Ogólna dyskusja o polityce - Strona 235

Muzyka. Literatura. Prasa. Film. TV. Krótko mówiąc - Kultura. Wszystko co się dzieje w Polsce i na Świecie jest warte skomentowania. Polityka i wydarzenia. Dyskusje tylko na wysokim poziomie.
×

Kto zna się lepiej na polityce?

czarny samael
11
22%
Kamil232
23
46%
Nie wiem. Carlo to Carlo.
16
32%
Awatar użytkownika
petru
Administrator
Administrator
Posty: 11826
Rejestracja: 05 lis 2004, 22:37
Reputacja: 680
Kibicuję: Konstytucja
Lokalizacja: 4 lipca 1921, hotel Overlook/ ultima Thule

Re: Ogólna dyskusja o polityce

Post Wyświetl pojedynczy post autor: petru » 12 cze 2012, 23:22

Stankiewicz i "Solidarni 2010" obrzuceni obelgami przez Polaków. "Wyp...!"

Grupa Ewy Stankiewicz i "Solidarnych 2010" została obrzucona obelgami przez grupę Polaków na moście Poniatowskiego od strony Stadionu Narodowego.
Tłum zaczął krzyczeć w stronę "Solidarnych": "Wyp...!", doszło do przepychanek i bójki. Policja nie reagowała
I to w świecie, gdy za słowo "[k****]" staje się kibolem, pseudokibicem, tłuszczą kibolską, naziolem i stadionowym bandytą. Tolerancja :).

Awatar użytkownika
NoName1989
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8517
Rejestracja: 28 lis 2006, 18:54
Reputacja: 1531
Kibicuję: WIDZEW
Lokalizacja: Łódź

Re: Ogólna dyskusja o polityce

Post Wyświetl pojedynczy post autor: NoName1989 » 14 cze 2012, 16:10

Obrazek
:badziewie:

Awatar użytkownika
Chlopaczek
Ten obcy
Posty: 13037
Rejestracja: 16 lip 2004, 13:00
Reputacja: 3328
Lokalizacja: Blizej ciebie niz myslisz

Re: Ogólna dyskusja o polityce

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Chlopaczek » 14 cze 2012, 16:21

Ladne zachowanie.

Awatar użytkownika
Kamil232
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8989
Rejestracja: 15 kwie 2005, 13:51
Reputacja: 262

Re: Ogólna dyskusja o polityce

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Kamil232 » 14 cze 2012, 16:34

Przynajmniej w końcu Palikot jest konsekwentny. Coś nowego. Mówił, że Polacy powinny wyrzec się Polskości i wpisuje się w piękne tradycje tych którzy mieli podobne zdanie i w XVIII wieku zwracali się do Cara o ucywilizowanie Polskiej hołoty.

Awatar użytkownika
petru
Administrator
Administrator
Posty: 11826
Rejestracja: 05 lis 2004, 22:37
Reputacja: 680
Kibicuję: Konstytucja
Lokalizacja: 4 lipca 1921, hotel Overlook/ ultima Thule

Re: Ogólna dyskusja o polityce

Post Wyświetl pojedynczy post autor: petru » 17 cze 2012, 16:08

Ewa Wanat pisze:Ale po co to całe biadolenie - wygrali ci, którzy byli lepsi. Mamy to już z głowy i możemy teraz się zająć ważnymi sprawami - sensem życia, dokończeniem autostrad, reformą zdrowia, polityką prorodzinną, reformą ministerstwa kultury - co ja gadam, całej polityki kulturalnej państwa! I dalej - edukacją seksualną, zalegalizowaniem miękkich narkotyków, legalizacją związków partnerskich, liberalizacją ustawy antyaborcyjnej, ustawą o zmianie płci, wprowadzeniem parytetów, uproszczeniem tej dżungli absurdalnych przepisów, które dreczą polskich przedsiębiorców, deregulacją polskiego prawa na każdym własciwie polu, pisaniem i czytaniem poezji, odwiedzaniem galerii i teatrów, kręceniem dobrych filmów (tzn. nie śmiertelnie nudnych i deprymujących - albo o holocauście albo o maltretowanych dzieciach i ich zapitych matkach) i oglądaniem ich potem z przyjemnością i bez koszmarów nocnych.

Cały ocean prawdziwych wyzwań przed nami! Chromolić haratanie gały - POLACY DO BOJU!
Euro się skończyło, teraz nowi patrioci mają nowe polecenie. Trochę optymizmu! Wykorzystajmy tę pozytywną energię, wytworzoną w czasie turnieju. Nareszcie już nie musimy wstydzić się flagi i polskości! I pamiętajcie, kto się smuci ten z PiSu, więc skończyć mazgajstwo i budować nową Polskę (tzn. nie śmiertelnie nudną i deprymującą).

Awatar użytkownika
franz
Ki(L)gore Trout
Posty: 3855
Rejestracja: 15 paź 2006, 16:58
Reputacja: 100
Lokalizacja: Miasto Kanibali

Re: Ogólna dyskusja o polityce

Post Wyświetl pojedynczy post autor: franz » 18 cze 2012, 7:57



Komunikat Ministerstwa Prawdy - Rana postrzałowa gen. Petelickiego

Awatar użytkownika
cloner
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 64987
Rejestracja: 08 mar 2005, 11:33
Reputacja: 8671
Kontakt:

Re: Ogólna dyskusja o polityce

Post Wyświetl pojedynczy post autor: cloner » 18 cze 2012, 8:41

Mieszkańcy Bytomia odwołali prezydenta miasta i Radę Miejską

W trakcie referendum mieszkańcy Bytomia odwołali prezydenta miasta Piotra Koja (PO) oraz Radę Miejską - poinformował wiceprzewodniczący miejskiej komisji referendalnej w Bytomiu Maciej Bartków.

Za odwołaniem prezydenta Piotra Koja głosowało 28 154 mieszkańców Bytomia, przeciwko było 771.
W referendum udział wzięło 28 925 osób. By referendum było ważne, do urn musiało pójść co najmniej 21 835 osób. - Warunek został spełniony i prezydent został odwołany - powiedział Maciej Bartków.

Za odwołaniem Rady Miejskiej głosowało 28 019 osób, natomiast głosów przeciwko było 865.

W przypadku Rady głosowało w sumie 28 884 mieszkańców, do urn musiało pójść 28 638. - Warunek został spełniony i rada miejska również została odwołana przed końcem swojej kadencji - dodał Bartków.

Aby referendum było ważne, musiało w nim wziąć udział co najmniej 3/5 głosujących spośród tych, którzy uczestniczyli w wyborze danego organu - na prezydenta i do rady.

Wnioski o odwołanie lokalnych władz złożono na początku kwietnia. Pod wnioskiem za odwołaniem prezydenta miasta zebrano ponad 20 tys. podpisów, a pod drugim, o odwołanie Rady Miejskiej - ponad 18 tys.

