Domek nr 10 (temat luźny) - Strona 2483

Chwila oddechu dla stałych bywalców i świeżych owieczek. Trunki oraz coś na ząb w gronie znajomych, jak i dla tych którzy chcą podumać bądź przygadać sobie ramię w ramię z barmanem.
×

Kiedy robimy zlot forum?

17-19 kwietnia
2
18%
24-26 kwietnia
0
Brak głosów
8-10 maja
1
9%
15-17 maja
3
27%
22-24 maja
5
45%
Awatar użytkownika
Cris7
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 6209
Rejestracja: 04 lip 2005, 22:58
Reputacja: 7
Lokalizacja: Bydgoszcz/Gdańsk

Re: Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cris7 » 17 maja 2013, 9:06

janop pisze:
Marco_Van_Basten pisze:Pierdolony polsat sprzedał mnie firmie windykacyjnej, która naliczyła mi zobowiązania na poziomie 3 tysięcy złotych. [k****] mać. Parę lat temu ze względu na brak rzetelności i profesjonalizmu zakończyłem współprace z cyfrowym polsatem z ich winy. Napisałem do nich pismo, odzewu nie było żadnego, więc pomyślałem że dali za wygraną. Wczoraj dostałem sms-a od firmy windykacyjnej, więc dzisiaj do nich zadzwoniłem. Okazało się, że cyfrowy polsat bez poinformowania mnie naliczył mi abonament za 2 lata + odsetki. Mimo tego, że oddałem kartę i dekoder. To jest czeski film.
Sprawdzałeś regulamin? Samo oddanie sprzętu nie kończy umowy, a jak pismo o jej zerwaniu było nieprawidłowe to mają podstawę żeby Cię ścigać. Dzwoniłeś do Polsatu? Zakładam, że wg. nich Twoja umowa nadal trwała i stąd to naliczenie z dwóch lat. Akurat takie filmy pilnują żeby nie było wtop z danymi osobowymi, więc szukałbym innego sposobu.
Jeśli pismo byłoby nieprawidłowe, to powinni byli na nie odpowiedzieć i o tym poinformować.

klawisz100
Podawacz Piłek
Podawacz Piłek
Posty: 5
Rejestracja: 17 maja 2013, 9:20
Reputacja: 0

Re: Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: klawisz100 » 17 maja 2013, 9:27

Cris7 pisze:
janop pisze:
Marco_Van_Basten pisze:Pierdolony polsat sprzedał mnie firmie windykacyjnej, która naliczyła mi zobowiązania na poziomie 3 tysięcy złotych. [k****] mać. Parę lat temu ze względu na brak rzetelności i profesjonalizmu zakończyłem współprace z cyfrowym polsatem z ich winy. Napisałem do nich pismo, odzewu nie było żadnego, więc pomyślałem że dali za wygraną. Wczoraj dostałem sms-a od firmy windykacyjnej, więc dzisiaj do nich zadzwoniłem. Okazało się, że cyfrowy polsat bez poinformowania mnie naliczył mi abonament za 2 lata + odsetki. Mimo tego, że oddałem kartę i dekoder. To jest czeski film.
Sprawdzałeś regulamin? Samo oddanie sprzętu nie kończy umowy, a jak pismo o jej zerwaniu było nieprawidłowe to mają podstawę żeby Cię ścigać. Dzwoniłeś do Polsatu? Zakładam, że wg. nich Twoja umowa nadal trwała i stąd to naliczenie z dwóch lat. Akurat takie filmy pilnują żeby nie było wtop z danymi osobowymi, więc szukałbym innego sposobu.
Jeśli pismo byłoby nieprawidłowe, to powinni byli na nie odpowiedzieć i o tym poinformować.
A może to pismo w ogóle do nich nie dotarło? Mogła być taka opcja?

