Znacząca większość kibiców chce wielkich pojedynków, a obecna LM jeszcze nie została wygrana dwa razy z rzędu przez jeden zespół. Za to takie lata 70-te musiały być nie do zniesienia dla ogromnej części kibiców, poza tymi Ajaxu i Bayernu, a później Nottigham i LFC. 4 kluby wygrały 10 mistrzostw. Ciężko to nazwać różnorodnością. Zapominamy też o tym że po Heysel nie było angielskich klubów i wtedy PE wygrały Steua, Crvena, Porto i PSV. Biorąc pod uwagę jaką dominację Anglicy narzucili we wcześniejszych latach (10 lat z przynajmniej finalistą z małymi wyjątkami, większość tych finałów wygrana) można z dużą dozą prawdopodobieństwa założyć że nagły wysyp ówcześnie pierwszorazowych mistrzów nie jest przypadkiem.
Poza tym kiedyś najlepsi piłkarze z bloku wschodniego nie mogli odchodzić do lepszych klubów z Zachodu, nie było też UE w takiej formie jak dziś i takiego przepływu pracowników.
Dziś każdy młodzik chce grać dla Barcy, Realu, czy United, może w Polsce obecnie dla BVB, bo tam jest Lewy, ale to pewnie minie po jego transferze gdzieś dalej. I jeśli będą mogli przejść do ligi angielskiej/hiszpańskiej to to zrobią. A tym samym najzdolniejsi i tak pouciekają.
A jeśli nawet dopuścimy takie Dinamo Zagrzeb, czy Kopenhagę do wyższych miejsc, to prawdopodobnie pozwolimy im zdominować swoje ligi jeszcze mocniej niż robią to teraz, bo będą miały jeszcze więcej wpływów z przyszłej LM. Łatwiej zdominować ligę, niż Europę, więc na lata wszystkie te ligi zostaną po prostu zawłaszczone.
I owszem, często jesteśmy za tym, żeby słabiacy zaskoczyli, ale gdy później mamy ich znów oglądać w następnej rundzie, to zaczynają się - słuszne IMO - narzekania, bo Galata vs Real nie jest takie ciekawe, tak jak Kopenhaga vs Chelsea.