W zbieranie podpisów pod wnioskiem zaangażowana była m.in. Liga Obrony Suwerenności. Jej przedstawiciele tłumaczyli, że wniosek jest wyrazem zdecydowanego sprzeciwu wobec polityki władz, w tym m.in. postępującego zubożenia miasta, a także reorganizacji oświaty, co miałoby się sprowadzać do likwidacji wielu bytomskich placówek.

Piotr Koj z PO został wybrany na prezydenta miasta w wyborach bezpośrednich 10 grudnia 2006 r. Ślubowanie złożył 15 grudnia 2006 r. W kolejnych wyborach z 2010 roku pokonał w drugiej turze rywala - prezesa Polonii Bytom, bezpartyjnego, ale popieranego przez PiS Damiana Bartylę. Koja poparło wtedy 52,93 proc. głosujących przy frekwencji 26,29 proc.

W ramach liczącej 25 radnych Rady Miejskiej w Bytomiu powstały następujące kluby radnych: klub PO liczący 10 członków, Bytom Przyjazne Miasto - 5, Bytomska Inicjatywa Społeczna - 4, PiS - 3. Trzech radnych jest niezrzeszonych.

Bytom liczy 170 tys. mieszkańców.
Lepsza strona Bytomia świętuje!!

Koniec POpaprańców w Bytomiu! Koniec okradania miasta! :mike:

Awatar użytkownika
petru
Administrator
Administrator
Posty: 11826
Rejestracja: 05 lis 2004, 22:37
Reputacja: 680
Kibicuję: Konstytucja
Lokalizacja: 4 lipca 1921, hotel Overlook/ ultima Thule

Re: Ogólna dyskusja o polityce

Post Wyświetl pojedynczy post autor: petru » 18 cze 2012, 16:06

Romuald Szeremietiew
oświadczam, że jestem zdrowy, nie mam żadnych kłopotów natury osobistej lub finansowej i nie zamierzam popełniać samobójstwa.

Awatar użytkownika
NoName1989
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8517
Rejestracja: 28 lis 2006, 18:54
Reputacja: 1531
Kibicuję: WIDZEW
Lokalizacja: Łódź

Re: Ogólna dyskusja o polityce

Post Wyświetl pojedynczy post autor: NoName1989 » 20 cze 2012, 10:41

Miała być „zielona wyspa” i obniżanie podatków. Jest podniesienie wieku emerytalnego i kolejna próba wprowadzenia podatku katastralnego, przemycona w dokumencie o „założeniach polityki miejskiej”. Jeśli wejdzie w życie, uderzy w posiadaczy jakiejkolwiek nieruchomości z siłą, o której rażeniu możemy mieć mgliste wyobrażenie.



Rząd Donalda Tuska ma najwyraźniej kolejne kłopoty finansowe, a być może środki „państwowe” (czy „budżetowe” – nieważne, jak je nazwiemy) po prostu się skończyły, i trzeba w związku z tym sięgnąć po prywatne mienie Polaków. Dodajmy: mienie o podstawowej wartości dla każdego człowieka, albowiem chodzi o dach nad głową. Nie ma bowiem co marzyć, że zlikwiduje się na przykład 100 tysięcy etatów urzędniczych, albo jedną ze służb specjalnych, które mają prawo nas inwigilować.



4 czerwca poseł Mariusz Błaszczak skierował do prezesa Rady Ministrów list, którego wyjątki zacytujmy, gdyż daje on dobry obraz kwestii, jaka już wkrótce może stać się zmorą właścicieli domów czy najzwyklejszych mieszkań:

„Zaprezentowany 22.05 br przez Ministerstwo Rozwoju Regionalnego projekt dokumentu pt. Założenia Krajowej Polityki Miejskiej do 2020 zawiera wiele wielce kontrowersyjnych propozycji.

Jedna z nich wzbudza nasz szczególnie ostry sprzeciw. Jest to zapowiedź wprowadzenia podatku od wartości nieruchomości ad walorem, czyli podatku powszechnie zwanego katastralnym.

Podatek katastralny spowoduje, że znacznej grupy właścicieli nieruchomości nie stać będzie na jego zapłacenie, a w konsekwencji zmusi do pozbycia się majątku. Zwracamy się zatem o wycofanie się z tego pomysłu, tym bardziej, że Pan Premier w kampanii wyborczej odżegnywał się od takich rozwiązań”.



Swoim zwyczajem, urzędnicy zapewniają oczywiście, że cała sprawa jest niewinna, zaś z założeń tego dokumentu nie wynika wprowadzenie tego podatku, tylko co najwyżej „reforma podatku od nieruchomości”, tak jakby nazwa nowej daniny miała jakiekolwiek znaczenie. Zresztą każdy, kto pamięta rozmaite wypowiedzi polityków PO „odcinające” się od rzeczy, które potem i tak wprowadzają, nie jest chyba na tyle naiwny, by uwierzyć, że w sytuacji finansowego noża na gardle klasy rządzącej, która nagle zorientuje się, że zieleń „wyspy” jest już tylko zgnilizną, cofnie się ona przed podjęciem kroków, o których pisał pewien Francuz. „Nie ma takiego okrucieństwa, do jakiego nie posunie się najłagodniejszy skądinąd rząd, gdy zabraknie mu pieniędzy”.



Zorganizowana grabież



Wprowadzenie podatku katastralnego, uzależnionego wprost lub pośrednio od wartości nieruchomości miałoby niewątpliwie niesłychanie negatywne skutki społeczne. Byłoby formą kradzieży popełnionej na milionach Polaków, którzy własnym sumptem, i z pieniędzy, które państwo już raz (albo i kilka razy, pamiętajmy o tym, że opodatkowane jest wszystko, pensje, materiały budowlane, transport) opodatkowało, bądź wybudowali domy, bądź, często odmawiając sobie szeregu innych dóbr, wykupili mieszkania. Problem zatem nie w nazwie, ale w tym jak podatek ma funkcjonować, i jakie będzie miał skutki dla ludzi, którzy np. posiadają w Warszawie mieszkanie własnościowe wycenione na 300, czy nawet 500 tysięcy złotych, zaś ich dochód miesięczny to pensja czy emerytura nie przekraczająca trzech tysięcy złotych? Jak poradzą sobie w sytuacji, gdy będą musieli płacić jeden procent rocznie lub na początku, dla uspokojenia nastrojów, może nawet nieco mniej (niestety rządzący nie zwierzają nam się do tego stopnia z obranej taktyki), od wartości swojego domu? Kto ją będzie wyceniał? A co z emerytami, którzy posiadają mieszkania w centrach miast, często w zabytkowych kamienicach, które ze względu na usytuowanie i „plany zagospodarowania przestrzennego” znajdują się na terenach o ogromnej wartości?