Awatar użytkownika
bartbuks
Administrator
Administrator
Posty: 12324
Rejestracja: 19 lis 2005, 14:11
Reputacja: 30
Lokalizacja: Komsin

Re: Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: bartbuks » 17 maja 2013, 9:31

franz pisze:
rekinho pisze: ja mam 100% wyjebane, jak dla mnie może sobie zmniejszyć cycki, zwiekszyć cycki, umrzeć, nie umrzeć, zamontować sobie sonde obcych w dupie, cokolwiek. beke mam z ludzi, którzy sie w to wczuwają i płaczą OCHHH NiE AnGeliNa CyCQui ZmniEJsZyŁA !!!!!!!!!!!! ;(((((((((((( ;[[[[[[[[[[[[[[
Ja też. Tak na 99 % - wyjebka.

Tutaj w ramach tego jednego 1% - ciekawe spojrzenie na sprawę:
Cycki Andżeliny – majstersztyk socjotechniczny o masowym rażeniu

Znów prawdziwa gratka, dla socjologa amatora, tandetny spektakl wokół cycków gwiazdy filmowej. „Cywilizowany świat” zaczynał serwisy informacyjne od cycków Andżeliny i natychmiast podano obowiązujące opinie: niesamowita odwaga, osobista tragedia, pokazała, że wszyscy zmagamy się z rakiem i mamy równe szanse w walce ze śmiertelną chorobą, przełom w profilaktyce raka. Ustawienie newsa w podobny sposób zamyka dzioby maluczkim, którzy zechcieliby w cyrkowym występie gwiazdy dostrzec blichtr, reklamę i co najgorsze, nie żaden pożytek, ale szkodliwość społeczną w skali globalnej. Pomyślane schematycznie, zgrane nieludzko i ciągle działa w niezliczonej liczbie przykładów, żeby daleko nie szukać – szczepionki na wszelkie odmiany grypy. Z racji użytych knebli odnoszących się do osobistych doznań, choroby i śmierci, każdy wychylony łeb wygłaszający krytykę zostanie ucięty bez litości, bo: „to nie twoja sprawa”, „a co by było, gdyby umarła”, „jeśli dzięki temu przeżyje jedna kobieta, to warto było”. Tak więc mamy do czynienia z „intymną decyzją” i bezwzględnym zaleceniem poszanowania „intymnej decyzji”, o której dziwnym, niewytłumaczalnym, trafem, rozprawia cały świat. Nowoczesny obyczaj intymny nakazuje wziąć intymność i polecieć przed kamerę lub na kolorową okładkę, potem wydrzeć japę, że od naszych intymnych spraw piekło na forach się porobiło. Na końcu wymóg formalny – uznajesz „intymną decyzję” za modelową dla wszystkich decyzji albo jesteś bydlakiem nie szanującym obowiązującej intymności.

Tyle propagandy zwanej eufemistycznie: socjotechnika, marketing, event, autoreklama. A jakie są fakty, które wbrew pozorom i przestrogom, zwykły śmiertelnik, bez znajomości medycyny na poziomie akademickim, może sobie sam bardzo łatwo ocenić, zaczynając od kłamstwa fundamentalnego? Padło słowo mastektomia, czyli usunięcie piersi, co zapewne pocieszyło niejedną kobietę przeżywającą traumę po rzeczywistej amputacji piersi, nieodwracalnej zabiegami chirurgii plastycznej lub odwracalnej w niewielkim stopniu. Pocieszenie przez analogię, ona piękna, bogata i nie płacze przez głupie cycki, to i ja dam radę. Szybko się jednak okazało, że mamy do czynienia z kutym na cztery kopyta zabiegiem kosmetyczno-medycznym, mastektomią podskórną, nie okaleczeniem na całe życie i szybko pocieszenie „każdej kobiety” zamieniło się w depresję. Andżelina nie obcięła sobie cycków, tylko wycięto jej gruczoły i pięknie wypełniono wysokiej klasy sylikonem, w najwyższej klasy klinice. W wyniku zabiegu ma Andżelina cyce jak gwiazda porno i niech mi urwie klejnoty, jeśli za chwilę nie zobaczymy świeżego towaru na rozkładówce, oczywiście fajnie by było połączyć taką sesję z dzieckiem lub z jakąś biedną Murzynką z przedmieść NY, na drugiej stronie reklama kliniki albo sylikonu. Wywiad gwiazdeczki ogłoszono wielkim sukcesem profilaktyki raka, a właściwie czynem heroicznym, który będzie przełomem w profilaktyce. W związku z „heroizmem” chcę zapytać ile odwagi zostałoby w Andżelinie, gdyby cycki trzeba było obciąć na amen i bez szans na odtworzenie z takim hollywoodzkim efektem plastycznym? Odcięłaby zdrowe cyce na zaś, przy takiej diagnozie? Czy macałaby jak każda śmiertelniczka każdego dnia, zgodnie z zaleceniami lekarzy?

