Ta operacja przeprowadzona w Niemczech odmłodziła nogi Bryanta o jakieś 5 lat. Po przegranym poprzednim sezonie nie spodziewałem się, że Lakers jeszcze będą się liczyć. Gasol u mnie już nigdy nie pozbędzie się łatki cipowatego, Kobe miał problemy z urazami, Bynum nie mógł eksplodować, Odom mimo świetnego sezonu przygasł, a o reszcie dużo pozytywów także nie można było powiedzieć. Jeszcze Brown na ławce.
Jednak się myliłem, zdrowy Kobe to nadal maszyna, lider i genialny zawodnik. Bynum wreszcie pokazuje, że jest gościem formatu ALL-STAR. Zrobił postęp i teraz wygląda na potwora w pomalowanym. Mam nadzieję, że przez jeszcze kilka lat będzie się utrzymywał na poziomie ok 20pts-10zb. Przecież on ma dopiero 24 lata, a wysokim trochę zawsze dłużej zabiera osiągnięcie najwyższego poziomu... Latem przejdzie operację u tego samego specjalisty co Kobe, więc liczę, że problemy z kolanami już będą za nim.
W końcu Brown coś zrobił z rotacją. Odnalazł się Ebanks, Barnes robi dobrą robotę, Blake się przydaje a co najważniejsze pojawiły się minuty dla Hilla, który wykorzystuje je świetnie.
Osobiście nie wiem na co stać Lakers, ale jeśli nadal będzie zgrywana ta rotacja i zawodnicy będą wyglądać tak jak wyglądają to można liczyć na wszystko. Szkoda, że Hill czy Sessions dołączyli tak późno do drużyny, a Jordan niedawno dopiero otrzymał prawdziwą szansę.
Oczywiście tegoroczne PO są niszczone przez urazy. Wiadomo było, że nie zagra Howard choć co tu ukrywać szansę i tak Orlando na zaistnienie wg. mnie mieli bardzo małe. Chicago to był jednak powazny kandydat do misia i uraz Rose'a to fatalna sprawa. Tym bardziej, że opuści nie tylko PO, ale i przygotowania do sezonu czy być może i trochę spotkań nowego sezonu. Co gorsza po tym urazie raczej już nie wróci ten sam Derrick. Nie jeden już zawodnik nie potrafił powrócić do gry na takim samym poziomie co przed takim urazem. Roya i Odena już nie ma nawet w NBA,Redd coś tam odżywa powoli w Phoenix, historię Granta Hilla także każdy zna a taki Darius Miles wrócił, ale niewiele zrobił. Oczywiście jest także przykład Griffina i oby tak samo to wyglądało z liderem Byków.
Bulls ewidentnie podłamała ta kontuzja, bo mimo wszystko Bulls radzili sobie już w wielu spotkaniach bez swojego podstawowego lidera. Ba oni radzili sobie przez większość sezonu bez Hamiltona, Deng także opuścił kilka spotkań. Wychodziło im to dobrze, więc porażkę z 76ers upatruję właśnie w psychice. Jeśli szybko się nie przebudzą to podzielą los sprzed kilku sezonów Dallas.
Niespodzianek za wiele nie ma. Porażka Indiany z Orlando to jest niespodzianka, choć już i tak przywrócili przewagę parkietu i chyba teraz już nie powinni mieć problemów z awansem do kolejnej rundy. Niespodzianką była także porażka Memphis, tym bardziej, że prowadzili przed 4 kwartą sporą różnicą. To tylko oczywiście na plus dla tej rywalizacji, bo zdecydowanie jest w niej ciekawie. Podobnie zresztą jak w parze Mavs- Thunder. Oklahoma prowadzi 2-0 i to jest najważniejsze- jednak oba spotkania były cholernie zacięte i jeśli Dallas będą potrafili wyrównać stan rywalizacji to pokazali także stać ich będzie i na zwycięstwo na wyjeździe. Ci panujący mistrzowie nie są wcale tacy słabi.
Spurs i Lakers prowadzą i raczej tu żadnych niespodzianek nie będzie z awansem. Zarówno Nuggets jak i Jazz to są drużyny, które w przyszłości powinny oczywiście się liczyć w walce o najwyższe cele. wystarczy "tylko" liczyć na rozwój talentu Farieda, Gallinariego, McGee, Kantera, Favorsa czy Haywarda...
Na Zachodzi ciekawie jest w rywalizacji Atlanty z Bostonem. Szkoda jak zawsze urazów, bo nie ma Allena, Horforda, Pachuli. Teraz jeszcze Josh Smith skręcił kolano.
Żary demolują Knicks i raczej tu nie ma się specjalnie co dziwić. Heat to faworyt do mistrzostwa, a NY fajnie, że coś tam idzie do przodu dzięki nowemu trenerowi czy Chandlerowi, ale to nadal nie jest ekipa, z którą inni się liczą. Carmelo + Amare to nie jest duet, który może dać komuś mistrzostwo... Ktoś z tej dwójki raczej poleci i coś mi się wydaję, że będzie to Stat. Mają podwaliny pod budowanie drużyny, bo jest Tyson, jest młody Fields, Shumpert, jest Carmelo, może Lin osiągnie jakąś równowagę. Zostawią Barona, wymienią Amare tylko sam nie wiem za kogo i gdzie.
Na Wschodzie faworyt jest obecnie tylko jeden i mega sensacją by było gdyby Miami nie zawitało do Finału. Na zachodzie prawdę mówiąc skreślić można tylko Jazz i Denver.
Co do Nets. Może i właściciele mają kasę, ale gdyby pieniądze miały decydować to Knicks trudno by było pokonać. W 2 lata naprawdę niewiele zrobili na rynku wolnych agentów. Pozbyli się młodych utalentowanych zawodników czy wysokie picki w drafcie. Mają gwiazdę w postaci Derrona Williamsa czy mniejszą gwiazdę w osobie Geralda Wallace. Obaj zostaną wolnymi agentami i nie jestem przekonany czy wrócą do Nets. Obstawiam, że Derron zawita do Mavs.
Wolnych agentów tak patrząc wielu nie ma, przynajmniej o kreślonej renomie, a co najważniejsze ogromna część to zastrzeżeni- Eric Gordon, Roy Hibbert, Batum, Mayo. Taki Steve Nash, czy Duncan, Allen, Garnett swoje zarobili i nie będą ąz tak bardzo patrzyli na kwoty jakie im są oferowane, a bardziej na potencjał nowego pracodawcy, jeśli będą chcieli zmienić otoczenie w co w kilku przypadkach wątpię. Kidd czy Duncan będą grali za minimum dla obecnych klubów, a Nashowi dobrze w Arizonie. Nazwiska wolnych agentów co tu mówić nie powalają, a większość w pełni dostępnych jest grubo po 30... Tak więc jakieś potęgi po Jay'u czy rosyjskim miliarderze się nie spodziewam, może się okazać, że będzie jak 2 lata wcześniej i zostaną im zawodnicy pokroju Mo Williamsa, Basleya, Kamana nic im oczywiście nie ujmując, ale ci zawodnicy nie rzucają na kolana. Okaże się, że pozostawią jeszcze Brooka Lopeza i z planów nic nie wyjdzie.