Nie ulega wątpliwości, że sprawa dotyczy sporej większości Polaków. Dla wielu z nas, posiadanie na własność choćby skromnej nieruchomości jest tak naprawdę podstawową inwestycją dokonywaną w życiu. Jan Maria Jackowski przypomina: „Mamy bowiem z powodu doświadczeń historycznych większy imperatyw do wyrzeczeń w celu uzyskania prawa własności do nieruchomości, niż osoby mieszkające w krajach starej UE. (…) Nasz kraj był rujnowany przez wojny, Niemców i komunistów, a w wyniku księżycowej gospodarki socjalistycznej w okresie PRL popadliśmy w zacofanie cywilizacyjne i technologiczne. Jednak mimo tych niesprzyjających warunków zdecydowana większość właścicieli dochodziła do własnego domu czy mieszkania kosztem ogromnej determinacji, wyrzeczeń, pomocy rodziny i przyjaciół, budowania całą rodziną przez lata, zapożyczenia się na pokolenie”. Obłożenie zdobytych kosztem takich wyrzeczeń domów podatkiem liczonym od ich wartości, płatnym corocznie, jest niczym innym jak „zachęceniem” Polaków do pozbywania się własnych siedzib. A nie każdego stać na posiadanie nieruchomości za granicą. Naprawdę zamożni ludzie mają nieruchomości właśnie za granicą (co nie jest oczywiście niczym złym czy hańbiącym), lub je tam kupią. Na podatku katastralnym najbardziej stracą w tej sytuacji ci, którzy we własny dom włożyli oszczędności swojego życia, bo ich po prostu nie będzie stać na to, by mieszkać w domu, który wybudowali.



Warto pamiętać, iż został już przez Donalda Tuska Zespół ds. Rządowego Programu Rozwoju Zintegrowanego Systemu Informacji o Nieruchomościach (ZSIN), a więc zdublowany poza księgami wieczystymi państwowy rejestr nieruchomości i ich wartości, który jest podstawowym instrumentem do wprowadzenia podatku katastralnego. W tym kontekście zapewnienia, że nie ma mowy o żadnym nowym podatku, są po prostu cyniczne.



Nie sposób nie zgodzić się z publicystą „Naszego Dziennika”, który pisze: „Widzimy, jak rząd Donalda Tuska, który specjalizuje się w oszukiwaniu i grabieniu społeczeństwa (np. emerytury), zabiera się za kolejny obszar. Mocodawcy tego rządu dobrze wiedzą, że bez własności nie ma wolności, i dlatego kombinują jak najlepiej Polaków pozbawić ich mieszkań i domów”. W tym tkwi właśnie sedno sprawy: bez własności nie ma wolności! Taka forma opodatkowania będzie niczym innym, jak kradzieżą na gigantyczną skalę. Przypomnijmy, iż kradzież to właśnie pozbawianie człowieka jego godziwie nabytej własności, prawa do niej, albo ograniczanie mu tego prawa, wreszcie zaś pozbawianie człowieka owoców jego wysiłków, pracy, wyrzeczeń i zysków.



Wzorem rewolucjonistów



Oczywiście, istnieją liczne inne formy kradzieży popełnianych bezpośrednio przez jednych ludzi na innych (takie jak rabunki indywidualne czy włamania połączone z kradzieżą, oszustwa w handlu, kradzieże kieszonkowe, itp.), ale suma kosztów wszystkich tego rodzaju przestępstw stanowi tylko stosunkowo znikomy procent kosztów, jakie ponosi naród będący ofiarą kradzieży popełnianych przez państwo, w tak zwanym majestacie prawa. W tym kontekście jeszcze dobitniej brzmi zapytanie, co poczują miliony Polaków, kiedy do ich drzwi najpierw zapuka urzędnik, by dom zgodnie z własnym postrzeganiem sprawy wycenić, a następnie przyśle rachunek do zapłacenia, podatek za dom, którego państwo nam nie wybudowało, albo za mieszkanie, które za własne pieniądze musieliśmy wykupić.



Radykalna, bezprawna i rabunkowa zmiana stosunków własnościowych, jest od zawsze cechą rządów niemoralnych, występujących przeciwko harmonijnemu rozwojowi społeczeństw, przeciwko rodzinie, przeciwko cywilizacji chrześcijańskiej wreszcie. Przy tym, i zdaje się, że tę metodę w działaniu obecnie obserwujemy, nie musi to już być gilotynowanie rozmaitych „ci-devants”, założenie jakiejś nowej formy Hakaty, albo nawet wydawanie kolejnych „dekretów Bieruta” czy rozporządzeń Minca, nie – to źle wyglądałoby w mediach, bo nie wypadałoby milczeć o czymś takim. Lepiej jest zmienić zasady dziedziczenia, jak podczas rewolucji we Francji, czy po prostu podnieść lub wprowadzić nowe, drakońskie podatki.



Podatek katastralny uderzy zatem – jeśli nie uda się skutecznie sprzeciwić jego wprowadzeniu – w ludzi, którzy doszli do posiadania własnego mieszkania lub domu ciężką pracą i wieloletnimi wyrzeczeniami, a przede wszystkim inwestowali w nie z dochodów, które już raz zostały opodatkowane. Czy chodzi o to, by, jak pisze cytowany już Jan M. Jackowski, umożliwić spekulantom z zagranicy masowy wykup nieruchomości za półdarmo? Na pewno bowiem nie chodzi o coś, co jeden z dziennikarzy w osławionym pytaniu do jednego z ex-prezydentów określił jako „dobro Polski”, a czego zrozumienie wśród rządzących naszym krajem jest, jak widać, nadal opaczne. A może inaczej im nie wolno?





Piotr Toboła
By żyło się lepiej, wszystkim ! :roftl3:

Awatar użytkownika
ryba_82
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8559
Rejestracja: 11 sie 2010, 19:23
Reputacja: 806
Lokalizacja: Blue Moon

Re: Ogólna dyskusja o polityce

Post Wyświetl pojedynczy post autor: ryba_82 » 21 cze 2012, 19:15

http://www.forbes.pl/artykuly/sekcje/wy ... ie,27982,1

:shock: Szkoda,że nie przekłada się to na jakość życia Polaków.

Awatar użytkownika
NoName1989
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 8517
Rejestracja: 28 lis 2006, 18:54
Reputacja: 1531
Kibicuję: WIDZEW
Lokalizacja: Łódź