Odwagę trzeba umieć odróżnić od cwaniactwa zabezpieczonego najwyższej klasy usługą medyczną, która z profilaktyką ma niewiele wspólnego, bo od kiedy amputacja zdrowego członka lub organu jest profilaktyką? Skrajny przypadek uwarunkowany skrajnymi okolicznościami, przerobiony na paranoję medialną odkrywającą nowe kontynenty. Szczęściem trafiło na cycki i to nie byle jakie, bo zabezpieczone milionami, w tej sytuacji rzeczywiście nie ma czego żałować i być może nie ma się nad czym zastanawiać. Tylko gdzie tu profilaktyka raka? Wszystko, co widać, to profilaktykę bogatych cycków. Nieliczni odważni zagajali jak przełożyć tę „odważną prewencję” na raka oka, a mnie przychodzą do głowy dziesiątki równie, jeśli nie bardziej istotnych organów. Co z potencjalnym rakiem mózgu, wątroby, nerek, płuc, jelita grubego w najmniej odpowiednim miejscu, węzłów chłonnych, w końcu jajników, których Andżelina sobie wyciąć, na razie, nie dała. Jaka jest profilaktyka raka, właściwie w każdym innym przypadku, poza cyckami i ewentualnie macicą z przydatkami? Profilaktyczna amputacja mózgu? Mam wrażenie, że takiej amputacji w medialnej formie już dokonano i w tym sensie profilaktyka się ziściła.

Przejdźmy do zabójczego genu i prezentacji w statystykach. W Polsce 0,5%, w USA powyżej 10% genu na populację. Charakterystyczna rzecz, nie skala problemu, w tym wypadku choroby, stała się powodem dyskusji, ale nowa szczepionka lub bohaterka kolorowej prasy, która sama zarabia i na której da się zarobić miliony, wywołała skalę biznesu. „Standard medialny” standardem, ale skąd ta dramatyczna rozbieżność między krajami i kontynentami? Zawsze zalecam oglądanie TVN24, szczególnie do południa, naprawdę warto. Jeden przytomny profesor, w paśmie przedpołudniowym TVN24, poleciał bezwiednie z niepoprawnością polityczną, czyli zwyczajną rozmową, jakie się przeprowadza na konsyliach. Okazuje się, że zabójczy gen najczęściej pojawia się tam, gdzie mamy do czynienia z „wielokulturowością”. Rasizm w czystej postaci! Facet znający się na rzeczy miał odwagę powiedzieć, że gen upodobał sobie mutację w parach mieszanych i jeszcze dodał szaleniec zdanie niebywałe, ponieważ za rasę szczególnie narażoną uznał…ech aż sam się boję napisać….Żydówki aszkenazyjskie. Na wypadek kolejnego procesu, tym razem z „mowy nienawiści”, na świadków powołam redaktorów, realizatorów i zaproszonego gościa TVN24, nie dam się wkręcić w autorstwo postawionej tezy. Gdyby ta naukowa diagnoza dostała się do wieczornych wiadomości, Jedwabne okazałoby się bułą z masłem i nie profilaktyka raka, ale antysemityzmu stałaby się hitem dnia. Naturalnie wieczorem pokazano już odpowiednie interpretacje, o doktorze ani słowa, za to powieszono Piechę zamiast kowala. Wypowiedź Piechy, racjonalna do bólu, robi za „mowę nienawiści”, ekspert TVN24 został wyciszony na amen i nawet GW nie wyłowiła antysemityzmu.

