Dobra to małe podsumowanko. Większość zespołów wypadło świetnie, parę zespołów i wykonawców dawno nie widziałem. Ehhh, Pink Floyd i "Comfortably Numb"... The Who też dobre, Wonder strasznie przytył... Parę oczywiście odstawała (przynajmniej dla mnie) od reszty. Ale Black Eyed Peas chyba zawsze się przekrzykiwało z muzyką, a wokalista Maroon 5 prawdopodobnie tak naturalnie śpiewa, tylko przy płytach jego głos jest lekko "podrasowany". W każdym razie czarne owce zawsze się trafią, ale w przytłaczającej większości była to znakomita muzyka w szczytnym celu. Więc jedyne co chciałbym powiedzieć, że aż żal wracać do chłamu serwowanego przez radio i TV.
Oczywiście nie wszystko mi się podobało, bo muzyka była zbyt zróżnicowana, ale udało mi się docenić poziom (oczywiście poza Filadelfią, bo tam rządziła propaganda MTV). A Pink Floydów żal, że nie dali im więcej czasu. Bo formie byli swietnej.