Re: Ogólna dyskusja o polityce

Post Wyświetl pojedynczy post autor: NoName1989 » 24 cze 2012, 11:25

750 milionów euro pożyczki zaciągniętej przez rząd w Banku Światowym wzbudza kontrowersje wśród ekonomistów.
Wysokie ryzyko walutowe związane z tego rodzaju kredytem długoterminowym sprawia, że nie wiadomo, jak jego koszt będzie się kształtował w przyszłości. Co więcej - nie wiadomo, do czego rząd się zobowiązał wobec Banku Światowego w zamian za środki finansowe. Pożyczka służy wyłącznie do ratowania rozpadającego się budżetu i zapewnienia płynnego rolowania długu - twierdzą niezależni ekonomiści. Rząd broni się, że jest opłacalna, bo środki uzyskał na warunkach lepszych niż rynkowe. A jej spłata rozpocznie się dopiero za 9 lat. - Oprocentowanie pożyczki jest zmienne, oparte na sześciomiesięcznym EURIBOR oraz na zmiennej marży Międzynarodowego Banku Odbudowy i Rozwoju (EURIBOR 6-miesięczny plus zmienny spread) - informuje rzecznik Ministerstwa Finansów Małgorzata Brzoza. EURIBOR to stopa oprocentowania kredytów w euro na rynku międzybankowym w Londynie, która podlega codziennym zmianom. Także marża może się zmieniać przez cały okres zapadalności pożyczki. Przed uruchomieniem środków Polska ma także wnieść "opłatę wstępno-końcową" w wysokości 0,25 proc. kwoty pożyczki, która ma być opłacona ze środków własnych, czyli z budżetu państwa.
Oprocentowanie ustalane jest w chwili wypłaty środków. Przy założeniu, że odbywałaby się ona obecnie, oprocentowanie wyniosłoby 1,31 proc. w skali roku (EURIBOR 6-miesięczny na tę chwilę wynosi 0,93 proc. rocznie plus zmienna marża Banku w wysokości 0,38 proc.) - wyliczył resort finansów.
- Oprocentowanie pożyczek z Międzynarodowego Banku Odbudowy i Rozwoju jest znacznie poniżej rynkowego, ponadto pożyczka jest udzielana na dłuższe terminy niż możliwe w przypadku emisji obligacji - zapewnia Brzoza.
Ministerstwo Finansów twierdzi, że przy wyborze parametrów finansowych pożyczek z Banku Światowego zawsze ocenia je pod kątem zgodności z rządową Strategią zarządzania długiem sektora finansów publicznych. Celem tej strategii jest minimalizacja kosztów obsługi długu w długim terminie przy przyjętych ograniczeniach odnośnie do ryzyka. W strategii na lata 2012-2015 zapisano m.in., że w "finansowaniu potrzeb pożyczkowych budżetu w walutach obcych powinno się wykorzystywać możliwości, jakie daje dostęp do atrakcyjnego finansowania w międzynarodowych instytucjach finansowych". - Pożyczka z Banku Światowego pozwoliła na pozyskanie środków po koszcie niższym niż możliwy do uzyskania na rynku finansowym oraz ograniczenie ryzyka refinansowania przy utrzymaniu ryzyka kursowego na akceptowalnym poziomie - podkreśla resort finansów. Na określenie "zmienna marża" pytani przez nas finansiści reagują krytycznie.
- Zmienna marża? Pierwsze słyszę! Marża powinna być stała, wystarczy, że EURIBOR jest zmienny - mówi ekspert w dziedzinie finansów Jerzy Bielewicz. - Instytucje międzynarodowe powinny dawać kredyty ze stałą marżą. Udzielając pożyczek o zmiennym oprocentowaniu i zmiennej marży, działają w istocie prokryzysowo, przerzucając ryzyko na państwo - pożyczkobiorcę, który i tak jest w tarapatach. W ostatecznym rachunku ryzyko obciąży bezbronnego podatnika - twierdzi finansista.
Wątpliwości budzą nie tylko koszty pożyczki, ale również warunki, na jakich została udzielona. "Development Policy Loan jest szczególnym rodzajem instrumentu finansowego oferowanym przez Bank Światowy. Nie jest to pożyczka inwestycyjna. Jej celem jest wsparcie reform podejmowanych przez państwo-beneficjenta w obszarach wspólnie zdefiniowanych z Bankiem. Uzyskane w ten sposób środki pożyczkowe stanowią bezpośredni przychód budżetu państwa i służą realizacji potrzeb pożyczkowych związanych z wykonywaniem budżetu państwa przez Ministra Finansów" - czytamy w piśmie nadesłanym przez resort finansów. Wynika z niego, że skorzystanie z pożyczki obwarowane jest warunkami ze strony wierzyciela. - Wypłatę przez bank środków pożyczki warunkują tzw. działania wstępne - najczęściej są to konkretne działania w obszarze legislacyjnym, takie jak przyjęcie ustawy czy rozporządzenia - wyjaśnia resort finansów. Środki z pożyczki pozostają dostępne w ciągu roku od podpisania umowy pożyczki (tzw. data zamknięcia pożyczki), które formalnie nastąpi na przełomie czerwca i lipca. Na stronach Banku Światowego opublikowano tylko ogólny wykaz celów przyznania Polsce pożyczki. Należy do nich konsolidacja finansów publicznych, obniżenie deficytu, redukcja długu, utrzymanie korzystnych warunków dostępu do rynków finansowych, wzmocnienie instytucji fiskalnych przez wprowadzenie nowych regulacji podatkowych, a długoterminowo - dostosowanie finansów publicznych, w tym systemu emerytalnego i zdrowotnego - do warunków starzenia się społeczeństwa.
- To przecież absurd pożyczać pieniądze, żeby zmniejszyć długi, rzeczywistym celem pożyczki z BŚ jest ratowanie budżetu - uważa Szewczak. Deficyt budżetowy zrealizowany jest już w 75 proc., chociaż to dopiero połowa roku. Dochody podatkowe spadają, rosną spłaty długów. W lipcu resort finansów musi odkupić obligacje za 19,7 mld złotych. W październiku czeka go jeszcze większy wydatek - odkup obligacji za 22,6 mld złotych. - Prawdziwy kryzys finansów publicznych czeka nas jesienią - przewiduje ekonomista. Pożyczka z BŚ ma zabezpieczyć rząd przed koniecznością nowelizacji budżetu. Kolejną pożyczkę z BŚ resort finansów zamierza zaciągnąć w przyszłym roku, ale jej kwota i warunki będą dopiero przedmiotem negocjacji. - Dziewięcioletnia karencja w spłacie pożyczki gwarantuje rządowi Tuska, że nie on będzie ją spłacał, tylko jego następcy, a tak naprawdę - podatnicy - podkreśla Szewczak.
- Zasadnicze pytanie brzmi, jakie zobowiązania podjęto w zamian za te pieniądze w zakresie cięć budżetowych oraz redukcji świadczeń emerytalno-zdrowotnych - zwraca uwagę główny ekonomista SKOK.
Wobec mnożących się wokół pożyczki znaków zapytania "Nasz Dziennik" wystąpił do Ministerstwa Finansów z kolejnymi pytaniami. Chcemy dowiedzieć się, jaka jest rzeczywista roczna stopa oprocentowania pożyczki w obecnych warunkach rynkowych i jakie czynniki wpływają na wysokość tego oprocentowania. Zapytaliśmy też, czy resort uwzględnił ryzyko kursowe tej długoterminowej pożyczki walutowej. Na odpowiedź czekamy.
By żyło się lepiej, wszystkim ! :rotfl:

Awatar użytkownika
franz
Ki(L)gore Trout
Posty: 3855
Rejestracja: 15 paź 2006, 16:58
Reputacja: 100
Lokalizacja: Miasto Kanibali

