Jak dla mnie każda wielka drużyna kiedyś się kończy. Guardiola wyczuł ten moment i odszedł w chwale, ale myślę, że z nim na ławce w tym sezonie Barcelona mogłaby robić podobne wyniki co z Vilanovą/Rourą. No i nikt tu nie mówi o prowincjonalnym klubiku, chyba że takimi są Chelsea, Inter itd.Arwin pisze:Dopóki Villanova prowadził w pełni drużynę, a choroba mu tego nie utrudniała dotąd Barcelona grała swoją piłkę, osiągała dobre wyniki, ale że nastały gorsze czasy czyli choroba Tito, zarządzanie drużyny przez Roure, to wyniki zaczęły być o wiele gorsze. Skoro Barcelona była samograjem, to równie dobrze mogli za asystentury Roury osiągać kosmicznie wyniki, a tak nie było. Spokojnie, Guardiola ma przed sobą jeszcze wiele lat kariery trenerskiej, i kiedyś, po paśmie sukcesów może postanowi trenować jakiś mały, prowincjonalny klubik, i osiągnie z nim jakieś sukcesy, ale teraz jeszcze nie czas na to.