Dziękować Bogu, tandeta medialna ma się nijak do brutalności zdefiniowanej przed Darwina. Nauka i natura nie przejmuje się poprawnością polityczną, 10% w statystykach USA jest faktem wynikającym, między innymi, z małżeństw mieszanych. Żydówki ze specjalnymi predyspozycjami są dla mnie tajemnicą, ekspert TVN24 nie rozwinął wątku, ale przypuszczam, że podobne tajemnice genetyczne dotykają Europejki, Chinki oraz Eskimoski. Każde bezwzględne dane statystyczne w sekund dwie da się przekuć na idiotyzm popkulturowy, który pokaże „nazistowski” zamach i poniewieranie ludzi, mających partnerów z innej rasy. Jeszcze w podstawówce, 30 lat temu, uczyłem się o ludzkich rasach, tak po prostu na przyrodzie i dostałbym pałę, gdybym nie potrafił wskazać różnic między rasą żółtą i białą. Dziś z taką wiedzą zaprezentowaną w mediach z olbrzymim prawdopodobieństwem ląduje się w sądzie, a w prokuraturze to już na pewno. Pamiętam też, jakie histerie się kumulowały, gdy najwyższe ryzyko zachorowalności AIDS usadowiono wśród homoseksualistów, narkomanów i rozwiązłych seksualnie obojga płci. Nijak nie dało się ryzyka pogodzić z zarażonymi gwiazdami sportu i kina, dlatego szybko wymyślono transfuzję, co oczywiście było prawdą, ale w skali choroby marginalną. O jakim zmniejszeniu ryzyka zachorowania poprzez profilaktykę mówimy? O modnym! Szaleniec, który odważyłby się powiedzieć wprost o tym, co się przed południem wyrwało profesorowi w TVN24, zostałby zlinczowany, tak jak zmuszono do pokory Piechę. Tymczasem natura i genetyka mówi wyraźnie, chcesz zmniejszyć ryzyko przekazania „śmiertelnego genu” swoim dzieciom, to zakochaj się w kręgu własnej rasy i szczególnie unikaj Żydówek aszkenazyjskich. Co zrobisz twoja sprawa i nie nazizm, ale genetyka cię o tym informuje.

Przyznaję, że bez głębszej analizy brzmi to równie idiotycznie, jak obcinanie zdrowych cycków na wszelki wypadek, ale profilaktyka jest profilaktyką, czyli zapobieganiem. Nie żenić się i nie wychodzić za maż poza własną rasą, tak mówią dane naukowców. Komu się nie podoba, że „nazizm” nie leczy, temu powtarzam propagandowe, rzewne argumenty: „to nie twoja sprawa”, „a co by było, gdyby dziecko umarło po ślubie z Chińczykiem”, „jeśli dzięki temu przeżyje jedna kobieta, to warto było się ożenić z białą”. Choroba rządzi i dzieli według własnego uznania, Indianie padali jak muchy nie od strzałów i rapierów hiszpańskich, ale od kontaktu z inną, śmiertelną dla Indian, zainfekowaną białą rasą. Idąc dalej w statystykę widzimy 60% Amerykanek uznanych za zagrożone rakiem piersi – w ogóle, nie z powodu „medialnego” genu, i co zapewne zdziwi, Polek w tej rubryce jest tylko 30%. W USA 10% posiada „medialny” gen, ale w Polsce i gdzieś na Kaukazie nie ma 1% dotkniętych genetycznym problemem. No i co? No i nic. Dzięki satelitom cały świat usłyszał, że najważniejszy jest „medialny” gen, a najskuteczniejsze na raka obcinanie cycków na zapas. Polki mają kompletnie inne problemy i zupełnie inna profilaktyka powinna temu towarzyszyć, rekordem w skali Europy jest rak szyjki macicy, rak jelita grubego zajmuje podobne miejsce. Gdyby rzeczywiście chodziło o zapobieganie rakowi, to od rana do wieczora słyszelibyśmy o zagrożeniach najczęstszych w Polsce i gdzie się z tym zgłosić. Dopiero w pełnym pakiecie zagrożeń, swoje miejsce zająłby gen, którego nikt normalny nie będzie z profilaktyki wykluczał, ale też nie uczyni mistrzem ceremonii dla biedoty intelektualnej..