Re: Ogólna dyskusja o polityce

Post Wyświetl pojedynczy post autor: franz » 26 cze 2012, 10:32

Dzisiejsza rozmowa Andrzeja Morozowskiego w programie „Tak jest” z Józefem Oleksym była encyklopedycznym wręcz przykładem antydziennikarstwa uprawianego w TVN24. A może raczej dziennikarstwa przemilczającego trudne kwestie, a nie je wyświetlającego.
Dialog obu panów dotyczył wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego na temat „listy zagrożonych”, którą ma znać szef największej partii opozycyjnej, a o której istnieniu powiedział publicznie po śmierci gen. Sławomira Petelickiego.
Wszystko w rozmowie układało się zgodnie ze starym TVN-nowskim schematem, a więc śmichy-chichy z prezesa PiS, aż do czasu, gdy Józef Oleksy nie „odkrył się”. Oczywiście przez przypadek.
Powiedział mianowicie, że wobec jego adwokata, który go reprezentował w różnych sprawach, także były pogróżki, aby nie mówić pewnych rzeczy, kierowane przez – jak to ujął Oleksy – „poważnych panów”.
Co na to red. Morozowski? Z charakterystycznym dla siebie grymasem na twarzy powiedział zawieszając głos: „panie premierze. Nie wiem, czy zdaje sobie pan sprawę z tego, ale mówiąc to, potwierdza pan słowa Jarosława Kaczyńskiego.”
Odpowiedzią „złapanego za rękę” Oleksego było coś w rodzaju: Eeee, aaaa, uuuu... Jakaś mało znacząca wypowiedź „korygująca” i po chwili gwałtowna zmiana tematu przez prowadzącego, na „równie ciekawy”, czyli o sondażach poparcia partii politycznych.
Tuż po takiej informacji w normalnym państwie powinna zatrząść się ziemia. Przecież były premier właśnie ogłosił publicznie, na żywo, że jego pełnomocnik był zastraszany w związku z prowadzeniem spraw bardzo ważnego niegdyś polityka! Normalny dziennikarz z normalnej telewizji, natychmiast rzuciłby ze stołu wszystkie swoje kartki z przygotowanymi wcześniej pytaniami i zaczął ostro przepytywać swojego gościa, aż ten by spocił się tak, że musiałby zdjąć krawat.
Oto kilka przykładowych pytań, które TRZEBA BYŁO postawić Józefowi Oleksemu: kiedy to się działo? Gdzie? Jakich spraw dotyczyły pogróżki? Czy pełnomocnik złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa? Jeśli tak, to w jakim stadium jest sprawa?
To oczywiście nie wyczerpuje wszystkich kwestii, o jakie powinien zapytać redaktor.
Następnym etapem pracy normalnej telewizji, w normalnym kraju powinno być rzucenie dziennikarzy „w teren” w celu dowiedzenia się jak największej liczbie szczegółów o tak bulwersującym fakcie, przywodzącym na myśl działania mafijne.
A co będzie? Nic nie będzie. Sprawa śmierci małej dziewczynki z Sosnowca zmęczyła już telewidzów, ale „na szczęście” można wrócić do tragedii małego „Jasia”, czyli Szymona z Będzina. No i są jeszcze piłkarskie mistrzostwa Europy.
Sprawa pogróżek wobec mecenasa reprezentującego Józefa Oleksego zostanie najpewniej wyciszona i zapomniana. Po co nieopatrznie potwierdzać słowa Kaczyńskiego - polityka, z którego należy się tylko wyśmiewać?

Awatar użytkownika
Bassu
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 7172
Rejestracja: 20 lis 2005, 9:04
Reputacja: 682
Kibicuję: Manchester United
Lokalizacja: Mexico

Re: Ogólna dyskusja o polityce

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Bassu » 26 cze 2012, 16:02

No i niestety system w którym dane jest nam żyć wywala na wierzch coraz głośniej i szerzej swoje wady a co gorsza, analogie do wszelkiego rodzaju rzeczywistości mających miejsce w PRL-u. Media w Polsce ściśle tworzą jedną ścianę sympatii polityczno/ biznesowych. Etyka dziennikarstwa spadła już dawno poniżej jakiegokolwiek poziomu krytycznego. Mamy papkę bzdur, które nijak opisują nam rzeczywistość i wypaczają obraz świata. Cały TVN, POLSAT, i TVP to jedna wielka bańka układów, która steruje w dużym procencie nikt inny jak Donald ze swoją ekipą. Przykro patrzeć na nagonki dotyczące Kościoła, PiS-u itp spraw. Ta ,,Moda na sukces'' wydaje się nie mieć końca i pozostawia jedno pytanie- kiedy Naród się obudzi? Ile osób trzeba jeszcze wkopać w ziemię, żebyśmy zobaczyli jak bardzo iluzoryczne jest wszystko dookoła? Są jeszcze ludzie, którzy misyjność mediów traktują poważnie, ale taki wentyl był stosowany 30 lat temu, więc jest i teraz bo się sprawdza i władza ma argument na to że wszystko w nim gra. A już nie wspomnę o nagonce jaka była przed EURO. Te wszystkie pieprzenia PO o sukcesach i kreowaniu wizji KTO ZA POLSKĄ REPREZENTACJĄ TEN ZA PLATFORMĄ OBYWATELSKĄ. Te wyścigi Tuska na mecze i puste słowa. Kapuściński pisał o tym wszystkim w WOJNIE FUTBOLOWEJ, polecam lekturę. Ale dobrze się stało, że odpadliśmy. Może w końcu ktoś wysonduje niektórych polityków tam gdzie ich miejsce. Przyda się sprowadzić na ziemię ludzi, którzy pokonają układy, zbliżą rozstrzały zarobkowe jakie mamy w tym kraju, między biednymi a bogatymi, weźmie się po prostu za rządzenie a nie reklamę rządu. Ile lat jeszcze można patrzeć na zakłamanie? Wszyscy na świecie robią w większym lub mniejszym stopniu porządek, a my? Długo mogę wyliczać wszystkie zaniedbania rządu, wszystkie kłamstwa i manipulacje. Tylko dziwi mnie, że tak wielu się na to godzi. Wydaje mi się, że chyba teraz jak nigdy jest moment żeby wziąć się w garść i siłą ludu dać po dupie tym, którzy odpowiadają za tego typu stan rzeczy.

A propos:

http://www.wykop.pl/link/80960/telewizj ... na-napisy/



----> dłuższy wywiad o TVP i Smoleńsku


http://www.wykop.pl/link/866531/prawda- ... nnikarska/





I mam też plusa ostatnich dni, ale podchodzę do niego z pewną rezerwą:

http://warszawa.naszemiasto.pl/artykul/ ... 2f1da97fdd

Awatar użytkownika
franz
Ki(L)gore Trout
Posty: 3855
Rejestracja: 15 paź 2006, 16:58
Reputacja: 100
Lokalizacja: Miasto Kanibali

Re: Ogólna dyskusja o polityce

Post Wyświetl pojedynczy post autor: franz » 28 cze 2012, 16:11

Jeszcze w sprawie Petelickiego:
Gdy główne ośrodki propagandy, organy ścigania i rzesze „autorytetów” zaświadczają nam zgodnie o samobójstwie gen. Petelickiego – można ze spokojem przyjąć, że za śmiercią twórcy GROM-u kryje się „seryjny samobójca”, a wszystkie prawicowe „teorie spiskowe” mogą być pomocne w wyjaśnieniu tej tajemnicy. Po pięciu latach doświadczania metod propagandowych grupy rządzącej, jakikolwiek dylemat w tym zakresie byłby oznaką skrajnego infantylizmu, a wątpliwości - stratą czasu.

