpóźniej dzisiaj. Będzie to ktoś z dwójki Memphis- Los Angeles Clippers. Z serii którą naprawdę warto było śledzić, bo była cholernie wyrównana ze zwrotami akcji i bardzo zaciętymi końcówkami. Dzisiejsze spotkanie prawdopodobnie nie będzie także odbiegało od takiego scenariusza...
Rozegrał się duet podkoszowych Grizzlies Randolph - M. Gasol i ciężko jest ich będzie zatrzymać. Tym bardziej, że Griffin to nie jest jakiś wybitna jednostka jeśli chodzi o defensywę. Kenyon Martin to zawsze był dobry obrońca, ale on jak widać w dwóch ostatnich spotkaniach także nie za bardzo potrafi powstrzymać Z-Bo czy Marca. Jeśli Memphis awansują także Spurs będą ponownie mieli problemy z wysokimi, a taka para naprawdę będzie mocno elektryzowała. Grizzlies wywalili SAS w poprzednim sezonie, więc zapowiadałoby się cholernie ciekawie. Oczywiście ja stawiam dzisiaj na Niedźwiadki. Potrafili wrócić do gry mimo, że przegrywali 1-3 w serii. Mają mecz u siebie, duet Gasol-Randolph robiący ostatnio kapitalną robotę + Gaya jako lidera, a Clippers mimo wszystko mają problem z urazami sowich liderów, które z pewnością ich lekko hamują i wprowadzają lekki dyskomfort.
Przechodząc do półfinałów:
Boston(5)-Philadelphia(8)
Prawdę mówiąc widziałem tu parę Chicago- Atlanta, ale wyszło jak wyszło. Phila wykorzystała w pełni urazy liderów Bull- Rose'a i Noaha, do tego tragiczną grę w ostatnim spotkaniu Boozera i wyeliminowała jedynkę NBA po sezonie zasadniczym. Sensacja jest choć to głownie przez urazy i podłamanie psychiczne w obozie Byków. To może nakręcić 76'ers bo talentu im także nie można odmówić, a wręcz jest tam go naprawdę sporo.
Boston miał swoje problemy z urazami, podobnie jak Atlanta. Jednak lepiej sobie z tym poradził, a przede wszystkim miał liderów w osobach Rajona Rondo i Kevina Garnetta. To co wyrabia KG to ogólnie koszykówka na najwyższym możliwym poziomie. Nie uwierzyłbym, że Kevin będzie potrafił grać jeszcze na takim poziomie.
Boston prowadzi już po pierwszym spotkaniu, gdzie z pewnością wykorzystali swoje doświadczenie i potrafili odrobić straty i wyrobić sobie końcówkę, która pozwoliła im wygrać Game1. Ten mecz pokazał, ze ta seria może być bardzo zacięta. Nie w tym sensie, że będzie 7 spotkań bo w to nie wierzę, ale każde spotkanie powinno być zacięte do ostatnich sekund i wyniki końcowe mogą oscylować właśnie w takich rozmiarach jak pierwsze spotkanie. Osobiście stawiam na Boston w 6 grach, a później jeśli Boston upora się z mniejszymi urazami, może być ciekawie w Finale Konferencji.

Miami(2)-Indiana(3)
Ciężko tu nie typować zwycięstwa Żarów. Indiana robiła ogromny postęp. Jednak to nie jest jeszcze ich czas. Młodzi zawodnicy jak Hill, Collison, George czy Hibbert muszą nabrać większego doświadczenia i oby robili to razem w przyszłym sezonie w ekipie Pacers. Niby Indiana ma odpowiedzi na trio Miami- jednak mimo wszystko ciężka praca przed Georgem i Grangerem aby zatrzymać Wade'a i Jamesa. Pewną przewagę mają na jedynce gdzie dobrze wygląda duet Collison- Hill czy na 5 gdzie Hibbert będzie miał przewagę nad Boshem czy pewnie oddelegowanym do jego krycia Haslema, ale to chyba za mało na dzień dzisiejszy. Stawiam na Miami w 5 grach.

Zachód. Oklahoma(2)-LA Lakers(3)
Z pewnością także ciekawa para. Faworytem jest Oklahoma. Lakers żeby ich wyeliminować potrzebują w pełni zaangażowanych w każde spotkanie Gasola, Bynuma i Metty World Peace'a. Jeśli to wypali a swoją robotę będzie robił Sessions czy trio z ławki Barnes-Hill-Blake to jestem w stanie uwierzyć, że Lakers stać na wszystko. O Kobe się nie martwię, nigdy o jego podejście się nie martwiłem bo jakby nie był postrzegany to on akurat zrobi wszystko, żeby drużyna grała jak najlepiej i osiągała jak najwięcej. O resztę się martwię, bo widziałem jak potrafią udawać pełne zaangażowanie w serii z Denver. Bynum i Gasol to powinien być duet dominujący co tu ukrywać praktycznie nad każdym. Wychodzi z tym różnie. Seria z Thunder tego im nie wybaczy i to po prostu nie przejdzie. Jeśli chodzi o Mette to będzie prawdziwa niewiadoma. Ja uwielbiam Rona, ale boję się, że coś mu może odwalić mimo wszystko, a pokazał w ostatnim spotkaniu jak potrafi nadal świetnie bronić i zatrzymać praktycznie każdego, kto zostanie mu przydzielony do krycia.
Teraz będzie miał kogo pilnować, bo Durant to maszyna do zdobywania punktów, podobnie jak Harden, a nie trzeba dlaeko szukać co odwalił Ron-Ron w ostatnim spotkaniu. Publika w Chesapeake Energy Arena wybuczy go niemiłosiernie przy każdym kontakcie z piłką i oby to wytrzymał i przełożył to na jeszcze lepszą defensywę. Ogólnie trio Westbrook-Harden- Durant wygląda cholernie groźnie i ktoś do 2 Kobe-World Peace musi dołączyć aby dobrze zatrzymać te trio. Nie bardzo widzę tu Sessionsa, raczej chętniej zobaczyłbym Barnesa przez większą ilość minut. Ostatnia sprawa to Gasol i Bynum muszą regularnie notować spotkania jak te najlepsze z serii z Denver, bo to oni mogą zrobić przewagę na korzyść Lakers. Mimo, że defensorów przeciwko sobie będą mieli naprawdę najlepszych z możliwych- Ibaka/Perkins.

ODPOWIEDZ

Wróć do „Inne sporty”