Słyszeliśmy całkiem inne komunikaty, w wydaniu prezenterów i prezenterek „stylowych” kanałów. Zamiast profilaktyki nadarzyła się okazja, żeby gwiazdy telewizji śniadaniowej i zapomniane celebrytki wypowiedziały swoje błogosławione sądy i przerzucały się analizowaniem „bohaterstwa” i „przełomu”. Słyszeliśmy, że Andżelina postąpiła odważnie i dała przykład innym kobietom. Słowem usłyszeliśmy, że decyzja gwiazdy filmowej, przez wielu onkologów uznawana za przypadek jednostkowy nie nadający się do bezmyślnego powielania, jak większość pomysłów gwiazd, została postawiona za wzór profilaktycznego postępowania w chorobach nowotworowych. Tragedia z opadaniem rąk do samej ziemi, wynaturzony ściek popkulturowy zalewający ostatnie resztki normalnego życia. „Ona się bała i zabiła ten strach odważną decyzją” – zatriumfowały „polskie Andżeliny”. Taką „złotą myślą” jako pocieszeniem, poczęstowano chorych na raka, którzy strachu amputacją zdrowych organów nie zabiją, ponieważ mają chore organy wymagające bolesnego leczenia. Kampania uruchomiona przez bezmózgi medialne nie uwzględnia okrutnego przekroju chorób nowotworowych i pomija niewygodne statystyki oraz przyczyny zachorowań. Jedyne co pozostaje, to bazary celebryckie, gdzie przekupy sobie plotkują, która sobie ucięła, a która nie.

By zakończyć kontrowersyjny wątek rasy, kulturowości i innych „nazizmów”, trzeba wspomnieć o paszy dla ludzi. USA brylują w wielu mutacjach genetycznych i innych przypadłościach, ze względu na granulat i papki, którymi się karmią masowo i nie tylko przez przewód pokarmowy. Codziennie mamy nowe „naukowe” rewelacje, co jest i co nie jest rakotwórcze. Dziwnym rad sposobem w poniedziałek kawa leczy raka, w środę zabija herbata, w zależności kto zlecił badania. O tym, że zabija syf pompowany w postaci: emulgulatorów, suplementów, leków hormonalnych, antybiotyków na powstrzymanie pierdzenia, konserwantów i innych toksyn sprzedawanych jako kosmetyki, wypełniacze, poprawiacze oraz diety cud, to się w normach sanitarnych nie mówi. Jedynym tłumaczeniem jest magiczne sformułowanie „choroba cywilizacyjna” albo „gen cywilizacyjny”. Czyli co? Ano po prostu syf aplikowany ludzkiemu organizmowi, pożywka dla raka, alergii i setki innych przypadłości. Syf pompowany ze wszystkich stron, również w postaci botoxów i sylikonów. Hollywoodzka komedia śmieszy i w tym aspekcie, że Andżelina „zmniejszyła sobie ryzyko raka” tnąc zdrowe cycki i jednocześnie wszczepiając sztuczny sylikon, który prawdopodobnie więcej kobiet posłał do grobu niż „śmiertelny gen”. Kilka miesięcy temu we Francji wybuchła afera sylikonowa, dziś sylikon ratuje życie.