Ponieważ w III RP nigdy nie dowiemy się, z jakich powodów zakończył życie Sławomir Petelicki - dziś można jedynie poszukiwać odpowiedzi na pytanie, kim był ten człowiek i jak interpretować jego aktywność po 10 kwietnia? Natomiast próba typowania sprawców lub motywu zbrodni – byłaby niedorzeczna i ograniczona do miałkich spekulacji. Biorąc pod uwagę życiorys Petelickiego, jego związki z mrocznymi sprawami komunistycznej bezpieki, interesy, w których uczestniczył czy środowiska, z którymi był związany – wykluczenie jednego motywu, na rzecz innego, przypominałoby strzał w ciemno.

Sądzę też, że sprowadzenie tej śmierci wyłącznie do obszaru sprawy smoleńskiej – choć dalece prawdopodobne – nie musi wyczerpywać wszystkich motywacji. Tym bardziej, jeśli podobną ewentualność podsuwa nam jeden z „ojców założycieli” Platformy Obywatelskiej. Taką sugestię można znaleźć w słowach Gromosława Czempińskiego, który komentując śmierć Petelickiego zwrócił uwagę, jakoby „uległ on niestety teorii, którą głosił PiS, że to był zamach, czyli mimo, że na początku mówił, że do katastrofy doprowadziły błędy w przygotowaniach wizyty to potem raczej zaczął dryfować w stronę zamachu”.
To nieprawdziwa i zwodnicza sugestia, nieznajdująca potwierdzenia w faktach.
Gdybym miał wskazać wypowiedź, która najpełniej charakteryzuje rolę Petelickiego w ostatnich dwóch latach i wyznacza obszar jego politycznej misji, zacytowałbym słowa z wywiadu udzielonego Onetowi w lipcu 2011 roku.

Na pytanie dziennikarza: czy w Polsce ktoś inny mógłby stanąć na czele rządu niż Donald Tusk? – Petelicki potwierdza – oczywiście a gdy pada pytanie uściślające: „PiS i Jarosław Kaczyński?” – odpowiada:

„Nie, dlaczego chce Pan ze mnie zrobić zwolennika PiS-u, którym nie jestem. Owszem znajdują się tam ludzie logicznie myślący jak np. Zbigniew Girzyński, ale w PO tez jest wielu porządnych ludzi. Najlepszy dla Polski byłby rząd fachowców. Tusk i Kaczyński nie są dobrym rozwiązaniem dla Polski. Zakończę ten wywiad cytatem z Pawła Kukiza: "Kaczor i Donald do Disneylandu".

Sformułowanie „rząd fachowców” oraz postulat odrzucenia dotychczasowego układu politycznego sugeruje, że Petelicki był zwolennikiem budowania „trzeciej siły”, a zatem partię opozycyjną traktował równie krytycznie, jak grupę rządzącą. Można się o tym dowiedzieć z szeregu wypowiedzi generała, gdy oceniał okres rządów PiS-u, reformy dokonywane w wojsku czy likwidację WSI. To postawa bliska wielu innym postaciom, które uaktywniły się w okresie wyborczym i – podobnie, jak ludzie związani z portalem Nowy Ekran – próbowali nas przekonać, że tylko „polityczna alternatywa” może ocalić Polskę. Warto wspomnieć, że Sławomir Petelicki darzył szczególną estymą ludzi PJN-u, współpracując np. z prof. Krzysztofem Rybińskim czy przyrównując Joannę Kluzik-Rostkowską do „Żelaznej Damy” i Angeli Merkel.

Ponieważ po śmierci Petelickiego podkreśla się głównie jego oceny odnoszące się do rządu Tuska i śledztwa smoleńskiego, trzeba zwrócić uwagę na poglądy dotyczące opozycji.
W wywiadzie udzielonym Playboyowi w styczniu 2011 roku, generał nie szczędził PiS-owi gorzkich opinii, a nawet wspomniał o rzekomych „czarnych listach” Ziobry i Święczkowskiego na których miały znajdować się nazwiska osób typowanych do aresztowania, nie zapominając o podkreśleniu „sam byłem na takiej liście za rządów PiS-u”. Opowiedział przy tym barwną historyjkę, którą ze względu na występujące w niej postaci warto zacytować w całości. Gdy dziennikarz „zszokowany” opowieściami o kaczystowskim terrorze zakrzyknął:
- To wszystko brzmi jak jakieś fantasmagorie, mity… - Petelicki wyjaśnił:

„Ale to prawda. Macierewicz założył nawet podsłuch Radkowi Sikorskiemu, który w ich rządzie był ministrem obrony. Kiedy Jarosław dowiedział się, że Sikorski od czasu do czasu się ze mną spotyka, wezwał go do siebie i zabronił mu jakichkolwiek kontaktów z generałem Petelickim. Po pewnym czasie Radek przysłał mi prześmiewczy mail – „Fatwa się skończyła”. W post scriptum dodał – „Panie Antoni, proszę zameldować premierowi o tym ostatecznym dowodzie mojej nielojalności”.

Osoby występujące w tej opowieści należałoby umiejscowić na dwóch przeciwległych biegunach - sympatii i antypatii, przy czy nietrudno się domyśleć, które miejsce zostało przeznaczone Antoniemu Macierewiczowi. Stosunek generała do tych dwóch postaci być może najpełniej definiuje jego rzeczywiste poglądy. Petelicki doskonale pamiętał, że w czerwcu 2008 roku został wskazany przez przewodniczącego Komisji Weryfikacyjnej WSI jako jedna z osób inicjujących ataki na nowe kadry Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Antoni Macierewicz stwierdził wówczas, że „autorami tez ataku są ludzie, którzy stanowili elitę służb sowieckich w PRL. Tacy jak Sławomir Petelicki i Aleksander Makowski z Wydziału XI departamentu I MSW, zajmującego się w latach 80. dywersją antykomunistyczną, czyli nami, ruchami niepodległościowymi” i podkreślił: „Trzeba na to patrzeć jako na ciąg prowokacji opracowanych i realizowanych przez takie osoby jak Makowski, Petelicki, Dukaczewski, Tobiasz, Lichocki. Zespół byłych oficerów ukształtowanych przez służby sowieckie. Oni z jednej strony posługują się narzędziami przyswojonymi na szkoleniach GRU i KGB, a z drugiej – zapewnili sobie niebywale wysoką pozycję w Polsce lat 90. Dzięki informacjom i dyspozycyjnej agenturze, dzięki bezradności i naiwności części rządzących i mediów– osiągnęli wpływy jakich nigdy nie mieli w PRL”.

