Dokładnie tak - ale łatwiej skrytykować moje słowaWyobrażacie sobie odrabianie strat z do bólu przewidywalnym i łatwym do zneutralizowania Diamantim na ataku? Ja jakbym na to nie spojrzał nie.
I być zdolnym tylko do napisania o wciskaniu kitu jak 10, niż spróbować choć stanowisko uargumentować, faktycznie sprawę przemyśleć, zastanowić się i dojść do wniosku, że argumentów sportowych za wejściami Diamantiego nie ma, a jeśli ktoś jakieś podaje - to jeszcze lepiej pasują do Di Natale i Giovinco.że to Wilmore
Prawdopodobnie tylko - rozgrzewał się Nocerino, a Di Natale został ekspresowo wciągnięty na boisko. To byłby dopiero dowcip, gdyby Prandelli cenił wyżej również od Di Natale napastnika Bolonii.wpuszczony później (ale pewnie tylko w wyniku urazu Balotelliego) Di Natale.
Słychać było to nie raz, nie dwa.Przez chwilę byłem skonsternowany bo usłyszałem "Panucci"