Wątek równości wobec raka? Też by śmieszył, gdyby nie był śmiertelny. Ile kosztuje badanie na wykrycie „genu śmierci”? W Polsce 260 PLN, w USA ponad 3 tysiące dolarów. Zwracam uwagę na tę różnicę, bo nawet biorąc poprawkę na „dziki kraj”, cena amerykańskiego badania opierającego się na analizie krwi robi spore wrażenie i każe zapytać – za co??? Zabieg, jaki wykonała Andżelina, przecież nie w NFZ, kosztował zapewne wielokrotność tej kwoty i to liczonej w setkach tysięcy $. Skąd więc propagandowe przekonanie, że „wszyscy wobec raka jesteśmy równi”? Strach pomyśleć, że idioci napędzający koniunkturę na „hitowe” badanie, w rzeczywistości bardzo unikalne i potrzebne garstce kobiet, za chwilę wypełnią korytarze oddziałów onkologii, gdzie kona się w oczekiwaniu na leki i decyzje NFZ. Zmanierowane panienki z „fejsa”, które się nasłuchały rodzimych znachorek w rodzaju Wellman, będą chciały „to samo, co Andżelina”. Cwana hollywoodzka panienka wypromowała siebie i głupawy sposób na „profilaktykę”, napędzający biznes „plastyczny”, który dawno przekroczył granice paranoi. Obetnij sobie cycki, wstaw implanty i jest super, bezpiecznie, pięknie i najważniejsze, że „pokonałaś raka”. Pieprzenie tak szkodliwe, że powinno być traktowane, jako przestępstwo, ponieważ ogłupionych naśladowczyń na pewno nie zabraknie. Śmiertelny gen „medialny” jest jednym z tysiąca powodów, dla których ludzie chorują na raka, nie trudno sobie wyobrazić, że głupiutkie panienki z całego świata, chcące być jak Andżelina, wydadzą 3000 $ i albo się ucieszą, że zrobiły wszystko „dla zdrowia” albo przy szacowaniu raka na poziomie 20% wymuszą na rodzicach nowe cycki.

Z ekskluzywnej operacji plastycznej, na którą stać wybrane gwiazdeczki i gwiazdki, zrobiono ogólnoświatowy bełkot pseudo medyczny. Z profilaktyki zabójczej choroby uczyniono tragifarsę, ale najbardziej przerażające jest to, że ta głupota w skutkach śmiertelna będzie przez jakiś czas obowiązująca i oby przez parę dni, dopóki kolejna gwiazdeczka nie sprzeda swojej dupy publicznie i nie ubierze tego w „czułe słówka”. Modelowa gwiazdeczka popkultury, znana z setki głupawych auto-promocji, poszła jeden krok dalej i dokonała estetycznego, gwiazdorskiego przewartościowania czegoś, co jest ostatnią rzeczą nadającą się do robienia jaj. Przedstawianie raka, jako choroby, którą da się pokonać jednym badaniem i wycięciem cycków, a po wszystkim wychodzi się na galę z nowym dekoltem, to nowe otwarcie dewiacji „szołmenów” i ich podopiecznych. Każdy kto miał styczność z tą chorobą, pośrednio lub bezpośrednio, wie, że ostatnią rzeczą jaką się chce wykonać, jest wywoływanie wilka z lasu poprzez pajacowanie. Czym innym jest nie dać się zwariować, jak w każdym przypadku, nie tylko choroby, czym innym pajacować: „pokonałam raka” przy pomocy sylikonu i wywiadu w kolorowym pisemku. Mieliśmy i mamy do czynienia z zabijaniem profilaktyki, z tandetnym pokazywaniem jakie to proste i przyjemne, z idealizowaniem diagnozy i leczenia, mamy do czynienia ze zbrodnią, nie z medycyną.