Niezależnie, jakie oceny na temat Petelickiego pojawiają się obecnie, dobrze byłoby pamiętać o tych słowach Antoniego Macierewicza. Nie może zatem dziwić, że Petelicki we wrześniu 2009 roku komentując zaginiecie szyfranta WSI Stefana Zielonki, stwierdził:
„Kluczową sprawą w poszukiwaniach zaginionego podoficera jest stan naszego wywiadu i kontrwywiadu wojskowego. Powołując się na wypowiedź gen. Rusaka, byłego szefa WSI, można stwierdzić, że dziś takowych nie posiadamy, ponieważ skutecznie zniszczył je Antoni Macierewicz publikując tajne dane istotne dla działania służb. Z wywiadu zostali usunięci wybitni specjaliści - także bardzo młodzi matematycy i informatycy. To powoduje, że nasza służba traci możliwości ochrony żołnierzy - co było widać w sprawie Nangar Khel. Zajmowała ona się wówczas szukaniem haków na żołnierzy, a nie ich ochroną.”

W połowie 2011 roku, gdy sąd uniewinnił polskich żołnierzy, twórca GROM-u komentował: „Nie doszukuję się motywów politycznych w wyroku sądu, bo byłoby to z mojej strony świństwo. Doszukuję się ich jednak w działaniach Antoniego Macierewicza bo sprawa "zbrodni ludobójstwa" w Nangar Khel miała się zacząć od raportu, który polityk PiS przyniósł do MON-u. Coś dziwnego się stało, że jak PiS przegrało wybory, to ci żołnierze stali się zbrodniarzami.”

Na drugim biegunie znajdziemy oceny dotyczące ministra Sikorskiego – przy czym są one skrajnie odmienne od ocen przysługujących Tuskowi czy jego ministrom i tak entuzjastyczne, że w lipcu 2011 roku Petelicki nie waha się wyznać: „Jednak wśród rządu jest jedna osoba z której Polacy mogą być dumni, to Radosław Sikorski - prawdziwy mąż stanu.”
Zdaniem generała, jest to „człowiek, który może zmienić losy Polski na lepsze. On się tym nie chwali, ale to Radosław Sikorski zabiegał przez dwa lata ze swoją żoną o to, żeby firmy amerykańskie wydobywały gaz łupkowy w Polsce dzięki czemu Polska będzie się liczyła na świecie, będzie partnerem dla UE i będzie jeszcze bliżej związana z USA. Nie będziemy potrzebowali tarczy, patriotów, bo to Amerykanie będą nas chronić , chroniąc swoje interesy w Polsce.”

Jakkolwiek piękna jest wizja proamerykańskiego męża stanu oraz generała III RP sławiącego sojusz z USA - powinniśmy odczuwać poważny dysonans między werbalnymi deklaracjami Petelickiego, a posmoleńską rzeczywistością. Pojawiają się bowiem pytania: jeśli generał ostro krytykował Tuska, Klicha czy Janickiego za zaniedbania dotyczące lotu do Smoleńska – czemu nie dostrzegał ich po stronie resortu kierowanego przez Radosława Sikorskiego? Skoro chciał udziału NATO w wyjaśnianiu tragedii smoleńskiej i opowiadał się za ścisłą współpracą ze służbami USA - dlaczego bronił „rosyjskiego peryskopu nad Polską” i nie widział zagrożeń w odradzaniu wpływów środowiska WSI? Jeżeli po 10 kwietnia stał się orędownikiem sprawy smoleńskiej i posiadał wiedzę dotyczącą katastrofy – czemu nie dostrzegał wspólnego celu z przewodniczącym parlamentarnego zespołu smoleńskiego, a brata prezydenta Kaczyńskiego wysyłał „do Disneylandu”, na polityczną emeryturę?
Pytań, w których łatwo wskazać rażącą niekonsekwencję, fałsz lub polityczny infantylizm opinii głoszonych przez Petelickiego można stawiać dziesiątki. Począwszy od krytyki stanu polskiej armii – zawężonej do ataku na cywilne kierownictwo MON, poprzez recenzowanie służb specjalnych – bez wskazania roli WSI i ludzi bezpieki, po próbę zdefiniowania odpowiedzialności za tragedię smoleńską – w której zabrakło ukazania prawdziwych mechanizmów, jakie do niej doprowadziły. Krytyka obecnego układu w wydaniu Petelickiego nigdy nie wykraczała poza pewne ramy i nie sięgała poziomu rzeczywistych mocodawców i inspiratorów. W równym stopniu dotyczyła ludzi Tuska, jak polityków opozycji, koncentrując się raczej na postaciach drugorzędnych (Klich czy Janicki). Warto mieć świadomość, że gdyby Petelicki – przedstawiany powszechnie jako posiadacz najgłębszych tajemnic - chciał autentycznie wspomóc sprawę smoleńską, mógł to uczynić w znacznie większym stopniu niż ujawniając rewelację o partyjnym esemesie. W kontekście wiedzy jaką, generał służb III RP powinien posiadać - przypominała ona wrzutkę, mającą raczej uwiarygodnić postać informatora niż odsłaniającą smoleńskie tajemnice.

Ponieważ nie sposób uwierzyć, by ten doświadczony funkcjonariusz bezpieki, generał służb i członek „elit” III RP był politycznym analfabetą lub mówił to, co mu ślina na język przyniesie - należałoby przyjąć, że mieliśmy raczej do czynienia z polityczną grą, rodzajem spektaklu jednego aktora, który miał zbudować mit człowieka niezależnego i uwiarygodnić Petelickiego w oczach potencjalnych wyborców. Rzekomy radykalizm wypowiedzi generała- tak chętnie podkreślany w mediach, wpisywał się w schemat pozyskiwania zaufania prawicowego elektoratu i miałby na celu wykreowanie tej postaci jako "politycznej alternatywy” – „człowieka honoru”, który jest w stanie przeciwstawić się zepsutemu establishmentowi. Byłby to kolejny przykład mitologii „trzeciej drogi”, tak bliskiej wielu generałom LWP i funkcjonariuszom bezpieki. Mitologii, niezwykle groźnej dla autentycznych inspiracji Polaków i prowadzącej ich zawsze na polityczne manowce.

Powinno jedynie dziwić, że w budowaniu tej mitologii Petelicki tak wielką rolę przywiązywał do postaci Radosława Sikorskiego, wskazując go wręcz jako najgroźniejszego rywala Donalda Tuska i Bronisława Komorowskiego. W wywiadzie z lipca 2011 roku, na pytanie: czy Sikorski może odegrać w przyszłości jeszcze większa rolę? – padła odpowiedź:

„Tak i tego boi się Donald Tusk. Premier wystawił Sikorskiego przeciwko Komorowskiemu w prawyborach PO, a sam poparł i grał na Komorowskiego, żeby osłabić Sikorskiego. Musze przyznać, ze Bronisław Komorowski coraz bardziej mi się podoba dzięki swoim odważnym i niezależnym od Donalda Tuska decyzjom. Widać, że Komorowski nie siedzi już pod żyrandolem Tuska, ale w dalszym ciągu uważam, że Sikorski byłby dużo lepszym prezydentem i nie miałby wpadek jak Komorowski. Jest znany i szanowany na świecie i mógłby bardzo pomóc Polsce swoimi kontaktami w USA. Polska będzie kiedyś stawiała pomniki Sikorskiemu, jeśli ruszy wydobycie gazu łupkowego.”