Prostej konstatacji nie było komu dokonać, tymczasem prosta konstatacja prezentuje się absurdalnie. Popkulturowy produkt w postaci gwiazdeczki nie pokonał raka, bo zwyczajnie gwiazdeczka nie była na raka chora, ona w sześciogwiazdkowej klinice wymieniła sobie cycki na zaś i dopisała bohaterski scenariusz. A ponieważ ten cynizm, który się sprzedał w rekordowym nakładzie, popełniła w otoczeniu fachowców, to w efekcie skrajna głupota i nieodpowiedzialność została sprzedana masom jako sakralny heroizm i droga postępowania wyznaczona dla wszystkich kobiet „walczących z chorobą”. Aby wiedzieć dla kogo i po co ten cyrk, wystarczy porównać proporcje wśród zaproszonych do studia gości. Na dziesięciu „ekspertów” 9 lokalnych celebrytów i jeden chirurg, naturalnie z kliniki chirurgii plastycznej. Pani Jadwigi z woreczkiem na brzuchu odprowadzającym kał, po amputacji jelita grubego i pana onkologa ostrzegającego przed kretyńskim powiększaniem cycków i pompowaniem ust, nie uświadczysz. Zdaję sobie sprawę, że nawet stałych Czytelników mój tekst może bulwersować brutalnością przekazu, ale wszystkim zbulwersowanym proponuję zbawienną rzecz. Proszę wrócić do felietonu za miesiąc, najlepiej za kilka miesięcy i zobaczyć, że wszystko się zgadza. Socjotechniczny, dokładnie przemyślany cyrk, nie żadna medycyna, co więcej w kategoriach medycznych zgraja oszołomów propagująca to komercyjne odczynianie, powinna pójść siedzieć. Zabawy z chorobą i śmiercią zabijają instynkt samozachowawczy, o profilaktyce nie warto wspominać. Odstawiono „szoł” wokół jednej, marginalnej techniki medycznej i jednej, marginalnej, przyczyny groźnej choroby, resztę mistrzowie marionetek maja głęboko w dupie, której wyciąć sobie nie dadzą. Mam nieszczęście być facetem i nie dowiedziałem się niczego na temat profilaktyki prostaty, pewnie muszę poczekać, aż Brad Pitt profilaktycznie utnie sobie fiuta, co bohatersko ogłosi w CNN, tuż przed premierą oskarowej roli.
Chyba Morrow pisał ten artykuł, to taki długi...

Awatar użytkownika
Cris7
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 6209
Rejestracja: 04 lip 2005, 22:58
Reputacja: 7
Lokalizacja: Bydgoszcz/Gdańsk

Re: Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cris7 » 17 maja 2013, 9:38

Panowie, pilne! Sprawdzają ubezpieczenie na przeglądzie? Chyba nie powinno ich to obchodzić, nie?

Uprzedzając bekę, mam wykupione OC, tylko kwitek zostawiłem w Bydgoszczy.

Awatar użytkownika
Michał M
Bawarski Krzyżak
Posty: 4579
Rejestracja: 15 lut 2007, 13:38
Reputacja: 177
Lokalizacja: Toruń

Re: Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Michał M » 17 maja 2013, 10:11

Cris7 pisze:Panowie, pilne! Sprawdzają ubezpieczenie na przeglądzie? Chyba nie powinno ich to obchodzić, nie?
Nie, raczej powinni to mieć w ...poważaniu :lol:

Jak cały przegląd zresztą, z reguły... :roll:

Awatar użytkownika
Marco Van Basten
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 6969
Rejestracja: 19 paź 2005, 19:17
Reputacja: 31
Lokalizacja: Ojczyzna orlich gniazd

Re: Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Marco Van Basten » 17 maja 2013, 10:26

A może to pismo w ogóle do nich nie dotarło? Mogła być taka opcja?
Dotarło, bo wysłałem je za zwrotnym potwierdzeniem odbioru.