Jeśli w ogóle przyczyn śmierci gen. Petelickiego wolno poszukiwać w jego aktywności politycznej czy zaangażowaniu w sprawę Smoleńska – to warto mieć świadomość, że wypowiedzi medialne i najostrzejsze słowa krytyki nie niosły żadnych zagrożeń dla sił, które stoją za pułapką smoleńską. Każda z takich wypowiedzi opublikowana w kontrolowanej przestrzeni medialnej może być bez trudu przemilczana, zdezawuowana lub przysłonięta tematem zastępczym. Na przestrzeni ostatnich lat nie było przypadku, by denuncjacje medialne trwale zaszkodziły grupie rządzącej. Ani przyznanie się do „ojcostwa” Platformy przez funkcjonariusza SB, ani informacja o partyjnych esemesach z wersją rosyjską – nie miały wpływu na notowania rządu Tuska. Dopóki umysłami Polaków władają medialni demiurdzy, a głównym atrybutem władzy jest propaganda – żadna, najbardziej szokująca wiadomość nie zmieni tej rzeczywistości.

Petelicki musiałby zatem wykonać lub planować wykonanie kroku, który wykraczał poza dotychczasowe formy aktywności i mógł realnie zagrozić czyimś interesom. W równym stopniu mógł to być akt polityczny, prowadzący np. do tworzenia „ekipy zapasowej” czy formowania „rządu fachowców”, jak dotyczący inicjatywy gospodarczej, która naruszałaby plany potężnych graczy i wywoływała konflikt interesów. Takie zagrożenie niosłyby sytuacje prowadzące do zawarcia realnych sojuszy politycznych lub gra służąca „nowemu rozdaniu”. Podobnie byłoby odebrane biznesowe zaangażowanie po stronie konkurencji, szczególnie tam gdzie ważą się interesy branży energetycznej.

Taki krok musiałby zmierzać w stronę podważenia dotychczasowego status quo, ustanowionego na początku 2010 roku, gdy Donald Tusk zrezygnował z upragnionej prezydentury na rzecz kandydata wspieranego przez środowisko WSI. Późniejsze wydarzenia, a w szczególności tragedia smoleńska utrwaliły ten konsensus i – jak się wydawało – wyznaczyły stabilny podział ról. Mógł on zostać zachwiany tylko w przypadku globalnych zawirowań (również na arenie międzynarodowej) lub w wyniku walki o podział nowych łupów. Krytyczne wypowiedzi Petelickiego oraz różne formy ofensywy „trzeciej siły”, widziałbym bardziej w obszarze działań zmierzających do podważenia tego konsensusu niż będących wynikiem przemiany byłego funkcjonariusza SB. Dotąd jednak były to „spory w rodzinie”, nieprowadzące do otwartego konfliktu. By Petelicki stał się człowiekiem niewygodnym, musiała nastąpić sytuacja krytyczna lub jej realna zapowiedź.

Jeśli o mechanizmach rządzących III RP trzeba wnioskować na podstawie faktów, a nie słów i deklaracji – to istotnymi przesłankami zawsze powinny być wydarzenia dokonujące się w tle spektakularnych widowisk, czasem nie tylko mało widoczne, ale pozornie oddalone od siebie. W kontekście sprawy Petelickiego, być może takim wydarzeniem jest wzrost aktywności prokuratury i zarządzenie przeszukania terenu MSZ, w związku ze sprawą niszczenia rzeczy należących do Tomasza Merty, przesłuchanie ambasadora RP w Moskwie, a nawet zapowiedź przeszukania terenu ambasady. Prokurator Dariusz Ślepokura z warszawskiej prokuratury zaznacza przy tym, że „śledczy na obecnym etapie postępowania nie zajmują się kwestią odpowiedzialności kierownictwa resortu spraw zagranicznych”. Może wskazówka tkwi w niespodziewanym podjęciu dyżurnego tematu „tajnych więzień” i wysypie publikacji na temat umowy łączącej Agencję Wywiadu z CIA w sprawie ośrodka w Kiejkutach? Powrót tego wątku zawsze anonsuje poważną grę w obszarze służb specjalnych.
Może trzeba jej poszukiwać w zaskakującym komentarzu z 9 czerwca br na forum byłych oficerów WSI., w którym mowa jest o „poczynaniach katoprawicy motywowanych poleceniami z zewnątrz”, jej „mentorach i męczennikach” oraz „oficerach wywiadu USA”, którzy niczym „sprężyny poruszają ten cały katoprawicowy cyrk”? Czy do takich wydarzeń wolno zaliczyć powierzenie stanowiska wiceministra obrony narodowej gen. Waldemarowi Skrzypczakowi – współautorowi (razem z Petelickim) tzw. Raportu Zespołu Ekspertów Niezależnych, w którym domagano się m.in. postawienia Donalda Tuska przed Trybunałem Stanu? To tandem Petelicki-Skrzypczak formułował najbardziej krytyczne opinie pod adresem resortu obrony, armii i polityków grupy rządzącej. Wejście Skrzypczaka w struktury rządu, wydaje się sensownym zwieńczeniem okresu tej krytyki.

Obserwacja epizodów rozgrywanych w teatrze III RP może być pomocna w ocenie wymowy śmierci gen. Petelickiego – zawsze jednak będą to dociekania ograniczone do sfery domniemań. Tylko dwóch rzeczy można być pewnym w kontekście tej śmierci. Medialne występy rzeszy znajomych i przyjaciół generała świadczą, że została ona właściwie zrozumiana i zinterpretowana, a nas w najbliższych miesiącach czeka nasilenie ofensywy „pojednania” polsko-rosyjskiego, wzmożenie gestów propagandowych oraz zacieśnianie więzi z reżimem Putina. Taki czas wymaga nie tylko akcji dyscyplinujących, ale skutecznego powściągania wybujałych ambicji – tak, by konsensus osiągnięty tuż przed kwietniową tragedią mógł nadal obowiązywać w priwislinskim kraju
.

Awatar użytkownika
petru
Administrator
Administrator
Posty: 11826
Rejestracja: 05 lis 2004, 22:37
Reputacja: 680
Kibicuję: Konstytucja
Lokalizacja: 4 lipca 1921, hotel Overlook/ ultima Thule

Re: Ogólna dyskusja o polityce

Post Wyświetl pojedynczy post autor: petru » 30 cze 2012, 11:01


Zablokowany

Wróć do „Kultura, polityka, wydarzenia”