Awatar użytkownika
bartbuks
Administrator
Administrator
Posty: 12324
Rejestracja: 19 lis 2005, 14:11
Reputacja: 30
Lokalizacja: Komsin

Re: Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: bartbuks » 17 maja 2013, 10:29

Cris7 pisze:Panowie, pilne! Sprawdzają ubezpieczenie na przeglądzie? Chyba nie powinno ich to obchodzić, nie?
Podrzuć mi dowód, zrobimy Ci przegląd nie oglądając samochodu :)

Awatar użytkownika
Cris7
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 6209
Rejestracja: 04 lip 2005, 22:58
Reputacja: 7
Lokalizacja: Bydgoszcz/Gdańsk

Re: Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Cris7 » 17 maja 2013, 11:05

bartbuks pisze:
Cris7 pisze:Panowie, pilne! Sprawdzają ubezpieczenie na przeglądzie? Chyba nie powinno ich to obchodzić, nie?
Podrzuć mi dowód, zrobimy Ci przegląd nie oglądając samochodu :)
:P Udało się pierwszy raz zrobić przegląd bez poprawiania czegokolwiek.

Awatar użytkownika
Lisek
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 5237
Rejestracja: 12 maja 2006, 18:18
Reputacja: 6
Lokalizacja: Poznań

Re: Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Lisek » 18 maja 2013, 16:47


Awatar użytkownika
Rojiblanco
Laureat Złotej Piłki
Laureat Złotej Piłki
Posty: 11525
Rejestracja: 28 cze 2004, 15:17
Reputacja: 2275

Re: Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Rojiblanco » 18 maja 2013, 23:20

Obrazek

:lol:

Awatar użytkownika
Lisek
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 5237
Rejestracja: 12 maja 2006, 18:18
Reputacja: 6
Lokalizacja: Poznań

Re: Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Lisek » 19 maja 2013, 13:39

Zajebista afera na wykopie, być może koniec serwisu.

Awatar użytkownika
cloner
Legenda Futbolu
Legenda Futbolu
Posty: 65072
Rejestracja: 08 mar 2005, 11:33
Reputacja: 8706
Kontakt:

Re: Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: cloner » 19 maja 2013, 13:42

Nigdy tam nie wchodziłem, nic nie stracę.

Awatar użytkownika
szefu91
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 2357
Rejestracja: 24 maja 2012, 16:21
Reputacja: 65

Re: Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: szefu91 » 19 maja 2013, 13:55

Rzeczywiście, coś o zbożu dużo. Też niespecjalnie lgnąłem do tego serwisu, zbyt chaotyczny jak dla mnie. Padnie jeden, powstanie kolejny.

Awatar użytkownika
Lisek
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 5237
Rejestracja: 12 maja 2006, 18:18
Reputacja: 6
Lokalizacja: Poznań

Re: Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Lisek » 19 maja 2013, 13:59

Nie wiem czy jest chaotyczny, teraz w sumie tak :mrgreen: A wszystko zaczęło się od nagich zdjęć moderatorki i wyśmiewania jej komentarzy przez użytkowników. Później zaczęły się permanentne bany dla użytkowników i rozpoczęła się akcja zboże.

Awatar użytkownika
Hyypia
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1900
Rejestracja: 02 wrz 2009, 20:47
Reputacja: 104
Lokalizacja: Zamość

Re: Domek nr 10 (temat luźny)

Post Wyświetl pojedynczy post autor: Hyypia » 19 maja 2013, 15:17

Dodajmy, że nagie zdjęcia w zbożu :lol:

ODPOWIEDZ

Wróć do „Hyde Park”